Miała dla niego gotować. Zamiast tego namieszała mu w życiu.
Hazel Grace jest chodzącym chaosem. Ma dwadzieścia pięć lat i wyjątkowy talent do pakowania się w kłopoty. Harrison West to jej całkowite przeciwieństwo – odnoszący sukcesy nowojorski makler, który kontroluje każdy aspekt swojej codzienności.
Ich pierwsze spotkanie kończy się dokładnie tak, jak nie powinno zakończyć się spotkanie dwojga kompletnie niedopasowanych ludzi – jedną szaloną nocą, o której oboje chcieliby zapomnieć. Problem w tym, że trzy miesiące później Hazel desperacko szuka pracy, a Harrison… prywatnej kucharki.
Choć dziewczyna z gotowaniem radzi sobie równie dobrze co z planowaniem własnej przyszłości, Harrison daje jej szansę. I bardzo szybko zaczyna tego żałować. Hazel wnosi chaos do jego uporządkowanego życia i na każdym kroku testuje jego cierpliwość.
Jednak z każdym kolejnym dniem coraz trudniej im ignorować napięcie, które pojawia się między nimi. Cięte riposty, przypadkowy dotyk i emocje, których żadne z nich nie miało w planach, sprawiają, że granica między tym, co wypada, a co nie, szybko zaczyna się zacierać.
Tylko czy dwoje ludzi z tak różnych światów może znaleźć wspólny przepis na miłość?
Moja relacja z książkami Marceliny należy do bardzo skomplikowanych. Niektóre z nich były naprawdę w porządku, ale znalazły się też takie, które bardzo mocno mnie zawiodły. Do tej historii jednak podchodziłam z otwartą głową. Nie miałam żadnych oczekiwań, mimo że rozdziały, które czytałam na Wattpadzie, były naprawdę obiecujące. Promocja patronek jeszcze bardziej zachęcała mnie do sięgnięcia po ten tytuł. Dlatego też, gdy pojawiła się ona na Legimi, rzuciłam wszystko i wzięłam się za jej czytanie. Po jej skończeniu mogę napisać, że jestem zakochana w tej historii. Absolutnie się nie zawiodłam. Jest to na ten moment najlepsza książka autorki, którą przeczytałam.
Styl pisania autorki był naprawdę w porządku i polubiłam się z nim. Książkę czytało mi się lekko i przyjemnie. Historia nie sprawiała wrażenia przeciągniętej. Pojawiły się również zabawne sytuacje, które wywoływały u mnie uśmiech i dużo śmiechu.
Hazel to bohaterka, którą polubiłam od samego początku. W niektórych momentach mogłam się z nią utożsamić. Dzięki temu udało mi się z nią bardzo szybko zżyć. Jest osobą spontaniczną. Nie ma poukładanego życia i szuka siebie. Jest też trochę zagubiona. Z pomocą koleżanek wysyła CV i zostaje prywatną kucharką Harrisona. Gotowanie nie jest jednak jej najmocniejszą stroną. A żeby jeszcze bardziej skomplikować sytuację, okazuje się, że trzy miesiące wcześniej w klubie spędzili jedną wspólną noc. Mieli po niej nigdy więcej się nie zobaczyć. Podobało mi się też to, że nie bała się mówić tego, co myśli. Potrafiła wprowadzić sporo zamieszania do spokojnego, ułożonego i zaplanowanego życia Harrisona.
Harrison to bohater, którego również udało mi się polubić. Jest odnoszącym sukcesy maklerem. Jego życie jest poukładane i wszystko ma pod kontrolą. Nie lubi chaosu ani sytuacji, których nie zaplanował. Nie jest też osobą, która podejmuje szalone decyzje. Jest bardzo mocno skupiony na swojej pracy. Widać, że jest ona dla niego ważna. Wszystko zmienia się jednak wtedy, kiedy jego drogi ponownie krzyżują się z Hazel. On myśli, że ona nie pamięta ich wspólnej nocy. Ona myśli odwrotnie. Oboje udają, że to nie miało miejsca. Żadne z nich nie chce poruszyć tego tematu jako pierwsze.
