Dawno temu w małej wiosce u stóp góry Bukhansan żyła dziewczyna. Nocą była dzieckiem jak każde inne. Miała młodą twarz, jej oczy świeciły, a dłonie jeszcze nie znały ciężaru pracy. Lecz kiedy promienie słoneczne dotykały jej skóry, dziecko znikało, a na jego miejscu stawała stara kobieta, o plecach pamiętających dziesiątki lat. Do dziś, gdy w Korei słońce świeci wysoko na niebie, niektórzy mieszkańcy wspominają historyjkę o podwójnej kobiecie, która zawsze była sama.
Hye-jin wiedzie nietypowe życie. Za dnia osiemdziesięcioczterolatka, nocą powraca do swojej prawdziwej postaci dwudziestokilkuletniej dziewczyny. W starszej wersji jest sprzątaczką na komisariacie policji, w młodszej Młoda Hye-jin funkcjonuje w cieniu klątwy, która pozbawiła ją rodziców, a także szans na zdobycie wykształcenia i podjęcie porządnej pracy.
Kiedy w ręce charyzmatycznego policjanta Kanga Beot-seoka trafia tajemnicza paczka z naszyjnikiem, życie Hye-jin się zmienia. Okazuje się, że naszyjnik łączy jej rodzinę ze sprawą zaginięć młodych kobiet, nad którą pracuje Kang. Jakie konsekwencje będzie to miało dla obu postaci Hye-jin?
Książka dla czytelników powyżej szesnastego roku życia.
Podeszłam do tej książki 𝐛𝐞𝐳 𝐳̇𝐚𝐝𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐨𝐜𝐳𝐞𝐤𝐢𝐰𝐚𝐧́, lecz oczywiście z nadzieją, że przypadnie mi ona do gustu. Przez stałe gubienie się w skomplikowanej, choć jednocześnie 𝐢𝐧𝐭𝐞𝐫𝐞𝐬𝐮𝐣𝐚̨𝐜𝐞𝐣 𝐟𝐚𝐛𝐮𝐥𝐞 𝐳 𝐦𝐨𝐭𝐲𝐰𝐞𝐦 𝐬́𝐥𝐞𝐝𝐳𝐭𝐰𝐚, początkowo miałam problem z wkręceniem się w czytanie. Na szczęście z czasem ten problem minął i mogę śmiało powiedzieć, że zdecydowanie jest to 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐚 𝐣𝐞𝐝𝐲𝐧𝐚 𝐰 𝐬𝐰𝐨𝐢𝐦 𝐫𝐨𝐝𝐳𝐚𝐣𝐮. Pióro Marty jest ciekawe, przyjemne i zaskakujące. Muszę jednak przyznać, że lektura ta mogłaby być trochę dłuższa. 𝐂𝐳𝐞𝐠𝐨𝐬́ 𝐦𝐢 𝐰 𝐧𝐢𝐞𝐣 𝐳𝐚𝐛𝐫𝐚𝐤ł𝐨, ale nie jestem w stanie powiedzieć czego… Może większej ilości informacji na sam koniec? Natomiast z pozytywów, nie spodziewałam się, że 𝐧𝐚𝐣𝐰𝐢𝐞̨𝐤𝐬𝐳𝐲 𝐳𝐰𝐫𝐨𝐭 𝐚𝐤𝐜𝐣𝐢 𝐩𝐨́𝐣𝐝𝐳𝐢𝐞 𝐰 𝐭𝐚𝐤𝐚̨ 𝐬𝐭𝐫𝐨𝐧𝐞̨. Przyznam, że delikatnie go podejrzewałam, lecz trochę w innej formie, co mimo wszystko 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐮𝐬𝐚𝐭𝐲𝐬𝐟𝐚𝐤𝐜𝐣𝐨𝐧𝐨𝐰𝐚ł𝐨. 🖤
Niestety pewna rzecz nie przypadła mi do gustu. 𝐃𝐫𝐨𝐛𝐧𝐲 𝐫𝐨𝐦𝐚𝐧𝐬, który się pojawił w tej książce, był dla mnie 𝐭𝐨𝐭𝐚𝐥𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐛𝐞̨𝐝𝐧𝐲. Nie odczułam jakiejkolwiek chemii między bohaterami, pomijając ich 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐣𝐚𝐜𝐢𝐞𝐥𝐬𝐤𝐚̨ 𝐰𝐢𝐞̨𝐳́. Był to ciekawy duet, ale uważam, że nie miał on podstaw do zauroczenia czy czegoś w tym stylu. Natomiast sami w sobie 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐨𝐰𝐢𝐞 𝐳𝐨𝐬𝐭𝐚𝐥𝐢 𝐠𝐞𝐧𝐢𝐚𝐥𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐲𝐤𝐫𝐞𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢, a ich charaktery były niepowtarzalne i wyjątkowe. Zresztą to samo można powiedzieć o ich 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐬𝐳ł𝐨𝐬́𝐜𝐢, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐚 𝐰𝐛𝐢ł𝐚 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐰 𝐟𝐨𝐭𝐞𝐥. Autorka wykonała w tej kwestii rewelacyjną robotę i zasługuje ona na ogromne gratulacje! 🥳
Czy zakochałam się w tej historii? Niestety nie, ale 𝐛𝐚𝐰𝐢ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐜𝐚ł𝐤𝐢𝐞𝐦 𝐝𝐨𝐛𝐫𝐳𝐞 i uważam, że jest to lektura warta przeczytania. Na pewno 𝐧𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐨𝐧𝐚 𝐝𝐥𝐚 𝐤𝐚𝐳̇𝐝𝐞𝐠𝐨, ponieważ, tak jak powiedziałam na początku, moim zdaniem jest ona jedyna w swoim rodzaju i po prostu 𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐩𝐚𝐝𝐧𝐢𝐞 𝐤𝐚𝐳̇𝐝𝐞𝐦𝐮 𝐝𝐨 𝐠𝐮𝐬𝐭𝐮. Mimo wszystko 𝐰𝐚𝐫𝐭𝐨 𝐝𝐚𝐜́ 𝐬𝐳𝐚𝐧𝐬𝐞̨ 𝐭𝐞𝐣 𝐩𝐨𝐳𝐲𝐜𝐣𝐢 i samemu się przekonać, czy 𝑫𝒘𝒂 𝒐𝒃𝒍𝒊𝒄𝒛𝒂 𝑯𝒚𝒆-𝒋𝒊𝒏 zdobędą wasze serca. 💞
