What do you think?


Listy do Poli
Czworo rodzeństwa. Jeden zeszyt. I prawda, która zmienia wszystko.
Od jakiegoś czasu do ojca nie da się dodzwonić, co w sumie jest problemem, ale nie na teraz. Bo Robertowi, robiącemu karierę w Brukseli, paru rzeczy właśnie się odechciało. Ewa, pochłonięta macierzyństwem i pracą w szkole, nie dostrzega demonów wokół siebie. Pracujący w gamedevie Grzesiek nie ma pojęcia, co czeka go za drzwiami na korytarz firmowy. A Pola, która naprawdę pracuje właśnie nad projektami na studia, znalazła się na celowniku paru podejrzanych typów. Każde z nich gna więc w swoją stronę, a spotkanie przy grobie matki okazuje się prozaicznym obowiązkiem.
Ale czy naprawdę są na tyle dorośli, by nie potrzebować rodzica? Lub choć jego rad? I co zrobić, gdy rodzinny dom okazuje się zamknięty na cztery spusty?
Na szczęście ojciec pozostawił zeszyt z listami, niby skierowanymi do Poli, ale kto mógłby powstrzymać resztę rodzeństwa przed zagłębieniem się w rodzicielskie wyznania? Jak inaczej mieliby się dowiedzieć prawdy o swojej rodzinie?
Mieliby usiąść i porozmawiać?
Od jakiegoś czasu do ojca nie da się dodzwonić, co w sumie jest problemem, ale nie na teraz. Bo Robertowi, robiącemu karierę w Brukseli, paru rzeczy właśnie się odechciało. Ewa, pochłonięta macierzyństwem i pracą w szkole, nie dostrzega demonów wokół siebie. Pracujący w gamedevie Grzesiek nie ma pojęcia, co czeka go za drzwiami na korytarz firmowy. A Pola, która naprawdę pracuje właśnie nad projektami na studia, znalazła się na celowniku paru podejrzanych typów. Każde z nich gna więc w swoją stronę, a spotkanie przy grobie matki okazuje się prozaicznym obowiązkiem.
Ale czy naprawdę są na tyle dorośli, by nie potrzebować rodzica? Lub choć jego rad? I co zrobić, gdy rodzinny dom okazuje się zamknięty na cztery spusty?
Na szczęście ojciec pozostawił zeszyt z listami, niby skierowanymi do Poli, ale kto mógłby powstrzymać resztę rodzeństwa przed zagłębieniem się w rodzicielskie wyznania? Jak inaczej mieliby się dowiedzieć prawdy o swojej rodzinie?
Mieliby usiąść i porozmawiać?
432 pages, Paperback
First published August 26, 2026
About the author
Marcin Mortka
235 books185 followersUrodził się 5 kwietnia 1976 roku w Poznaniu, który stał się pierwszą miłością jego życia. Kolejne spotykał stopniowo, a były to: muzyka rockowa i metalowa, mistyka Skandynawii, epoka wielkich żaglowców, aż wreszcie pisarstwo.
Już podczas studiów parał się pisaniem artykułów o tematyce erpegowo-historycznej do czasopism „Magia i Miecz” oraz „Portal”. Jest autorem powieści „Ostatnia saga”, jej kontynuacji „Wojna runów” oraz „Świt po bitwie” oraz dylogii „Karaibska krucjata”, na którą składają się tomy „Płonący Union Jack” i „La Tumba de los Piratas”. W lipcu 2007 zadebiutował w Fabryce Słów powieścią "Ragnarok 1940”.
Za niedościgniony wzór uważa Patryka O’Briana, którego powieści pracowicie przekłada na język polski. Trudną dolę tłumacza łączy z pracą nauczyciela i lektora języka angielskiego. Latem - pod pozorem pracy pilota wycieczek - ucieka w chłody Islandii.
