To opowiadanie Roberta M. Wegnera ukazało się w "Science Fiction Fantasy & Horror" jako tekst promujący pierwszy tom "Opowieści z meekhańskiego pogranicza", a jego akcja rozgrywa się pomiędzy drugim a trzecim opowiadaniem z "Południa". Tak, to tekst o Czerwonych Szóstkach!
Debiutował w 2002 r. w 19 numerze „Science Fiction” opowiadaniem Ostatni lot Nocnego Kowboja. Następnie było Ponieważ kocham cię nad życie, Honor górala, I będziesz murem, dwa opowiadania tworzące mikropowieść – Sen przedwiecznych i Przebudzenie; Światło na klindze miecza, Gdybym miała brata oraz Wszystkie dzieci Barbie – wszystkie w SFF&H.
Mieszka i pracuje na Śląsku, gdzie, jak mówi, przeprowadził się za panią swojego życia, która też zjechała tu z innych stron – „I tak spotkaliśmy się mniej więcej pośrodku drogi”. Jego debiut książkowy "Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ - Południe" zostały ciepło przyjęte zarówno przez czytelników, jak i krytyków. W plebiscycie „Fantastyka 2009″ portalu Katedra książka zdobyła tytuł „Najlepszej książki polskiej”, a opowiadanie Wszyscy jesteśmy Meekhańczykami otrzymało nagrodę im. Janusza A. Zajdla za rok 2009.
This is a novella-sized story based in Meekhan universe. A brief overview of the series: there is a powerful Meekhan empire that is past its expansion phrase. Think about a mix of the Celestial kingdom, Persian empire, Rome. Multi-cultural and multi-religious, with a lot of skeletons in their cupboards and non-peaceful borders. The first 4 ‘pieces’, which constitute the first two volumes are about Northern, Southern, Eastern and Western borders, are novella-size stories about four units of border guard. The first, set on the Northern border, tells about the Mountain Guard, elite unit, which precedes Meekhan empire that conquered the North not by the sword, but by marriages and trade agreements.
In this story, the title of which is ‘Everyone will get their goat’, the Mountain Guard was sent to keep the order during the local holiday, named the Month of Goat Thieves, when people try to steal each other’s goats. Everything is fine until goats start to fall from the sky – clearly the magical manifestation, and magic can be deadly.
Hilarious story, much lighter than the rest of the series.
Separate story. It should've been one of the stories of the "North" part of the book, but wasn't included in the end. The lightest story out of all of them, more made for fun and cuteness, rather than anything else.
A good, short read for those, who missed characters from "North".
Рецепт успеха прост: возьми несколько брутальных мужиков и добавь к ним маленькую кавайную девочку, которая ими крутит как хочет. И ее секси маму до кучи.
Lühiromaan «Igaüks saab oma kitse» kuulub Robert M Wegneri sarja Meekhańi rajamaast... avaldati ajakirjas sarja esimese raamatu reklaamiks ja lõpuks sinna kogumikku ei mahtunudki... võib-olla polnudki plaanis...
Läheneb kitsekrattimispüha ning salk sõdureid peab ühes asulas pidustuste ajal korda hoidma. Kui vaenutsevad klannid omi arveid klaarivad ja kõik kitsi varastavad. Sõdurid peavad jälgima, et pidustused väga metsikuks ei lähe ning enamjaolt ei lähegi, aga seekord on asjalood vist teisiti. Kohalik maag mures ja teeb linnapeale ettepaneku pidu ära jätta, kuid linnapea isegi ei kaalu seda võimalust, sest peo ära jätmisel läheks kindlasti hulluks mölluks...
Pidustuste esimese päeva hommik on rahulik ja tundub, et purjus maag... kuniks taevast hakkab elusaid kitsi langema...
Hea, väga hea tekst, reklaamib ka sarja kenasti, aga olen samalt autorilt märksa vingemaid asju lugenud, sellest siis hinne...
Szóstki trafiają do wioski, gdzie teoretycznie mają odpocząć i się zabawić na lokalnym święcie, a tu zaczynają dziać się cuda. Z tej krótkiej historii wyciągnęłam dwa wnioski.