Najbardziej zaciekawił mnie sam pomysł na główną bohaterkę. Hye jin za dnia wygląda jak starsza kobieta, a po zmroku odzyskuje swoją prawdziwą postać. To bardzo ciekawy motyw, który od razu przyciągnął moją uwagę. Do tego koreańskie wierzenia, rodzinne tajemnice i zaginięcia kobiet sprawiły, że początek zapowiadał się naprawdę interesująco. . Niestety, im dalej czytałam, tym bardziej brakowało mi rozwinięcia najważniejszych wątków. Historia momentami pędziła zbyt szybko, przez co nie dowiedziałam się tyle, ile chciałam o klątwie, przeszłości Hye jin czy jej relacji z Kangiem. Bohaterowie mieli potencjał, ale zabrakło czasu, żebym mogła mocniej się do nich przywiązać. Były momenty, które wzbudzały ciekawość, ale zdarzały się też fragmenty, które trochę mi się dłużyły. Najbardziej szkoda mi niewykorzystanego potencjału. Połączenie koreańskich wierzeń, tajemniczej klątwy i kryminalnego śledztwa brzmi świetnie, ale wiele z tych elementów zostało jedynie zarysowanych. . Podobało mi się ale liczyłam na więcej, więcej i więcej. Bo nawet czas czytania zajął mi dwie godzinki, ktorych nie poczułam. Gdyby każdy wątek został bardziej rozwinięty to zdecydownie oceniłabym tę pozycję duzo lepiej. Mimo wszystko zachęcam do przeczytania.
Naprawdę, język autorki był niesamowity, na dodatek cała historia wspaniale angażowała czytelnika i była przedstawiana w sposób, który bez przerwy utrzymywał mroczny i napięty klimat. Każdy z bohaterów miał głęboką osobowość i niezwykle przypadł mi do gustu fakt, że w większości byli oni szarzy moralnie. Przez to ich zachowania i postępowania były jeszcze ciekawsze, bo w żaden sposób niemożliwe do przewidzenia.
Plot twist na końcu? Pierwszy raz od dawna czytałam książkę, w której KOMPLETNIE nie byłam w stanie go przewidzieć. To co zostało mi zaserwowane na ostatnich stronach to ostatnie, czego się spodziewałam.
Serio, bawiłam się wspaniale i nie mogłam się oderwać.
Niestety, jedynie 250 stron to w mojej opinii za mało na historię o tak zagmatwanych i poważnych motywach. Zdecydowanie książce moznaby dodać jeszcze 100, a może nawet 200 stron, bez potrzeby dodawania niczego do fabuły. Wystarczyłoby wówczas pobawić się tym, co już jest. Eksplorować wątki, doszukiwać się w nich jeszcze więcej, bo tego niego mi tu zabrakło. Wszystko zostało pięknie doprowadzone do końca ale dobrze by było, gdybym mogła nieco dłużej zatrzymać się przy niektórych aspektach, a przez takie tempo nie do kończą było to możliwe 💔
Ale mimo tego aspektu, uważam że to naprawdę książka warta uwagi!! <3
Na początku nie miałam dużych oczekiwań wobec „Dwóch Oblicz Hye-jin”, ponieważ jest to debiut Marty Żurawskiej i nie wiedziałam, czego się spodziewać. Myślałam, że będzie to spokojna młodzieżówka, a kompletnie nie spodziewałam się tak mocnych motywów i tylu tajemnic. Hye-jin, która nocą jest dwudziestosiedmiolatką, a za dnia starszą Panią Nam, oraz Kang Beot-seok, były lider gangu Krwawej Wiśni, a obecnie detektyw, tworzą naprawdę intrygujący duet. Im bardziej historia się rozkręcała, tym więcej tajemnic i wydarzeń wychodziło na jaw, przez co coraz trudniej było odłożyć książkę. Zakończenie kompletnie zmiotło mnie z planszy i do teraz zastanawiam się, jak Marta wpadła na taki pomysł. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, że udało jej się zmieścić tak rozbudowaną historię w zaledwie 245 stronach. Jako recenzentka pierwszej książki Marty mogę powiedzieć, że jestem z niej cholernie dumna — tak dobry debiut to naprawdę coś wielkiego! ❤️ Jeśli lubicie Koreę, tajemnice, obsesję, śledztwa, morderstwa i powrót do przeszłości, koniecznie sięgnijcie po tę książkę, bo gwarantuję Wam prawdziwy rollercoaster emocji! 🖤
This entire review has been hidden because of spoilers.