Relacja głównych bohaterów również bardzo mi się podobała. Hazel i Harrison są od siebie naprawdę różni. Właśnie dlatego tak dobrze czytało mi się ich wspólne sceny. Hazel często potrafiła wyprowadzić mężczyznę z równowagi. Ich wzajemne dogryzanie sobie bardzo często mnie rozśmieszało. Podobało mi się też to, że fabuła nie kręciła się tylko i wyłącznie wokół spicy scen. Oczywiście ich tutaj nie zabrakło. Mieliśmy też ich rozmowy i momenty, w których mogliśmy lepiej ich poznać. Dzięki temu ich relacja nie była oparta tylko na fizyczności.
Ja bardzo polecam Wam przeczytać tę książkę. Zwłaszcza jeśli lubicie romanse, w których nie brakuje humoru, spicy scen i bohaterów, którzy potrafią doprowadzić siebie nawzajem do szału. Nie spodziewałam się, że ta historia tak bardzo skradnie moje serce.
[ współpraca reklamowa, patronat medialny z Wydawnictwem Bliss ]
Hazel to chodzący chaos, który ma wyjątkowy talent do pakowania się w kłopoty, a Harrison to perfekcyjnie poukładany makler, który nie znosi, gdy ktoś burzy jego spokój. Poznają się w barze i spędzają jedną, gorącą, niezobowiązującą noc. Trzy miesiące później spotykają się ponownie i okazuje się, że on zostanie jej szefem, ona jego prywatną kucharką. Szybko okazuje się, że zamiast gotować, Hazel zacznie mieszać mu w życiu — i uczuciach.
To zdecydowanie moja ulubiona książka od Marceli. Tu znajdziecie wszystko, co powinno znaleźć się w dobrej komedii romantycznej. Genialny humor ✅Napięcie między bohaterami ✅Gorące spicy sceny ✅I do tego świetnie zbudowane postaci ✅Hazel i Harrison są zupełnymi przeciwnościami, a dopełniają się tak dobrze. On pomaga jej zachować spokój, a ona wprowadza nieco chaosu do jego poukładanego życia. Poważny makler w garniturze i roztrzepana „kucharka” tworzą duet idealny. Absolutnie uwielbiam ich relację, a jeszcze bardziej uwielbiam sceny, gdy musieli udawać parę na wyjeździe rodzinnym.🤭 Fake dating w najlepszym wydaniu, a do tego scena ze sklepu, gdy Harrison spotkał matkę Hazel. XD Śmiałam się w głos. Humor w tej książce to absolutne kino, wspominam ją z przyjemnością i szczerym uśmiechem. Harrison to poważny mężczyzna, wręcz gbur, zamknięty w sobie, chodzi w garniturze i nosi OKULARY. Ja mam obsesję. Mój nowy książkowy mąż. 😮💨Do tego oglądał z Hazel reality show i jest psim tatą. 😩 Hazel to bohaterka, z którą mogłam się utożsamić, bo jest w gorącej wodzie kąpana, zupełnie jak ja. Uwielbiam „nieidealne” bohaterki, które nie boją się pokazać swojego prawdziwego ja.
Gwarantuję wam, że jak już zaczniecie czytać „Apetyt na miłość” nie będzie mogli odłożyć książki na bok, dopóki nie dotrzecie do ostatniej strony. Szalenie wciąga! To lekka komedia romantyczna, do której na pewno będę wracać. 💜Do tego ma jesienny klimat, więc nada się idealnie na tą porę roku. POLECAM. Ocena: 5/5⭐️
Nie wiem, od czego zacząć. Dalej trzęsą mi się ręce, jak w dniu dostania wiadomości od Marceli z propozycją. Bo ci, którzy mnie dłużej znają wiedzą, że twórczość Marceli towarzyszy mi od bardzo długiego czasu. Każda jej historia na swój sposób jest dla mnie ważna. I nigdy nie przypuszczałam, że dostanę szansę stania się częścią jednej z nich.
„Apetyt na Miłość” pochłonął mnie już na wattpadzie, a gdy czytałam pdf’a przepadłam po raz drugi. Ta historia to dla mnie coś więcej, niż tylko tusz na papierze. To historia, która już na samym początku we mnie uderzyła i do samego końca tak zostało. Emocje trzymały mnie przez cały czas i ani na moment nie chciałam odrywać się od czytania.
