Kraków, stolicę Polanii, jedno z najbardziej magicznych miast w Europie, nawiedzają duchy. Zaradzić na ten stan rzeczy musi Sara Sokolska, nadworna czarownica Jego Królewskiej Mości Juliana Łukomskiego, pana na Wawelu. Niestety, nie jest to jedyny problem, z jakim boryka się Sara: ulice miasta zalewa mrok, a ktoś zaczyna polować na nią w ciemnościach.
Co dzieje się w Krakowie i czy nieszczęścia spadające na miasto są związane z tym, co uczyniła przed laty jej nauczycielka i opiekunka? A może to Sara o jeden raz pozwoliła sobie na zbyt wiele, a teraz przychodzi pora zapłaty?
Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego. Autorka książek fantastycznych i kryminałów. Należy do Hardej Hordy, grupy zrzeszającej kilkanaście pisarek fantastyki. W 2021 roku nominowana do Nagrody Zajdla za opowiadanie „Sen nocy miejskiej” („Harde Baśnie”), którego akcja dzieje się w uniwersum „Kołysanki dla czarownicy”.
Nie skończyłam. Po pierwsze, wzięłam się za audiobook, a po przyzwyczajeniu do anglojęzycznych audiobooków, polskie trochę bolą. Jest coraz lepiej, ale ciągle aktorzy głosowi nie zawsze potrafią przekazać emocję, etc. Po drugie, konstrukcja była trochę męcząca. List, potem fragment podręcznika, potem długi prolog, potem dopiero pierwszy rozdział. Za dużo nabudowywania, a szkoda, bo już w prologu się rozkręca. I na tym etapie ciągle byłam zdeterminowana dać szansę. A potem... A potem pojawiło się "bynajmniej' w znaczeniu 'przynajmniej'. BYNAJMNIEJ! Może się czepiam, ale to jest ten jeden błąd językowy, który sprawia mi ból niemal fizyczny. Więc nie, nie skończyłam.
Ta część skupia się przede wszystkim na głównej bohaterce i jej rozterkach. Ogólnie Sanika jest samotniczką i nikomu nie ufa, więc tak naprawdę cała seria opiera się na niej, ale tym razem jest to jeszcze mocniej uwidocznione. Lubię Sanikę, jest dla mnie niejednoznaczną postacią, z bogatą przeszłością i bagażem doświadczeń. Uwielbiam też mroczny klimat całej serii. Myślę jednak, że inna seria autorki jest bardziej przystępna, więc jeśli ktoś nie zna tej autorki, to polecam zacząć od "Kołysanki dla czarownicy".
Ah! Sara. Mimo, że złościła mnie czasem swoim uporem to bardzo się z nią zżyłam. Chętnie poznałabym jej dalsze losy. W ogóle uniwersum zbudowane przez Kubasiewicz jest fantastyczne tak bliskie memy sercu. Fantastycznie się to czyta. Czekam na kolejne książki z serii Polanii.
spodobało mi się znacznie bardziej niż pierwsza część, widać, że styl autorki się polepszył. szkoda, że autorka porzuciła tą serię, bo zaczęłam się serio wciągać w konflikt, i nawet główna bohaterka mniej mi przeszkadzała :(
Wracamy do alternatywnego Krakowa, gdzie Sara Weronika Sokolska, Pierwsza Czarownica Polanii, po pokonaniu Nocnego Króla zbyt wcześnie spoczęła na laurach. Tym razem problemem są tajemnicze morderstwa oraz… pojawiające się w mieście duchy.
Zawsze ciekawie czyta się książkę opowiedzianą przez bohaterkę, która nawet nie tyle co jest moralnie niejednoznaczna, co jednoznacznie niemoralna. Oczywiście, zależy kogo spytasz … 😅
Sanika jest typem bohaterki, której kibicujesz, mimo że nie wzbudza sympatii. Ba.. ona byłaby dumna z tego, że jest powszechnie nielubiana i serdecznie by nas wszystkich pozdrowiła środkowym palcem.
