Plan na życie. Plan na przyjaźń. A może... plan na miłość?
Camilla Cambell, trzydziestojednoletnia prawniczka, jest nieszczęśliwa. Jej przyjaciele Ash i Charlie właśnie biorą ślub, a ona ma wrażenie, że przegrała własne życie. Czuje się samotna bez kochającego partnera i dzieci. Tym łatwiej ulega urokowi brata panny młodej, z którym kiedyś łączył ją krótki romans. Bryan Handers, który właśnie wrócił do Nowego Jorku, szybko wprowadza chaos w jej życiu.
Cóż, Bryan raczej nie zaproponuje Camilli nic poza niezobowiązującym seksem. Nie jest zwolennikiem stałych związków i stabilizacji. Pani prawnik to jednak nie przeszkadza, ponieważ wcale nie zamierza się w nim zakochiwać. Camilla wszystko sobie zaplanowała. Weźmie dłuższy urlop. Zadba o zdrowie. Znajdzie faceta na stałe i urodzi dziecko. W teorii brzmi to świetnie, w praktyce nawet odpoczywanie okazuje się trudne.
Wtedy z pomocą - i z niemoralną propozycją - przychodzi Bryan.
Czy nieplanowany układ może się okazać czymś więcej?
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
Kurczę, czuję niedosyt... Sama w sobie historia była naprawdę fajna. Polubiłam głównych bohaterów, ale mam wrażenie, że gdyby była choć trochę dłuższa... moja ocena byłaby wyższa.
💗✨ Czy czasami właśnie takie nieplanowane historie okazują się tymi, których najbardziej potrzebujemy?
Po „Włoskich komplikacjach” wiedziałam już, że twórczość Zuzanny Kulik bardzo dobrze trafia w moje czytelnicze potrzeby. I „Nieplanowany układ” tylko mnie w tym przekonaniu utwierdził. To jedna z tych książek, które może nie wywracają całego świata do góry nogami, ale dają coś równie ważnego — ogromną przyjemność z czytania. 🥹
Od pierwszych stron bardzo dobrze czułam się w tej historii. Było romantycznie, zabawnie, momentami bardziej emocjonalnie, a przede wszystkim… spokojnie. I właśnie ten spokój chyba najbardziej mnie zaskoczył. Nie miałam poczucia, że muszę pędzić przez kolejne rozdziały, żeby dowiedzieć się, co wydarzy się dalej. Po prostu chciałam zostać z bohaterami trochę dłużej. 📖🤎
Najbardziej podobała mi się relacja Camilli i Bryana. ❤️ Ich historia ma oczywiście swoje momenty pełne napięcia, chemii i emocji, ale jednocześnie jest w niej coś bardzo przyjemnego i ciepłego. Lubiłam obserwować, jak ich podejście do siebie stopniowo się zmienia, a pewne rzeczy zaczynają wyglądać zupełnie inaczej, niż początkowo zakładali.
Czy momentami było przewidywalnie? Zdecydowanie. 😅 Niektóre wydarzenia można było przewidzieć wcześniej, szczególnie jeśli czytacie dużo romansów i znacie ich schematy. Ale tym razem kompletnie mi to nie przeszkadzało. Bo nie czytałam tej książki dla wielkiego zaskoczenia. Czytałam ją dla emocji, relacji bohaterów i tego niezwykle przyjemnego uczucia, które towarzyszyło mi przez większość lektury. 🥰
I chyba właśnie dlatego „Nieplanowany układ” tak dobrze mi się czytało. To historia, która nie wymaga od czytelnika ciągłego analizowania i doszukiwania się drugiego dna. Można po prostu usiąść, otworzyć książkę i dać się porwać. Czasami dokładnie tego potrzebuję od romansu.
Zuzanna Kulik po raz kolejny pokazała mi też, że bardzo lubię jej styl. „Włoskie komplikacje” były dla mnie świetną, lekką historią, a tutaj dostałam podobną łatwość czytania i bohaterów, z którymi naprawdę przyjemnie spędziłam czas. 💕
Nie jest to książka idealna i niektóre rozwiązania były dla mnie zbyt oczywiste, ale zdecydowanie nie odbiera mi to przyjemności z lektury.