Oni pewnego wieczoru spotkali się w barze i razem postanowili zrobić coś iście szalonego i nierozważnego. Po wszystkim pożegnali się i wierzyli, że to koniec ich wspólnej historii. Jednak los postanowił znowu ich ze sobą połączyć, tym razem w kompletnie innych okolicznościach…
Hazel Grace stała się moją ulubienicą ze wszystkich innych postaci od Marceli. Dosłownie ta bohaterka ma w sobie wszystko to, co uwielbiam - poczucie humoru, pewność siebie, nie poddaję się, gdy sytuacja jest nieciekawa oraz zawsze dąży do wyznaczonego przez siebie celu. Mocno ją podziwiałam, ponieważ Hazel ma tendencję do częstej zmiany pracy i nigdzie za długo nie popracowała, ale chociaż może sobie wpisać w CV coraz to nowsze kwalifikacje, czyż nie? Jednak los w końcu się do niej uśmiecha i znajduje pracę, która wcale nie powinna być tak trudna. Przecież stanowisko prywatnej kucharki jakiegoś bogacza nie może być trudne. No chyba że nazywasz się Hazel Grace i masz dwie lewe ręce do gotowania. A na dodatek ten bogacz okaże się kimś zbyt dobrze znanym…
Harrison West, nasz gburowaty biznesmen. I tak jak w przypadku Hazel, ten bohater ma w sobie wszystko to, co uwielbiam. Jest porządny, pracowity, poczucia humoru to on nie posiada, ale nie uważam tego za wadę. Ale najważniejsze jest to, że przy Hazel pokazuje swoje drugie oblicze - mężczyznę o wielkim sercu, który dla tej jednej kobiety jest w stanie zrobić wszystko. Nie miałam żadnego problemu z polubieniem się z nim, choć niektórzy mogą mieć inne zdanie, niż ja. Harrison ma ludzi prawie od wszystkiego, ale brakowało mu kucharki, którą finalnie zostaje nasza Hazel. I tak każdego zszokowała jego decyzja. Dlaczego wybrał akurat ją? Co nim kierowało?
Relacja Hazel i Harrisona była od samego początku pełna namiętności. Choć spotkali się raz, to żadne z nich nie zapomniało tego jednego wieczora, gdzie zbliżyli się do siebie zdecydowanie zbyt mocno. A gdy po kilku miesiącach los znowu przetnie ich ścieżki, a wspomnienia powrócą, czy cokolwiek to zmieni? Przecież tą dwójkę dzieli zbyt wielka przepaść. Ona jest tylko młodą dziewczyną, która na dodatek została jego nową kucharką, a on jest od niej 13 lat starszym mężczyzną. Nie ma tutaj mowy o związku. Co się jednak stanie, gdy na jednym wyjeździe hamulce w końcu puszczą i ta dwójka poczuje to, co tamtej pamiętnej nocy? Zaryzykują czy zduszą w sobie wszystkie niespodziewane uczucia?
Tak jak pisałam na początku, historia Hazel i Harrisona pochłonęła mnie bez reszty. Marcela po raz kolejny pokazała mi, na co ją stać. Jej styl pisania z każdą następną książką zachwyca mnie tak samo. To już jej ósma książka, która wtargnęła do mojego serca i zostawiła w nim ślad. Lecz ta historia dostaje w nim specjalne miejsce. „Apetyt na Miłość” pochłonęłam na raz i wierzę, że was ta historia porwie tak samo mocno jak mnie!
Tak jak nie wiedziałam, jak zacząć, tak teraz nie wiem, jak skończyć. Marcela, dziękowałam ci już wielokrotnie, ale wiedz, że ta szansa jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem i jestem ci za nią niesamowicie wdzięczna. Możliwość stania się częścią historii Hazel i Harrisona to spełnienie marzeń. Dziękuję i dalej sięgaj gwiazd, kochana! 🥹❤️🩹 𝐝𝐨 𝐧𝐚𝐬𝐭𝐞̨𝐩𝐧𝐞𝐠𝐨 𝐊𝐚𝐫𝐨𝐥𝐤𝐚 ♥
Miałam ogromną przyjemność przeczytać tę książkę przedpremierowo i objąć ją swoim patronatem medialnym! Uwielbiam pióro Marceli i humor w jej książkach. Hazel jest totalnym chaosem i pokochałam tę bohaterkę od pierwszych stron. A Harrison? OMG, jej totalnie przeciwieństwo, ale to jaka on ma do niej słabość! 🥹 Książka idealna dla fanów komedii romantycznych, albo jak szukacie lekkiego, uroczego romansu, w którym będzie też sporo pikanterii! 🌶️♥️
“...mam wrażenie, że z nikim wcześniej nie byłam aż tak dopasowana.”
