«Онтологія» Владислава Стружевського — підручник з найбільш фундаментальної філософської дисципліни. Наслідуючи традицію наукового компендіуму, автор стисло і послідовно викладає головні проблеми онтології від давнини до сьогодення, чітко окреслює позиції окремих філософів, ґрунтовно цитуючи їхні твори. Книга стане в нагоді викладачам і студентам філософських факультетів, а також усім охочим долучитися до давньої наукової традиції.
"Autentyczna racjonalność [czy też w zasadzie intelektualność] zawiera w sobie także świadomość swych granic" (28).
"Gdy Arystoteles uznał, że rzeczą najważniejsza w filozofii jest poznanie bytu substancjalnego, substancji - ousia, stwierdził, że pierwsi filozofowie, choć inaczej ją nazywali, poszukiwali właśnie jej" (29).
Roman Ingarden: "Wystarczy zaznaczyć, że na pewno idei nie poznajemy 'na drugim świecie' i przez przypomnienie - jak o tym opowiadał Platon - to wydaje się pewne" (Spór o istnienie świata, t. 1, s. 51, przypis 30).
"Andronikos [z Rodos] [...] w trakcie porządkowania pism Stagiryty miał wyraźne trudności z określeniem przynależności części wykładów do zwartego zbioru rozpraw (zaklasyfikowanych do logiki, fizyki i etyki). W ten sposób część tych rozpraw została scalona poza tą klasyfikacją, a ponieważ w katalogu zajmowała miejsce po traktatach z zakresu filozofii przyrody (fizyki), otrzymała miano τα μετα τα φυσικά [to, co po przyrodzie/ponad przyrodą] - to, co przychodzi po fizyce, rzeczy następujące po rzeczach z zakresu fizyki" (51).
"Metafizyka jawi się zatem jako supernauka, która rości sobie pretensje do sumatywnego zestawiania twierdzeń pozyskanych w dziedzinach o mniejszym zakresie ogólności" (52).
"[P]ojęcie bytu determinowane jest w wysokim stopniu przez określoną ontologiczną teorię, od której jest zależne: pojęcie bytu (a w każdym razie jego rozumienie) nie jest więc w pełni neutralne" (59).
"Czysty Byt Parmenidesa, dzięki utożsamieniu go z niczym (nicością), traci swą statyczną tożsamość, uzyskując tożsamość dynamiczną. [...] Jedność statyczna, rządząca bytem Parmenidesa, staje się jednością dynamiczną. [...] Ostatecznie wszystko sprowadza się do konfliktu między bytem a niebytem, przenikającymi się w ramach jednej całości" (69-70).
"Między tym, co 'istnieje zawsze', a tym, co 'zawsze rodzi się i nigdy nie istnieje', rozpościera się olbrzymi zakres różnorodnych bytów, zawierających w sobie więcej lub mniej rzeczywistości. [Nawet] pomijając kwestię, czy rację mają obrońcy 'niepisanej doktryny' Platona, wedle której na czele hierarchii bytów stoją Jedno i Diada, możemy bez obawy stwierdzić, że hierarchiczne uniwersum platońskie wypełniają tzw. najwyższe rodzaje (o których mowa w 'Sofiście'), idee, byty matematyczne, byty duchowe, duchowo-cielesne, ciała, przedmioty materialne. A wśród nich jeszcze byty samodzielne i niesamodzielne (np. artefakty, odbicia w zwierciadłach, cienie itd.)" (71).
"Teoria 'miłośników idei' zostaje odrzucona na równi z koncepcją materializmu, przeczącą ich istnieniu" (71).
"[P]róby, nawet gdyby skończyć się miały nieporozumieniem, muszą być podejmowane" (93).
"Poznanie istnienia, jeśli w ogóle da się osiągnąć, nie dokonuje się przez dyskurs, tylko dzięki szczególnej intuicji egzystencjalnej" (93).