Po pierwsze - czasem masz takiego pecha, że trafi ci się jakiś chujowy aspekt tak niszowy i tak nieprzydatny w życiu, że kończysz, jak skończył biedny mag. Po drugie - czasem masz takie szczęście, że trafi ci się zajebisty aspekt, bardzo niszowy i niezwykle przydatny, ale jesteś osobą, która polega bardziej na kaprysach i zachciankach i teoretycznie możesz przez przypadek rozdupcyć świat. Dobrze, że masz nad sobą kuratelę.
Wegner i 'dla dzieci' to stwierdzenia odpychające się, aleee nie w tym opowiadaniu! Jest tak przyjemnie napisane, że śmiało dałabym do poczytania dzieciakom z podstawówki - nie jest mrocznie, chociaż klimacik trzyma. Fajna rzecz tak do łyknięcia na raz.
Pojedyńcze opowiadanie, nawiązujące do cyklu opowieści z meekhańskiego pogranicza zachwyca lekkością, pomysłem i wykonaniem. Czytałem już jedno z opowiadań z tego cyklu a ta malizna była preludium do głównej przygody, którą obecnie zaczynam.
solidne 7/10, krótkie opowiadanie, ale całkiem przyjemne, podoba mi się kontrast między luźną, zabawną fabułą tego opowiadania, a resztą twórczości świata meekhanu, pokazuje że nie tylko zabijanie się liczy, czasem można też i koze dostać z nieba
Nie pomyślałbym nigdy, że w świecie Meekhanu może powstać opowiadanie dla przedszkolaków, a tutaj taka niespodzianka. W sam raz na rozgrzewkę przed "Każdym martwym marzeniem" :)
Поекрасный рассказ про стражу и Меекхан, очень добрый. Автор умудрился исследовать парадокс временной петли в фентези. Ну и вообще, Роберт, как всегда, прекрасен.
Idealna nowela na jedną noc. Wegner, w odróżnieniu od swojej głównej sagi operuje tutaj lekkim dowcipem i niecodzienną historyjką. Jak na 69 stron historia rozwija się naprawdę dynamicznie. Mam wrażenie, że nawet troszkę za bardzo, fabuła mogłaby być troszkę wolniejsza, a tym samym zbudować większe napięcie. Pomimo tego jest to sprośna, szybka, niezobowiązująca opowiastka - idealna na godzinę czytania. Jednocześnie jest to przyjemne w odbiorze wprowadzenie do serii Wegnera, poważniejszej, ale jeszcze bardziej interesującej.
Znam tylko dwa cykle opowiadań fantasy które czyta się/słucha się równie dobrze jak "Opowieści z Meekhańskiego Pogranicza" Roberta M. Wegnera, czyli opowiadania o Wiedźminie Andrzeja Sapkowskiego i "Rycerz Siedmiu Królestw" George R.R. Martina, zawsze dobrze powrócić do światów stworzonych przez tych trzech pisarzy. To opowiadanie było już od lat dostępne darmowo na stronie wydawcy, teraz można było je również wysłuchać w świetnej interpretacji Filipa Kosiora, który jest głosem wszystkich pozostałych utworów z cyklu.
Tym razem powracamy na Północne Pogranicze Imperium Meekhańskiego, by poznać kolejną przygodę Czerwonych Szóstek z Górskiej Straży. Ich zadaniem jest pilnowanie porządku podczas Księżyca Złodziei Kóz, lokalnego święta jednej z górskich dolin, gdy mieszkańcy oddają się na jedną noc wzajemny wykradaniu sobie kóz i owiec. Choć to proste i dość prestiżowe zadanie to jak to zwykle bywa, nie wszystko idzie zgodnie z planem... To co wyróżnia to opowiadanie, to bardzo duża dawka humoru, który oczywiście jest ważna częścią serii, ale tu wychodzi na pierwszy plan. Po prostu 130 stron albo 2 godziny świetnej zabawy.
Przecudne, niezbyt długie opowiadanie, które właściwie nadaje się dla dzieci. Pomijając, oczywiście, drobiazgi właściwe dla folkloru żołnierskiego, który dla dzieci się nie nadaje.
Cały cykl jest znakomity i trochę szkoda, że ostatnio nic nowego się nie pojawia. Ale powrót do tego opowiadania, którego starczyło na dwa i pół przejazdu autobusem zrobiło mi wieczór.