Nikt nigdy nie nauczył Sabiny panować nad mocą płynącą w jej żyłach. Przeciwnie – przez lata musiała ukrywać talent nawet przed najbliższymi. Szukała mentora wszędzie: u egzorcystów, wróżbiarek na telefon i każdego, kto choćby udawał, że zna się na magii. Bez skutku. W końcu wzięła sprawy w swoje ręce… Co było jednak błędem.
Od tamtej pory mocy używała tylko wtedy, kiedy naprawdę musiała. Do momentu, gdy morderczy upiór i zagadkowy czarodziej Michał nie wciągnęli jej w świat, którego istnienie miało pozostać tajemnicą. Działający w ukryciu Zakon Złotej Jabłoni od razu wziął Sabinę pod swoją opiekę – i wysłał na magiczny trening, który szybko zmienił się w brutalną praktykę.
Poznań zalewa fala krwiożerczych stworzeń niewidzianych od ponad stu lat. Z pomocą Michała, jego rodziny i Zakonu Sabina musi odkryć źródło anomalii oraz rozwiązać zagadkę z przeszłości.
Czy powstrzyma prastare zło czające się w mieście? I co z tym wszystkim ma wspólnego jej czarny kot Behemot?
Najłatwiejsza piątka w ostatnim czasie, bawiłam się wspaniale - jest fajna, ludzka bohaterka, jest absurdalny momentami humor (czy turlałam się ze śmiechu? Niczego mi nie udowodnicie!), jest leciutki wątek romantyczny (który nie czyni z tej książki romantasy!), i wreszcie jest cliffhanger, który powoduje, że chcę drugi tom z terminem na wczoraj! ✨
Magiczna strona Poznania, naprawdę była… magiczna 🤭 Zapomniałam jak świetnie się czyta o miejscach, które się zna! Dodać do nich upiory/zmory/demony i nie spojrzę na te miejsca już nigdy tak samo (a napewno nie na Cytadele!).
Fabuła fabułuje, naprawdę się wciągnęłam i potrzebuję wiedzieć co tam się wyprawia! W pewnych momentach ta książka robi się naprawdę mroczna 🦇
Relacja romantyczna jest tak naturalna! Lubię te ich docinki i zaczepki, ale jeszcze bardziej lubię gdy atmosfera się zmienia i robi się miło (A WIADOMO, ŻE COŚ ICH HAMUJE i robi się przez to tylko bardziej ekscytująco). 🤭
Rzeczy które mi się nie podobały? BRAK. Naprawdę nie mam się do czego doczepić, a nie będę przecież szukać na siłę. Są po prostu książki, które wpadają nam w ręce i okazują się właśnie TYM.
Jeśli jesteś fanem twórczości Anety Jadowskiej, to w tej historii spotkasz "kuzynkę" Dory i Nikity😉 Sabina czuje w sobie moc, której do końca nie rozumie i nie potrafi nad nią sprawnie panować. Dopiero gdy poznaje członków tajemniczego zakonu rozpoczyna warsztaty, na których w praktyce uczy się jak rozwinąć swoje magiczne umiejętności. Oczywiście nie jest idealnie, bo w tle masowo pojawiają się potwory, o których świat od lat już nie słyszał i życie "niemagicznych" jest zagrożone. Dodatkowo Sabina nosi w sobie sekret - tajemniczy głos w jej głowie kusi, by zaczerpnęła od niego mocy, a wtedy stanie się niezwyciężoną. Jednak wszystko ma swoją cenę... Dobrze zapowiadające się polskie urban fantasy (z miejscem akcji w Poznaniu) ze sporym dodatkiem romantasy (momentami mocno irytującym naiwnością). Czekam na kolejny tom i rozwój sytuacji.
2.5⭐️ Klasyczne 5/10, ani mnie to ziębi, ani mnie to grzeje. Urban fantasy jak każde inne, niczym nie wyróżniające się na tle gatunku i chyba trochę zbyt "młodzieżowe" jak na moje gusta. Natomiast humor totalnie cringe'owy xd
3,5. Miła niespodziewajka. Pozytywne zaskoczenie. Fajna, lekka i przyjemna w odbiorze książka. Momentami zabawna. Nie jest to nic nadzwyczajnego ani oryginalnego więc nie mogę dać więcej gwiazdek, ale to naprawdę przyjemne czytadło. Myślę, że będę kontynuowała tę serię. Mam tylko jedną uwagę (ale to raczej do wydawcy) - dlaczego na okładce jest spoiler? Pokazane jest coś co wydarza się dopiero w finale.