Jeśli szukacie romansu, który otuli, rozbawi, trochę wzruszy i pozwoli po prostu dobrze spędzić kilka godzin, to „Nieplanowany układ” zdecydowanie może być dobrym wyborem. 🫶
⭐️ Moja ocena: 8/10 (współpraca reklamowa: Wydawnictwo EditioRed)
Camilla całe życie dążyła do osiągnięcia wybitnej kariery. Teraz jej największym marzeniem jest posiadanie dziecka. Niestety czas goni, bo jest już po 30, a ona nie ma nawet chłopaka. Ma za to przyjaciela, dawnego kochanka, obiekt westchnień, który właśnie wrócił po długiej nieobecności. Wspaniałe spędza im się wspólnie czas, jest przyciąganie, ale inne cele życiowe. Niestety randki nie idą po myśli dziewczyny i Bryan wychodzi z propozycją układu, który wszystko zmienia. To moja druga książka od autorki i podobała mi się nawet bardziej niż „Włoskie komplikacje”. Zwykle nie lubię motywu ciąży, ale tu raczej był temat starań o dziecko, więc zupełnie mi to nie przeszkadzało, a nawet bardzo dobrze mi się to czytało. Pomysł na książkę był dla mnie dość oryginalny i podobała mi się ta oryginalność koncepcji. Zwłaszcza jak na romans, gdzie, nie oszukujmy się, jeszcze zanim zaczniemy czytać, wiemy, jakie będzie zakończenie. Sama para budowała swój związek na solidnych filarach przyjaźni, co zawsze uwiarygadnia dla mnie historię i sprawia, że bardziej wierzę w szansę na silną relację. Bardzo polubiłam Camille, zorganizowaną kobietę biznesu, która planuje każdy aspekt swojego życia, włącznie ze znalezieniem partnera czy zbudowaniem rodziny. Bryana uwielbiam za to, jaki jest, ale też za to, jak dobrze wpływa na Camille - razem tworzą świetną parę. Książkę czytało mi się bardzo lekko, była zabawna i dobrze spędziłam z nią czas. Jeśli szukacie lekkiego, zabawnego romansu i to w pięknym wydaniu, to bardzo polecam!
Główna bohaterka, Camilla, to odnosząca sukcesy prawniczka, która choć jest dumna ze swojej kariery, zmaga się z ogromną samotnością. Marzy o założeniu rodziny i zostaniu mamą, ale brak odpowiedniego partnera i pasmo nieudanych randek z aplikacji tylko pogłębiają jej frustrację. Wtedy na horyzoncie ponownie pojawia się Bryan - mężczyzna, z którym w przeszłości łączył ją romans. Choć Bryan z natury unika zobowiązań i nie należy do osób skłonnych do przywiązywania się, wychodzi do Camilli z propozycją tytułowego "nieplanowanego układu". Jaki to konkretnie układ? Tego właśnie dowiecie się z lektury...
Rzadko sięgam po typowe romanse (jeśli już, to wybieram raczej romantasy), ale chciałam spróbować czegoś innego i jestem z tej decyzji zadowolona. Otrzymałam lekką, niezwykle wciągającą historię do pochłonięcia "na raz", doprawioną świetnym humorem, który trafił w moje gusta. Akcja toczy się nieśpiesznie, bez gwałtownych zwrotów, a skrywane myśli i emocje bohaterów budują tajemniczą otoczkę. Na plus zasługuje również to, że sceny romantyczne są tu przedstawione z wyczuciem i ze smakiem, dzięki czemu całość czyta się bardzo komfortowo. Mimo, że fabuła bywa czasami przewidywalna, a w tekście przemknęło parę drobnych potknięć logicznych (jak bohaterka wychodząca o 6:00, która po 20 min jazdy taksówką melduje się na miejscu o 5:30) to nie odbiera to przyjemności z lektury. To pozycja warta przeczytania, przy której możemy odpocząć i emocjonalnie się zresetować. Choć to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, na pewno nie będzie ostatnie!
Nieplanowany układ okazał się dla mnie naprawdę świetną lekturą. Książka ma zaledwie 290 stron, a mimo to od początku do końca była bardzo angażująca. Było zabawnie, romantycznie, momentami wzruszająco, a chemia między bohaterami zdecydowanie robiła swoje.
Szczególnie spodobał mi się motyw friends to lovers, za którym wcześniej nie przepadałam, ale tutaj został przedstawiony w taki sposób, że naprawdę go pokochałam. Przekomarzania, relacja bohaterów i cały tytułowy „układ” sprawiły, że książkę czytało się niezwykle lekko i przyjemnie.
Styl Zuzi jest bardzo naturalny i sprawia, że łatwo wciągnąć się w historię. No i Bryan… zdecydowanie jeden z tych bohaterów, dla których można stracić głowę.
Lekki, zabawny i romantyczny romans, który dostarczył mi dokładnie takich emocji, jakich potrzebowałam. Zdecydowanie polecam!!💛💛
„Nieplanowany układ" to cudowna komedia romantyczna, pełna humoru, która otuli, rozbawi ale też potrafi wzruszyć. Momentami przewidywalna, lecz nadal świetnie napisana. Z zabawnymi dialogami. Postacie są ciekawie wykreowane ich relacja rozwija się powoli, zaczyna się od przyjaciół z korzyściami, gdzie jest naprawdę spicy. Chemia między bohaterami z każdym rozdziałem narasta. A cała relacja jest utrzymywana w sekrecie.
Styl autorki jest lekki i wciągający, dzięki czemu książkę czytało mi się szybko. Spędziłam z nią przyjemny wieczór, nie sposób było się od niej oderwać. Z każdym kolejnym rozdziałem, towarzyszyło mi coraz więcej emocji.
Zaczęło się dziać coś ciekawego dopiero od połowy książki, bardzo ciężko było mi się wczuć w postacie. Często było opisywane to samo i w kółko nic nie szło do przodu.