Pasjonat ciszy i spokoju, strażnik ogniska domowego, poszukiwacz nieprzetartych szlaków pośród puszcz i jezior, co stało się kolejną miłością jego życia. Największą jest jednak Marta, z którą pewnego lata wziął ślub w cudownie pachnącym kościółku z drzewa modrzewiowego. Wkrótce został ojcem małego Michałka, który również bardzo lubi książki.
Już podczas studiów parał się pisaniem artykułów o tematyce erpegowo-historycznej do czasopism „Magia i Miecz” oraz „Portal”. Jest autorem powieści „Ostatnia saga”, jej kontynuacji „Wojna runów” oraz „Świt po bitwie” oraz dylogii „Karaibska krucjata”, na którą składają się tomy „Płonący Union Jack” i „La Tumba de los Piratas”. W lipcu 2007 zadebiutował w Fabryce Słów powieścią "Ragnarok 1940”.
Za niedościgniony wzór uważa Patryka O’Briana, którego powieści pracowicie przekłada na język polski. Trudną dolę tłumacza łączy z pracą nauczyciela i lektora języka angielskiego. Latem - pod pozorem pracy pilota wycieczek - ucieka w chłody Islandii.
Pasjonat ciszy i spokoju, strażnik ogniska domowego, poszukiwacz nieprzetartych szlaków pośród puszcz i jezior, co stało się kolejną miłością jego życia. Największą jest jednak Marta, z którą pewnego lata wziął ślub w cudownie pachnącym kościółku z drzewa modrzewiowego. Wkrótce został ojcem małego Michałka, który również bardzo lubi książki.
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 8 of 8 reviews
September 2, 2026
2.5⭐️
Jakieś takie to było trochę… nijakie?
Jakieś takie to było trochę… nijakie?
September 22, 2026
✉️ „𝓛𝓲𝓼𝓽𝔂 𝓭𝓸 𝓟𝓸𝓵𝓲” 𝓜𝓪𝓻𝓬𝓲𝓷 𝓜𝓸𝓻𝓽𝓴𝓪
•• Każde z nich gna w swoją stronę, a spotkanie przy grobie matki okazuje się prozaicznym obowiązkiem. ••
▪️𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪️
Czasami wystarczy jedno wydarzenie, żeby ludzie, którzy przez lata żyli obok siebie, przypomnieli sobie, że jednak są rodziną.
✉️ Ewa, Robert, Grzesiek i Pola mają własne życie, własne problemy i przede wszystkim sporo niewypowiedzianych słów. Nie są rodziną, która trzyma się razem na dobre i na złe. Wręcz przeciwnie, ich relacje są dość chłodne i pełne dystansu. Wszystko zaczyna się zmieniać, kiedy z ich życia znika ojciec, a w ręce rodzeństwa trafia zeszyt z listami skierowanymi do najmłodszej Poli. ✉️
I to właśnie te listy odgrywają największą rolę w tej powieści. Mimo iż skierowane są do najmłodszej z rodzeństwa, inni nie mogą się powstrzymać, by również ich nie przeczytać. Z każdym kolejnym listem rodzeństwo zaczyna odkrywać rzeczy, o których wcześniej nie mieli pojęcia. Poznają nie tylko ojca z zupełnie innej strony, ale również siebie nawzajem. Okazuje się, że pod wspólnym nazwiskiem kryją się cztery zupełnie różne historie, wspomnienia i doświadczenia.
Relacja między rodzeństwem również nie jest idealna. Właściwie trudno mówić o prawdziwej bliskości, kiedy przez lata zabrakło szczerych rozmów. Pojawia się dystans, niedopowiedzenia, czasem wstyd czy obawa przed tym, co pomyśli druga osoba. I nagle okazuje się, że ludzie, których łączy wspólne dzieciństwo i ta sama krew, wcale nie znają się tak dobrze, jak mogłoby się wydawać.
Najbardziej podobało mi się chyba to, że pod całą tą historią kryje się bardzo proste przesłanie: warto rozmawiać. Zanim ocenimy drugiego człowieka, dobrze byłoby poznać jego historię. Nawet najbliższe osoby mogą nosić w sobie rzeczy, o których nie mamy pojęcia.