[Współpraca reklamowa: @wydawnictwo.bliss ]
🍆Czasami jest tak, że książka idealnie trafi w moment, w którym jej potrzebuję. I tak było tym razem. Historia chaotycznej Hazel i poważnego Harrisona była jak miód na moje potrzebujące radości serce 😅. Uwielbiam ten luz i humor, z jakim pisze Marcela, a Blondi skradła moją psią uwagę 😂. 🍆Po namowach przyjaciółek Hazel decyduje się na szalony krok i zaczepia mężczyznę w barze. Nie spodziewa się, że trzy miesiące później trafi do niego na rozmowę o pracę. Dziewczyna to chodzący chaos, ale nadrabia to ogromnym optymizmem i jeszcze większym uśmiechem. Stara się odnaleźć swoje miejsce, chociaż nie jest jej pisana kariera wybitnego szefa kuchni 😂. 🍆Harrison zdecydowanie wychodzi ze swojej strefy komfortu, wpuszczając Hazel do swojego życia i kuchni 😂. Z drugiej strony można było łatwo obejść zamieszanie związane z ponownym spotkaniem, ale finalnie na dobre im to wyszło. 🍆Ja łapiąc za tę książkę, oczekiwałam dobrej zabawy i właśnie to dostałam. Mój typ humoru, dogryzanie, brak umiejętności gotowania (Hazel, rozumiem Cię 🙈 ) i ten typ, który udaje, że wszystko gra, byle tylko zatrzymać dziewczynę bliżej siebie 😂. 🍆Każde z nich na swój sposób wyciągało to, co najlepsze z tej drugiej osoby. Chaos Hazel i spokój i opanowanie Harrisona idealnie się uzupełniały, a mężczyźnie przydało się kilka odcinków Love Island 😂 (sama bym usiadła i machnęła cały sezon razem z Hazel 😂). 🍆Jeżeli szukacie zabawnej książki, z bohaterami, którzy wywołują uśmiech na twarzy, to “Apetyt na miłość” będzie doskonałym wyborem.
Nie będę ukrywać — dawno nie bawiłam się tak dobrze podczas czytania komedii romantycznej. „Apetyt na miłość” od pierwszych stron wywoływał u mnie ogromny uśmiech i sprawił, że nie mogłam oderwać się od tej historii.
Hazel jest roztrzepana, spontaniczna i mówi wszystko, co przyjdzie jej do głowy. Jej próby odnalezienia się w roli prywatnej kucharki, mimo że gotowanie zdecydowanie nie należy do jej talentów, wielokrotnie doprowadzały mnie do śmiechu. Jednocześnie jest niezwykle ciepłą i troskliwą bohaterką, co doskonale pokazują jej drobne gesty wobec Harrisona oraz przeurocza relacja z Goldie.
Harrison z kolei prowadzi uporządkowane życie, w którym wszystko ma swoje miejsce. Pojawienie się Hazel całkowicie burzy jego codzienność i właśnie obserwowanie, jak stopniowo przyzwyczaja się do wprowadzonego przez nią chaosu, podobało mi się najbardziej. Uwielbiałam ich rozmowy, cięte riposty i napięcie wyczuwalne w każdej wspólnej scenie.
Bardzo spodobało mi się również to, że ich relacja nie została oparta wyłącznie na fizycznym przyciąganiu. Hazel i Harrison naprawdę się lubią, troszczą się o siebie i z czasem zaczynają dostrzegać, jak wiele dobrego wnoszą do swoich światów. Ich uczucie rozwijało się naturalnie, dzięki czemu od początku do końca kibicowałam im całym sercem.
„Apetyt na miłość” to zabawna, romantyczna i niezwykle ciepła historia, która wielokrotnie wywoływała u mnie ogromny uśmiech. Dawno nie bawiłam się tak dobrze podczas czytania komedii romantycznej. Jeśli lubicie bohaterów będących swoimi całkowitymi przeciwieństwami, świetne przekomarzanie i relacje pełne chemii, zdecydowanie powinniście dać tej książce szansę.
Książki @marcela_autorka wchodzą jak masełko i nie inaczej było tym razem.
Apetyt na miłość to zabawna historia o miłości z motywami age gap oraz grumpy & sunshine, dosłownie!
Pan gbur nie potrafi wyluzować, jest poważnym pracoholikiem jednakże po pewnej upojnej nocy kiery dał się ponieść pożądania, za skórę mu zachodzi jedna młoda dziewczyna...