Co musiało się wydarzyć, aby z dobrej królewny zmieniła się w wredną wiedźmę? Odpowiedź na to pytanie jest możliwa do odczytania z historii Sary jeżeli tylko odpowiednio wnikliwie jej poszukamy.
Kolejny raz otrzymujemy opowieść w dwóch warstwach - tej kryminalno-fabularnej, gdzie Sara wciela się w rolę bardzo niekonwencjonalnej śledczej i tej baśniowej, gdzie konieczne jest uporanie się z duchami i błędami przeszłości. I ja to bardzo lubię w tej dylogii - tę mieszającą się jawę i rzeczywistość, szepty w ciemności i to, że nic nie jest podane na tacy. Mieszanka starych baśni, dobrze wszystkim znanych bajek dla dzieci i legend naszego rodzimego Krakowa w kontraście z opryskliwą, bardzo współczesną wiedźmą, tworzą swoisty eklektyzm fabularny. Bo Królewska Wiedźma to po części retelling, ale nie taki nachalny, pchający się od razu przed oczy - subtelny, zawiły i nieoczywisty.
Cóż mogę rzec więcej - po prostu kocham urban fantasy w alternatywnych wersjach znanych mi miast. Pozwalają na nowo odkryć ulubione miejsca. Dlatego zachęcam gorąco do wybrania się na ten spacer po Krakowie - Sara może i jest wredną wiedźmą, ale jest też wspaniałą przewodniczką.
PS. A osobom rozczarowanym lub zdziwionym zakończeniem polecam wrócić do świata Polanii w trylogii o Lady 👌
Bardzo pozytywnie odebrałam ten tom (mam nadzieję, że to nie ostatni o Sanice, bo jej historia nie jest całkowicie domknięta). Wydał mi się spójniejszy od pierwszego pod względem opowiadanej historii. Klimat świetny; krakowskie smaczki wyborne.
dużo słabsza niż pierwszy tom, niby dostaliśmy odpowiedzi w ciekawy sposób i świat wgl też jest naprawdę fajny ale moim zdaniem fabuła była trochę rozwleczona i tak nudniejsza ta opowieść mi się wydawała... coś nie zagrało, jednak polubiłam autorkę i dalej będę sięgać po jej książki
Magdalena Kubasiewicz od lat konsekwentnie buduje własne literackie uniwersum i trzeba przyznać, że robi to z ogromnym wyczuciem. Wiedźma Jego Królewskiej Mości to wznowienie drugiego tomu serii Królewska Wiedźma, wydane w nowej szacie graficznej, idealnie pasującej do pozostałych książek autorki wydanych przez Wydawnictwo SQN. I muszę przyznać, że wizualnie prezentuje się naprawdę świetnie - to jedna z tych pozycji, które aż chce się postawić na półce obok pozostałych powieści autorki. Na szczęście wnętrze również nie zawodzi. Powracamy do magicznego Krakowa, który po wydarzeniach z poprzedniego tomu powinien wreszcie odetchnąć z ulgą. Zamiast upragnionego spokoju miasto nawiedzają jednak duchy, ulicami zaczyna pełzać mrok, a nad Sarą Sokolską - pierwszą wiedźmą Polanii - zawisają cienie przeszłości. Ktoś lub coś wyraźnie postanowiło upomnieć się o dawne długi, a im dalej rozwija się fabuła, tym bardziej oczywiste staje się, że od przeszłości nie da się uciec. Największą siłą tej powieści pozostaje jednak sama Sara. A właściwie Sanika, bo właśnie takim mianem zwracają się do niech wszyscy wokoło. Sanika to chyba jedna z najbardziej niejednoznacznych bohaterek, jakie stworzyła Magdalena Kubasiewicz. Nie bez powodu nosi przydomek Piekielnicy. Jest opryskliwa, nieufna, uparta i przekonana o własnej racji. Często sprawia wrażenie osoby zapatrzonej wyłącznie w siebie, a przy tym nie ma najmniejszych problemów z podejmowaniem moralnie wątpliwych decyzji. I chyba właśnie dlatego jest ciekawą postacią. Sara nie jest kryształowo czystą bohaterką, która zawsze wybiera dobro i poświęca się dla wszystkich wokół. Owszem, zrobi wiele, by ochronić Kraków i jego