What do you think?


Start Up My Love
Julia ma plan.
Zdobyć inwestora. Rozwinąć swój start-up. Udowodnić wszystkim – a przede wszystkim sobie – że jest właściwą osobą na właściwym miejscu.
Konto w aplikacji konkurencji zakłada wyłącznie zawodowo. Po prostu chce sprawdzić, jak działa. Trafia tam na tajemniczego π – mężczyznę, którego imienia nie zna, którego nigdy nie widziała i którego wiadomości zaczynają być najlepszą częścią każdego jej dnia. π jest błyskotliwy, zabawny i uparcie nie zdradza, kim naprawdę jest. Zresztą Julia też nie, bo dzięki temu może być z nim całkowicie szczera.
Oboje chcą się jednak lepiej poznać. Zaczynają więc przesyłać sobie nieoczywiste zdjęcia i skrawki informacji na swój temat, a to dosyć szybko zamienia się we wciągającą grę: kto pierwszy odkryje, kim jest druga osoba? Julia jest zdeterminowana, by wygrać. Ale co będzie, jeżeli wytypuje niewłaściwego faceta? Jedna pomyłka wystarczy, żeby największą szansę zmienić w największą katastrofę. A niewinny pocałunek może skomplikować nie tylko jej życie uczuciowe, ale też przyszłość firmy, o którą walczy jak lwica.
Zdobyć inwestora. Rozwinąć swój start-up. Udowodnić wszystkim – a przede wszystkim sobie – że jest właściwą osobą na właściwym miejscu.
Konto w aplikacji konkurencji zakłada wyłącznie zawodowo. Po prostu chce sprawdzić, jak działa. Trafia tam na tajemniczego π – mężczyznę, którego imienia nie zna, którego nigdy nie widziała i którego wiadomości zaczynają być najlepszą częścią każdego jej dnia. π jest błyskotliwy, zabawny i uparcie nie zdradza, kim naprawdę jest. Zresztą Julia też nie, bo dzięki temu może być z nim całkowicie szczera.
Oboje chcą się jednak lepiej poznać. Zaczynają więc przesyłać sobie nieoczywiste zdjęcia i skrawki informacji na swój temat, a to dosyć szybko zamienia się we wciągającą grę: kto pierwszy odkryje, kim jest druga osoba? Julia jest zdeterminowana, by wygrać. Ale co będzie, jeżeli wytypuje niewłaściwego faceta? Jedna pomyłka wystarczy, żeby największą szansę zmienić w największą katastrofę. A niewinny pocałunek może skomplikować nie tylko jej życie uczuciowe, ale też przyszłość firmy, o którą walczy jak lwica.
Paperback
First published August 5, 2026
About the author
Anna Ryś
5 books23 followersCześć, jestem Ania.
Odkąd pamiętam, wolałam świat wyobraźni od rzeczywistości. Pasję do pisania odkryłam w sobie już jako nastolatka. Przelewanie radosnej twórczości na papier było najlepszą zabawą, a jej efektem, między innymi, pierwsza wersja historii o Pati. To baza powieści „Dobrze zagrane”, którą ostatecznie dokończyłam po… dwudziestu latach.
Mam nadzieję, że jej czytanie sprawi Ci przynajmniej w połowie tyle frajdy, ile mnie jej wymyślanie!
Odkąd pamiętam, wolałam świat wyobraźni od rzeczywistości. Pasję do pisania odkryłam w sobie już jako nastolatka. Przelewanie radosnej twórczości na papier było najlepszą zabawą, a jej efektem, między innymi, pierwsza wersja historii o Pati. To baza powieści „Dobrze zagrane”, którą ostatecznie dokończyłam po… dwudziestu latach.
Mam nadzieję, że jej czytanie sprawi Ci przynajmniej w połowie tyle frajdy, ile mnie jej wymyślanie!
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 22 of 22 reviews
August 15, 2026
Julia chce tylko zdobyć inwestora i rozkręcić swój start-up. Proste, prawda?
Do czasu, aż w aplikacji konkurencji poznaje tajemniczego π. Nie zna jego imienia, nie wie, jak wygląda, ale z każdym dniem coraz bardziej chce go poznać.
Zaczynają grę: kto pierwszy odkryje, kim naprawdę jest druga osoba? Julia jest pewna, że wygra. Tylko co, jeśli się pomyli w swoich podejrzeniach?
Niewinny pocałunek może skomplikować nie tylko jej życie uczuciowe, ale również biznes, o który walczy jak lwica!
Masz dość oklepanych historii romantycznych? Nudzi Cię przewidywalna fabuła, w której od początku wiadomo, jak skończy się książka?
No to uwaga, uwaga! Oto książkowe lekarstwo na wszystkie wspomniane dolegliwości i historia, która dostarczy Wam wszystkiego, czego oczekujecie od dobrej książki.
„Start-up My Love” - ta książka była dla mnie zaskoczeniem przez duże Z!
Nie dajcie się zwieść tej uroczej okładce. Biorąc ją do ręki, wkraczacie w świat inwestycji i tętniącego biznesem San Francisco. Sporo tutaj żargonu i tematycznej terminologii, ale bez obaw - autorka przychodzi z pomocą i dla ułatwienia zamieściła na końcu książki mały słowniczek.
Chciałabym móc opowiedzieć Wam o niej wszystko, bo to tytuł, w którym, jak dla mnie zagrało wszystko! Ciekawa i wciągająca fabuła, fantastyczni bohaterowie i historia, która była po prostu świetna: realna, przemyślana, a do tego intrygująca za sprawą wprowadzonej przez autorkę zagadki.
No hej! Tajemniczy gość, którego tożsamość mamy odkryć w wyniku gry i małych, ukrytych w półsłówkach podpowiedzi? Bawiłam się świetnie!
Gdybym miała się do czegoś przyczepić (chociaż zdecydowanie jest to za duże słowo), to powiedziałabym, że mam niedosyt. Po odkryciu tożsamości tajemniczego pana π akcja książki, w moim odczuciu, kończy się zdecydowanie zbyt szybko.
Mogłabym tu jeszcze napisać kilka swoich ochów i achów, ale powiem tylko tyle: pan π wskakuje na moją listę książkowych mężów. Jeśli to Was nie przekona, to już naprawdę nie wiem, co! 😂
Do czasu, aż w aplikacji konkurencji poznaje tajemniczego π. Nie zna jego imienia, nie wie, jak wygląda, ale z każdym dniem coraz bardziej chce go poznać.
Zaczynają grę: kto pierwszy odkryje, kim naprawdę jest druga osoba? Julia jest pewna, że wygra. Tylko co, jeśli się pomyli w swoich podejrzeniach?
Niewinny pocałunek może skomplikować nie tylko jej życie uczuciowe, ale również biznes, o który walczy jak lwica!
Masz dość oklepanych historii romantycznych? Nudzi Cię przewidywalna fabuła, w której od początku wiadomo, jak skończy się książka?
No to uwaga, uwaga! Oto książkowe lekarstwo na wszystkie wspomniane dolegliwości i historia, która dostarczy Wam wszystkiego, czego oczekujecie od dobrej książki.
„Start-up My Love” - ta książka była dla mnie zaskoczeniem przez duże Z!
Nie dajcie się zwieść tej uroczej okładce. Biorąc ją do ręki, wkraczacie w świat inwestycji i tętniącego biznesem San Francisco. Sporo tutaj żargonu i tematycznej terminologii, ale bez obaw - autorka przychodzi z pomocą i dla ułatwienia zamieściła na końcu książki mały słowniczek.
Chciałabym móc opowiedzieć Wam o niej wszystko, bo to tytuł, w którym, jak dla mnie zagrało wszystko! Ciekawa i wciągająca fabuła, fantastyczni bohaterowie i historia, która była po prostu świetna: realna, przemyślana, a do tego intrygująca za sprawą wprowadzonej przez autorkę zagadki.
No hej! Tajemniczy gość, którego tożsamość mamy odkryć w wyniku gry i małych, ukrytych w półsłówkach podpowiedzi? Bawiłam się świetnie!
Gdybym miała się do czegoś przyczepić (chociaż zdecydowanie jest to za duże słowo), to powiedziałabym, że mam niedosyt. Po odkryciu tożsamości tajemniczego pana π akcja książki, w moim odczuciu, kończy się zdecydowanie zbyt szybko.
Mogłabym tu jeszcze napisać kilka swoich ochów i achów, ale powiem tylko tyle: pan π wskakuje na moją listę książkowych mężów. Jeśli to Was nie przekona, to już naprawdę nie wiem, co! 😂
August 28, 2026
Okej, mam po tej historii książkowego kaca. Po pierwsze, kiedy nie mogłam akurat czytać, to cały czas myślałam o tym, co wydarzy się dalej. Po drugie, teraz nie mogę zabrać się za kolejną książkę, żadna mi nie pasuje.
✨️ Kto i za co pokocha?
Dosłownie każdy. Tej książki nie da się nie pokochać. Jest w niej wszystko, co prawdziwy rom-com mieć powinien, a nawet jeszcze więcej. To historia zabawna, angażująca, z doskonałą chemią między bohaterami. Autorka przez dłuższy czas wodzi nas za nos, podobnie jak tajemniczy π wodzi Julię w kontekście prawdy co do swojej tożsamości, i to jest ekstra, bo nie wszystkie karty od razu zostają wyłożone na stół. To książka, która jest niezwykle wciągająca i na równi z wątkiem romantycznym stawia wątek start-upowy. To coś nowego, czego jeszcze w romansach nie spotkałam. Motyw walki o pozyskanie inwestora, niełatwe przejścia z konkurencją i cały „młyn”, który tworzy się wokół trudności związanych z procesem pozyskania finansowania na rozwój start-upu, zostały potraktowane przez autorkę z profesjonalizmem i wnikliwością. Ja, jako czytelniczka, czuję, że dostałam świetny romans i garść dobrze zbudowanego świata przedstawionego, a oba te aspekty na tle fabuły zostały potraktowane jako równie istotne.
✨️ Czy ja pokochałam?
Bardzo! Ta książka na pewno znajdzie się wśród moich książkowych topek 2026. Uwielbiam ją nie tylko za rzeczy, o których już wspominałam, ale też za dialogi, które są wyśmienite i na-tu-ra-lne. Bohaterowie prowadzą błyskotliwe, nierzadko zabawne rozmowy, które wielokrotnie mnie rozczuliły, ale też, kiedy sytuacja tego wymagała, potrafili przestawić się na branżową mowę, pozbawioną zbędnego flirtu, jedynie czysty profesjonalizm i chęć doprowadzenia spraw do końca.
Podobało mi się to, że główna bohaterka nie latała i nie rozpowiadała na prawo i lewo o tym, że poznała π, nie angażowała w to swoich współpracowników, nie mieszała pracy z życiem prywatnym, robiąc z siebie drama queen. Dzięki temu ta książka ma w sobie mnóstwo autentyczności i myślę, że wielu czytelników to doceni.
Bardzo polubiłam styl autorki. Lekkość w prowadzeniu wspomnianych dialogów, ale też wiarygodność w tworzeniu historii sprawiły, że nie mogłam oderwać się od tej książki. Dostałam romans, który pokazuje, że w życiu poza miłością ważne są też spełnianie marzeń, samorozwój i dążenie do celu (ale nie po trupach). Bohaterowie nie dramatyzują, nie doprowadzają do absurdalnych dram, nie obrażają się na siebie. Zachowują się tak, jak zachowałby się każdy dorosły, myślący, zdroworozsądkowy człowiek.
I przygotujcie się na plot twist, bo jest wyborny.
✨️ Czy polecam?
Rety, no pewnie, że polecam! Czytajcie, będziecie zachwyceni, jestem tego pewna. Ta książka jest totalnie komfortowa, przyjemna, pełna ciepłego humoru, a przy tym mega interesująca (bo choć temat start-upów może wydawać się nudny dla kogoś, kto się nim nie interesuje, to został poprowadzony w taki sposób, że wciągnie Cię bez reszty, nawet jeśli tylko na ten jeden raz). Motyle latają, chemia jest, cudowni, naturalni bohaterowie też są. To książka jest absolutnym powiewem świeżości wśród romansów.