Podobało mi się w niej dosłownie wszystko. Porywająca fabuła, autentyczni bohaterowie, rodzinne konflikty, sekrety, ucieczki, pościgi, gangsterzy i sytuacje, które potrafiły nieźle podnieść ciśnienie. Na szczęście autor nie pozwala, żeby atmosfera przez cały czas była ciężka, całość przeplata niesamowitym humorem i trochę bardziej absurdalnymi momentami, które świetnie przełamywały napięcie.
Do tej pory autora Marcina Mortkę znam głównie z fantastyki, dlatego „Listy do Poli” były dla mnie niezwykłym zaskoczeniem. To książka o rodzinie, różnicach, błędach, przemianach i próbie odnalezienia drogi do siebie. Jest emocjonalnie, momentami zabawnie i czasem trochę niebezpiecznie. Zdecydowanie polecam wam sięgnąć po tę książkę! 😍
•• Każde z nich gna w swoją stronę, a spotkanie przy grobie matki okazuje się prozaicznym obowiązkiem. ••
▪️𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪️
Czasami wystarczy jedno wydarzenie, żeby ludzie, którzy przez lata żyli obok siebie, przypomnieli sobie, że jednak są rodziną.
✉️ Ewa, Robert, Grzesiek i Pola mają własne życie, własne problemy i przede wszystkim sporo niewypowiedzianych słów. Nie są rodziną, która trzyma się razem na dobre i na złe. Wręcz przeciwnie, ich relacje są dość chłodne i pełne dystansu. Wszystko zaczyna się zmieniać, kiedy z ich życia znika ojciec, a w ręce rodzeństwa trafia zeszyt z listami skierowanymi do najmłodszej Poli. ✉️
I to właśnie te listy odgrywają największą rolę w tej powieści. Mimo iż skierowane są do najmłodszej z rodzeństwa, inni nie mogą się powstrzymać, by również ich nie przeczytać. Z każdym kolejnym listem rodzeństwo zaczyna odkrywać rzeczy, o których wcześniej nie mieli pojęcia. Poznają nie tylko ojca z zupełnie innej strony, ale również siebie nawzajem. Okazuje się, że pod wspólnym nazwiskiem kryją się cztery zupełnie różne historie, wspomnienia i doświadczenia.
Relacja między rodzeństwem również nie jest idealna. Właściwie trudno mówić o prawdziwej bliskości, kiedy przez lata zabrakło szczerych rozmów. Pojawia się dystans, niedopowiedzenia, czasem wstyd czy obawa przed tym, co pomyśli druga osoba. I nagle okazuje się, że ludzie, których łączy wspólne dzieciństwo i ta sama krew, wcale nie znają się tak dobrze, jak mogłoby się wydawać.
Najbardziej podobało mi się chyba to, że pod całą tą historią kryje się bardzo proste przesłanie: warto rozmawiać. Zanim ocenimy drugiego człowieka, dobrze byłoby poznać jego historię. Nawet najbliższe osoby mogą nosić w sobie rzeczy, o których nie mamy pojęcia.
Podobało mi się w niej dosłownie wszystko. Porywająca fabuła, autentyczni bohaterowie, rodzinne konflikty, sekrety, ucieczki, pościgi, gangsterzy i sytuacje, które potrafiły nieźle podnieść ciśnienie. Na szczęście autor nie pozwala, żeby atmosfera przez cały czas była ciężka, całość przeplata niesamowitym humorem i trochę bardziej absurdalnymi momentami, które świetnie przełamywały napięcie.
Do tej pory autora Marcina Mortkę znam głównie z fantastyki, dlatego „Listy do Poli” były dla mnie niezwykłym zaskoczeniem. To książka o rodzinie, różnicach, błędach, przemianach i próbie odnalezienia drogi do siebie. Jest emocjonalnie, momentami zabawnie i czasem trochę niebezpiecznie. Zdecydowanie polecam wam sięgnąć po tę książkę! 😍
September 6, 2026
"Nie mogę dojechać, przykro mi. Nie martwcie się"
Jeżeli Marcin Mortka w taki sposób pisze swoją pierwszą powieść obyczajową, to ja poproszę o więcej. Jestem pod ogromnym wrażeniem jego najnowszej książki pod tytułem "Listy do Poli".