W dodatku ta dziewczyna jest wygadana, roześmiana, energiczna, wszędzie jej pełno i chyba w ogóle ma adhd bo ciężko się jej skupić na jednej rzeczy przez co prowadzi do wielu katastrof.
W końcu zatrudnia się jako osobista kucharka, problem w tym, że... Nie potrafi gotować! A jej szefem okazuje się nie kto inny, jak nadęty gbur, z którym się przespała kilka miesięcy wcześniej.
Lekka i zabawna fabuła pozwala się zrelaksować z książką ale nie zabraknie też ważnych tematów.
Ja się bawiłam przednio, miałam chęć dopiekać Westowi tak samo jak niesforna Hazel.
Może i fabuła nie była wyróżniającą się wśród innych ale kompletnie mi to nie przeszkadzało, uwielbiam czytać takie książki dla relaksu, należy ona do moich comfort books jak się patrzy.
Warto poznać bohaterów, pośmiać się z nimi i zobaczyć do czego doprowadzi ich życie.
Czekam na nowe książki autorki, mimo, że nadal nadrabiam te wcześniejsze - myślę, że jeszcze tylko 3-4 mi zostały do przeczytania 😈
Nie jestem fanem motywu age gap, ale widząc liczne pozytywne recenzje uznałam, że warto spróbować. Okazało się że nie age gap jest tutaj problemem, chociaż autorka podkreśliła go bardzo dając głównej bohaterce usposobienie 15letniego dziecka. Problemem jest to, że główny bohater zatrudnia dziewczynę i później nie zwalnia jej (mimo braku kompetencji), tylko dla tego że ma ochotę ją przelecieć. Czytanie sprawiało mi straszny dyskomfort, bo gdyby zamiast przystojnego, bogatego, umięśnionego głównego bohatera wstawić standardowego pana przed 40tką, z lekkim brzuszkiem i zakolami książka nie byłaby romansem tylko idealnym scenariuszem dla podcastu true crime.
Autentycznie to była tak przefantastyczna książka, że nie mogę!! Dawno nie czułam tylu emocji podczas czytania jednej książki!! I zdecydowanie dawno nie miałam tak, że nie mogłam się oderwać i skupić na niczym innym! Przesłodka i przezabawna! Totalnie utożsamiam się z Hazel <3
naprawdę zabawny rom com, ale przegapiłam chyba rozwój relacji bohaterów, bo w moim odczuciu stało się to tak trochę znikąd + brakowało mi jakiejś większej akcji, miałam wrażenie, że przez 3/4 książki czytam o tym samym. ale all in all taka typowa książka Marceli, zabawna, szybko się czyta, idealna na jeden wieczór!
Bardzo lekka i przyjemna książka, choć bohaterowie są czarno-biali. Główna bohaterka (lekko mówiąc) infantylna, a główny bohater ponury. Zabrakło mi tu większego spektrum emocji i barwniej wykreowanych osobowosci. Mimo wszystko czytało się bardzo szybko i łatwo.
Droga przez mękę. Wszystkie te wulgaryzmy, głupie dialogi, niewiarygodni bohaterowie, brak chemii między bohaterami plus umieszczenie akcji w Nowym Jorku - przepis na nieudany romans. I właśnie to wszystko można znaleźć w tej książce.
Jeżeli polubiliście poprzednie książki Marceli, to tę autentycznie pokochacie! Idealna komedia romantyczna, przy której nie zdołacie powstrzymać wybuchów śmiechu.
Hazel to chaotyczna dwudziestopięciolatka, która ma talent do pakowania się w kłopoty, ale zdecydowanie talentu nie ma, jeśli chodzi o gotowanie. To jednak nie powstrzymuje jej (lub raczej jej przyjaciółek) przed wysłaniem CV i ubieganiem się o posadę prywatnej kucharki biznesmena. Kiedy Hazel dociera na rozmowę kwalifikacyjną, okazuje się, że ów biznesmenem jest facet, z którym trzy miesiące temu przeżyła upojne chwile w barowej toalecie. Harrison to jej zupełne przeciwieństwo. Poukładany, odnoszący sukcesy, poważny i nieco gburowaty. Coś sprawia, że Harrison mimo wszystko daje Hazel szansę i wpuszcza ją do swojego życia razem z niezbyt dobrymi potrawami i całym chaosem, który ze sobą niesie. Napięcie między nimi rośnie z każdym dniem, a przekomarzanie, słowotok Hazel i przypadkowy dotyk wcale nie ułatwiają sprawy.