mieszkańców, ale niekoniecznie za wszelką cenę, a jednak głęboko kocha swoje miasto. Walczy o nie z uporem, który kłóci się z jej własnym obrazem siebie jako kogoś gotowego w każdej chwili zwinąć manatki. Ta wewnętrzna sprzeczność, ta zgorzkniałość nosząca w środku coś bardzo ludzkiego, sprawia że postać jest dużo ciekawsza niż jakakolwiek kryształowo czysta bohaterka mogłaby być. Bardzo podobało mi się również to, jak autorka buduje atmosferę magicznego Krakowa. Mrok dosłownie sączy się z kolejnych stron. Czytelnik niemal czuje, jak ciemność otacza miasto i coraz mocniej zaciska pętlę wokół bohaterów. Nie ma tutaj taniego straszenia ani przesadnego epatowania grozą. Zamiast tego dostajemy nieustanne poczucie niepewności i świadomość, że coś złego zbliża się nieubłaganie. To właśnie taki klimat lubię najbardziej. Sama fabuła również nie zawodzi. Jest dynamiczna, dobrze poprowadzona i pełna wrażeń, ale jednocześnie nie sprawia wrażenia chaotycznej. Magdalena Kubasiewicz bardzo sprawnie prowadzi czytelnika przez kolejne tajemnice, stopniowo odsłaniając ich źródło i splatając wydarzenia tworzy swoje uniwersum. Wszystkie elementy pozostają ze sobą spójne, a osoby znające inne jej książki z pewnością docenią tę dbałość o szczegóły. Wiedźma Jego Królewskiej Mości to mroczna, wartka i emocjonalnie uczciwa opowieść o kobiecie, której nie da się łatwo lubić i której historię trudno odłożyć. Sara Sokolska jest postacią zbyt skomplikowaną, żeby być wygodną bohaterką - i właśnie dlatego jest bohaterką naprawdę wartą poznania. Magdalena Kubasiewicz po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać kobiety z prawdziwą głębią, nawet gdy ta głębia jest mroczna i niejednoznaczna. Nie znajdziecie tu prostych odpowiedzi ani postaci podzielonych na dobrych i złych. Są za to trudne decyzje, konsekwencje dawnych wyborów i bohaterka, która nie zawsze robi to, co słuszne, ale niemal zawsze robi to, co uważa za konieczne. I właśnie dlatego tak dobrze się o niej czyta. Choć opowieść ma już swoje lata, to wciąż bardzo udana kontynuacja i kolejny dowód na to, że Magdalena Kubasiewicz doskonale odnajduje się w mrocznym fantasy, gdzie magia ma swoją cenę, a bohaterowie - zamiast świecić przykładem - po prostu próbują przetrwać. Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu SQN #współpracarecenzencka #współpracabarterowa #współpracareklamowa
,,Wiedźma jego królewskiej mości" drugi tom przygód odważnej i może trochę szalonej wiedźmy z Krakowa.
Nic nie jest dane za darmo. Wszystko co pożyczone trzeba oddać. Tak samo jest z magią. Każdy dług trzeba kiedyś spłacić. Stolica Polanii. Jednak z najbardziej magicznych miast Polski. Kraków do tej pory piękny i magiczny zostaje opętany przez duchy. Sara - czarownica Jego Królewskiej Mości, musi sobie z tym poradzić. Musi to zrobić sama, bo przez swój wybuchowy charakter nie ma zbyt wielu sojuszników. Pomijając problem samotności, w końcu Sara od zawsze była sama, jej miasto zostaje zalane mrokiem. A na nią ktoś zaczyna polować. W ciemności. Na ulicach jej miasta. I do tego te przeklęte duchy, które zamiast znikać tylko się pojawiają. A ona ma przez nie same kłopoty. Kraków do tej pory spokojny zaczyna pokazywać swoją mroczną stronę. Nieszczęścia, jeden za drugim, spadają na Kraków. Skąd one się wzięły. Kto był początkiem? Dawna nauczycielka i opiekunka Sary? Czy to była jej wina, mimo że od dawna kobieta nie żyje? A może tym razem to Sara wzięła zbyt dużo od magii i teraz ona woła o swoją zapłatę?