✨️ O czym jest?
Julia musi zdobyć inwestora, aby móc rozwijać swój start-up. Aby sprawdzić działanie konkurencyjnej marki, zakłada konto w ich aplikacji. Zgodność między jej profilem a tajemniczym π jest tak wysoka, że ciekawość bierze górę i postanawia wymienić z nim kilka wiadomości. Ich rozmowy, bez zdradzania, kim są, stają się codziennością. Tych dwoje postanawia bliżej się poznać, ale z zastrzeżeniem, że nie napiszą sobie nic więcej o sobie poza drobnymi wskazówkami. Kiedy Julia myśli, że jest pewna, z kim ma do czynienia, wtedy wydarza się coś, co całkowicie zmienia sytuację. Teraz nie dość, że ma na głowie wątpliwą przyszłość start-upu, to jeszcze wplątała się w uczuciowy młynek.
✨️ Kto i za co pokocha?
Dosłownie każdy. Tej książki nie da się nie pokochać. Jest w niej wszystko, co prawdziwy rom-com mieć powinien, a nawet jeszcze więcej. To historia zabawna, angażująca, z doskonałą chemią między bohaterami. Autorka przez dłuższy czas wodzi nas za nos, podobnie jak tajemniczy π wodzi Julię w kontekście prawdy co do swojej tożsamości, i to jest ekstra, bo nie wszystkie karty od razu zostają wyłożone na stół. To książka, która jest niezwykle wciągająca i na równi z wątkiem romantycznym stawia wątek start-upowy. To coś nowego, czego jeszcze w romansach nie spotkałam. Motyw walki o pozyskanie inwestora, niełatwe przejścia z konkurencją i cały „młyn”, który tworzy się wokół trudności związanych z procesem pozyskania finansowania na rozwój start-upu, zostały potraktowane przez autorkę z profesjonalizmem i wnikliwością. Ja, jako czytelniczka, czuję, że dostałam świetny romans i garść dobrze zbudowanego świata przedstawionego, a oba te aspekty na tle fabuły zostały potraktowane jako równie istotne.
✨️ Czy ja pokochałam?
Bardzo! Ta książka na pewno znajdzie się wśród moich książkowych topek 2026. Uwielbiam ją nie tylko za rzeczy, o których już wspominałam, ale też za dialogi, które są wyśmienite i na-tu-ra-lne. Bohaterowie prowadzą błyskotliwe, nierzadko zabawne rozmowy, które wielokrotnie mnie rozczuliły, ale też, kiedy sytuacja tego wymagała, potrafili przestawić się na branżową mowę, pozbawioną zbędnego flirtu, jedynie czysty profesjonalizm i chęć doprowadzenia spraw do końca.
Podobało mi się to, że główna bohaterka nie latała i nie rozpowiadała na prawo i lewo o tym, że poznała π, nie angażowała w to swoich współpracowników, nie mieszała pracy z życiem prywatnym, robiąc z siebie drama queen. Dzięki temu ta książka ma w sobie mnóstwo autentyczności i myślę, że wielu czytelników to doceni.
Bardzo polubiłam styl autorki. Lekkość w prowadzeniu wspomnianych dialogów, ale też wiarygodność w tworzeniu historii sprawiły, że nie mogłam oderwać się od tej książki. Dostałam romans, który pokazuje, że w życiu poza miłością ważne są też spełnianie marzeń, samorozwój i dążenie do celu (ale nie po trupach). Bohaterowie nie dramatyzują, nie doprowadzają do absurdalnych dram, nie obrażają się na siebie. Zachowują się tak, jak zachowałby się każdy dorosły, myślący, zdroworozsądkowy człowiek.
I przygotujcie się na plot twist, bo jest wyborny.
✨️ Czy polecam?
Rety, no pewnie, że polecam! Czytajcie, będziecie zachwyceni, jestem tego pewna. Ta książka jest totalnie komfortowa, przyjemna, pełna ciepłego humoru, a przy tym mega interesująca (bo choć temat start-upów może wydawać się nudny dla kogoś, kto się nim nie interesuje, to został poprowadzony w taki sposób, że wciągnie Cię bez reszty, nawet jeśli tylko na ten jeden raz). Motyle latają, chemia jest, cudowni, naturalni bohaterowie też są. To książka jest absolutnym powiewem świeżości wśród romansów.
✨️ O czym jest?
Julia musi zdobyć inwestora, aby móc rozwijać swój start-up. Aby sprawdzić działanie konkurencyjnej marki, zakłada konto w ich aplikacji. Zgodność między jej profilem a tajemniczym π jest tak wysoka, że ciekawość bierze górę i postanawia wymienić z nim kilka wiadomości. Ich rozmowy, bez zdradzania, kim są, stają się codziennością. Tych dwoje postanawia bliżej się poznać, ale z zastrzeżeniem, że nie napiszą sobie nic więcej o sobie poza drobnymi wskazówkami. Kiedy Julia myśli, że jest pewna, z kim ma do czynienia, wtedy wydarza się coś, co całkowicie zmienia sytuację. Teraz nie dość, że ma na głowie wątpliwą przyszłość start-upu, to jeszcze wplątała się w uczuciowy młynek.
August 25, 2026
Pamiętacie czasy kiedy w Internecie szukało się kogoś do "poklikania"? Potem pojawiły się te wszystkie aplikacje randkowe i inne cuda, a my mimo digitalizacji i faktu, że coraz częściej utykaliśmy przed komputerem szukaliśmy kontaktu z drugim człowiekiem?
Ile z tych znajomości przetrwało? Ile z planowanych spotkań miało miejsce?
Aplikacja Bondally, którą jako start up założyła głowna bohaterka powieści to strzał w dziesiątkę dla wszystkich tych, którzy żałują utraconych znajomości. I nie chcą popełnić tego błędu ponownie!
Aplikacja ta działa na zasadzie algorytmu i przy wsparciu AI tworzy więzi i pomaga je utrzymywać.
Julia to mądra, zdolna i co częste w romansach - nie zawsze pewna siebie dziewczyna. Rozpoczęła kolejny w swojej karierze projekt Start Upowy. I wraz ze współpracownikami poświęciła mu każdą wolną chwilę 💖 To projekt, który w końcu naprawdę poczuła i uwierzyła, że może on odnieść sukces!
Pomysł jest dopracowany i jest takim trochę oczkiem w głowie naszej głownej bohaterki. Ona sama jednak, mimo swojej pozornej przebojowości jest troszkę wycofana i mimo że dzielnie z tym walczy poczucie własnej wartości mogłoby działać u niej lepiej.
Dzieckiem jej Start Up'u jest aplikacja do tworzenia fajnych relacji i utrzymywania ich potem dłużej dzięki serii przypominajek. Nie chodzi tylko o romanse ale o faktyczne przyjaźnie i poszukiwanie pokrewnych dusz. Projekt jest bardzo ciekawy. W świecie wszechobecnej technologii, zabiegania i ogólnie pojętej znieczulicy społecznej taka aplikacja pomogłaby przyjaźniom i relacjom dalej trwać i się rozwijać.
Muszę przyznać, że sama jestem fanką takiej koncepcji!
Kiedy okazuje się, że firma, którą Julia wraz ze swoim zespołem pragną wprowadzić na rynek i ubiegać się o Start Upowe dofinansowanie posiada poważnego konkurenta, dziewczyna postanawia wypróbować konkurencyjną apkę i tak poznaje π - chłopaka, którym z czasem jest zauroczona bo mimo, że nie zna jego twarzy to rozmowa wspaniale się klei, a flirt zaczyna być coraz bardziej oczywisty.😊
Kiedy Julka wraz z Gregiem (współpracownikiem i współlokatorem) nawiązują wspólpracę z pierwszymi Inwestorami to wszystko się komplikuje. Julia poszukująca tajemniczego π pakuje się w niezłą kabałę z jednym z braci prowadzacych firmę mającą w nich zainwestować, padają oskarżenia o kradzież pomysłu, a drugi z braci zdaje się za nią nie przepadać...ale czy napewno ?!.
Książka jest przezabawna i urocza. Jest też przewidywalna ale w ten fajny sposób. Czytając ją pare razy parsknęłam śmiechem. Bardzo podobał mi się kącik antyporad jak prowadzić Start-Up żeby ponieść porażkę jako wstęp do każdego rozdziału. Naprawdę sie ubawiłam.
To co mi nie przeszkadzało ale mogłoby być kiepsko odebrane przez czytelników muszących wciąż patrzeć do słowniczka to często używane określenia branżowe/korporacyjne. Dla mnie większość z nich była oczywista i nie potrzebowałam posiłkować się słowniczkiem ale ktoś kompletnie zielony w korpo mowie mimo zapowiedzi autorki, że tak może się zdarzyć móglby poczuć się przytłoczony ilością korpo określeń.
Natomiast książkę tę mimo korporacyjnego slangu czyta się naprawde sprawnie, jest pełna humoru i myślę, że może być idealnym wyborem na wakacje.
Poza tym podoba mi się, że relacja głównych bohaterów to totalny green flag, żadnych dram, czysta przyjaźń i wsparcie i mimo trudności oraz nieporozumień jest między nimi dużo napięcia i uczucia, ale takie pozytywnego. 🩵
I chociaż podejżewałam kim okaże się π i tak byłam podjarana kiedy Julia prowadziła swoje małe śledztwo.
Powieść "Start Up My Love" to świetna komedia o miłości, która narodziła się w sieci miedzy tymi, którym nie wypada się w sobie zakchiwać. To też opowieść o spełnianiu marzeń i o tym, że czasem warto zaryzykować i zawalczyć o szczęście albo o Własną Alpakę 🦙
Ile z tych znajomości przetrwało? Ile z planowanych spotkań miało miejsce?
Aplikacja Bondally, którą jako start up założyła głowna bohaterka powieści to strzał w dziesiątkę dla wszystkich tych, którzy żałują utraconych znajomości. I nie chcą popełnić tego błędu ponownie!
Aplikacja ta działa na zasadzie algorytmu i przy wsparciu AI tworzy więzi i pomaga je utrzymywać.
Julia to mądra, zdolna i co częste w romansach - nie zawsze pewna siebie dziewczyna. Rozpoczęła kolejny w swojej karierze projekt Start Upowy. I wraz ze współpracownikami poświęciła mu każdą wolną chwilę 💖 To projekt, który w końcu naprawdę poczuła i uwierzyła, że może on odnieść sukces!
Pomysł jest dopracowany i jest takim trochę oczkiem w głowie naszej głownej bohaterki. Ona sama jednak, mimo swojej pozornej przebojowości jest troszkę wycofana i mimo że dzielnie z tym walczy poczucie własnej wartości mogłoby działać u niej lepiej.
Dzieckiem jej Start Up'u jest aplikacja do tworzenia fajnych relacji i utrzymywania ich potem dłużej dzięki serii przypominajek. Nie chodzi tylko o romanse ale o faktyczne przyjaźnie i poszukiwanie pokrewnych dusz. Projekt jest bardzo ciekawy. W świecie wszechobecnej technologii, zabiegania i ogólnie pojętej znieczulicy społecznej taka aplikacja pomogłaby przyjaźniom i relacjom dalej trwać i się rozwijać.
Muszę przyznać, że sama jestem fanką takiej koncepcji!
Kiedy okazuje się, że firma, którą Julia wraz ze swoim zespołem pragną wprowadzić na rynek i ubiegać się o Start Upowe dofinansowanie posiada poważnego konkurenta, dziewczyna postanawia wypróbować konkurencyjną apkę i tak poznaje π - chłopaka, którym z czasem jest zauroczona bo mimo, że nie zna jego twarzy to rozmowa wspaniale się klei, a flirt zaczyna być coraz bardziej oczywisty.😊
Kiedy Julka wraz z Gregiem (współpracownikiem i współlokatorem) nawiązują wspólpracę z pierwszymi Inwestorami to wszystko się komplikuje. Julia poszukująca tajemniczego π pakuje się w niezłą kabałę z jednym z braci prowadzacych firmę mającą w nich zainwestować, padają oskarżenia o kradzież pomysłu, a drugi z braci zdaje się za nią nie przepadać...ale czy napewno ?!.