Hejka! Dziś przychodzę do Was z recenzją patronacką „Dwa oblicza Hye-jin” od Marty Żurawskiej
Na samym początku jak zwykle chciałbym ogromnie podziękować Marcie za możliwość patronowania temu cudu, bo książka jest świetna i nietypowa.
Zaczynając od fabuły, od początku pokochałem koncept podwójnego życia, szczególnie tak dobrze napisany. Dodatkowo morderstwa, które namnażają się w tle, dodają książce głębi i idealnie łączą się z całością historii.
Pokochałem bohaterów od początku. Są bardzo ludzcy, zmagają się z własnymi demonami i są dalecy od ideału, ale to jest w tym wszystkim najważniejsze. Relacja między Hye-jin a detektywem ma tyle chemii, a jednocześnie napięcia, że dodatkowo przyciąga do książki.
Styl pisania jest cudowny, bardzo szybki, co zdecydowanie zawsze docenię w książce, a dodatkowo filmowy. Gdy chcecie sobie coś przypomnieć z książki, to macie wrażenie, że oglądaliście film ze względu na dynamikę historii i zdecydowanie brak nudy.
Nie będę ukrywać — już sam pomysł na „Dwa oblicza Hye-jin” sprawił, że ogromnie chciałam poznać tę historię. Bohaterka, która za dnia jest osiemdziesięcioczteroletnią kobietą, a nocą odzyskuje swoją prawdziwą, dwudziestokilkuletnią postać? Do tego klątwa, koreańskie legendy i zagadka kryminalna związana z zaginięciami młodych kobiet? Wiedziałam, że może to być naprawdę ciekawe połączenie i zdecydowanie się nie zawiodłam.
Od samego początku najbardziej intrygowała mnie oczywiście Hye-jin. Jej codzienność jest naznaczona klątwą, przez którą została pozbawiona możliwości prowadzenia normalnego życia. Bardzo podobało mi się pokazanie jej dwóch oblicz i tego, jak zupełnie inaczej jest traktowana przez otoczenie w zależności od tego, w której postaci się znajduje. Za dnia pracuje jako sprzątaczka na komisariacie, nocą znów może być młodą dziewczyną. Autorka świetnie wykorzystała ten motyw, nie ograniczając go jedynie do ciekawego elementu fabuły. Historia Hye-jin momentami naprawdę ściskała mnie za serce, szczególnie kiedy uświadamiałam sobie, ile przez klątwę straciła.
Ogromnym plusem był dla mnie również wątek kryminalny. Tajemnicza paczka z naszyjnikiem, zaginięcia młodych kobiet i powiązania całej sprawy z rodziną Hye-jin sprawiły, że z każdą kolejną stroną miałam coraz więcej pytań. Uwielbiam historie, w których razem z bohaterami odkrywamy kolejne elementy układanki, dlatego bardzo szybko wciągnęłam się w prowadzone śledztwo. Kilka razy wydawało mi się, że już wiem, w jakim kierunku zmierza fabuła, a chwilę później pojawiało się coś, co ponownie budziło moje wątpliwości.
Nie mogę też nie wspomnieć o Kangu. Jego pojawienie się w życiu Hye-jin wprowadza do historii zupełnie nową dynamikę, a ich wspólne sceny czytałam z ogromną przyjemnością. Bardzo podobało mi się obserwowanie rozwoju ich relacji i tego, jak wraz z postępem śledztwa coraz mocniej splatają się ich losy.
Kompletnie nie spodziewałam się też zakończenie, które uważam, zostało idealnie poprowadzone.
Podsumowując "Dwa oblicza Hye-jin” to historia, która zaskoczyła mnie przede wszystkim swoim pomysłem i klimatem. Łączy zagadkę kryminalną, koreańskie wierzenia, rodzinne tajemnice i opowieść o dziewczynie, której odebrano możliwość zwyczajnego życia. Jeśli lubicie książki pełne tajemnic, nietypowych bohaterów i historii, w których przeszłość nieustannie wpływa na teraźniejszość, zdecydowanie warto dać jej szansę. Dla mnie był to bardzo udany debiut.