Hume: "Myśleć po prostu o jakiejś rzeczy i myśleć o niej jako o rzeczy istniejącej to rzeczy zupełnie nieróżniące się od siebie. Ta idea [istnienia] powiązana z jakąkolwiek inną ideą nic do niej nie dodaje" (Traktat o naturze ludzkiej, s. 69). Można to rozumieć tak, że właśnie myślenie i istnienie są czymś różnym, bo można myśleć o czymś istniejącym, ale to tak, jakby po prostu o czymś myśleć. A więc samo myślenie (ale tylko jako z założenia różne od istnienia) nie świadczy jeszcze o tym, że coś istnieje. Tak rozumiał to Kant. Ale u niego właśnie myślenie było z założenia różne od istnienia - dlatego mógł wykorzystać Hume'a. U Hume'a jednak myślenie znaczy coś zupełnie innego: jest rodzajem impresji, doświadczania i de facto redukuje się do czystego istnienia. U Hume'a więc rzeczone zdanie znaczy coś innego, chyba, niż u Kanta. U niego znaczy to właśnie, że między istnieniem a myśleniem nie ma różnicy realnej, bo myślenie redukuje się do istnienia. Z drugiej strony rzeczone stwierdzenie mógłby też zaakceptować ten, kto sprowadza istnienie do myślenia, a więc odwrotnie niż Hume. Dla kogoś takiego wszystko, co pomyślane, istniałoby. Okazuje się więc, że samo stwierdzenie Hume'a nie jest jednoznaczne z wyrazem światopoglądu, że może być wręcz interpretowane na diametralnie różne sposoby. Że myśleć jakiś przedmiot jako istniejący nie różni się od myślenia go po prostu - interpretacja tego stwierdzenia zależy od wcześniej przyjętych założeń. Można bowiem uznać, że wobec powyższego wszystko, co pomyślane, istnieje, albo odwrotnie: że nic, co tylko pomyślane, nie istnieje (Kant), albo wręcz zredukować myślenie do istnienia samego jako nicości pustej.
O Kancie: "Desygnat pojęcia wyznaczony jest dokładnie przez treść tego pojęcia, ponieważ jednak z treści żadnego pojecia nie wynika istnienie jego desygnatu, przeto nie wyniknie ono także wtedy, gdy, w owej treści znajdzie się uznanie istnienia. Jeszcze inaczej: przedmiot (desygnat) pojęcia, wyznaczony wyłącznie jego treścią, jest przedmiotem czysto intencjonalnym. Godząc się na to założenie, możemy zgodzić się także, że sto talarów jako treść pojęcia i sto talarów jako istniejący jego odpowiednik (desygnat) nie różnią się między sobą. Istnienie nie jest więc 'realnym' predykatem, zdolnym sprawiać, że treść pojęcia, którą współstanowi, będzie oznaczała realnie istniejący desygnat. W ten sposób traci także moc dowodową ontologiczny argument na istnienie Boga" (111-112).
"Zasadą hierarchii [...] jest jedność rządząca strukturą bytów: im więcej możliwości podziału, tym niższe miejsce danego bytu w hierarchii i - co za tym idzie - słabszy sposób jego istnienia" (121)
"Materia, bezpośredni korelat formy w bycie substancjalnym, określana jest mianem materii pierwszej i czystej możliwości, w przeciwieństwie do już ukonstytuowanego istotowo materiału, mogącego stać się podłożem kwalifikacji przypadłościowych, np. kształtu, jakości itp." (122).
"Jednak ostateczne rozstrzygnięcia filozoficzne, zwłaszcza metafizyczne, z pewnością jeszcze nie zapadły. Otwarta pozostaje nawet tak podstawowa kwestia, jak sposób istnienia cząstek elementarnych. [...] Na [...] pytanie: 'jak istnieją [cząstki elementarne]'?, ciągle nie mamy zadowalającej odpowiedzi. Postęp fizyki nie ułatwia, lecz raczej utrudnia jej znalezienie: nowe fakty wymagają nowych interpretacji, a także - jak się zdaje - wypracowania nowej filozoficznej aparatury pojęciowej, którą filozofia (metafizyka), jak dotąd, nie dysponuje" (131).
"Arystoteles używał dwóch określeń istoty, które odnosiły się do dwojakiego jej ujęcia: jako istoty wspólnej wszystkim przedstawicielom danego gatunku - to ti en einai, i istoty tego i tylko tego przedmiotu - ti esti. Scholastycy określili je odpowidnio jako quidditas (quod quid erat esse) i essentia. Istota w drugim rozumieniu decyduje o ty, że rzecz jest rzeczą "samą przez się", bytem samoistnym, określonym aż do cech najbardziej szczegółowych, najbardziej własnych, które nie są już takożsame ('wspólne') z cechami żadnego innego przedmiotu. Istota taka istnieje, choć jest poznawczo nieuchwytna: poznanie rzeczy kończy się na identyfikacji gatunku, do którego należy. Poznajemy Sokratesa jako człowieka, wiemy, że różni się od Platona, jego istota jako Sokratesa jest nam jednak nieznana" (145).
K. Bakradze: "Należy w ogóle zauważyć, że przejście jednej kategorii w drugą wykładał Hegel w bardzo skomplikowany, często niezrozumiały sposób" (151, przypis 35) (K. Bakradze, Filozofia Hegla. System i metoda, przeł. Z. Kuderowicz, Warszawa 1965, s. 121).