Książka jest przezabawna i urocza. Jest też przewidywalna ale w ten fajny sposób. Czytając ją pare razy parsknęłam śmiechem. Bardzo podobał mi się kącik antyporad jak prowadzić Start-Up żeby ponieść porażkę jako wstęp do każdego rozdziału. Naprawdę sie ubawiłam.
To co mi nie przeszkadzało ale mogłoby być kiepsko odebrane przez czytelników muszących wciąż patrzeć do słowniczka to często używane określenia branżowe/korporacyjne. Dla mnie większość z nich była oczywista i nie potrzebowałam posiłkować się słowniczkiem ale ktoś kompletnie zielony w korpo mowie mimo zapowiedzi autorki, że tak może się zdarzyć móglby poczuć się przytłoczony ilością korpo określeń.
Natomiast książkę tę mimo korporacyjnego slangu czyta się naprawde sprawnie, jest pełna humoru i myślę, że może być idealnym wyborem na wakacje.
Poza tym podoba mi się, że relacja głównych bohaterów to totalny green flag, żadnych dram, czysta przyjaźń i wsparcie i mimo trudności oraz nieporozumień jest między nimi dużo napięcia i uczucia, ale takie pozytywnego. 🩵
I chociaż podejżewałam kim okaże się π i tak byłam podjarana kiedy Julia prowadziła swoje małe śledztwo.
Powieść "Start Up My Love" to świetna komedia o miłości, która narodziła się w sieci miedzy tymi, którym nie wypada się w sobie zakchiwać. To też opowieść o spełnianiu marzeń i o tym, że czasem warto zaryzykować i zawalczyć o szczęście albo o Własną Alpakę 🦙
August 23, 2026
Julia wraz ze swoim przyjacielem Gregiem są właścicielami start-upu - Bondally, aplikacji skupiającej się na relacjach międzyludzkich. I chociaż na początku druga aplikacja Matespot była tylko ciekawym dodatkiem, nagle okazuje się, że są dla siebie bezpośrednią konkurencją, a jej założyciel oskarża ich o kradzież części kodu, co nie sprzyja pozyskiwaniu inwestorów, a od tego zależy ich przyszłość 💻
Julia w ramach przeszpiegów zaczyna aktywnie korzystać z Matespot i poznaje tam tajemniczego π. Z dnia na dzień zaczynają pisać ze sobą coraz więcej, mimo to, mężczyzna wciąż nie zdradza swojego imienia, ani tego jak wygląda. W końcu na imprezie dla start-upowców i inwestorów dziewczyna jest przekonana, że spotkała swojego tajemniczego π. Tylko co jeśli się pomyliła? Jak niewinny pocałunek może namieszać w przyszłości jej firmy? I co jeśli π jest bliżej niż myśli? 💻
Przed przeczytaniem tej książki nie miałam zielonego pojęcia o prowadzeniu start-upów. Po moja wiedza jest nie lepsza, ale moi drodzy, to jak autorka wprowadziła nas do tego świata zasługuje na wielki podziw. Plus dodała słowniczek, żeby czytelnicy nie zgubili się w tym specyficznym świecie 💻
Bardzo polubiłam Julię, która w San Francisco znalazła się tylko ze względu na aplikację. Mimo, że kieruje firmą, która ma szansę osiągnąć sukces jest też prostym człowiekiem i nie zawsze jest pewna siebie i tego co robi. Bardzo podobało mi się też to, że Julia była w połowie Polką i odbierała Stany w taki europejski sposób 💻
Świetnie się bawiłam czytając wiadomości, którymi wymieniali się główni bohaterowie, a odkrywanie tożsamości π było świetną zabawą. Szkoda, że ostatecznie doszło do takiej pomyłki, chociaż osoba, która kryła się za tym pseudonimem była tak blisko 💻
Przy okazji π jest słodziakiem, zarówno w wersji elektronicznej, gdy ze sobą pisali, jak i tej na żywo, gdy kręcił się w okolicy i przykro mi było oglądać jak cierpi, nie mogąc zdradzić swojej tożsamości 💻
Autorka stworzyła naprawdę nietypową książkę, która nie skupia się tylko na wątku romantycznym, ale też na prowadzniu start-upu. Bardzo podobały mi się każde wstawki z rozmowami z pracownikami czy samo rozwiązywanie problemu z oskarżeniami o kradzież kodu 💻
Bawiłam się naprawdę świetnie i chętnie sięgnę po kolejną książkę autorki! 💻
Julia w ramach przeszpiegów zaczyna aktywnie korzystać z Matespot i poznaje tam tajemniczego π. Z dnia na dzień zaczynają pisać ze sobą coraz więcej, mimo to, mężczyzna wciąż nie zdradza swojego imienia, ani tego jak wygląda. W końcu na imprezie dla start-upowców i inwestorów dziewczyna jest przekonana, że spotkała swojego tajemniczego π. Tylko co jeśli się pomyliła? Jak niewinny pocałunek może namieszać w przyszłości jej firmy? I co jeśli π jest bliżej niż myśli? 💻
Przed przeczytaniem tej książki nie miałam zielonego pojęcia o prowadzeniu start-upów. Po moja wiedza jest nie lepsza, ale moi drodzy, to jak autorka wprowadziła nas do tego świata zasługuje na wielki podziw. Plus dodała słowniczek, żeby czytelnicy nie zgubili się w tym specyficznym świecie 💻
Bardzo polubiłam Julię, która w San Francisco znalazła się tylko ze względu na aplikację. Mimo, że kieruje firmą, która ma szansę osiągnąć sukces jest też prostym człowiekiem i nie zawsze jest pewna siebie i tego co robi. Bardzo podobało mi się też to, że Julia była w połowie Polką i odbierała Stany w taki europejski sposób 💻
Świetnie się bawiłam czytając wiadomości, którymi wymieniali się główni bohaterowie, a odkrywanie tożsamości π było świetną zabawą. Szkoda, że ostatecznie doszło do takiej pomyłki, chociaż osoba, która kryła się za tym pseudonimem była tak blisko 💻
Przy okazji π jest słodziakiem, zarówno w wersji elektronicznej, gdy ze sobą pisali, jak i tej na żywo, gdy kręcił się w okolicy i przykro mi było oglądać jak cierpi, nie mogąc zdradzić swojej tożsamości 💻
Autorka stworzyła naprawdę nietypową książkę, która nie skupia się tylko na wątku romantycznym, ale też na prowadzniu start-upu. Bardzo podobały mi się każde wstawki z rozmowami z pracownikami czy samo rozwiązywanie problemu z oskarżeniami o kradzież kodu 💻
Bawiłam się naprawdę świetnie i chętnie sięgnę po kolejną książkę autorki! 💻
August 22, 2026
Współpraca recenzencka @wydawnictwomuza
Właśnie skończyłam czytać Start Up My Love @annarys_com i po raz kolejny utwierdzam się w tym, że najlepsze trójkąty miłosne, jakie w życiu przeczytałam, zostały napisane przez nasze polskie autorki. Do grona dylogii Ten Drugi Kamili Mikołajczyk dołącza Start Up My Love Anny Ryś. Jeśli nie przepadacie za tym motywem, to jestem pewna, że te historie zmienią wasze zdanie na ich temat 😏!
Nigdy nie słyszałam o startupie, ale dzięki tej książce i słowniczkowi, który stworzyła autorka, fabuła tej lektury nie była dla mnie czarną magią, a ciekawym tłem dla historii miłosnej. Bohaterką, którą poznajemy, jest Julia, jedna z założycielek startupu, który potrzebuje inwestorów, by jej marzenia mogły się spełnić. Kiedy sprawdza, co słychać u konkurencji, całkiem przypadkiem poznaje online pewnego mężczyznę o nicku π. Nigdy nie sądziłam, że romans, który przez część książki będzie prowadzony online, tak mnie wciągnie, a jednak udało się. Byłam bardzo ciekawa, kim jest tajemniczy π. I kiedy już myślałam, że wiem, kto to, pojawiały się kolejne zwroty akcji.
Autorka miała naprawdę bardzo fajny pomysł na romans. Nietypowym tłem jest tutaj startup. Stworzyła również świetnych bohaterów, bo zarówno cała ekipa, z którą pracuje Julia, jej siostra Laura, jak i tajemniczy mężczyźni, to postacie, których nie da się nie lubić. Do tego to jeden z lepszych trójkątów miłosnych, jakie czytałam. Bez dram, bez jakichś zbędnych niedopowiedzeń, za to z ludźmi, którzy potrafią rozmawiać, i gestami, które są więcej warte niż tysiąc słów.
Jeśli sięgnięcie po tę książkę, to gwarantuję wam, że ta historia miłosna stanie się jedną z waszych ulubionych. Będziecie się uśmiechać, chichrać jak nastolatki i wzdychać do tajemniczego π. Czytając ją, dowiecie się również, czym jest startup, jak działa i że całkiem przypadkiem, a może i nie można spotkać miłość swojego życia😉.
Świetnie bawiłam się przy tej historii, więc przygotujcie się na to, że będę wam polecać tę książkę za każdym razem, kiedy ktoś zapyta mnie o najlepszy romans, jaki ostatnio przeczytałam. Czytajcie koniecznie 🤌🩷!
Właśnie skończyłam czytać Start Up My Love @annarys_com i po raz kolejny utwierdzam się w tym, że najlepsze trójkąty miłosne, jakie w życiu przeczytałam, zostały napisane przez nasze polskie autorki. Do grona dylogii Ten Drugi Kamili Mikołajczyk dołącza Start Up My Love Anny Ryś. Jeśli nie przepadacie za tym motywem, to jestem pewna, że te historie zmienią wasze zdanie na ich temat 😏!
Nigdy nie słyszałam o startupie, ale dzięki tej książce i słowniczkowi, który stworzyła autorka, fabuła tej lektury nie była dla mnie czarną magią, a ciekawym tłem dla historii miłosnej. Bohaterką, którą poznajemy, jest Julia, jedna z założycielek startupu, który potrzebuje inwestorów, by jej marzenia mogły się spełnić. Kiedy sprawdza, co słychać u konkurencji, całkiem przypadkiem poznaje online pewnego mężczyznę o nicku π. Nigdy nie sądziłam, że romans, który przez część książki będzie prowadzony online, tak mnie wciągnie, a jednak udało się. Byłam bardzo ciekawa, kim jest tajemniczy π. I kiedy już myślałam, że wiem, kto to, pojawiały się kolejne zwroty akcji.
Autorka miała naprawdę bardzo fajny pomysł na romans. Nietypowym tłem jest tutaj startup. Stworzyła również świetnych bohaterów, bo zarówno cała ekipa, z którą pracuje Julia, jej siostra Laura, jak i tajemniczy mężczyźni, to postacie, których nie da się nie lubić. Do tego to jeden z lepszych trójkątów miłosnych, jakie czytałam. Bez dram, bez jakichś zbędnych niedopowiedzeń, za to z ludźmi, którzy potrafią rozmawiać, i gestami, które są więcej warte niż tysiąc słów.
Jeśli sięgnięcie po tę książkę, to gwarantuję wam, że ta historia miłosna stanie się jedną z waszych ulubionych. Będziecie się uśmiechać, chichrać jak nastolatki i wzdychać do tajemniczego π. Czytając ją, dowiecie się również, czym jest startup, jak działa i że całkiem przypadkiem, a może i nie można spotkać miłość swojego życia😉.
Świetnie bawiłam się przy tej historii, więc przygotujcie się na to, że będę wam polecać tę książkę za każdym razem, kiedy ktoś zapyta mnie o najlepszy romans, jaki ostatnio przeczytałam. Czytajcie koniecznie 🤌🩷!
August 18, 2026
Są takie książki, które mimo gabarytów (a ta ma prawie 500 stron), czyta się tak lekko, że nawet nie wiadomo, kiedy znikają kolejne rozdziały. To przezabawna, komfortowa historia, idealna na weekend czy letnie, deszczowe wieczory, która po prostu zostawia człowieka z szerokim uśmiechem na twarzy 😁
Główna bohaterka, Julia, od trzech miesięcy przebywa w USA i walczy o być albo nie być swojego startupu. Jeśli nie wiecie, jak działa ten świat, to innowacyjne biznesy, w których o przyszłości często decyduje zaledwie 3 minuty prezentacji przed inwestorami i 4 minuty na mordercze pytania. Aplikacja Julii i jej wspólnika Grega nazywa się Bondally i ma dbać o relacje, które już istnieją. Greg jest tu głosem rozsądku, partnerem biznesowym twardo stąpającym po ziemi, który idealnie balansuje bardzo emocjonalną Julię. Dla niej każda krytyka projektu to niestety osobista klęska.