O rany ale mam ciarki!! Mimo, że książkę przeczytałam parę godzin temu to i tak czuję się dokładnie jak wtedy. Przez całą książkę siedziałam jak na szpilkach i zastanawiałam się czym może mnie autorka zaskoczyć. Ponadto z tyłu miałam w głowie obraz jak Marta skończyła swoją książkę, więc to napięcie sięgało już czasem naprawdę wysoko. Co do książki nie miałam nie wiadomo jakich oczekiwań, ponieważ jest to debiut. Ale gdybym miała, to wszystkie zostałyby przebite w 100%. Przejdźmy do bohaterów. Dla mnie bardzo istotna jest ta kwestia, dlatego że wtedy książka jest żywa i mogę jeszcze bardziej wczuć się w książkę. I tutaj dostałam świetnie wykreowane postacie. Na początku Hye-jin. To co najbardziej mnie urzekło to, to że jest ona bardzo odważna, pomimo przeciwności jakie sprowadziło na nią życie. Oraz to, że jest bardzo empatyczna w stosunku to Kanga. Natomiast Kang zrobił na mnie wielkie wrażenie. Wiadomo jego determinacja w sprawie śledztwa może wyglądać czasem trochę niepokojąco, ale ciągnął tą sprawę za wszelką cenę, co w pewien sposób jest imponujące. Nie będę wam zdradzać jak to wszystko się potoczyło, bo to już musicie sami odkryć, ale ja dalej jestem w szoku co tam się zadziało. Zakończenie wbiło mnie w fotel do takiego stopnia, że nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić gdy już skończyłam. Dosłownie patrzyłam się na książkę z szokiem i mogło minąć tak parę minut. Podsumowując: zdecydowanie polecam. A jeśli lubicie książki w takich klimatach (Korea, obsesja, tajemnice i śledztwo) to tym bardziej polecam. Szczególnie, że książka jest 16+ Tym bardziej, że nie jest to takie śledztwo, w którym od razu wszystko jest wiadome, wręcz przeciwnie.
Świetna pozycja dla osób,które szukają jakiejś nietypowej historii.Korea,policyjne śledztwo,tajemnice,motyw dawnej legendy. To nie była kolejna schematyczna książka tylko cos innego ale w tym pozytywnym sensie🌸
Teoretycznie zagadkowa książka, nieco thriller. Do tego vibe Korei i nawiązanie do kultury. Nie czułam tego, brakowało mi więcej kulturowych miejsc, zwyczajów, nieco wyglądu otaczającego świata, nie było tego. Historia sama w sobie również nie trzyma się kupy, zagadka jest chaotyczna i nie ma sensu, a gdy ostatecznie poznajemy prawdę nie trzyma się to ani psychiki bohaterów ani czynów. Brakowało mi profilu psychologicznego bohaterów. Dodatkowo Kang, postać, która ma dość spore znaczenie dla fabuły niby to interesuje się bohaterką, ale ma momenty kiedy ją osądza i robi dość dziwne rzeczy jak na profesjonalnego detektywa. Mimo to lektura nie była aż tak zła, nie powala, ale zdecydowanie wybija się poza poziom niektórych młodzieżówek.
Dwa oblicza Hye-jin to przede wszystkim kawał świetnej, klimatycznej literatury. To doskonały przykład tego, jak powinien wyglądać dobry debiut. Pozornie jest to historia łącząca zagadkę kryminalną z wątkiem à la romantycznym, ale w drugiej warstwie tekstu jest to przede wszystkim opowieść o samotności w obliczu rzeczy, na które nie masz wpływu. Nad główną bohaterką ciąży klątwa. Można aż pokusić się o parafrazę klasyka: „za dnia szkaradą, nocą zaś pięknością”. Hye-jin jest kobietą o dwóch twarzach, którą los splata z Kangiem Beot-seokiem, detektywem z kryminalną przeszłością, prowadzącym śledztwo w sprawie brutalnych zabójstw kobiet.
Historia rozgrywa się w Korei i już od pierwszych stron widać ten specyficzny klimat: koreańską hierarchię, duszny komisariat czy parki z kwitnącą wiśnią. Autorka operuje bardzo plastycznym, filmowym stylem, przez co opisy przestrzeni, zapachów, parującej kawy czy jedzenia sprawiają, że człowiek od razu przenosi się do tego świata, mając wrażenie, że sam jest obserwatorem tych wydarzeń. Styl narracji został wybrany idealnie do tego typu prozy, co powoduje, że czytelnik sam może poczuć się bohaterem koreańskiej dramy, a nie tylko czytać relację z miejsca przestępstwa. Wierność etykiecie językowej i zwroty typu „detektywie Kang” czy „pani Nam” świetnie budują azjatycki dystans oraz szacunek. Z drobnych rzeczy, które mnie zaskoczyły podczas lektury, to dobór typowo męskich imion dla zmarłych kobiet, kojarzonych z popularnymi aktorami (Lee Min-ho i Park Ji-hoon), co potrafiło na moment wybić z rytmu, ale oceniam to jako szczegół na tle całości. Choć próg wejścia nie jest wysoki, to czytelnikom, którzy mieli już styczność z koreańską kulturą, na pewno będzie po prostu łatwiej zrozumieć np. co dokładnie jedzą bohaterowie czy czym jest napój w zielonej butelce.