Uciekaj, czarownico, zanim pochłonie cię mrok.
Pierwszy tom był dla mnie ciężki, tutaj wręcz przepłynęłam przez książkę (dosłownie usiadłam i przeczytałam wszystko na raz). Nie wiem czy to dlatego, że już poznałam historię, czy dlatego, że język stał się prostszy (przynajmniej ja mam takie wrażenie). Uwielbiam tę aktorkę za to, że bohaterki jej książkę nie czekają na rycerza na białym koniu by ich utorowali. Sara bierze sprawy w swoje ręce i może wychodzi jej to bokiem, ale nikt jej nie zarzuci, że jets słaba. Może trochę nerwowa i wybuchowa. Ale potężna i silna też! Sara jets świetnie napisaną postacią. Jets szalona i momentami agresywna, ale nie jets to na siłę. Czuć podczas czytania, że ona taka jest. Autorka nie pokazuje tutaj jej przemiany ze "złej" na "dobrą". Sara jest jaka jest i to sprawia, że ta książka jest wyjątkowa. Mimo, że akcja dzieje się przez całą książkę (w końcu trzeba pozbywać się duchów na bieżąco nim opanują Kraków) wielka walka jest dopiero na ostatnich stronach, a my nawet nie wiemy co się stało końcowo z Sarą. Bo po tej walce książka się kończy, a ja zostaję z niewiedzą czy bohaterka postanowiła zrealizować swój plan czy jednak zrobić coś z goła przeciwnego. Może dla kogoś to nie jets wielki problem, ale ja nienawidzę takich zabiegów jeśli nie mam pod ręką kontynuacji historii.
Każdy dług wobec magii trzeba kiedyś spłacić... 🖤✨
A co, jeśli największym zagrożeniem okaże się nie demon, lecz przeszłość, od której nie da się uciec?
Kraków znów spowijają ciemności. Ulicami błąkają się duchy, mrok rozlewa się po mieście. Ktoś zaczyna polować na Sarę, nadworną czarownicę Jego Królewskiej Mości. Tym razem jednak nie wystarczy pokonać kolejnego potwora, a niektórych rachunków nie da się już odłożyć na później.
Sara po raz kolejny udowadnia, że jest bohaterką z krwi i kości. Nadal potrafi rzucić celną ripostą i działać po swojemu, ale coraz mocniej widać, jak wiele kosztują ją podejmowane decyzje. Magia daje ogromną moc, lecz każda ingerencja pozostawia po sobie ślad, a przeszłość w końcu upomina się o swoje.
To właśnie ta część wydaje mi się najbardziej emocjonalna. Oprócz świetnie poprowadzonej intrygi w książce jest więcej refleksji nad odpowiedzialnością, winą i konsekwencjami własnych wyborów. Napięcie praktycznie nie opada, a kolejne wydarzenia sprawiają, że trudno mi było odłożyć książkę choćby na chwilę. 🌑
Ogromnie podoba mi się również to, że Kraków nie jest jedynie tłem wydarzeń. To miasto żyje magią, legendami i własnymi tajemnicami, dzięki czemu klimat serii pozostaje absolutnie wyjątkowy. Po raz kolejny autorka udowadnia, że słowiańskie motywy i urban fantasy w takim wydaniu tworzą duet idealny. 🪄
Wiedźma Jego Królewskiej Mości to godne zwieńczenie historii Sary. Pełne magii, mroku, niebezpieczeństw i emocji, które zostają z czytelnikiem jeszcze długo po zakończeniu lektury. Jeśli pokochałaś poprzednie tomy, ten również Cię nie zawiedzie. A jeśli jeszcze nie znasz tej serii, zdecydowanie warto nadrobić, najlepiej od pierwszego tomu. 📚✨ Szkoda, że to już koniec, bo uwielbiam te książki! P.S. Na szczęście w serii z Uniwersum Polonii jest jeszcze trylogia o Czarodziejce Lady, więc na pewno niebawem po nią sięgnę 🖤