Żeby nie było za nudno, na rynku działa też konkurencja – aplikacja Matespot, która łączy ludzi na podstawie ich dopasowania. Julia zakłada tam konto z czysto zawodowych pobudek, ale trafia na mężczyznę ukrywającego się pod pseudonimem „π”. Zaczynają ze sobą pisać do późnej nocy. Oboje wiedzą, że wystarczyłoby jedno szczere pytanie, by poznać swoje prawdziwe tożsamości, ale zamiast tego grają w grę: kto pierwszy zgadnie, z kim ma do czynienia 🧐 Wiadomości od tajemniczego π szybko stają się dla Julii najlepszą częścią dnia.
Czy wierzycie w przeznaczenie? Bo przypadków jest tu od groma: tajemniczy mężczyzna z samochodu, idealny doradca z aplikacji i inwestorzy, którzy okazują się braćmi... Sama bohaterka trafnie to podsumowuje, twierdząc, że jej życie przypomina komedię romantyczną napisaną przez scenarzystę, który nażarł się halucynogennych grzybków! Nie mogę się z nią nie zgodzić 🤭
Na szczęście autorka zgrabnie równoważy tę romantyczną stronę twardymi, firmowymi problemami, które skutecznie ściągają fabułę na ziemię. Nie jest za słodko, momentami bywa nerwowo, ale ostatecznie na sercu robi się niezwykle ciepło.
Główna bohaterka, Julia, od trzech miesięcy przebywa w USA i walczy o być albo nie być swojego startupu. Jeśli nie wiecie, jak działa ten świat, to innowacyjne biznesy, w których o przyszłości często decyduje zaledwie 3 minuty prezentacji przed inwestorami i 4 minuty na mordercze pytania. Aplikacja Julii i jej wspólnika Grega nazywa się Bondally i ma dbać o relacje, które już istnieją. Greg jest tu głosem rozsądku, partnerem biznesowym twardo stąpającym po ziemi, który idealnie balansuje bardzo emocjonalną Julię. Dla niej każda krytyka projektu to niestety osobista klęska.
Żeby nie było za nudno, na rynku działa też konkurencja – aplikacja Matespot, która łączy ludzi na podstawie ich dopasowania. Julia zakłada tam konto z czysto zawodowych pobudek, ale trafia na mężczyznę ukrywającego się pod pseudonimem „π”. Zaczynają ze sobą pisać do późnej nocy. Oboje wiedzą, że wystarczyłoby jedno szczere pytanie, by poznać swoje prawdziwe tożsamości, ale zamiast tego grają w grę: kto pierwszy zgadnie, z kim ma do czynienia 🧐 Wiadomości od tajemniczego π szybko stają się dla Julii najlepszą częścią dnia.
Czy wierzycie w przeznaczenie? Bo przypadków jest tu od groma: tajemniczy mężczyzna z samochodu, idealny doradca z aplikacji i inwestorzy, którzy okazują się braćmi... Sama bohaterka trafnie to podsumowuje, twierdząc, że jej życie przypomina komedię romantyczną napisaną przez scenarzystę, który nażarł się halucynogennych grzybków! Nie mogę się z nią nie zgodzić 🤭
Na szczęście autorka zgrabnie równoważy tę romantyczną stronę twardymi, firmowymi problemami, które skutecznie ściągają fabułę na ziemię. Nie jest za słodko, momentami bywa nerwowo, ale ostatecznie na sercu robi się niezwykle ciepło.
August 19, 2026
📖 „Start Up My Love” – Anna Ryś
Wydawnictwo:
[Współpraca barterowa ]
Moja ocena 10/10❤️
Zanim recenzja kilka słów oddemnie.
Jest to jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam i tak mnie wciągnęła że pochłaniałam ją w całości. Zakochałam się w niej. A teraz recenzja :
Czy można zakochać się w kimś, kogo tak naprawdę się nie zna? 🤍
Julia ma konkretny cel – chce rozwinąć swój start-up i zdobyć inwestora. Nie spodziewa się jednak, że pewna aplikacja konkurencji stanie się początkiem czegoś, czego zupełnie nie planowała. Poznaje tam tajemniczego mężczyznę, a ich rozmowy szybko przeradzają się w coś więcej niż zwykłą wymianę wiadomości. 📱💌
Najbardziej podobał mi się właśnie motyw ukrytej tożsamości. Bohaterowie stopniowo odkrywają siebie poprzez rozmowy, flirt i drobne wskazówki, a ja razem z nimi zastanawiałam się, kim tak naprawdę jest osoba po drugiej stronie ekranu. To sprawiło, że relacja Julii i tajemniczego mężczyzny miała w sobie coś wciągającego i nieoczywistego.
Dużym plusem jest również sama Julia. To bohaterka, która ma własne ambicje, plany i marzenia. Jej życie nie kręci się wyłącznie wokół romansu – ważna jest dla niej również kariera i rozwój własnego biznesu. Bardzo lubię, kiedy bohaterka nie rezygnuje ze swoich celów tylko dlatego, że pojawia się uczucie. 🫶🏻
Anna Ryś połączyła romans, humor, biznesowy świat start-upów i odrobinę tajemnicy, tworząc historię lekką, przyjemną i idealną na oderwanie się od codzienności. Nie brakuje flirtu, emocji i momentów, przy których można się uśmiechnąć.
Jeśli lubicie romanse z tajemnicą, relacje zaczynające się przez internet, dużo chemii i bohaterów z własnymi ambicjami, „Start Up My Love” może być książką właśnie dla Was. ❤️
A Wy dalibyście szansę miłości z kimś, kogo poznaliście wyłącznie przez internet? 👀
Wydawnictwo:
[Współpraca barterowa ]
Moja ocena 10/10❤️
Zanim recenzja kilka słów oddemnie.
Jest to jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam i tak mnie wciągnęła że pochłaniałam ją w całości. Zakochałam się w niej. A teraz recenzja :
Czy można zakochać się w kimś, kogo tak naprawdę się nie zna? 🤍
Julia ma konkretny cel – chce rozwinąć swój start-up i zdobyć inwestora. Nie spodziewa się jednak, że pewna aplikacja konkurencji stanie się początkiem czegoś, czego zupełnie nie planowała. Poznaje tam tajemniczego mężczyznę, a ich rozmowy szybko przeradzają się w coś więcej niż zwykłą wymianę wiadomości. 📱💌
Najbardziej podobał mi się właśnie motyw ukrytej tożsamości. Bohaterowie stopniowo odkrywają siebie poprzez rozmowy, flirt i drobne wskazówki, a ja razem z nimi zastanawiałam się, kim tak naprawdę jest osoba po drugiej stronie ekranu. To sprawiło, że relacja Julii i tajemniczego mężczyzny miała w sobie coś wciągającego i nieoczywistego.
Dużym plusem jest również sama Julia. To bohaterka, która ma własne ambicje, plany i marzenia. Jej życie nie kręci się wyłącznie wokół romansu – ważna jest dla niej również kariera i rozwój własnego biznesu. Bardzo lubię, kiedy bohaterka nie rezygnuje ze swoich celów tylko dlatego, że pojawia się uczucie. 🫶🏻
Anna Ryś połączyła romans, humor, biznesowy świat start-upów i odrobinę tajemnicy, tworząc historię lekką, przyjemną i idealną na oderwanie się od codzienności. Nie brakuje flirtu, emocji i momentów, przy których można się uśmiechnąć.
Jeśli lubicie romanse z tajemnicą, relacje zaczynające się przez internet, dużo chemii i bohaterów z własnymi ambicjami, „Start Up My Love” może być książką właśnie dla Was. ❤️
A Wy dalibyście szansę miłości z kimś, kogo poznaliście wyłącznie przez internet? 👀
This entire review has been hidden because of spoilers.
August 18, 2026
Start Up My Love” to moje pierwsze spotkanie z piórem autorki i nie zawiodłam się!
Połączenie motywu rozwoju biznesu z romansem to coś co zdecydowanie idealnie do mnie przemawia. Szczególnie, że nie mamy tu bohaterki, która spróbowała tego po raz pierwszy i już od razu trafiła jackpota, a jej firma osiągnęła sukces - tylko jest to już jej któraś próba. Sprawia to, że od razu mamy poczucie takiej naturalności.
I chyba właśnie taka była dla mnie cała ta książka, czytałam ją z poczuciem: „hej.. to naprawdę mogłoby się wydarzyć w prawdziwym życiu!”
Uczucia pomiędzy Julią a tajemniczym Pi również pojawiały się stopniowo, małe momenty, rozmowy ze sobą na czacie i próby odgadnięcia swojej tożsamości. Pojawiały się zadziorne teksty, ale też zrozumienie siebie nawzajem i chęć bycia wsparciem dla tej drugiej osoby.
Bardzo podobały mi się też małe wzmianki o drugoplanowych bohaterach takich jak Preston i jego alpaki (prosimy o jego własną historię 😅), no i moja ukochana rasa - buldog francuski Donacik 🐶
Z minusów, bo każda, nawet świetna książka zawsze jakieś ma: w relacji z Piercem zabrakło mi czegoś więcej, jakichś choćby wymienianych wiadomości, a szybkie zakończenie książki po odkryciu tożsamości Pi zostawiło lekki niedosyt.
Mimo wszystko, bawiłam się na niej świetnie. Pochłonęłam tą historię w dwa wieczory, więc zdecydowanie jest co polecać!
Połączenie motywu rozwoju biznesu z romansem to coś co zdecydowanie idealnie do mnie przemawia. Szczególnie, że nie mamy tu bohaterki, która spróbowała tego po raz pierwszy i już od razu trafiła jackpota, a jej firma osiągnęła sukces - tylko jest to już jej któraś próba. Sprawia to, że od razu mamy poczucie takiej naturalności.
I chyba właśnie taka była dla mnie cała ta książka, czytałam ją z poczuciem: „hej.. to naprawdę mogłoby się wydarzyć w prawdziwym życiu!”
Uczucia pomiędzy Julią a tajemniczym Pi również pojawiały się stopniowo, małe momenty, rozmowy ze sobą na czacie i próby odgadnięcia swojej tożsamości. Pojawiały się zadziorne teksty, ale też zrozumienie siebie nawzajem i chęć bycia wsparciem dla tej drugiej osoby.
Bardzo podobały mi się też małe wzmianki o drugoplanowych bohaterach takich jak Preston i jego alpaki (prosimy o jego własną historię 😅), no i moja ukochana rasa - buldog francuski Donacik 🐶
Z minusów, bo każda, nawet świetna książka zawsze jakieś ma: w relacji z Piercem zabrakło mi czegoś więcej, jakichś choćby wymienianych wiadomości, a szybkie zakończenie książki po odkryciu tożsamości Pi zostawiło lekki niedosyt.
Mimo wszystko, bawiłam się na niej świetnie. Pochłonęłam tą historię w dwa wieczory, więc zdecydowanie jest co polecać!
September 3, 2026
𝕎𝕤𝕡ół𝕡𝕣𝕒𝕔𝕒 𝕣𝕖𝕜𝕝𝕒𝕞𝕠𝕨𝕒/𝕣𝕖𝕔𝕖𝕟𝕫𝕖𝕟𝕥
Dziękuję za książkę do recenzji @wydawnictwomuza 🩷
❓️ Czy przez internet można poznać kogoś wartościowego? Czy portale społecznościowe są jeszcze godne uwagi? ❓️
#recenzja
Początkowo książka mi nie siadła, przyznaję bez bicia, pierwsze około 80 stron to była dla mnie męczarnia. Jednak im dalej w treść, tym lepiej mi szło, aż przeczytłam 300 stron ciągiem, bez ani chwili przerwy!