To, na co najbardziej należy zwrócić uwagę w tej książce, to relacje, które nie są budowane w trzy dni. Wątek kryminalny stanowi oś fabuły, ale w mojej opinii pozostaje drugorzędny, ustępując miejsca samej psychologii bohaterów. Relacja między Hye-jin a detektywem Kangiem jest przykładem prawdziwego, przemyślanego i powolnego budowania zaufania, w którym napięcie rodzi się z najmniejszych gestów, spojrzeń i niewypowiedzianych słów aż do samego końca. Prawdziwym emocjonalnym sercem tej historii jest jednak więź Hye-jin z... nią samą.
Autorka ma bardzo bogaty styl i potrafi świetnie budować złożone zdania, co zdecydowanie wyróżnia tę książkę na tle wielu prostych historii. Widać tu ogromną dbałość o słowo, która buduje ten klimat, w którym czuć każdy zapach parzonej kawy czy niedopitych butelek soju. Czuć zarówno te kwitnące kwiaty, jak i brud mieszkania czy cierpienie Hye-jin. Jednak piękny styl nie zawsze idzie w parze z ergonomią czytania. Przez dużą gęstość i specyficzny rytm tempo lektury momentami spada. Zamiast płynąć przez fabułę, mózg momentami potyka się na konstrukcjach w stylu „gdy jednak tylko”, co wymaga sporego wysiłku poznawczego. Na początku szczegółowe opisywanie każdej czynności odbierałam trochę jak plan wydarzeń, ale z czasem pomogło mi to wczuć się w ten filmowy klimat. Od drugiej połowy książka wyraźnie przyspiesza: albo zmienia się tam typ narracji, albo człowiek po prostu przyzwyczaja się do sposobu pisania. Niemniej jednak warto zwrócić uwagę, jak dobrze technicznie pisze autorka. Takiego debiutu ze świecą szukać.
Sam plot twist to definicja zwrotu akcji na miarę oscarowego filmu. To, jak autorka poprowadziła końcówkę i zagrała na zaufaniu bohaterów, zasługuje na ogromne uznanie. Jest mi po ludzku cholernie przykro przez to, jak to się skończyło, ale od strony konstrukcji fabuły było to genialne posunięcie.
Największą wadą tej pozycji jest to, że jest za krótka. Zmieszczenie takiej historii na zaledwie 240 stronach sprawia, że zamknięcie głównego wątku następuje zbyt gwałtownie. Choć wątki są domknięte, to człowiek czuje po prostu ogromny niedosyt. Aż prosiło się o rozwinięcie charakterów pobocznych postaci oraz domknięcie i epilog z punktu widzenia drugiego bohatera i tego zabrakło mi najbardziej.
Nie będę kłamać, że jest to historia na jeden wieczór, bo na jeden wieczór byłoby jej po prostu szkoda. Mimo uwag co do ergonomii tekstu w pierwszej części książki i niedosytu na końcu, to bardzo dojrzały i udany debiut. Komu polecam tę książkę? Zdecydowanie miłośnikom koreańskich dram, autorkom slow burnów i każdemu, kto chce zobaczyć, jak powinien wyglądać dobrze napisany debiut. W życiu nie miałam tak, żebym czytając książkę, widziała przed oczami gotowy film. Marcie Żurawskiej się udało to zrobić. Naprawdę warto docenić tę pozycję.
„Dwa oblicza Hye-jin” miało wszystko, żeby być historią dokładnie w moim klimacie: tajemnicę, zaginięcia, gang, koreańskie wierzenia i umięśnionego policjanta, który najwyraźniej poza pracą i piciem alkoholu nie ma zbyt wielu zajęć. XD Sam pomysł naprawdę mi się podobał, ale wykonanie niestety nie do końca mnie przekonało.
Największy problem miałam z emocjami i pogłębieniem bohaterów. Hye-jin przechodzi przez sytuację, która powinna mocno nią wstrząsnąć, a mimo to przez sporą część czasu wszystko wydawało mi się przedstawione zaskakująco spokojnie. Dlatego jej nagły wybuch emocji na komisariacie, kiedy zobaczyła tatuaż, kompletnie mnie nie przekonał. Tym bardziej że wcześniej pojawiały się informacje, które sugerowały, że sama słyszała o gangu, więc jej reakcja wydała mi się trochę… spóźniona.
Podobnie miałam z relacjami między bohaterami. Wiele rzeczy było raczej powiedzianych niż naprawdę pokazanych, przez co trudno było mi się z nimi zżyć albo mocniej przejąć tym, co się dzieje. Przy tak krótkiej książce rozumiem szybkie tempo, ale momentami miałam wrażenie, że historia aż prosi się o dodatkowe sceny i rozwinięcie.
Sam plot twist uważam za całkiem fajny, ale jeśli ktoś czyta sporo historii w podobnych klimatach, może się go domyślić. Raczej zabrakło wcześniejszego przygotowania go odpowiednimi wskazówkami, ale pattern dla mnie był ten sam, więc pod koniec miałam już tylko "no dawaj dawaj", zamiast elementu zaskoczenia.