Świetnie się bawiłam, parę razy śmiechłam, chociaż czasami humor bywał cringe'owy. Bohaterowie fajni, chociaż trochę za bardzo "wyjątkowi". Proszę o kolejny tom, zanim wszystko zapomnę. 4⭐
🔮🐈⬛ Miasto niespokojnych dusz autorstwa Anny Piechowiak bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Uwielbiam fantastykę osadzoną w polskich realiach, zwłaszcza kiedy magia nie jest jedynie dodatkiem, lecz przenika codzienność bohaterów. Tutaj od pierwszych stron czuć, że autorka ma pomysł na własny świat i konsekwentnie go rozwija. Poznań staje się miejscem, w którym za rogiem mogą czaić się upiory, tajemnicze zakony i potężna magia, a zwyczajne ulice nagle nabierają zupełnie nowego charakteru. To połączenie miejskiego fantasy z polskim folklorem okazało się naprawdę udane.
🔮🐈⬛ Główna bohaterka, Sabina, od lat ukrywa swoją moc i desperacko próbuje zrozumieć, skąd się wzięła oraz jak nad nią zapanować. Kiedy na jej drodze pojawia się tajemniczy Michał, a wydarzenia zaczynają wymykać się spod kontroli, trafia do świata, którego istnienia wcześniej nawet nie podejrzewała. Bardzo spodobało mi się, że Anna Piechowiak nie wrzuca czytelnika od razu w sam środek chaosu. Zasady działania magii poznajemy stopniowo, a kolejne elementy układanki trafiają na swoje miejsce w odpowiednim momencie. Dzięki temu historia pozostaje czytelna, logiczna i angażująca.
🔮🐈⬛ Na szczególne uznanie zasługuje sam system magiczny. Często w fantastyce magia potrafi rozwiązać każdy problem, tutaj natomiast ma swoje ograniczenia, konsekwencje i jasno określone reguły. To sprawia, że napięcie nie znika nawet podczas najbardziej widowiskowych wydarzeń. Widać również, ile pracy autorka włożyła w budowanie świata. Tajemniczy Zakon Złotej Jabłoni, stworzenia inspirowane rodzimymi wierzeniami oraz stopniowo odkrywane sekrety sprawiają, że trudno przewidzieć, w jakim kierunku potoczy się fabuła. Całość jest spójna i dopracowana, a kolejne zwroty akcji wynikają z wcześniej zbudowanych fundamentów.
🔮🐈⬛ Bardzo polubiłam Sabinę, bo mimo niezwykłych zdolności pozostaje zwyczajną, zagubioną dziewczyną, która popełnia błędy i uczy się na własnych doświadczeniach. Znacznie mniej przekonał mnie natomiast Michał. Miał być tajemniczy i intrygujący, jednak mnie przez większą część książki pozostawiał raczej obojętną. Paradoksalnie dużo większe zainteresowanie wzbudzili we mnie jego bracia, zwłaszcza Uriel, który wydawał się bardziej nieprzewidywalny i wyrazisty. Nie do końca kupiłam również wątek romantyczny. Miał potencjał, ale zabrakło mi stopniowo budowanego napięcia i emocji, które pozwoliłyby naprawdę uwierzyć w rodzące się uczucie. ㅤ 🔮🐈⬛ Ogromnym atutem tej powieści jest styl Anny Piechowiak. Historię czyta się niezwykle płynnie, dialogi brzmią naturalnie, a humor doskonale równoważy mroczniejszy klimat. Autorka świetnie operuje tempem, dzięki czemu książka praktycznie nie ma dłużyzn. Na uwagę zasługują również bohaterowie drugoplanowi, którzy nie są jedynie tłem dla głównej fabuły. No i oczywiście nie sposób nie wspomnieć o Behemocie. Czarny kot skradł moje serce niemal od pierwszego pojawienia się i wielokrotnie kradł całe sceny swoją obecnością. ㅤ 🔮🐈⬛ Miasto niespokojnych dusz okazało się dla mnie jednym z najprzyjemniejszych odkryć wśród polskiej fantastyki. Owszem, nie wszystkie elementy zagrały idealnie i wątek romantyczny pozostawił we mnie pewien niedosyt, ale cała reszta zdecydowanie wynagradza te drobne słabości. To dopracowane miejskie fantasy z ciekawym systemem magii, dobrze poprowadzoną akcją i klimatem, który wyróżnia się na tle wielu zagranicznych tytułów. Jeśli lubicie mroczne opowieści, tajemnice, polski folklor i fantastykę osadzoną w dobrze znanych miejscach, koniecznie dajcie tej książce szansę. Jestem bardzo ciekawa, co Anna Piechowiak przygotowała dla czytelników w kolejnych tomach.