Jest to historia o pewnej pogubionej rodzinie, w której każdy gra do innej bramki. Czy czwórka rodzeństwa w obliczu nagłego zniknięcia ojca stanie na wysokości zadania i zjednoczy siły w jego poszukiwaniach? Czy poluźnione więzy da się na nowo silnie złączyć? Ja już to wiem, a wy przekonacie się o tym podczas czytania.
Polę polubiłam za jej charakterek. To właśnie do niej ojciec pisał listy w sekretnym zeszycie. Tylko czy reszta rodzeństwa w obliczu zagrożenia nie sięgnie po nie? Te listy to tak jakby jego spowiedź z całego życia – ojciec odsłania przed córką swoje odczucia i postoperative. Pola dzięki swojemu sprytowi i urokowi przyciąga jednak typki spod ciemnej gwiazdy.
Z kolei Ewa jest kobietą pracującą w szkole. Jako słomiana wdowa bardzo rzadko widuje swojego męża, co mocno ją frustruje. Czy powinna tkwić w takim małżeństwie? Na co dzień wychowuje małą córeczkę Oliwkę, której teksty są po prostu obłędne – warto je poznać.
Grzesiek to chłopak, który od zawsze sprawiał problemy rodzicom i chodził własnymi ścieżkami. Czy w dorosłym życiu jakoś sobie radzi, czy raczej przyciąga same kłopoty?
Robert z kolei to facet, który ułożył sobie życie za granicą. Czy dla rodziny jest w stanie wszystko zmienić i jak zachowa się w obliczu zaginięcia ojca?
Cztery osoby, cztery demony i cztery chaosy. Czy to nie brzmi znajomo? Czy z rodziną naprawdę najlepiej wychodzi się tylko na fotografii? Początkowo to przysłowie idealnie pasowało do rodziny Wrzaskowiczów, zwłaszcza po śmierci ich matki.
Rodzeństwo spotkało się ponownie dopiero na trzeciej rocznicy jej śmierci i to właśnie wtedy zaczęli intensywniej myśleć o ojcu. Ojciec, który zamiast pojawić się na miejscu, wysłał im tylko jednego, niezwykle tajemniczego SMS-a. Po tym zniknął, a w rodzinie coś się ruszyło. Pytanie tylko: co?
Rodzeństwo spotkało się ponownie dopiero na trzeciej rocznicy jej śmierci i to właśnie wtedy zaczęli intensywniej myśleć o ojcu. Ojciec, który zamiast pojawić się na miejscu, wysłał im tylko jednego, niezwykle tajemniczego SMS-a. Po tym zniknął, a w rodzinie coś się ruszyło. Pytanie tylko: co?
Autor postanowił jednak odczarować jedną z takich rodzin. Pokazał nam, że dorosłym dzieciom również potrzebni są rodzice, a gdy ich zabraknie, zaczyna się prawdziwy dramat. Dziękuję autorowi, że poruszył tak trudny temat. Może dzięki tej lekturze chociaż jedna rodzina się zjednoczy i puści w niepamięć stare spory oraz zatargi.
Fabuła jest tak wciągająca, że aż nie będziecie mogli oderwać się od czytania. Akcja jest wartka, momentami pędzi i trzyma w napięciu. Niektóre teksty są zabawne, inne szokujące. Wiem jedno: chcę płynąć tym nurtem dalej razem z autorem.
Jeżeli Marcin Mortka w taki sposób pisze swoją pierwszą powieść obyczajową, to ja poproszę o więcej. Jestem pod ogromnym wrażeniem jego najnowszej książki pod tytułem "Listy do Poli".