Do tego styl momentami kojarzył mi się z fanfikami z tłumaczonymi automatycznie z angielskiego na polski na AO3. XD Jak ktoś mnie trochę dłużej śledzi to wie, że jestem kpopiarą i to ile ich przerobiłam to głowa mała. Nie przeszkadzało mi to na tyle, żeby odłożyć książkę, ale zdecydowanie wybijało mnie z historii, bo albo jedno, albo drugie.
Mimo wszystko książkę czytało mi się szybko, a sam pomysł na fabułę jest naprawdę ciekawy. Szkoda tylko, że przy tylu interesujących elementach - klątwie, zaginięciach, gangach, rodzinnych tajemnicach i kryminalnej zagadce - nie dostałam trochę więcej głębi.
I jako ostatnie - miałam też wrażenie, że koreańskie tło zostało potraktowane dość powierzchownie. Poza jedzeniem czy pojedynczymi elementami kultury niewiele czułam, że historia rzeczywiście rozgrywa się w Korei. Brakowało mi chociażby wyraźniej zaznaczonej hierarchii społecznej czy kulturowych różnic, które byłyby naturalnie obecne w relacjach między bohaterami.
Sam plot twist był ciekawy, chociaż przy czytaniu podobnych historii można było się go domyślić. Ostatecznie mam poczucie, że pomysł miał większy potencjał, niż został wykorzystany.
To debiut, po który sięgnęłam przede wszystkim ze względu na sam pomysł na historię. Hye-jin od dzieciństwa żyje z klątwą, przez którą za dnia jest 84 letnią kobietą pracującą jako sprzątaczka na komisariacie, a nocą odzyskuje wygląd młodej dziewczyny. Wszystko zaczyna się zmieniać, gdy śledztwo Kanga w sprawie zaginięć młodych kobiet prowadzi go do tajemniczego naszyjnika i przeszłości Hye-jin.
Poza samą zagadką kryminalną bardzo podobało mi się to, ile miejsca autorka poświęciła relacji Hye-jin i Kanga Beot-seoka. Oboje mają za sobą doświadczenia, które mocno wpłynęły na to, kim są, dlatego ich znajomość nie rozwija się w prosty i oczywisty sposób. Kang skrywa własną przeszłość, przez którą nie wzbudza w innych zbyt dużego zaufania. Hye-jin z kolei za wszelką cenę musi chronić swój sekret. Ich relacja miała w sobie coś z ciągłego przeciągania liny. Momentami miałam wrażenie, że każde z nich próbuje zrobić krok do przodu, zanim drugie zdąży zorientować się, co właściwie planuje. Wzajemna ostrożność zaczęła ustępować miejsca coraz większej bliskości, a ich relacja nabierała zupełnie nowego znaczenia.
Bardzo dobrze odebrałam kreację bohaterów. Nie tylko główna dwójka przypadła mi do gustu, bo Park i Yuna również szybko zwrócili moją uwagę. To bardzo charakterystyczne postacie, które miały w sobie sporo charyzmy i własnej energii. Nie miałam poczucia, że są tutaj tylko po to, żeby zapełnić drugoplanowe role.
Czyta się bardzo szybko, a wydarzenia następują po sobie bez zbędnego przeciągania. Momentami miałam wręcz wrażenie, że kolejne sceny przesuwają mi się przed oczami jak kadry filmu. To było naprawdę świetne uczucie.
Z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej zaskakiwało mnie, w jaką stronę autorka prowadzi tę historię. Zdecydowanie chciałabym, żeby niektóre wątki zostały bardziej rozwinięte. Znalazłam też kilka drobnych niedociągnięć, ale były to małe rzeczy, które nie miały większego wpływu na odbiór historii.
✨️Kto i za co pokocha? Ta książka spodoba się fanom literatury koreańskiej, bo choć autorką jest Polka, to doskonale utrzymuje klimat powieści azjatyckiej. Taka dziwna atmosfera, na pozór spokojna, a wypełniona napięciem, hermetyczność i dziwność – to, jak dla mnie, cechy książek zarówno japońskich, jak i koreańskich. Pokocha każdy, kto lubi sięgać po debiuty i to debiuty udane, bo „Dwa oblicza Hye-jin” to naprawdę wciągająca historia. Łączy motywy legendy koreańskiej, kryminalnego śledztwa, a nawet wplata między nie ekscentryczny, niejednoznaczny wątek romantyczny. I to wszystko ze sobą świetnie współgra.
✨️Czy ja pokochałam? Polubiłam, tak. Wciągnął mnie wątek zaginionych dziewczyn oraz samo śledztwo. Autorka wpadła też na świetny pomysł zrobienia z jednej bohaterki dwóch: za dnia 84-latki, a w nocy – dwudziestokilkuletniej dziewczyny. Fajny powiew świeżości i pomysł, którego jeszcze nigdy nie spotkałam w książce. Wątek romantyczny między Hye-jin i Kangiem jest pełen chemii, ale też ma w sobie coś nieoczywistego, coś, co sprawia, że miałam poczucie, iż ta relacja nie ma prawa zakończyć się happy endem. Jak się zakończyła naprawdę? Oczywiście, że tego nie zdradzę!