Mamo chce Sabrinę nastoletnią czarownice! Mama; ale mamy już dorosłą Sabinę z Poznania!
Ojciec Mateusz wygrał wszystko. Mega zabawna, luźna ale też wciągająca historię Sabiny, która dołącza do zakonu czarodziejów. Znajdziecie to wszystko czego potrzebuję młoda czarownica jak np. Kota, który będzie nad wami czuwał albo przystojnego czarodzieja Michała. Prawdopodobnie będziecie chcieli go albo pocałować albo uderzyć - nic pomiędzy.
Nie jestem z Poznania, ale mam dosyć blisko więc zdarza mi się tam bywać i sporo miejscówek rozpoznałam więc myślę, że dla tych co tam mieszkają może być super!
Byłoby 5 ⭐️, ale był moment gdzie mi się delikatnie dłużyło! Czekam na drugą część. Ten trójkąt miłosny make my day ( he he)
Nie pamiętam kiedy ostatni raz tak się fantastycznie bawiłam przy jakiekolwiek książce! Parskałam śmiechem w komunikacji miejskiej, ściągając na siebie wzrok ludzi! Niczego nie żałuję! Powieść jest błyskotliwa, szalenie zabawna, bawi się w intertekstualne gierki z czytelnikiem. Poruszone tematy nie męczą nas pompatyczną manierą. Relacja bohaterów jest absolutnie czarująca, swobodna, pełna napięcia i realnej chemii. Główna bohaterka jest fantastyczna - pomimo nadnaturalnych umiejętności jest w niej jakaś nieśmiałość, zagubienie, strach! KOCHAM i nie mogę się doczekać kolejnego tomu!
Sabina nie znała nikogo, kto również posługiwał się magią - a co za tym idzie, nigdy nie miała magicznego mentora. Zresztą sama nie miała wielkiej mocy - umiała znaleźć zaginione przedmioty, odczytać świeże wspomnienia z rzeczy, czy rzucić na kogo klątwę - no dobra, to było raz i nie zamierzała do tego więcej wracać, jasne?
Wszystko się zmienia, kiedy spotyka Michała i poznaje działający w ukryciu Zakon Złotej Jabłoni…
Od pierwszej strony autorka złapała moją ciekawość, a z każdą kolejną było tylko lepiej - dla kogoś, kto mieszka w Poznaniu i dobrze zna część opisywanych miejsc to nie lada gratka! No bawiłam się świetnie czytając opisy o Wildzie, Jeżycach, Kaponierze czy Cytadeli! Magiczny Poznań bardzo mi się spodobał - nawet jeśli biegają po nim krwiożercze bestie.
Opisy nie są przesadzone, a styl autorki, żarty i same sytuacje bardzo mi podpasowały! No i dialogi były naprawdę świetne! Gdybym nie wiedziała, że to debiut, w życiu bym w to nie uwierzyła. Jak dorosnę, chcę tak właśnie pisać!
Bohaterów też bardzo polubiłam, aż ciężko mi wybrać jednego faworyta! Na pewno dużą sympatię zyskała Sabina, oczywiście kot Behemot (jestem przewidywalna, wiem!), ale także Michał, Flawia czy Agata. Przepychanki słowne, zaczepki i żarty w tej książce to naprawdę mistrzostwo! Kocham naturalne dialogi i tu tak w zupełności wyszło!