Sama chcę zaprosić Was do Polonii i świata wykreowanego przez Magdalenę Kubasiewicz w kolejnym tomie przygód Saniki „Wiedźma jego Królewskiej Mości”. Rola pierwszej Polanii nie jest najłatwiejsza, a po ostatnich perypetiach, Kraków powoli zaczyna funkcjonować z nowymi osłonami. Zbliżają dwie święta i nowy rok. Wszystko ma być dobrze, ale w sypialni króla pojawia się duch, a w ślad za nim kolejny. Czy łączy się to z Saniką i Lustrem Twardowskiego? A może ma podłoże w czymś zupełnie innym? Jedno jest pewne - wiedźma ma przechlapane. Kolejny tom przygód Saniki jest niezwykle intensywny, a jednocześnie pełen ciętych ripost i charakternej bohaterki. Sokolska nie jest postacią, którą da się uwielbiać, ale swoim chatakterem intryguje. Jest nieobliczalna, ale rozumie swój obowiązek, choć nie godzi się na wszystko, co idzie z nim w parze. Po raz kolejny uczestniczymy też w intensywnej intrydze, która pozwala nam eksplorować magiczny Kraków i jeszcze bliżej poznawać mityczne stwory czające się w jego zakamarkach. System magiczny rządzący stolicą kraju jest wciągający, a przy okazji daje fenomenalny podkład, aby lepiej zrozumieć świat, który poznaliśmy w trylogii o Lady. Jak zwykle intryga magiczna wciąga, a nawet jestem w stanie pokusić się o stwierdzenie, że jest mroczniejsza. Widać, że nasza bohaterka mierzy się z mrokiem i nie jest pewna jego podłoża. Ba! My sami nie mamy do końca pewności, w jakim kierunku potoczą się jej losy i jaką ścieżkę obierze. Przygoda na lato? Definitywnie! Pamiętajcie, żeby wybrać się last minute do Polanii!
Cieszę się, że mogłam wrócić do tej historii. Jeśli po pierwszym tomie miałam jakieś wątpliwości, to tutaj zostały one rozwiane. Poprzednio miałam problemy ze strukturą książki, wydawała mi się poszatkowana, może wyrwana z kontekstu, ale gdy dotarłam do końca wszystko nabrało sensu. W tym tomie było odrobinę podobnie, ale zrozumiałam zamysł autorki i czytanie było dla mnie przyjemnością.
Uwielbiam Sanikę. Jej charakter, podejście do życia, jej sarkazm i brak zaufania do ludzi. Jej przeszłość powoli wyłania się zza kotary mroku, coraz lepiej rozumiem co nią kieruje, spędza, co ją boli i gdzie kobieta zmierza. Z wierzchu może się wydawać zimna, oschła czy nieczuła, ale tak naprawdę jest pełna pasji i jak już się do kogoś lub czegoś przywiąże, to będzie to chronić własną piersią.
Podoba mi się to jak budowane jest napięcie. Dostajemy małe kawałki układanki, które pozornie kompletnie do siebie nie pasują, ale w końcu okazuje się, że obraz który dostajemy jest przejrzysty i za razem paskudny. Mrok wyłania się z przeszłości, maluje teraźniejszość i zamierza maczać palce w przyszłości, dlatego z chęcią dowiem się jakie będą dalsze losy Pierwszej Czarownicy Polanii.
Musicie poznać kreacje Polski pełną magii, magicznych stworzeń, codzienności przesiąkniętej niemożliwym, a za razem znanym folklorem czy wierzeniami naszych przodków, które tutaj nabierają ciała i mocy, która czasami potrafi sprawić prawdziwe problemy.