✨️Czy polecam? Pewnie! Tę historię pochłania się w tempie ekspresowym i mimo swojej małej objętości (240 stron) mieści w sobie ciekawą i angażującą akcję. I warto jeszcze docenić fakt, iż jest to debiut, w mojej ocenie bardzo udany. Jeśli lubisz motyw klątw, śledztwa kryminalnego, a do tego chętnie sięgasz po literaturę azjatycką, to myślę, że odnajdziesz się w tej historii.
✨️O czym jest? U stóp góry Bukhansan od lat krąży opowieść o dziewczynie, która po wschodzie słońca staje się osiemdziesięcioczteroletnią kobietą, a nocą odzyskuje postać dwudziestokilkuletniej Hye-jin. Życie obu jej wersji zmienia się, gdy w ręce policjanta Kanga Beot-seoka trafia tajemniczy naszyjnik, łączący rodzinę Hye-jin ze sprawą zaginięć młodych kobiet. Wkrótce przekonuje się, że klątwa, z którą żyje od lat, skrywa znacznie więcej tajemnic, niż mogła przypuszczać.
"Kiedy promienie słoneczne dotykały jej skóry, działo się coś, o czym mówiono tylko po cichu. Dziecko znikało, jakby nigdy nie istniało. Na jego miejscu stawała stara kobieta, o plecach pamiętających dziesiątki lat."
Hye-jin nie ma w życiu lekko. Rodzina opuściła ją z dnia na dzień a w dodatku dziewczyna ma pewien problem. Nie wie dlaczego w ciągu dnia jest staruszką a nocami zmienia się w młodą dziewczynę.
Z Kang to policjant który za wszelką cenę rozwiązuje swoje sprawy. Nawet jeśli jego własne życie nie istnieje i ciągle sięga po alkohol.
Jest to historia zupełnie inna niż te które do tej pory czytałam, ponieważ główną rolę w tej historii odgrywa Korea, a także kultura jaką się ona odznacza.
Autorka przedstawiła całą historię z perspektywy kilku osób, ale zrobiła to w niesamowicie przyjemny sposób. Jej prosty styl pisania, a także sposób w jaki przekazuje emocje sprawił, że cały czas trzymała mnie to w niepewności, ale i zastanawianiu się nad tym jak potoczy się ta historia.
Urzekło mnie to, że jest ona niesamowicie zakręcona, ale i tak podobna do dram koreańskich w których do samego końca nie wiemy w którym kierunku pójdzie historia, a zakończenie wyrwie nas z butów. I tak samo stało się w tej książce gdzie mamy powtarzające się morderstwa a jedyną osobą która pomoże je rozwiązać jest Hye-ji.
"Dwa oblicza Hye-jin" to niesamowicie wciągająca historia z wątkiem kryminalnym i bohaterami którzy muszą rozwiązać zagadkę a także ścigają się z czasem. Jestem tą historią wprost zachwycona, bo dała mi ona wszystko czego potrzebowałam począwszy od emocji a skończywszy na zwrocie akcji którego się nie spodziewałam. Jest to historia która sprawi, że czytelnik pochłonie ją bez reszty i przez długi czas nie będzie mógł o niej zapomnieć.
Czego, jak czego, ale zdecydowanie nie można odebrać tej historii wyjątkowości 💮
Współpraca reklamowa: @wydawnictwo.beya
"Dwa oblicza Hye-jin" prezentuje przed swoim odbiorcą coś zupełnie innego. Historia wciąga już od pierwszej strony, a na każdej kolejnej podsuwa mu pewne zagwozdki, z którymi szybko nie uda mu się uporać.
Autorka posiada przyjemny styl, dzięki czemu lektura dostarcza odpowiednią dawkę napięcia oraz z łatwością wzbudza ciekawość. Losy Hye-jin dalekie są od oczywistych, a przez to trudno tutaj o jakąkolwiek nudę.
Podobało mi się to, że nic tutaj nie było oczywiste, ani przekazywane na siłę. Bohaterowie doświadczają pewnych trudności, zaliczają bolesne zderzenia oraz szukają nowych rozwiązań. Są na swój sposób prawdziwi w wykonywanych działaniach, a czytanie o nich było całkiem przyjemne.
Jak dla mnie, zostało tu połączone wszystko, co w ostatnim czasie najbardziej do mnie przemawia. Mamy tu unikatowy klimat, zagadkę kryminalną oraz całą masę tajemnic. Sama książka nie jest szczególnie długa, ale zdecydowanie nie musiała taka być, ponieważ wciąż zapewnia ogrom rozrywki.
I chociaż czytało mi sie ją przyjemnie, to chyba nie jestem w stanie powiedzieć, że bezpowrotnie dla niej przepadłam. "Dwa oblicza Hye-jin" mają naprawdę całą masę plusów, ale nie zyskała w pełni mojego serca. Czy to źle? Nie, ponieważ i tak dobrze spędziłam z nią czas ♡
Mam bardzo mieszane uczucia co do tej książki. Sam opis mega mnie zachęcił. Bohaterka, która w nocy jest młodą kobietą, a za dnia staruszką. W tle śledztwo w sprawie morderstwa wielu kobiet i detektyw zajmujący się tą sprawą. Brzmi świetnie, prawda?