Na dodatek sam magiczny świat, Zakon i działanie magii wyszło logicznie i zrozumiale. Razem z bohaterką, na jej treningach (które nie nudziły!) poznajemy zasady panujące w tym magicznym świecie i po kolei są odkrywane przed nami karty. Oczywiście wciąż przed nami jest dużo niewiadomych, które mam nadzieję, zostaną wyjaśnione w kolejnych tomach.
No i oczywiście wątek romantyczny! Wiecie, jak widzę w innych opiniach, że wątek ten jest subtelny, są dwie drogi: albo po prostu autor zupełnie się na nim nie skupiał i nie czuć żadnej chemii między bohaterami, albo jest takie napięcie, że samo muśnięcie dłoni robi efekt wow! I zwłaszcza tę drugą kategorię kocham. A tutaj… tutaj właśnie ją dostajemy, gdzie każdy drobny gest nosi napięcie. Czapki z głów, uważam że tak właśnie takie wątki powinny być pisane!
W książce też jest trochę akcji, ale jest napisana płynnie i zrozumiale, a sceny walki są interesujące i angażujące. Nie miałam też wrażenia, że bohaterka nauczyła się wszystkiego w jeden księżyc!
„Miasto niespokojnych dusz” Anny Piechowiak to jedna z lepszych książek urban fantasy, jakie przeczytałam w życiu. I mówię to jako osoba, która nie jest wielką fanką tego gatunku.
Książka opowiada o Sabinie – czarodziejce, która nie zdaje sobie sprawy z ogromu swojej mocy, a nawet nie wie o istnieniu czarodziejskiego zakonu działającego w Poznaniu. Dziewczyna na własną rękę próbuje znaleźć mentora, ale trafia głównie na ludzi, którzy udają, że mają coś wspólnego z magią. Wszystko zmienia się podczas jednego z wypadów ze znajomymi, kiedy Sabina widzi, jak pewien czarodziej rozprawia się z dziwnym stworzeniem na ulicach Poznania. Jest pewna, że w końcu znalazła kogoś, kto może jej pomóc.
Udaje jej się do niego dotrzeć, a od tego momentu jej życie całkowicie się zmienia. Sabina poznaje magiczną stronę Poznania, ale przede wszystkim zaczyna odkrywać samą siebie. Nikt tak naprawdę nie wie, jak wielką moc posiada, a wraz z kolejnymi stronami dowiadujemy się coraz więcej intrygujących rzeczy.
Ogromnym plusem jest dla mnie miejsce akcji. Poznań przesiąka przez kartki tej książki! Autorka wykorzystuje znane miejsca i dzielnice, dzięki czemu czytanie było dla mnie jeszcze większą frajdą. Jako osoba mieszkająca w Poznaniu świetnie bawiłam się, rozpoznając kolejne lokalizacje, a całość zyskała dzięki temu niesamowity klimat. Bardzo się cieszę, że tak wiele poznańskich miejsc znalazło swoje miejsce w tej historii.
Jeśli chodzi o fabułę – naprawdę nie mam się do czego przyczepić. Każda scena mnie intrygowała. Nawet te bardziej statyczne. Duża w tym zasługa bohaterów, ale również humoru autorki. „Miasto niespokojnych dusz” jest pełne świetnych żartów i zabawnych sucharów, przez które nie raz śmiałam się podczas lektury.
Nie znalazłam w tej książce właściwie żadnych wad. Bohaterowie, fabuła, miejsce akcji, klimat i pióro autorki – wszystko tutaj zagrało.
Tak jak wspominałam, nie jestem wielką fanką urban fantasy, a mimo to ta książka dostaje ode mnie pełne 5/5 ⭐️.
Wspaniała pod każdym względem. Zdecydowanie polecam i czekam na kolejny tom!
To co w tej książce dało mi najwięcej frajdy, to miejsce akcji - Poznań. Wszystkie referencje trafione w punkt, a i samo współgranie współczesnego, prawdziwego świata i świata magii, robiło super robotę. Warstwa magiczna ciekawa i dopracowana, ale nie zbyt skomplikowana, co dla mnie, osoby, która raczej nie czyta magicznego fantasy, było idealne. Bohaterowie również świetni, ciekawi i różnorodni, chciałam za nimi podążać i nie mogę doczekać się kolejnego tomu. Bardzo, bardzo cieszę się, że przeczytałam tę książkę, bawiłam się wybitnie.