Harrison i Hazel to tak nieidealna para, że aż idealna. Ona to chodzący chaos, wszędzie jej pełno, dużo mówi i nie zawsze myśli o tym, co wypływa przez jej usta. Jest chodzącym słoneczkiem, ale takim, które chętnie odpyskuje i wygłosi swoje zdanie. Jest ekstremalnie zabawna i charakterystyczna, przez co po prostu nie da się jej nie polubić. Natomiast Harrison chyba nie mógłby się bardziej od niej różnić. W jego życiu wszystko jest poukładane, najważniejsza jest praca i sukces. Kiedy jednak dopuszcza do siebie Hazel, te priorytety powoli się zmieniają. Uwielbiam tych bohaterów osobno, a razem to wręcz nie do opisania!
Ich relacja zaczyna się od pociągu fizycznego i zabawnego pierwszego spotkania w barze, a później to jedna wielka walka z chemią, napięciem i próbami utrzymania profesjonalizmu w miejscu pracy. On jest jej szefem, ale z czasem nawet to nie powstrzyma rosnących między tą dwójką uczuć.
Styl pisania i humor Marceli w tej książce osiągnął taki poziom, że naprawdę uśmiech nie schodził mi z twarzy nawet na moment. Do tego poza samą relacją bohaterów i ich codziennością, dostajemy też bardzo ciekawy rodzinny wyjazd w góry, na który Hazel musi znaleźć sobie partnera, bo jest jedyną singielką w rodzinie. Ten wątek jest ogromnym plusem, wniósł do fabuły jeszcze więcej dynamiki i wyczekiwania na te wydarzenia i ich rozwój. A było naprawdę ciekawie 🤓
Po raz kolejny Marcela dostarczyła nam genialną komedię romantyczną, idealną na jesień! Póki co to najlepsza książka tej autorki i gwarantuję, że cudownie spędzicie przy niej czas! 💛👩🏼🍳
👩🏼🍳„Ponieważ to ty jako jedyna sprawiasz, że potrafię odetchnąć pełną piersią. Dzięki tobie uczę się żyć na nowo.”👩🏼🍳
𝑹𝒆𝒄𝒆𝒏𝒛𝒋𝒂: Ta historia stanie się waszą nową ulubioną komedią romantyczną i nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Apetyt na miłość, to najlepsza odsłona Marceli, jaką do tej pory od niej dostaliśmy i książka, która na długo zostanie w moim sercu pod szyldem totalnie komfortowej książki.
Nawet nie wiedziałam, że tak bardzo potrzebowałam przeczytać o takim mężczyźnie jak Harrison. Który pomimo życia według schematu i tabelek z Excela nie jest bucem czy chamem. Tak naprawdę jest przeuroczym, uważnym i bardzo spokojnym facetem. Po prostu praca przejęła kontrolę nad jego życiem, ale na szczęście los postawił na jego drodze Hazel.
Hazel, która jest chodzącym roztrzepaniem. Głośnym i pozbawionym filtra promykiem słońca. I od dnia, w którym ona pojawiła się w jego życiu, on jest dokładnie tam gdzie chce być. Jak najbliżej niej, by czerpać od niej radość z pozornie błahych rzeczy, uczyć się leniuchować i wyrzucić myśli o biznesowych umowach chociaż na chwilę.
Uwielbiam fakt, że ich relacja nie jest czysto seksualna. Oczywiście, oboje podobają się sobie z wzajemnością, ale pociąg fizyczny nie huczy im w głowach 24/7. Hazel i Harrison najzwyczajniej w świecie się lubią. Dobrze czują się w swoim towarzystwie, potrafią rozmawiać i mają na siebie dobry wpływ. I oczywiście trudno tu zaprzeczyć, że nie są dwoma przeciwległymi biegunami, ale mimo wszystko tworzą tak zgrany duet, że uśmiech nie opuszczał mojej twarzy.
Marcela stworzyła bohaterów, których pokochacie. Zabawnych, uroczych i do bólu prawdziwych. Ich historia to age gap w moim ulubionym wydaniu. Z dojrzałymi bohaterami, zdrową i naturalnie rozwijającą się relacją i idealnie wyważonym spice’m.