Pióro autorki jest całkiem przyjemne, choć to moje pierwsze spotkanie, więc z dozą niepewności podchodziłam do lektury.
W historii poznajemy Julię, która razem ze znajomymi zakłada start up. Jednak nic nie idzie tak jakby chciała, gdy konkurencja publikuje post o potencjalnej kradzieży ich kodu zaczynają się schody. Choć wcześniej firma nie była brana jako bezpośredni konkurenci, to po sprawdzeniu przez kobietę ich aplikacji muszą jednak ich dodać do listy. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Poznaje tam intrygującego mężczyznę, a ich dopasowanie jest na poziomie 97%. To jak na te aplikację dużo, więc postanawia zacząć z nim pisać. Nie może doczekać się kolejnych rozmów, tak samo jak π i uwierzcie mi w książce przeczytałam to jako it 🤣
Choć początkowo antyporady wydały mi sie trochę odklejone, to w końcu zrozumiałam ich sens i ich pochodzenie.
Choć Julia jest nieco roztrzepana, ma swoje momenty, które w ogóle mi nie przypadły do gustu, to i tak ją polubiłam. Czasem czułam jakbym to była ja, bo mamy nieco podobne charaktery.
Z drugiej strony mamy π, mężczyznę zagadkę. Och rozmowy są intrygujące, mocno się kleją i czuć dziwny rodzaj chemii między nimi. Jednak w pewnym momencie mężczyzna się wycofuje, co mocno dołuje bohaterkę. Dodatkowo poznanie pewnego mężczyzny pozwala jej sądzić, że poznała π, jednak rzeczywistość jest inna.
Sięgając po tę historię byłam przekonana, że będzie to lekka książka, ale okazało się, że ma w sobie jakąś głębię. Jestem zachwycona tym jak autorka potrafi operować słowem i ile emocji może wywołać w czytelniku. Z chęcią sięgnę po inne historie.
4,5/5☆
#współpracareklamowa #współpracarecenzencka #barter
Dziękuję za książkę do recenzji @wydawnictwomuza 🩷
❓️ Czy przez internet można poznać kogoś wartościowego? Czy portale społecznościowe są jeszcze godne uwagi? ❓️
#recenzja
Początkowo książka mi nie siadła, przyznaję bez bicia, pierwsze około 80 stron to była dla mnie męczarnia. Jednak im dalej w treść, tym lepiej mi szło, aż przeczytłam 300 stron ciągiem, bez ani chwili przerwy!
Pióro autorki jest całkiem przyjemne, choć to moje pierwsze spotkanie, więc z dozą niepewności podchodziłam do lektury.
W historii poznajemy Julię, która razem ze znajomymi zakłada start up. Jednak nic nie idzie tak jakby chciała, gdy konkurencja publikuje post o potencjalnej kradzieży ich kodu zaczynają się schody. Choć wcześniej firma nie była brana jako bezpośredni konkurenci, to po sprawdzeniu przez kobietę ich aplikacji muszą jednak ich dodać do listy. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Poznaje tam intrygującego mężczyznę, a ich dopasowanie jest na poziomie 97%. To jak na te aplikację dużo, więc postanawia zacząć z nim pisać. Nie może doczekać się kolejnych rozmów, tak samo jak π i uwierzcie mi w książce przeczytałam to jako it 🤣
Choć początkowo antyporady wydały mi sie trochę odklejone, to w końcu zrozumiałam ich sens i ich pochodzenie.
Choć Julia jest nieco roztrzepana, ma swoje momenty, które w ogóle mi nie przypadły do gustu, to i tak ją polubiłam. Czasem czułam jakbym to była ja, bo mamy nieco podobne charaktery.
Z drugiej strony mamy π, mężczyznę zagadkę. Och rozmowy są intrygujące, mocno się kleją i czuć dziwny rodzaj chemii między nimi. Jednak w pewnym momencie mężczyzna się wycofuje, co mocno dołuje bohaterkę. Dodatkowo poznanie pewnego mężczyzny pozwala jej sądzić, że poznała π, jednak rzeczywistość jest inna.
Sięgając po tę historię byłam przekonana, że będzie to lekka książka, ale okazało się, że ma w sobie jakąś głębię. Jestem zachwycona tym jak autorka potrafi operować słowem i ile emocji może wywołać w czytelniku. Z chęcią sięgnę po inne historie.
4,5/5☆
#współpracareklamowa #współpracarecenzencka #barter
August 17, 2026
To była taaaak przyjemna lektura!
Lekkie pióro autorki od razu wciąga, a całość czyta się szybko i z ogromną przyjemnością.
Główną bohaterką jest Julia, która wraz z przyjacielem, tworzy startup. Rozwijają go i starają się zdobyć inwestorów.
Julia w celu sprawdzenia konkurencji zakłada konto w aplikacji, gdzie poznaje tajemniczego pana „π”. Początkowo miała to być tylko internetowa znajomość, ale rozmowy szybko zaczęły ich wciągać. W końcu zaczynają grać w grę - kto pierwszy zgadnie, kim naprawdę jest osoba po drugiej stronie.
I tutaj zaczyna się zabawa.
Codzienne zdjęcia, podchody, pytania i wymijające odpowiedzi.
Przyznam się bez bicia, że ja łaczyłam kropki ekspresowo, ale świetnie bawiłam się obserwując Julię i czekając, aż też dojdzie do właściwych wniosków.
A nasz tajemniczy π? To totalny green flag.
No doskonały książkowy mąż!
"Start up my love" to jedna z tych historii, które po prostu sprawiają przyjemność. Jest lekko, romantycznie, są zagadki, tajemnice, no i bohaterowie, których chce się obserwować.
Idealna książka na poprawę humoru!
Lekkie pióro autorki od razu wciąga, a całość czyta się szybko i z ogromną przyjemnością.
Główną bohaterką jest Julia, która wraz z przyjacielem, tworzy startup. Rozwijają go i starają się zdobyć inwestorów.
Julia w celu sprawdzenia konkurencji zakłada konto w aplikacji, gdzie poznaje tajemniczego pana „π”. Początkowo miała to być tylko internetowa znajomość, ale rozmowy szybko zaczęły ich wciągać. W końcu zaczynają grać w grę - kto pierwszy zgadnie, kim naprawdę jest osoba po drugiej stronie.
I tutaj zaczyna się zabawa.
Codzienne zdjęcia, podchody, pytania i wymijające odpowiedzi.
Przyznam się bez bicia, że ja łaczyłam kropki ekspresowo, ale świetnie bawiłam się obserwując Julię i czekając, aż też dojdzie do właściwych wniosków.
A nasz tajemniczy π? To totalny green flag.
No doskonały książkowy mąż!
"Start up my love" to jedna z tych historii, które po prostu sprawiają przyjemność. Jest lekko, romantycznie, są zagadki, tajemnice, no i bohaterowie, których chce się obserwować.
Idealna książka na poprawę humoru!
August 30, 2026
Nie potrafiłam jej odłożyć! A jak już to zrobiłam, szybko chciałam wrócić 🤍
„Start-Up My Love” okazało się dla mnie jedną z tych książek, przy których mówię sobie „jeszcze tylko jeden rozdział”, a chwilę później orientuję się, że przeczytałam kolejne kilkadziesiąt stron.
Ogromnie podobał mi się styl pisania autorki — lekki, zabawny i bardzo przyjemny w odbiorze. Polubiłam też bohaterów. Są autentyczni, dojrzali, ciekawi i mają własne charaktery, a ich relacje nie sprawiają wrażenia wymuszonych.
Julia jest wspaniałą, wrażliwą kobietą, dla której start-up jest właściwie jak jej własne dziecko. Nie spodziewa się jednak, że oskarżenie o kradzież doprowadzi ją do poznania tylu niezwykłych osób… i do zaangażowania się w poszukiwanie tożsamości tajemniczego Pi.
I właśnie ten wątek skradł moje serce.
Samo odkrywanie, kim jest tajemniczy Pi, było dla mnie ogromnie angażujące, a fakt, że Julia tak szybko znalazła z nim wspólny język, tylko dodawał całej historii uroku.
Bardzo podobał mi się również delikatny trójkąt miłosny i slow burn. Relacja Julii ze wspólnikiem, a także jej więź z pracownikami, sprawiły, że świat start-upu naprawdę wydawał się żywy i ważny dla bohaterki.
Nie mam właściwie niczego, co mogłabym tej książce zarzucić. Bawiła mnie, angażowała i po prostu świetnie spędziłam z nią czas.
A teraz, kiedy już ją skończyłam, najbardziej zaskakuje mnie to, że… już tęsknię za bohaterami i za San Francisco 🥹
Moja ocena to w pełni zasłużone 5/5 - cudze chwalicie, a swego nie znacie.
Koniecznie musicie przeczytać 🥰
To jedna z tych historii, które zostają ze mną na dłużej 🤍
Współpraca recenzencka @wydawnictwomuza i @annarys_com 💖 dziękuję za zaufanie
August 24, 2026
" Nie obchodzi mnie, czy to przeznaczenie, czy przypadek. Chcę być z tobą i nie zmienię zdania. (...) I jestem absolutnie pewien, że już nic nigdy mnie nie powstrzyma przed byciem przy tobie. Dlatego jeśli tylko się zgodzisz, pójdę za tobą wszędzie. "
Czy da się zakochać w kimś poprzez aplikację?
Cóż, ja z moim Mężem tak właśnie rozpoczęliśmy naszą piękną przygodę, która trwa już ponad szesnaście lat więc jesteśmy żywym przykładem na to, że tak, da się!
Jestem przekonana, że Julia, główna bohaterka tej książki, podzieliłaby moje zdanie.
Kobieta niepewna siebie, mająca syndrom oszusta, często panikująca i pakująca się w gąszcz sytuacji pozornie bez wyjścia. Zabawna, pełna uporu i pokonująca swoje ograniczenia, mimo strachu i wątpliwości. Prawdziwa. Taka, z którą każdy z nas może w jakimś stopniu się utożsamić.
Julię poznajemy w momencie, kiedy stara się zdobyć inwestorów. Wraz ze swoim zgranym zespołem stworzyli aplikację łączącą ludzi. Najpierw start-up, który miał zachęcić potencjalnych zainteresowanych został nagrodzony parsknięciem ze strony oglądającego go mężczyzny, co na dzień dobry rozstroiło naszą Julkę. Potem okazało się, że firma konkurencyjna ma bliźniaczo podobne algorytmy, przez co lista chętnych do współpracy zmalała. A na koniec, gdy główna bohaterka postanowiła pobiegać w celu rozładowania napięcia, trafiła na wypasiony samochód, któremu triumfalnie zrobiła zdjęcie ale: a) wyszedł z niego mężczyzna, który kazał usunąć dowody i b) Julka prawie zemdlała z wysiłku, czym zmusiła go do ratunku. I chociaż to tak wiele, dalej zaczyna robić się tylko ciekawiej! A prawdziwy rollercoaster rozpoczyna się, gdy kobieta postanawia przetestować aplikację konkurencji i trafia na π...
π jest...o matko! Genialny. Wspierający. Kojący. Cierpliwy. Pełen humoru. To taki green-flag-golden-retriever i przepadłam dla tego mężczyzny równie mocno, co Julia. Miałam wielką frajdę odkrywając jego tożsamość i napewno Wam jej nie zdradzę. Ale jego poświęcenie i to że wciąż był gdzieś w tle sprawiły, że miałam ochotę piszczeć, gdy już wszystkie fragmenty układanki trafiły na swoje miejsce. Chciałabym móc powiedzieć o nim więcej, ale zdradziłabym zbyt dużo. Za to powiem jedno: kocham całym serduchem!
Wątek romantyczny jest pełen uczucia. Ciepły i naturalny. Co prawda Julia podejmuje pewną decyzję, która przez chwilę miesza dość konkretnie, a do jej życia trafia ktoś całkiem inny, ale zostało to potraktowane logicznie i wynikało z nieporozumienia więc nie przyćmiło miłości głównych bohaterów. A co do tej... rozpływałam się. Moje serducho rosło, a ja zachwycałam się tym, jak wiele przypadków sprawiło, że para głównych bohaterów w końcu stanęła twarzą w twarz. A może to faktycznie przeznaczenie? Cóż, kto wie. Julia i π to przykład relacji, gdzie zostało pięknie pokazane, że warto walczyć. Warto wierzyć. Warto mieć nadzieję i otwarte serce. Ich ciągłe nieśmiałe uśmiechy. Dotyk, który podnosił temperaturę. Szczerość w rozmowach. To było tak czyste i prawdziwe. Ta para zostanie ze mną na dłużej, w serduchu. Urocza. Wspaniała. I tak jak cała książka, kojąca.