Jest to historia o pewnej pogubionej rodzinie, w której każdy gra do innej bramki. Czy czwórka rodzeństwa w obliczu nagłego zniknięcia ojca stanie na wysokości zadania i zjednoczy siły w jego poszukiwaniach? Czy poluźnione więzy da się na nowo silnie złączyć? Ja już to wiem, a wy przekonacie się o tym podczas czytania.
Polę polubiłam za jej charakterek. To właśnie do niej ojciec pisał listy w sekretnym zeszycie. Tylko czy reszta rodzeństwa w obliczu zagrożenia nie sięgnie po nie? Te listy to tak jakby jego spowiedź z całego życia – ojciec odsłania przed córką swoje odczucia i postoperative. Pola dzięki swojemu sprytowi i urokowi przyciąga jednak typki spod ciemnej gwiazdy.
Z kolei Ewa jest kobietą pracującą w szkole. Jako słomiana wdowa bardzo rzadko widuje swojego męża, co mocno ją frustruje. Czy powinna tkwić w takim małżeństwie? Na co dzień wychowuje małą córeczkę Oliwkę, której teksty są po prostu obłędne – warto je poznać.
Grzesiek to chłopak, który od zawsze sprawiał problemy rodzicom i chodził własnymi ścieżkami. Czy w dorosłym życiu jakoś sobie radzi, czy raczej przyciąga same kłopoty?
Robert z kolei to facet, który ułożył sobie życie za granicą. Czy dla rodziny jest w stanie wszystko zmienić i jak zachowa się w obliczu zaginięcia ojca?
Cztery osoby, cztery demony i cztery chaosy. Czy to nie brzmi znajomo? Czy z rodziną naprawdę najlepiej wychodzi się tylko na fotografii? Początkowo to przysłowie idealnie pasowało do rodziny Wrzaskowiczów, zwłaszcza po śmierci ich matki.
Rodzeństwo spotkało się ponownie dopiero na trzeciej rocznicy jej śmierci i to właśnie wtedy zaczęli intensywniej myśleć o ojcu. Ojciec, który zamiast pojawić się na miejscu, wysłał im tylko jednego, niezwykle tajemniczego SMS-a. Po tym zniknął, a w rodzinie coś się ruszyło. Pytanie tylko: co?
Rodzeństwo spotkało się ponownie dopiero na trzeciej rocznicy jej śmierci i to właśnie wtedy zaczęli intensywniej myśleć o ojcu. Ojciec, który zamiast pojawić się na miejscu, wysłał im tylko jednego, niezwykle tajemniczego SMS-a. Po tym zniknął, a w rodzinie coś się ruszyło. Pytanie tylko: co?
Autor postanowił jednak odczarować jedną z takich rodzin. Pokazał nam, że dorosłym dzieciom również potrzebni są rodzice, a gdy ich zabraknie, zaczyna się prawdziwy dramat. Dziękuję autorowi, że poruszył tak trudny temat. Może dzięki tej lekturze chociaż jedna rodzina się zjednoczy i puści w niepamięć stare spory oraz zatargi.
Fabuła jest tak wciągająca, że aż nie będziecie mogli oderwać się od czytania. Akcja jest wartka, momentami pędzi i trzyma w napięciu. Niektóre teksty są zabawne, inne szokujące. Wiem jedno: chcę płynąć tym nurtem dalej razem z autorem.
September 1, 2026
Zastanawialiście się kiedyś jak duża część naszych charakterów i naszych zachowań zależy od naszych relacji z bliskimi i tego co obserwowaliśmy w domu rodzinnym jako dzieci?
Marcin Mortka po raz pierwszy z książką pozbawioną elementów fantastycznych, jednak wcale to nie znaczy, że jest nudno czy mniej…. zjawiskowo:). Mistrz snucia opowieści, odnalazł się świetnie także na gruncie współczesnej powieści obyczajowej!