Wiem, że książka jest dla mnie, kiedy mam ochotę czytać same dialogi - tutaj nie miałam wyjścia bo słuchałam i nie było opcji na przeskakiwanie ✨
Tyle razy parskałam ze śmiechu, że mój mąż na bank pomyślał że go zdradzam albo coś.
Czułam trochę vibe „Darów Anioła” i pewnie z tej przyczyny moja wysoka ocena. Z przyczyny slow burnu też, non stop motylki w brzuchu, fajna tajemnica do rozwiązania, trójkąt miłosny z kotem at it’s finest 😻
Genialnie się bawiłam, idealna dla fanów 'Wilczej Jagody', magiczny Poznań mnie zauroczył i odpalił mikropatriotyzm, humor być może na poziomie 13 letniego chłopca, ale to właśnie taki doprowadza mnie do śmiania się jak głupia w miejscach publicznych, być może za dużo rozpoczętych wątków, ale tbh mi to osobiście nie przeszkadza. Po raz kolejny zostaje mi udowodnione, że muszę przestać być uprzedzona do polskiej fantastyki. Może za 10 lat się nauczę.
✨️ Debiut, który w ostatnim czasie skradł Wasze serce?
Ja zacznę! „Miasto niespokojnych dusz” Anny Piechowiak. Urban fantasy z subtelnym wątkiem romantycznym, którego fabuła toczy się w Poznaniu. Jak wiecie, mnie dwa razy nie trzeba namawiać do sięgania po książki naszych polskich autorów i autorek. Lubię debiuty, uwielbiam wyszukiwać perełki, a kiedy okazują się świetną lekturą, jestem najszczęśliwsza. I tak właśnie było z tą historią.
W książce „Miasto niespokojnych dusz” poznałam Sabinę. Dziewczynę, która posiada magiczne moce, ale nie do końca wie, jak ich używać. I właśnie to jest początkiem całej tej świetnie napisanej historii. Na jej drodze staje upiór oraz zagadkowy czarodziej Michał, trochę przypominający mrocznego księcia, i wprowadza ją w magiczny świat, o którego istnieniu nie miała pojęcia, choć znajduje się dosłownie pod jej nosem. Oprócz tej dwójki w książce są też inne ciekawe postacie, bez których Zakon Złotej Jabłoni by nie istniał. Jednak ze wszystkich bohaterów moim ulubieńcem został oczywiście kot Behemot.
W ostatniej książce, którą czytałam, brakowało mi magii, więc tutaj dostałam bardzo ciekawy i świetnie opisany system magiczny. Była nauka zaklęć, treningi, zadania oraz stawianie czoła słowiańskim stworzeniom i demonom. Do tego mnóstwo intryg, tajemnic, niespodzianek i plot twistów, które nie pozwalały odłożyć tę historię ani na moment.
Dużym plusem tej książki jest również dobry humor. Ile razy śmiałam się na głos, tego chyba nie zliczę. Wśród mrocznej magii i potworów jest Sabina i Michał, którzy rzucają sucharami i ciętymi ripostami, idealnie pasującymi do tej historii. Mam nadzieję, że w kolejnej części tego nie zabraknie!
Pssst👀. Tych dwoje choć na początku się nie znoszą to jednak czuć między nimi chemię 😁✨️.
Jeśli lubicie książki Anety Jadowskiej czy Mileny Wójtowicz, to książka Anny Piechowiak na pewno Wam się spodoba. „Miasto niespokojnych dusz” to świetny debiut i cieszę się, że to dopiero pierwszy tom serii, bo nie ukrywam, że polubiłam bohaterów i czekam na ich kolejne przygody. Polecam czytajcie!
Trzy gwiazdki trochę na zachętę. Autorka ma na pewno duży potencjał, a bohaterowie są sympatyczni i przekonujący. Plus za setting - magiczny Poznań naprawdę się broni. Niemniej tempo jest bardzo nierówne, a fabuła gubi się między rozciągniętymi do granic możliwości scenami, w których bohaterowie opowiadają historię swojego życia i ogółem uprawiają ostentacyjną ekspozycję. Książka jest przez to momentami zwyczajnie nudna, i też często powtarzalna - gdyby ściąć przynajmniej jedną trzecią, a nawet i połowę objętości, czytałoby się to dużo, dużo lepiej.