Ania stworzyła historię, która pokazuje wiele wartości. Znajdziemy tutaj ciekawostki odnośnie samych start-upów, które dla mnie były do tej pory całkiem obce. Oprócz tego możemy dostać porządnego kopa, żeby w końcu porzucić strach i odważyć się podążać za marzeniami. Wytyczać własne ścieżki. Ufać ludziom, którzy na to zasługują. Być otwartymi na nowe znajomości, bo nigdy nie wiadomo, co dobrego mogą wnieść do naszego życia. A przede wszystkim - że warto pozwolić sobie kochać. Polecam!
PS. I te alpaki! Kto ich nie kocha? 🤭
Czy da się zakochać w kimś poprzez aplikację?
Cóż, ja z moim Mężem tak właśnie rozpoczęliśmy naszą piękną przygodę, która trwa już ponad szesnaście lat więc jesteśmy żywym przykładem na to, że tak, da się!
Jestem przekonana, że Julia, główna bohaterka tej książki, podzieliłaby moje zdanie.
Kobieta niepewna siebie, mająca syndrom oszusta, często panikująca i pakująca się w gąszcz sytuacji pozornie bez wyjścia. Zabawna, pełna uporu i pokonująca swoje ograniczenia, mimo strachu i wątpliwości. Prawdziwa. Taka, z którą każdy z nas może w jakimś stopniu się utożsamić.
Julię poznajemy w momencie, kiedy stara się zdobyć inwestorów. Wraz ze swoim zgranym zespołem stworzyli aplikację łączącą ludzi. Najpierw start-up, który miał zachęcić potencjalnych zainteresowanych został nagrodzony parsknięciem ze strony oglądającego go mężczyzny, co na dzień dobry rozstroiło naszą Julkę. Potem okazało się, że firma konkurencyjna ma bliźniaczo podobne algorytmy, przez co lista chętnych do współpracy zmalała. A na koniec, gdy główna bohaterka postanowiła pobiegać w celu rozładowania napięcia, trafiła na wypasiony samochód, któremu triumfalnie zrobiła zdjęcie ale: a) wyszedł z niego mężczyzna, który kazał usunąć dowody i b) Julka prawie zemdlała z wysiłku, czym zmusiła go do ratunku. I chociaż to tak wiele, dalej zaczyna robić się tylko ciekawiej! A prawdziwy rollercoaster rozpoczyna się, gdy kobieta postanawia przetestować aplikację konkurencji i trafia na π...
π jest...o matko! Genialny. Wspierający. Kojący. Cierpliwy. Pełen humoru. To taki green-flag-golden-retriever i przepadłam dla tego mężczyzny równie mocno, co Julia. Miałam wielką frajdę odkrywając jego tożsamość i napewno Wam jej nie zdradzę. Ale jego poświęcenie i to że wciąż był gdzieś w tle sprawiły, że miałam ochotę piszczeć, gdy już wszystkie fragmenty układanki trafiły na swoje miejsce. Chciałabym móc powiedzieć o nim więcej, ale zdradziłabym zbyt dużo. Za to powiem jedno: kocham całym serduchem!
Wątek romantyczny jest pełen uczucia. Ciepły i naturalny. Co prawda Julia podejmuje pewną decyzję, która przez chwilę miesza dość konkretnie, a do jej życia trafia ktoś całkiem inny, ale zostało to potraktowane logicznie i wynikało z nieporozumienia więc nie przyćmiło miłości głównych bohaterów. A co do tej... rozpływałam się. Moje serducho rosło, a ja zachwycałam się tym, jak wiele przypadków sprawiło, że para głównych bohaterów w końcu stanęła twarzą w twarz. A może to faktycznie przeznaczenie? Cóż, kto wie. Julia i π to przykład relacji, gdzie zostało pięknie pokazane, że warto walczyć. Warto wierzyć. Warto mieć nadzieję i otwarte serce. Ich ciągłe nieśmiałe uśmiechy. Dotyk, który podnosił temperaturę. Szczerość w rozmowach. To było tak czyste i prawdziwe. Ta para zostanie ze mną na dłużej, w serduchu. Urocza. Wspaniała. I tak jak cała książka, kojąca.
Ania stworzyła historię, która pokazuje wiele wartości. Znajdziemy tutaj ciekawostki odnośnie samych start-upów, które dla mnie były do tej pory całkiem obce. Oprócz tego możemy dostać porządnego kopa, żeby w końcu porzucić strach i odważyć się podążać za marzeniami. Wytyczać własne ścieżki. Ufać ludziom, którzy na to zasługują. Być otwartymi na nowe znajomości, bo nigdy nie wiadomo, co dobrego mogą wnieść do naszego życia. A przede wszystkim - że warto pozwolić sobie kochać. Polecam!
PS. I te alpaki! Kto ich nie kocha? 🤭
August 21, 2026
W swojej najnowszej powieści „Start up my love” Anna Ryś przenosi nas w świat start up’ów, gdzie wielkie marzenia przeplatają się z codziennymi wątpliwościami.
Poznajcie Julię - młodą, ambitną kobietę, choć nie do końca pewną siebie, choć przed wszystkimi udaje, że jest inaczej. Na zewnątrz emanuje pewnością siebie, jest gotowa przekonywać inwestorów do swojego pomysłu, ale w środku… cóż, zdarza jej się zwątpić. Jej misja jest jasna. Zdobyć finansowanie, wejść na rynek i pokazać, na co ich stać. Kiedy więc zakłada konto w konkurencyjnej aplikacji, traktuje to jak czysto biznesowe zadanie. Research, analiza rynku, trzymanie ręki na pulsie, zero oczekiwań. Zdecydowanie nie spodziewa się, że algorytm zaproponuje jej kogoś, kto faktycznie wzbudzi jej zainteresowanie. A jednak. Na ekranie pojawia się wynik na niewiarygodne 97% zgodności. Przypadek? A może coś więcej?
Szybko okazuje się, że rozmowy z tajemniczymi Pi stają się dla niej jednym z jaśniejszych punktów dnia, a on sam coraz większą zagadką. Czy Julia odkryje, kto kryje się za tym intrygującym pseudonimem? I czy uda jej się rozwinąć swój start up? Przygotujcie się na małe śledzto, kilka zwrotów akcji i historię, która wciąga… od pierwszego dopasowania.
Przyznaje, że nie do końca wiedziałam czego spodziewać się po tej książce. Tytuł i opis (choć w większej mierze chyba jednak ten tytuł) sprawiły, że musiałam po nią sięgnąć. I nie zawiodłam się. Bawiłam się znakomicie, odkrywając razem z Julią tożsamość Pi. Na początku typowałam zupełnie inaczej, później zaczęłam mieć pewne podejrzenia - nie zdradzę jednak, czy się sprawdziły.
Już na samym starcie autorka wrzuca nas w wir start-upowych zawiłości, ale bez obaw - nawet jeśli nie odróżniacie pitch decka od due diligence (ja dalej nie odróżniam!), nie zgubicie się. Na końcu książki znajduje się słowniczek pojęć, ale szczerze? Zgodnie z zapewnieniem autorki, wszystko da się wyłapać z kontekstu. I rzeczywiście tak jest.
Julię polubiłam od razu. Czwarty start up? Kto by się nie poddał? Ale nie Julia. Z zapałem i wielkim zaangażowaniem walczy o swoje „start upowe dziecko” jak lwica. Przed inwestorami stara się grać pewną siebie i otwartą, ale w głębi duszy, jej wewnętrzny krytyk ma silny głos. Już jako dziecko czuła się inna, niedopasowana do reszty, odbiegająca, co niewątpliwie w dorosłym życiu wciąż odbijało się echem.
Warto też wspomnieć o braciach Thornell. To ciekawe, dobrze nakreślone postacie. Każdy z nich jest inny, ale razem tworzą zgrany i świetnie uzupełniający się duet. Cały zespół Julii to zbiór wyrazistych, zapadających w pamięć postaci.
Autorka prowadzi nas płynnie przez narrację, przeplatając ją błyskotliwym humorem i stopniowo budując napięcie. Pomysł na fabułę jest świeży i oryginalny. A klimat San Francisco… naprawdę czuć ten vibe! Wyszło świetnie!
Jeśli lubicie lekkie romanse, inteligentny humor i oryginalną fabułę, sięgajcie śmiało. Gwarantuję, że będziecie „swajpować” kolejne strony w ekspresowym tempie.
Poznajcie Julię - młodą, ambitną kobietę, choć nie do końca pewną siebie, choć przed wszystkimi udaje, że jest inaczej. Na zewnątrz emanuje pewnością siebie, jest gotowa przekonywać inwestorów do swojego pomysłu, ale w środku… cóż, zdarza jej się zwątpić. Jej misja jest jasna. Zdobyć finansowanie, wejść na rynek i pokazać, na co ich stać. Kiedy więc zakłada konto w konkurencyjnej aplikacji, traktuje to jak czysto biznesowe zadanie. Research, analiza rynku, trzymanie ręki na pulsie, zero oczekiwań. Zdecydowanie nie spodziewa się, że algorytm zaproponuje jej kogoś, kto faktycznie wzbudzi jej zainteresowanie. A jednak. Na ekranie pojawia się wynik na niewiarygodne 97% zgodności. Przypadek? A może coś więcej?
Szybko okazuje się, że rozmowy z tajemniczymi Pi stają się dla niej jednym z jaśniejszych punktów dnia, a on sam coraz większą zagadką. Czy Julia odkryje, kto kryje się za tym intrygującym pseudonimem? I czy uda jej się rozwinąć swój start up? Przygotujcie się na małe śledzto, kilka zwrotów akcji i historię, która wciąga… od pierwszego dopasowania.
Przyznaje, że nie do końca wiedziałam czego spodziewać się po tej książce. Tytuł i opis (choć w większej mierze chyba jednak ten tytuł) sprawiły, że musiałam po nią sięgnąć. I nie zawiodłam się. Bawiłam się znakomicie, odkrywając razem z Julią tożsamość Pi. Na początku typowałam zupełnie inaczej, później zaczęłam mieć pewne podejrzenia - nie zdradzę jednak, czy się sprawdziły.
Już na samym starcie autorka wrzuca nas w wir start-upowych zawiłości, ale bez obaw - nawet jeśli nie odróżniacie pitch decka od due diligence (ja dalej nie odróżniam!), nie zgubicie się. Na końcu książki znajduje się słowniczek pojęć, ale szczerze? Zgodnie z zapewnieniem autorki, wszystko da się wyłapać z kontekstu. I rzeczywiście tak jest.
Julię polubiłam od razu. Czwarty start up? Kto by się nie poddał? Ale nie Julia. Z zapałem i wielkim zaangażowaniem walczy o swoje „start upowe dziecko” jak lwica. Przed inwestorami stara się grać pewną siebie i otwartą, ale w głębi duszy, jej wewnętrzny krytyk ma silny głos. Już jako dziecko czuła się inna, niedopasowana do reszty, odbiegająca, co niewątpliwie w dorosłym życiu wciąż odbijało się echem.
Warto też wspomnieć o braciach Thornell. To ciekawe, dobrze nakreślone postacie. Każdy z nich jest inny, ale razem tworzą zgrany i świetnie uzupełniający się duet. Cały zespół Julii to zbiór wyrazistych, zapadających w pamięć postaci.
Autorka prowadzi nas płynnie przez narrację, przeplatając ją błyskotliwym humorem i stopniowo budując napięcie. Pomysł na fabułę jest świeży i oryginalny. A klimat San Francisco… naprawdę czuć ten vibe! Wyszło świetnie!
Jeśli lubicie lekkie romanse, inteligentny humor i oryginalną fabułę, sięgajcie śmiało. Gwarantuję, że będziecie „swajpować” kolejne strony w ekspresowym tempie.