Poznajcie Ewę, Roberta, Grześka i Polę Wrzaskowiczów, czwórkę dorosłych już "dzieciaków" będących rodzeństwem o raczej luźnej relacji. Każde z nich poszło swoją drogą, każde z nich wyniosło z domu rodzinnego coś innego, ba każde z nich pamięta rodzinne relacje w inny sposób. I choć różni ich tak wiele, to jedno mają wspólne… przyciągają lub rozsiewają chaos. I to w dość dosłowny sposób. Kiedy spotykają się jak co roku na grobie matki i okazuje się, że ich ojciec nie dotarł, a wcześniej nie było z nim kontaktu, każde obciążone jakimiś kłopotami, które akurat na nich spadły, zdają się te kłopoty jeszcze dodatkowo multiplikować w wyniku spotkania :). Jedno mierzy się z utratą pracy, drugie z samotnością, trzecie przeżywa kryzys w związku a czwarte… no cóż wplątuje się zupełnym przypadkiem w nielichą aferę. A kiedy odnajdują zeszyt z zapiskami ojca, zaczynają odkrywać kolejne elementy rodzinnej układanki. Czy to się da jakoś posklejać? Czy będą potrafili dojść do jakiegokolwiek porozumienia, kiedy wydarzenia pędzą na łeb, na szyję?
Marcin Mortka jest jednym z tych autorów, po których książki sięgam w ciemno, niezależnie co napiszą. Po prostu wiem, że ma taki styl prowadzenia narracji, który mi odpowiada, który potrafi mnie zaskoczyć, przy którym nie raz się uśmiechnę. I nie inaczej jest tym razem. Autor potrafi poważne tematy podać w takiej formie, że czyta się to jak książkę przygodową, a przewracając kolejne strony czytelnik czasem się uśmiechnie a czasem wzruszy. Bohaterowie sa napisani z pełną konsekwencją, i zachowują się dokładnie tak, jak można się spodziewać (albo raczej nie spodziewać, w przypadku tych nieprzewidywalnych:) ),a w relacjach między nimi, myślę, że nie raz zobaczymy odzwierciedlenie tego co znamy z autopsji.
Listy do Poli to moim zdaniem bardzo udany eksperyment Marcina Mortki z nowym dla niego gatunkiem jakim jest współczesna powieść obyczajowa.
Współpraca recenzencka z Wydawnictwem SQN.
Marcin Mortka po raz pierwszy z książką pozbawioną elementów fantastycznych, jednak wcale to nie znaczy, że jest nudno czy mniej…. zjawiskowo:). Mistrz snucia opowieści, odnalazł się świetnie także na gruncie współczesnej powieści obyczajowej!
Poznajcie Ewę, Roberta, Grześka i Polę Wrzaskowiczów, czwórkę dorosłych już "dzieciaków" będących rodzeństwem o raczej luźnej relacji. Każde z nich poszło swoją drogą, każde z nich wyniosło z domu rodzinnego coś innego, ba każde z nich pamięta rodzinne relacje w inny sposób. I choć różni ich tak wiele, to jedno mają wspólne… przyciągają lub rozsiewają chaos. I to w dość dosłowny sposób. Kiedy spotykają się jak co roku na grobie matki i okazuje się, że ich ojciec nie dotarł, a wcześniej nie było z nim kontaktu, każde obciążone jakimiś kłopotami, które akurat na nich spadły, zdają się te kłopoty jeszcze dodatkowo multiplikować w wyniku spotkania :). Jedno mierzy się z utratą pracy, drugie z samotnością, trzecie przeżywa kryzys w związku a czwarte… no cóż wplątuje się zupełnym przypadkiem w nielichą aferę. A kiedy odnajdują zeszyt z zapiskami ojca, zaczynają odkrywać kolejne elementy rodzinnej układanki. Czy to się da jakoś posklejać? Czy będą potrafili dojść do jakiegokolwiek porozumienia, kiedy wydarzenia pędzą na łeb, na szyję?