Męczyło mnie czytanie tego, na tyle, że aż musiałam zrobić przerwę w trakcie. Miałam wrażenie, że autorka chce na siłę dodać powagi do tego wszystkiego. Więcej ciężkich emocji i klimatu, lecz to nie działało. Do tego wszystkie postacie są irytujące. Skoro jej nikt nie lubi to niech ją zwolnią. Ot, po sprawie. I jest to strasznie nienaturalne, że każdy nazywa ją piekielnicą. Jeszcze się nie spotkałam, by każda osoba określała kogokolwiek tym samym epitetem. Mogą mieć podobny wydźwięk, lecz nigdy to nie będzie dokładnie to samo słowo. I mam zakończenie, które brzmiało jak zabrane z jakiejś bardzo starej książki. Bo to oczywiście TA osoba, musi umrzeć. Inna ofiara nie pasuje. Serio? Jedynie Sara na koniec zachowała się normalnie i podjęła dobrą decyzję. Nie wygląda jakby ta seria miałaby być kontynuowana, lecz ja po więcej nie sięgnę. Autorka ma lepsze serie do czytania.
Niestety ten tom w mojej opinii jest słabszy od pierwszego i mnie nie porwał. Akcja i wątek były jeszcze mniej jasne niż w poprzedniej części, łatwo się było zgubić i jakoś nie do końca wszystko do siebie pasowało. W Polanii na nowo zaczynają dziać się zagadkowe rzeczy i to Sara podejmuje śledztwo w tej sprawie. Oczywiście z racji, że nikogo nie lubi i nikomu nie ufa, robi to sama. Nie czułam powiązania między różnymi wątkami co wprowadzało poczucie niespójności. Do tego zabrakło mi tutaj lepszej kreacji świata zewnętrznego oraz innych bohaterów niż Pierwsza Czarownica. Męczyłam się trochę czytając tę książkę.
Tak się zastanawiałem, czy warto czytać drugi tom, ale akurat wpadłem w ciąg fantastyki, więc po prostu pojechałem. Zaskoczyło mnie: warto. Fabułę streścić trudno, zresztą nie zamierzam próbować. Bohaterka, która jest irytująca i szczerze mówiąc nie mogłem jej polubić, ale w tej irytującej pozie jest wiarygodna i to że jej nie lubię nie przeszkadzało mi czytać książek o niej i dobrze jej życzyć.
Od razu się umówmy, wielka literatura to to nie jest - raczej lekkie i przyjemne, ale doceniam - czytało mi się nieźle.
Fantasy z Krakowem w tle? Tak z poproszę. Sanika daje czadu w kolejnej części, Julian nadal jest Julianem, a po raz tym robi się dość "duszno" i tłoczno w Krakowie. Wiele Pieśni wow...żeby nie spoilować...
Fantasy with Krakow in the background? Yes, please. Sanika is rocketing in the next part, Julian is still Julian, and this time it gets quite "ghostly" and crowded in Krakow. Many Songs wow ...I don' wantt to spoil ...
Bardzo udana i umiejętnie poprowadzona kontynuacja. Autorka sprawnie kontynuuje losy bohaterów po wydarzeniach poprzedniego tomu, umiejętnie powraca do jego wydarzeń a jednocześnie pisze nową, ciekawą historię. Czasem jednak można było pogubić się w aluzjach i nawiązaniach do przeszłości Sary, którą znamy dość słabo jak na takie zabiegi. Mam nadzieję, że następne części się ukarzą, a przynajmniej jeszcze jedna, bo wiedźma jest postacią bardzo barwną i ciekawą.
Wynudziłam się troche na tym tomie i tak jak lubiłam sanike na początku tak z każdym tomem coraz mniej. No niestety cały ten cykl Polania od tej autorki nie przemówił do mnie. Tak jak uwielbiam inne serie tak to mnie wynudziło, tylko tom 0 był naprawdę spoko ale może to dlatego że był pisany znacznie później niż dwa pierwsze tomy.
Dalej jestem większą fanką „kołysanki dla czarownicy” od tej autorki ale ta historia tez jest ok. Ma swoj klimat. Chyba bardziej porwał mnie pierwszy tom ale tu tez się dobrze słuchało i wciągnęłam się. Czekam na to czy ta historia zostanie pociągnięta w kolejnych książkach.
Kocham styl autorki, wątki przeszłości Saniki i połączenie magii z miastem. Doceniam też otwarte zakończenie. Generalnie sposób napisania, niedopowiedzenia i (anty?)bohaterka przywodzą mi na myśl skojarzenie z Wiedźminem