August 23, 2026
💻💗 Czy można zakochać się w kimś, kogo zna się tylko z ekranu?
„Start Up My Love” Anny Ryś to książka, po którą sięgnęłam z ciekawością, bo połączenie romansu, świata nowych technologii i start-upów zdecydowanie nie jest czymś, co spotykamy w romansach na każdym kroku. I muszę przyznać, że ten nietypowy miks naprawdę dobrze się tutaj sprawdził.
Julia ma 29 lat i ogromne ambicje. Razem ze wspólnikiem próbuje rozwinąć swój start-up, ale droga do sukcesu okazuje się zdecydowanie trudniejsza, niż sobie wyobrażała. Udział w programie akceleracyjnym daje jej szansę na zdobycie inwestora, ale jednocześnie presja rośnie z każdym kolejnym spotkaniem. 💻📈
W międzyczasie Julia zaczyna korzystać z aplikacji konkurencyjnej firmy i poznaje tajemniczego mężczyznę, którego zna jedynie jako „ π ”. Szybko okazuje się, że ta internetowa znajomość może mieć znacznie większe konsekwencje, niż oboje zakładali. Zwłaszcza kiedy granica między biznesem a życiem prywatnym zaczyna się niebezpiecznie zacierać… 👀
Bardzo polubiłam Julię. To bohaterka, która nie jest kolejną kobietą, której wszystko przychodzi bez wysiłku. Popełnia błędy, ma momenty zwątpienia i nie zawsze podejmuje idealne decyzje, ale mimo kolejnych problemów nie przestaje walczyć o swoje marzenia. Podobało mi się również pokazanie kulis prowadzenia start-upu – inwestorów, prezentacji, ryzyka i całej tej technologicznej otoczki. Co ważne, nawet bardziej specjalistyczne kwestie zostały przedstawione w przystępny sposób.
Dużym plusem były dla mnie również rozmowy na czacie. 💬 Nadały historii lekkości i sprawiły, że relacja rozwijała się w trochę inny sposób niż w typowych romansach. Sam pomysł na uczucie budowane częściowo przez aplikację świetnie współgra z pytaniem, czy algorytm naprawdę może wiedzieć o nas więcej niż my sami.
Nie wszystko jednak było dla mnie idealne. Momentami historia była nieco zbyt rozwleczona, a niektóre nieporozumienia mogły zostać rozwiązane zdecydowanie szybciej. Przez chwilę miałam też wrażenie, że romans schodzi na dalszy plan na rzecz wątku biznesowego.
Mimo tego „Start Up My Love” okazało się bardzo przyjemną, lekką i świeżą lekturą. Podobało mi się połączenie humoru, romantycznych emocji i świata, którego zazwyczaj nie spotykam w tego typu książkach. 😊
⭐️ Moja ocena: 8/10
(współpraca reklamowa: Wydawnictwo Muza)
„Start Up My Love” Anny Ryś to książka, po którą sięgnęłam z ciekawością, bo połączenie romansu, świata nowych technologii i start-upów zdecydowanie nie jest czymś, co spotykamy w romansach na każdym kroku. I muszę przyznać, że ten nietypowy miks naprawdę dobrze się tutaj sprawdził.
Julia ma 29 lat i ogromne ambicje. Razem ze wspólnikiem próbuje rozwinąć swój start-up, ale droga do sukcesu okazuje się zdecydowanie trudniejsza, niż sobie wyobrażała. Udział w programie akceleracyjnym daje jej szansę na zdobycie inwestora, ale jednocześnie presja rośnie z każdym kolejnym spotkaniem. 💻📈
W międzyczasie Julia zaczyna korzystać z aplikacji konkurencyjnej firmy i poznaje tajemniczego mężczyznę, którego zna jedynie jako „ π ”. Szybko okazuje się, że ta internetowa znajomość może mieć znacznie większe konsekwencje, niż oboje zakładali. Zwłaszcza kiedy granica między biznesem a życiem prywatnym zaczyna się niebezpiecznie zacierać… 👀
Bardzo polubiłam Julię. To bohaterka, która nie jest kolejną kobietą, której wszystko przychodzi bez wysiłku. Popełnia błędy, ma momenty zwątpienia i nie zawsze podejmuje idealne decyzje, ale mimo kolejnych problemów nie przestaje walczyć o swoje marzenia. Podobało mi się również pokazanie kulis prowadzenia start-upu – inwestorów, prezentacji, ryzyka i całej tej technologicznej otoczki. Co ważne, nawet bardziej specjalistyczne kwestie zostały przedstawione w przystępny sposób.
Dużym plusem były dla mnie również rozmowy na czacie. 💬 Nadały historii lekkości i sprawiły, że relacja rozwijała się w trochę inny sposób niż w typowych romansach. Sam pomysł na uczucie budowane częściowo przez aplikację świetnie współgra z pytaniem, czy algorytm naprawdę może wiedzieć o nas więcej niż my sami.
Nie wszystko jednak było dla mnie idealne. Momentami historia była nieco zbyt rozwleczona, a niektóre nieporozumienia mogły zostać rozwiązane zdecydowanie szybciej. Przez chwilę miałam też wrażenie, że romans schodzi na dalszy plan na rzecz wątku biznesowego.
Mimo tego „Start Up My Love” okazało się bardzo przyjemną, lekką i świeżą lekturą. Podobało mi się połączenie humoru, romantycznych emocji i świata, którego zazwyczaj nie spotykam w tego typu książkach. 😊
⭐️ Moja ocena: 8/10
(współpraca reklamowa: Wydawnictwo Muza)
August 21, 2026
Czy zdarzyło Wam się kiedyś czytać książkę, przy której autentycznie ziewaliście, a potem nagle – jakby ktoś przełączył pstryczek – nie mogliście się oderwać? Dokładnie to spotkało mnie podczas lektury „Start Up My Love” Anny Ryś.
𝐎 𝐜𝐨 𝐰 𝐭𝐲𝐦 𝐜𝐡𝐨𝐝𝐳𝐢?
Główna bohaterka, Julia, ma jasny plan na życie: rozwinąć swój technologiczny start-up oparty na algorytmie. Aplikacja ma pomóc utrzymać kontakt osobom, które już się znają. Na jej drodze staje jednak Tyler – chłodny i piekielnie inteligentny programista. Choć algorytmy wróżą im idealną przyszłość, ich relacja szybko zamienia się w pełen napięcia motyw enemies to lovers.
Brzmi super? Też tak myślałam. Jednak początki były naprawdę trudne...
𝐌𝐨𝐣𝐞 𝐰𝐫𝐚ż𝐞𝐧𝐢𝐚:
Przez pierwszą połowę książki miałam ochotę po prostu ją odłożyć. Autorka zasypuje nas ogromną ilością opisów, które zamiast budować klimat, po prostu przytłaczały i nudziły. Zamiast płynnej akcji dostaliśmy literacki przestój. Sytuacji nie ratowały też dialogi – w wielu momentach były tak drętwe i wymuszone, że czułam lekki dyskomfort. Bohaterowie rozmawiali ze sobą tak sztucznie, jakby czytali z kiepskiego skryptu.
𝐈 𝐰𝐭𝐞𝐝𝐲 𝐧𝐚𝐝𝐞𝐬𝐳ł𝐚 𝐬𝐭𝐫𝐨𝐧𝐚 𝟐𝟎𝟏... 🤯
Nie wiem, co się stało w tym momencie, ale akcja w końcu RUSZYŁA! Od 201 strony fabuła nabrała tempa, dynamiki i wreszcie zaczęło się dziać to, na co czekałam od samego początku. Nudne opisy lekko ustąpiły miejsca konkretom, a relacja Julii i Tylera zaczęła nabierać rumieńców. Druga połowa książki uratowała ten tytuł przed całkowitą klęską.
𝐏𝐨𝐝𝐬𝐮𝐦𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞:
Bądźmy szczerzy – nie jest to literatura z wyższej półki. Książka ma sporo potknięć, a przebrnięcie przez jej początek wymaga cierpliwości. Koniec końców nie mogę jednak powiedzieć, że była najgorsza. Druga połowa naprawdę daje radę!
Dla cierpliwych, którzy wybaczą nudny wstęp dla satysfakcjonującego finału: warto sprawdzić.
𝐎 𝐜𝐨 𝐰 𝐭𝐲𝐦 𝐜𝐡𝐨𝐝𝐳𝐢?
Główna bohaterka, Julia, ma jasny plan na życie: rozwinąć swój technologiczny start-up oparty na algorytmie. Aplikacja ma pomóc utrzymać kontakt osobom, które już się znają. Na jej drodze staje jednak Tyler – chłodny i piekielnie inteligentny programista. Choć algorytmy wróżą im idealną przyszłość, ich relacja szybko zamienia się w pełen napięcia motyw enemies to lovers.
Brzmi super? Też tak myślałam. Jednak początki były naprawdę trudne...
𝐌𝐨𝐣𝐞 𝐰𝐫𝐚ż𝐞𝐧𝐢𝐚:
Przez pierwszą połowę książki miałam ochotę po prostu ją odłożyć. Autorka zasypuje nas ogromną ilością opisów, które zamiast budować klimat, po prostu przytłaczały i nudziły. Zamiast płynnej akcji dostaliśmy literacki przestój. Sytuacji nie ratowały też dialogi – w wielu momentach były tak drętwe i wymuszone, że czułam lekki dyskomfort. Bohaterowie rozmawiali ze sobą tak sztucznie, jakby czytali z kiepskiego skryptu.
𝐈 𝐰𝐭𝐞𝐝𝐲 𝐧𝐚𝐝𝐞𝐬𝐳ł𝐚 𝐬𝐭𝐫𝐨𝐧𝐚 𝟐𝟎𝟏... 🤯
Nie wiem, co się stało w tym momencie, ale akcja w końcu RUSZYŁA! Od 201 strony fabuła nabrała tempa, dynamiki i wreszcie zaczęło się dziać to, na co czekałam od samego początku. Nudne opisy lekko ustąpiły miejsca konkretom, a relacja Julii i Tylera zaczęła nabierać rumieńców. Druga połowa książki uratowała ten tytuł przed całkowitą klęską.
𝐏𝐨𝐝𝐬𝐮𝐦𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞:
Bądźmy szczerzy – nie jest to literatura z wyższej półki. Książka ma sporo potknięć, a przebrnięcie przez jej początek wymaga cierpliwości. Koniec końców nie mogę jednak powiedzieć, że była najgorsza. Druga połowa naprawdę daje radę!
Dla cierpliwych, którzy wybaczą nudny wstęp dla satysfakcjonującego finału: warto sprawdzić.
August 15, 2026
Start Up My Love to historia, którą czytało mi się naprawdę przyjemnie i szybko.
Julia mimo trudnych początków ze swoimi trzema startupami po raz kolejny próbuje razem ze wspólnikiem Gregiem podbić rynek. W końcu zaczyna pojawiać się światełko w tunelu. Przygotowania do rozmów z inwestorami idą raz gorzej a raz lepiej, chociaż oczywiście nie mogło zabraknąć kilku nieprzewidzianych problemów. 😂
Podczas sprawdzania konkurencyjnej aplikacji Julia poznaje kogoś, o kim zdecydowanie nie może zapomnieć. Ta znajomość dodaje jej również pewności siebie i sprawia, że zaczyna inaczej patrzeć na niektóre sprawy.
Bardzo podobała mi się Julia jako bohaterka. Pokazała, że nawet kiedy coś nie wychodzi po naszej myśli, warto walczyć o swoje i próbować dalej. Po drodze można zaliczyć kilka wpadek, ale najważniejsze, żeby się nie poddawać.
Taylor razem z bratem chcą zainwestować w projekt Julii, ale zdecydowanie nie spodziewali się, że jedna dziewczyna może spodobać się im obu. 👀 I właśnie to wprowadziło do historii dodatkowe zamieszanie.
W książce pojawiło się też kilka terminów związanych ze startupami. Momentami miałam wrażenie, że autorka naprawdę dobrze wie, o czym pisze, a dodatkowo wszystkie bardziej specjalistyczne określenia zostały wyjaśnione, więc nie miałam problemu z ich zrozumieniem.