Tylko… bardzo mało jest tutaj samego śledztwa. Dialogi wydawały mi się sztywne i nienaturalne, a główny detektyw zachowywał się momentami jak rozwydrzony bachor… dosłownie 😅
Większość jego wątku polega na tym, że ona gotuje mu jedzenie, każe mu się położyć albo zadbać o siebie, a on się z nią kłóci, twierdząc, że przecież nic o nim nie wie i że nie będzie robił tego, co mu każe. Jego niby przyjaciel z policji na końcu okazuje się osobą, która chyba wcale go nie zna, a sama końcówka momentami była dla mnie trochę nielogiczna, bo kilka rzeczy po prostu mi się nie zgadzało.
Z drugiej strony… zakończenie! 😳
Okazało się naprawdę nieprzewidywalne i byłam w dosyć ciężkim szoku. I chyba głównie za to te 2,5 gwiazdki.
Po prostu liczyłam na coś zupełnie innego. Książka jest krótka, ma około 250 stron, ale przez pierwsze 150 stron praktycznie niewiele się dzieje. Sam motyw „dwóch oblicz” też nie został według mnie jakoś konkretnie wykorzystany ani rozwinięty.
No cóż… sam pomysł był naprawdę fajny! Szkoda tylko, że wykonanie nie do końca mnie przekonało. 🤷♀️
📖 Dwa oblicza Hye-jin — Marta Żurawska [współpraca reklamowa] Kategoria wiekowa: 16+
Nie spodziewałam się, że historia o klątwie, która sprawia, że Hye-jin za dnia jest 84-letnią kobietą, a nocą odzyskuje postać młodej dziewczyny, aż tak mnie wciągnie. Jej życie zmienia się w dniu, gdy na komisariat trafia tajemnicza paczka z naszyjnikiem, który łączy rodzinę Hye-jin ze sprawą zaginięć młodych kobiet.
Gdy usłyszałam, jak autorka opowiada o zamyśle książki, łącząc wątek kryminalny i koreańskie legendy, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Bardzo zaciekawił mnie wątek prowadzonego śledztwa połączony z odkrywaniem sekretów rodziny.
Bardzo polubiłam też relację Hye-jin i Kanga. Początkowa ostrożność i brak zaufania z czasem przeradzają się w coraz większą bliskość, a między nimi zdecydowanie nie brakuje napięcia.
Dużym plusem jest też na pewno tempo wydarzeń oraz to, że przez książkę po prostu się płynie. Zdecydowanie polecam Wam ją przeczytać, jeśli lubicie wątek kryminalny, podwójne życie oraz koreańskie legendy. 🖤
Książka oryginalna, co zdecydowanie wychodzi jej na plus. Pojawiło się tam jednak kilka niedociągnięć. Jakim cudem starsza kobieta bez żadnych dokumentów mogła zostać zatrudniona na komendzie policji? Dodatkowo, momentami dało się wyczuć styl który bardzo ale to bardzo przypominał styl tekstów ai. Oczywiście jest to tylko moje odczucie, ale sam fakt, że na przestrzeni dość krótkiej książki jest ich az tyle, budzi we mnie lekka niepewność co do sposobu powstawania powieści. Niemniej fabuła była mocno wciągająca, bohaterowie barwni, a klimat w książce był unikatowy. Książka zapadła mi w pamięć, głównie przez błyskotliwą fabułę oraz wiele przemyśleń bohaterów. 4/5⭐️sounds very fair to me, zwłaszcza , że jest to debiut autorki :)
[ współpraca reklamowa ] Książka na którą czekałam od bardzo dawna! Myślę, że rok to lekką ręką. A gdy w końcu ją mam praktycznie od razu zabrałam się za czytanie. Dwa oblicza Hye-jin to książka z unikalną fabułą. W swoim życiu przeczytałam wiele podobnych do siebie książek. Fabuła wychodzi bardzo poza schematy polskich bookmedii i to było dobry strzał! W świecie gdy coraz więcej stawia się na popularności motywy brakowało mi takiego przepływu świeżości! W dodatku motyw klątwy niesamowicie mi się spodobał! Za dnia staruszka jednak w nocy zmienia się w młodą dorosła, dwa ciała jedno życie. W dodatku mamy motyw zagadki, tajemniczego kuriera i medalionu. Wszystko razem to mieszanka wybuchowa, która stworzyła świetną książkę! Nie czytałam jeszcze takiej książki i miałam milion teorii co do zakończenia. Nie zdziwicie się, jak powiem, że nie przewidziałam tego? Myślę, że to właśnie ono jest moją ulubioną częścią tej książki. To było ostatnie czego się spodziewałam. Żyję dla takich zakończeń. Jej jedynym minusem w moich oczach jest jej długość, była za krótka! Przez co niektóre wątki działy się za szybko, jak i wyjawienie kto tak naprawdę stoi za tym wszystkim. Nie mogę się doczekać kolejnych książek z pod pióra Marty! Do następnego, V!