Marcin Mortka jest jednym z tych autorów, po których książki sięgam w ciemno, niezależnie co napiszą. Po prostu wiem, że ma taki styl prowadzenia narracji, który mi odpowiada, który potrafi mnie zaskoczyć, przy którym nie raz się uśmiechnę. I nie inaczej jest tym razem. Autor potrafi poważne tematy podać w takiej formie, że czyta się to jak książkę przygodową, a przewracając kolejne strony czytelnik czasem się uśmiechnie a czasem wzruszy. Bohaterowie sa napisani z pełną konsekwencją, i zachowują się dokładnie tak, jak można się spodziewać (albo raczej nie spodziewać, w przypadku tych nieprzewidywalnych:) ),a w relacjach między nimi, myślę, że nie raz zobaczymy odzwierciedlenie tego co znamy z autopsji.
Listy do Poli to moim zdaniem bardzo udany eksperyment Marcina Mortki z nowym dla niego gatunkiem jakim jest współczesna powieść obyczajowa.
Współpraca recenzencka z Wydawnictwem SQN.
September 2, 2026
My naprawdę nie umiemy ze soba rozmawiać i może potrzeba było nam książki żeby sobie o tym przypomnieć w te wakacje.
Najpierw byłam zaintrygowana, potem zdziwiona, następnie przychodził „aha” moment, tuż po to by dogonił go smutek i potrzeba poklepania głównych bohaterów po plecach. Książka spełnia obietnice bycia słodko-gorzką pozycją, dodałabym jeszcze że okraszoną specyficznym humorem który mi osobiście bardzo odpowiada. Autor zgrabnie posługuje się słowem wiedząc gdzie należy trochę poluzować atmosferę by nie zrobiło się za ciężko. Myślę że każdy znajdzie w bohaterach chociaż małą cząstkę siebie i swoich nieidealnych dorosłych relacji i problemów które być może skłonią go do głębszych refleksji a przynajmniej zachęcą do dialogu.
Czy jako dorośli wiemy jak ze soba rozwiać? Czy dajemy sobie pomóc czy zakładamy że sami weźmiemy wszystko na klatę? A może uważamy że to nasze problemy są najważniejsze i nikt nas nie zrozumie? A może widzimy problemy innych ale nauczyliśmy się je wzorowo ignorować?
Podsumowując, uważam, że Listy do Poli to udany debiut Marcina Mortki w kategorii powieść obyczajowa - mam nadzieję że zobaczę coś jeszcze w tej kategorii na półkach. Marcin, jeśli to czytasz - działaj!
Najpierw byłam zaintrygowana, potem zdziwiona, następnie przychodził „aha” moment, tuż po to by dogonił go smutek i potrzeba poklepania głównych bohaterów po plecach. Książka spełnia obietnice bycia słodko-gorzką pozycją, dodałabym jeszcze że okraszoną specyficznym humorem który mi osobiście bardzo odpowiada. Autor zgrabnie posługuje się słowem wiedząc gdzie należy trochę poluzować atmosferę by nie zrobiło się za ciężko. Myślę że każdy znajdzie w bohaterach chociaż małą cząstkę siebie i swoich nieidealnych dorosłych relacji i problemów które być może skłonią go do głębszych refleksji a przynajmniej zachęcą do dialogu.
Czy jako dorośli wiemy jak ze soba rozwiać? Czy dajemy sobie pomóc czy zakładamy że sami weźmiemy wszystko na klatę? A może uważamy że to nasze problemy są najważniejsze i nikt nas nie zrozumie? A może widzimy problemy innych ale nauczyliśmy się je wzorowo ignorować?
Podsumowując, uważam, że Listy do Poli to udany debiut Marcina Mortki w kategorii powieść obyczajowa - mam nadzieję że zobaczę coś jeszcze w tej kategorii na półkach. Marcin, jeśli to czytasz - działaj!
Review of advance copy received from Publisher
3,5
September 22, 2026
Genialna książka Mistrza Mortki.
September 23, 2026
Nieodkładalna.
Displaying 1 - 8 of 8 reviews