Moim ulubionym dodatkiem były jednak „Rady” pojawiające się na początku każdego rozdziału. 🤣 Niektóre naprawdę potrafiły poprawić humor jeszcze zanim zaczęła się właściwa część rozdziału.
To lekka, zabawna historia, idealna na wieczór, kiedy potrzebujecie czegoś niezobowiązującego i chcecie po prostu dobrze się bawić podczas czytania.
Polecam na poprawę humoru! ❤️📚
Julia mimo trudnych początków ze swoimi trzema startupami po raz kolejny próbuje razem ze wspólnikiem Gregiem podbić rynek. W końcu zaczyna pojawiać się światełko w tunelu. Przygotowania do rozmów z inwestorami idą raz gorzej a raz lepiej, chociaż oczywiście nie mogło zabraknąć kilku nieprzewidzianych problemów. 😂
Podczas sprawdzania konkurencyjnej aplikacji Julia poznaje kogoś, o kim zdecydowanie nie może zapomnieć. Ta znajomość dodaje jej również pewności siebie i sprawia, że zaczyna inaczej patrzeć na niektóre sprawy.
Bardzo podobała mi się Julia jako bohaterka. Pokazała, że nawet kiedy coś nie wychodzi po naszej myśli, warto walczyć o swoje i próbować dalej. Po drodze można zaliczyć kilka wpadek, ale najważniejsze, żeby się nie poddawać.
Taylor razem z bratem chcą zainwestować w projekt Julii, ale zdecydowanie nie spodziewali się, że jedna dziewczyna może spodobać się im obu. 👀 I właśnie to wprowadziło do historii dodatkowe zamieszanie.
W książce pojawiło się też kilka terminów związanych ze startupami. Momentami miałam wrażenie, że autorka naprawdę dobrze wie, o czym pisze, a dodatkowo wszystkie bardziej specjalistyczne określenia zostały wyjaśnione, więc nie miałam problemu z ich zrozumieniem.
Moim ulubionym dodatkiem były jednak „Rady” pojawiające się na początku każdego rozdziału. 🤣 Niektóre naprawdę potrafiły poprawić humor jeszcze zanim zaczęła się właściwa część rozdziału.
To lekka, zabawna historia, idealna na wieczór, kiedy potrzebujecie czegoś niezobowiązującego i chcecie po prostu dobrze się bawić podczas czytania.
Polecam na poprawę humoru! ❤️📚
August 9, 2026
Często sięgacie po komedie romantyczne? Mnie osobiście do tego gatunku za bardzo nie ciągnie, ale ta książka miała w sobie coś interesującego. Coś co sprawiło, że miałam ogromną ochotę ją przeczytać i... Nie zawiodłam się.
Julia to bardzo zdeterminowana dziewczyna, która chce zdobyć inwestora, aby rozwinąć swój start-up. Zakłada konto na aplikacji konkurencji czysto z ciekawości. Chciała ją przetestować, ale poznaje tam tajemniczego mężczyznę o pseudonimie π. Z czasem coraz lepiej im się pisze i zaczynają grać w grę - kto pierwszy odkryje kim jest osoba po drugiej stronie. Tylko żadne z nich nie ma pojęcia jak wyglądają. Co jeżeli Julia wybierze nie tego mężczyznę, z którym pisze?
Na pierwszy rzut oka ta książka brzmi dość dziwnie, ale właśnie to mnie przyciągnęło. Zaczęłam ją czytać i nie mogłam się oderwać. Pomimo, że jest tu dużo zbiegów okoliczności, pomyłek i dość dziwnych wyborów autorki, to pochłonęłam tę historię w dwa wieczory. Jest świetnie napisana, bardzo lekko i ze szczyptą humoru. Były momenty, że śmiałam się sama do siebie. To była jedna z tych książek, która sprawiała mi ogrom przyjemności. Bohaterowie zostali dobrze wykreowani. Mam wrażenie, że każdy z nich ma swoje dziwactwa, które właśnie sprawiają, że każdy jest na swój sposób wyjątkowy. A z Julią mamy coś wspólnego... Obie uwielbiamy alpaki i marzymy o tym, żeby mieć swoją😆
Więc jeżeli szukacie książki do pochłonięcia na raz, która wywoła uśmiech na waszej twarzy to myślę, że "Start up my love" będzie idealnym wyborem.
[współpraca barterowa]
Julia to bardzo zdeterminowana dziewczyna, która chce zdobyć inwestora, aby rozwinąć swój start-up. Zakłada konto na aplikacji konkurencji czysto z ciekawości. Chciała ją przetestować, ale poznaje tam tajemniczego mężczyznę o pseudonimie π. Z czasem coraz lepiej im się pisze i zaczynają grać w grę - kto pierwszy odkryje kim jest osoba po drugiej stronie. Tylko żadne z nich nie ma pojęcia jak wyglądają. Co jeżeli Julia wybierze nie tego mężczyznę, z którym pisze?
Na pierwszy rzut oka ta książka brzmi dość dziwnie, ale właśnie to mnie przyciągnęło. Zaczęłam ją czytać i nie mogłam się oderwać. Pomimo, że jest tu dużo zbiegów okoliczności, pomyłek i dość dziwnych wyborów autorki, to pochłonęłam tę historię w dwa wieczory. Jest świetnie napisana, bardzo lekko i ze szczyptą humoru. Były momenty, że śmiałam się sama do siebie. To była jedna z tych książek, która sprawiała mi ogrom przyjemności. Bohaterowie zostali dobrze wykreowani. Mam wrażenie, że każdy z nich ma swoje dziwactwa, które właśnie sprawiają, że każdy jest na swój sposób wyjątkowy. A z Julią mamy coś wspólnego... Obie uwielbiamy alpaki i marzymy o tym, żeby mieć swoją😆
Więc jeżeli szukacie książki do pochłonięcia na raz, która wywoła uśmiech na waszej twarzy to myślę, że "Start up my love" będzie idealnym wyborem.
[współpraca barterowa]
August 30, 2026
Czy znam się na start up'ach?
Wystarczy, że wiem, jak włączyć komputer😆
Julia... BOŻE W KOŃCU JAKAŚ BOHATERKA Z LUDZKIM CHARAKTEREM.
Dziewczyna nie jest idealna - na każdym kroku ma wątpliwości i zalicza wpadki, które niektórym mogą wydawać się żenujące, ale chyba właśnie tak działa życie, prawda?
Nie ukrywam, że irytowało mnie odrobinę to, że między Julią, a π nie działy się jakieś wielkie fajerwerki, ale może właśnie te wymieniane między nimi wiadomości (i alpaki) były w tym tak ważne.
Każdy miał swój unikalny charakter, więc z łatwością potrafiłam ich odróżnić - nawet dwoje tajemniczych braci (z pozoru takich samych) totalnie się różniło.
Na początku nie potrafiłam się wkręcić i niestety zmuszałam się do czytania. Jednak z czasem PRZEPADŁAM w świecie startupów (na których osobiście nie za bardzo się znam) i nie mogłam doczekać się finału historii.
Przez to, że autorka sama siedziała jakiś czas w start up'ach, wiedziała z czym to się je, więc inwestycje, demo day jak i inne ważne aspekty były wytłumaczone naprawdę bardzo dobrze - za co dałam książce ogromny plus (bo jestem zielona w temacie, a mimo to zrozumiałam o co biega).
Więc nawet jeśli (tak jak ja) nie znacie się na informatycznym świecie, na spokojnie wciągniecie się w tą historię.✨
Wystarczy, że wiem, jak włączyć komputer😆
Julia... BOŻE W KOŃCU JAKAŚ BOHATERKA Z LUDZKIM CHARAKTEREM.
Dziewczyna nie jest idealna - na każdym kroku ma wątpliwości i zalicza wpadki, które niektórym mogą wydawać się żenujące, ale chyba właśnie tak działa życie, prawda?
Nie ukrywam, że irytowało mnie odrobinę to, że między Julią, a π nie działy się jakieś wielkie fajerwerki, ale może właśnie te wymieniane między nimi wiadomości (i alpaki) były w tym tak ważne.
Każdy miał swój unikalny charakter, więc z łatwością potrafiłam ich odróżnić - nawet dwoje tajemniczych braci (z pozoru takich samych) totalnie się różniło.
Na początku nie potrafiłam się wkręcić i niestety zmuszałam się do czytania. Jednak z czasem PRZEPADŁAM w świecie startupów (na których osobiście nie za bardzo się znam) i nie mogłam doczekać się finału historii.
Przez to, że autorka sama siedziała jakiś czas w start up'ach, wiedziała z czym to się je, więc inwestycje, demo day jak i inne ważne aspekty były wytłumaczone naprawdę bardzo dobrze - za co dałam książce ogromny plus (bo jestem zielona w temacie, a mimo to zrozumiałam o co biega).
Więc nawet jeśli (tak jak ja) nie znacie się na informatycznym świecie, na spokojnie wciągniecie się w tą historię.✨
August 10, 2026
„Start Up My Love” to jedna z tych książek, przy których po prostu dobrze się bawiłam. Historia wciągnęła mnie od początku, a przyjemne pióro Ani sprawiło, że przez książkę wręcz się płynęło. Bohaterowie szybko zdobyli moją sympatię, a szczególnie Greg, którego obecność była dla mnie ogromnym plusem.
Bardzo podobało mi się tempo historii - nic nie dłużyło mi się na tyle, żebym chciała odłożyć książkę, a plot twisty potrafiły naprawdę zaskoczyć. Nawet jeśli niektóre rzeczy udało mi się przewidzieć, autorka zostawiała jeszcze szczegóły, których kompletnie nie wyłapałam. Doceniam również to, że wątki rozpoczęte na początku nie zostały zapomniane i ostatecznie dostały swoje wyjaśnienie.
Mam kilka drobnych zastrzeżeń, głównie dotyczących niektórych relacji i postaci, o których chciałabym dowiedzieć się więcej, ale nie zmienia to faktu, że naprawdę świetnie spędziłam czas z tą historią. I zdecydowanie będę ją polecać!
Bardzo podobało mi się tempo historii - nic nie dłużyło mi się na tyle, żebym chciała odłożyć książkę, a plot twisty potrafiły naprawdę zaskoczyć. Nawet jeśli niektóre rzeczy udało mi się przewidzieć, autorka zostawiała jeszcze szczegóły, których kompletnie nie wyłapałam. Doceniam również to, że wątki rozpoczęte na początku nie zostały zapomniane i ostatecznie dostały swoje wyjaśnienie.
Mam kilka drobnych zastrzeżeń, głównie dotyczących niektórych relacji i postaci, o których chciałabym dowiedzieć się więcej, ale nie zmienia to faktu, że naprawdę świetnie spędziłam czas z tą historią. I zdecydowanie będę ją polecać!
August 28, 2026
Początek szedł mi naprawdę ciężko, ale później totalnie się wciągnęłam i ostatnie 220 stron pochłonęłam w jeden dzień. Najbardziej kupił mnie startupowy klimat, który faktycznie jest ważną częścią całej historii. Polubiłam też bohaterów, szczególnie ich inteligencję, chemię i tę lekką rywalizację między nimi. Relacja rozwijała się powoli, czyli dokładnie tak, jak lubię, bo slow burny to zdecydowanie mój klimat. Nawet trójkąt miłosny, którego normalnie nie lubię, tutaj kompletnie mi nie przeszkadzał. Ta książka zdecydowanie nauczyła mnie, żeby nie skreślać historii po pierwszych rozdziałach.
Did Not Finish
October 1, 2026Po tylu pozytywnych opiniach spodziewałam się czegoś naprawdę dobrego, szczególnie, że zainteresowała mnie ta nietypowa - jak na romans - tematyka startupów. Ale tego się po prostu nie da czytać. Ilość bezsensownych, nic niewnoszących opisów jest po prostu za duża. Widzę, że później książka zyskuje, ale niestety nie jestem w stanie przebrnąć przez te początki.
August 27, 2026
4,75 ⭐ cudowna zawiła i prześmieszna historia.
Displaying 1 - 22 of 22 reviews
