"Możemy bowiem zapytać: czy w świecie podległym nieustannej zmienności i poddanym czasowi realizacja, choćby momentalna, określnych stałych, w pewnym sensie 'sztywnych' i jednoznacznych struktur jest w ogóle możliwa? Czy zatem możliwa jest w ogóle istota? A nawet jeśli tak, to czym jest konieczna? I znowu: czy konieczność może realizować się w świecie - w tym świecie, gdzie wszystko zdaje się konieczne nie być, będąc przede wszystkim egzystencjalnie przygodne, czy ma tu mieć miejsce jakaś enklawa konieczności, wyjęta spod reszty praw rządzących tą rzeczywistością? A przede wszystkim: czy w świcie tym możliwa jest absolutna tożsamość czegokolwiek? [...] Jak zatem możliwa jest stałość w zmienności? Odpowiedź jest tylko jedna: pod warunkiem, że istnieje względna stałość i względna konieczność. W tak pojętej rzeczywistości nie ma miejsca na absolutnie stałe i zmienne struktury. Nie ma miejsca ani na statyczność, ani na jednoznaczność. Wszystko jest i nie jest jednocześnie - i to nie tylko w aspekcie egzystencjalnym, ale także esencjalnym" (154-155).
"Byt jest, niebyt nie jest. Byt wyklucza niebyt, niebyt wyklucza byt: tertium non datur. Tak rozumiał też myśl Parmenidesa Platon, świadom, że musi ją odrzucić. Niebyt straci swój absolutny charakter, okaże się czymś względnym, a jego podstawą będzie różnica" (170).
Koncepcja utożsamiająca byt i niebyt, choć jej 'priora' wykryć możemy już u Heraklita, a pewne sugestie na jej temat dostrzec w koncepcjach Boga u Pseudo-Dionizego Areopagity czy Mikołaja z Kuzy, pochodzi w swej 'klasycznej' postaci od Hegla. To on nadał jej najbardziej wyrazistą postać, on także wyciągnął wszystkie wnioski płynące z tego utożsamienia" (178-179).
"Jeśli Tugendhat ma rację, to Nic Heideggera ma de facto niewiele wspólnego z Niczym Hegla. Nie jest ono swoistą daną naoczną, lecz niczym o charakterze egzystencjalnym, związanym najściślej z egzystencjalnym, bo wywiedzionym z czasownika 'być' (sein), byciem (Sein)" (181-182).
"Tym, co pozostaje w wyniku rozkładu, jest wspólna obydwu stanom materia pierwsza. Nie posiada ona żadnej samoistnej formy, jest czystą możnością, nastawioną niejako na przyjmowanie najbardziej podstawowych form" (221).
"Uniwersalia, zdaniem Arystotelesa, są istnościami tak samo nieredukowalnymi jak substancje pierwsze (jakkolwiek istnieją w ich obrębie), określa je nawet mianem substancji drugich" (230).
"Zaproponowane przez Hegla podziały mogą wydawać się niespójne, oparte na różnych kategoriach i [...] mieszające różne kategorie bytowe. Zastrzeżenia znikają, jeśli się zważy, że Absolut łączy w sobie aspekt podmiotowy i przedmiotowy, że - inaczej mówiąc - jest dla siebie zarówno przedmiotem, jak i podmiotem. Stąd na przykład pojęcie umysłu z jednej strony, a przyroda i dzieła sztuki z drugiej mogą być wiązane ze sobą zięki odwoływaniu się do wspólnej podstawy, do tego samego Logosu, który w nich wszystkich się objawia" (244).
"Rozstrzygnięcia dotyczące tej właśnie sprawy wyznaczyły jedną z najważniejszych typologii kierunków filozoficznych" (259).
"Fizyka współczesna potwierdziła na swój sposób zakładaną milcząco już przez presokratyków dwóobliczową wizję rzeczywistości: tego, co bezpośrednio dane, i tego, co domniemane jako podstawa. Wizja ta skonkretyzowała się teraz jako rozróżnienie makro- i mikroświata. Pierwszy jest światem bezpośredniego doświadczenia, drugi - rezultatem zastosowania skomplikowanych przyrządów pomiarowych, wymagających wykorzystania olbrzymich energii" (260).
###
Nowożytny dualizm jest dualizmem wewnątrzsystemowym, zupełnie innym dualizmem od dualizmu metafilozoficznego, którego można bronić w przeciwieństwie od dualizmu jako pewnego już konkretnego poglądu na świat, jako już konkretnej filozofii.
Знайти добру книгу з метафізики - це рідкість. Автор симпатик феноменології та бергсонізму в поясненні сущого чи існування. Теорія дуже сухо подана, майже без прикладів, а вони потрібні, адже складається враження, що тільки автор і розуміє, про що пише.