Czy śmierć weszła na świat przez zawiść diabła? A może wiara w nadnaturalne pochodzenie Złego i zła jest zbyteczna? Bo ludzie i tak sami potrafią zdobyć się na każdą niegodziwość? Co do tego nie mam ostatecznej pewności. Jednak to właśnie te dwie myśli bezustannie prześladowały mnie podczas pisania Preparatora. Po raz pierwszy w Polsce, 30 marca, w ręce czytelnika trafia seria powieści...
Studiował filozofię, teologię i filologię islandzką. Wydał dwa tomiki wierszy po islandzku, publikował opowiadania w "Studium", "Czasie Kultury", "Twórczości", "Lampie" i "Portrecie". W 2003 roku opublikował zbiór opowiadań "Stacja Bielawa Zachodnia" (wznowiony w 2007 roku pod tytułem "Wariat"). Rozgłos przyniosła mu quasi-powieść, składająca się z dwóch odrębnych nowel: "Dom Róży. Krýsuvík", która otrzymała nominację do Nagrody literackiej Nike. W 2007 roku opublikował dwie powieści: "Kołysanka dla wisielca" i "Raz. Dwa. Trzy.".
Dziesięć ostatnich lat swojego życia spędził w Islandii, gdzie imał się różnych zajęć - od skubacza drobiu i przemytnika diamentów, do mima i pielęgniarza w domu starców (co opisał w "Domu Róży"). Obecnie przebywa w Austrii.
W 2007 roku otrzymał nominację do Paszportu Polityki.
Kupując tę książkę, nie miałam pojęcia o jej treści, przyciągnęło mnie nazwisko autora, który jest jednym z najbardziej cienionych przeze mnie polskich pisarzy współczesnych.
To powieść oparta na faktach, co dla mnie jednak istotne nie było, do dziś nie sprawdziłam o jakie wydarzenia chodzi. Klimko-Dobrzaniecki poprowadził narrację w formie przesłuchania, które jednak bliższe jest monologowi - główny bohater opowiada o swoim życiu. Brak tu jednak chronologii, jego opowieść przerywają dygresje, poglądy na świat, przemyślenia.
Książka niezaprzeczalnie smutna, wręcz "szara" w odbiorze. Polskie realia, Polska rzeczywistość i smutek wylewający się z każdej strony.
Pod względem technicznym pozycja ta została strasznie wydana, czyta się topornie, a to dlatego, że tekst jest zlany w jedną całość. Czasem trafi się nowy rozdział i jeden dialog. Mamy tutaj do czynienia raczej z opowieścią głównego bohatera. To on nam opowiada o swoich przeżyciach i to w jego "głowie" siedzimy. Zdecydowanie wolę, kiedy to w książkach są jakieś "prześwity".
Spodziewałam się po tej książce czegoś trochę innego, ale sama nie wiem czego dokładnie. To, co dostałam, wciągnęło mnie jednak jak odkurzacz. Nie mogłam się oderwać od tej opowieści, która jest fikcją, ale opartą na prawdziwych wydarzeniach. Właśnie ta świadomość, że to było czyjeś życie, jest tak fascynująca. Narrator od dziecka miał przechlapane, a rzadkie chwile szczęścia szybko zamieniały się z powrotem w obojętność. Nic dziwnego, że więcej emocji dawał mu cmentarz i zwłoki. Narracja jest lekka i płynna, czyta się ją właściwie jednym tchem, oczekując tego zła, które wyskoczy wreszcie jak diabeł z pudełka. Ale czy to naprawdę zło, czy pogubienie i zmiany emocjonalne, które posunęły się za daleko? Preparator to historia jednocześnie smutna i trochę komiczna. Smutna, bo życie Preparatora nie rozpieszczało, a komiczna, bo dał się wciągnąć w cały ten swój świat, który miał w głowie. W książce poznajemy naszego bohatera od początku, opowieść toczy się od jego dzieciństwa, przez lata nastoletnie, odkrywanie swoich pragnień, aż przez dorosłość, kończąc się dość nagłym zdarzeniem. Czytając monolog bohatera, można było się domyślić scen końcowych, chociaż obstawiałam trochę inaczej. Nie jest to historia dla każdego, ale zdecydowanie polecam chociaż spróbować.
Bardzo lubię tę serię wydawnictwa "Od deski do deski". Wszystkie książki poruszają wstrząsające historie, które wydarzyły się w Polsce. Nie inaczej jest z Preparatorem. Chociaż forma monologu była dla mnie dosyć trudna w czytaniu, bo wszystko mocno się zlewało, to cała narracja interesująca, wciągająca. Czuć narastające napięcie, już wiemy, że wydarzy się coś złego... momentami musiałam sobie przypominać, że to jednak literacka fikcja (przemyślenia bohatera), bo wszystko brzmiało autentycznie.
Bardzo ciekawa historia opowiedziana w barwny sposób. Dzięki językowi pisarza poznajemy prawdziwego człowieka, bohatera może nie całkiem nam bliskiego ale z krwi i kości.
Preparator Huberta Klimko-Dobrzanieckiego to książka dobra. Może nie najlepsza w serii, może nie wybitna, ale ciekawa w formie, ciekawa w treści, wciągająca i – mimo przecież trudnego, ciężkiego tematu – lekka w odbiorze. Polecam ją wszystkim wielbicielom dobrej prozy, którzy nie boją się stawiania pytań o źródło i naturę zła i którzy nie lękają się zmierzenia się z najgorszym ludzkim upodleniem. Nie jest to książka dla osób oczekujących klasycznego kryminału, z zachowanymi regułami gatunku, bo Preparator to raczej powieść psychologiczna, obyczajowa, w której morderstwo wisi nad czytelnikiem, prześladuje go, ale stanowi raczej pretekst do rozmowy o ludzkiej naturze i o tym, jak rodzi się zło. Ja polecam, bo to naprawdę kawał dobrej, mocnej, a przede wszystkim wartościowej prozy.
A strongly disturbing book. Still, the author has a very unique way of presenting the character of a killer . He doesn't try to influence your judgment. The way he describes how little things can lead to a tragedy makes you keep reading it.
Porzucam na 62., bo monolog bohatera niespecjalnie mnie wciąga. Czytanie w pociągu też nie pomaga, a za dużo - miejmy nadzieję - ciekawszych książek czeka, by męczyć się z powolnym dochodzeniem do tego kogo i jak zabił preparator. #lifeistooshorttoreadabadbook