Jump to ratings and reviews
Rate this book

Aurea. Na Krańcu Świata

Rate this book
Po miesiącach spędzonych w więziennej celi druidka Ren otrzymuje szansę na wolność. U boku czwórki nieznajomych – gnomki, krasnoluda, elfki i diablęcia – wyrusza w podróż przez świat rozdarty dawną wojną i uprzedzeniami. Razem podejmują się karkołomnego zadania odnalezienia kamieni żywiołów, rzucając wyzwanie samemu władcy Aurei.
Królestwo stoi na krawędzi zagłady. Matka Natura, od wieków czczona niczym bóstwo, wymyka się spod kontroli, a kolejne katastrofy zwiastują przebudzenie siły, która nigdy nie powinna powrócić. Z każdym krokiem bohaterowie odkrywają, że historia, którą znali, została zbudowana na przemilczeniach, a to, co miało pozostać zapomniane, wciąż wpływa na los całego świata.
W świecie, gdzie po wojnie każda rasa nosi własne blizny, a prawda skrywa się za kłamstwami i politycznymi intrygami, największe bitwy nie toczą się o władzę, lecz o nadzieję, że nawet na krańcu świata nie wszystko zostało jeszcze stracone. Bo niektóre wojny nie kończą się nigdy – tylko zmieniają swoją formę.

464 pages, Paperback

Published January 1, 2026

Loading...
Loading...

About the author

Mania Kokowska

1 book2 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
6 (26%)
4 stars
10 (43%)
3 stars
3 (13%)
2 stars
1 (4%)
1 star
3 (13%)
Displaying 1 - 21 of 21 reviews
Profile Image for prorokzaczytania.
26 reviews9 followers
August 12, 2026
Cudowny świat przedstawiony!! Bardzo dużo pracy autorka włożyła w planowanie tej historii i dopracowywanie wszystkiego. Ogromnie polecam❤️‍🩹
Profile Image for Natasza.
44 reviews3 followers
August 25, 2026
„𝐀𝐮𝐫𝐞𝐚. 𝐍𝐚 𝐊𝐫𝐚𝐧́𝐜𝐮 𝐒́𝐰𝐢𝐚𝐭𝐚” - recenzja

Autorka: 𝐌𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐊𝐨𝐤𝐨𝐰𝐬𝐤𝐚
Ocena: ★★★☆☆
Ilość stron: 𝟒𝟓𝟐
Wydawnictwo: 𝐄𝐱𝐜𝐚𝐥𝐢𝐛𝐮𝐫

[współpraca reklamowa @wydawnictwoexcalibur @powolneczytanie]

🧌„Chociaż nie chciała tego przyznać na głos, podobał jej się taki układ. Ona, Noran, Nadarr i Fazah - kompania początkowo składająca się z samych nieznajomych, a teraz… Przez ostatnie tygodnie, wbrew woli przyzwyczaiła się do ich obecności.”

🧌„Aurea. Na krańcu świata” jest historią opowiadaną przez Ren - druidkę, która przy ucieczce z więzienia zabiera ze sobą czwórkę nieznajomych. Ich królestwo nadal nie pozbierało się po poprzednich wojnach, a na horyzoncie już wisi kolejna, tym razem z samą Matką Naturą, która może zrównać Aureę z ziemią. Ren i jej kompania muszą podjąć się zadania odnalezienia kamieni żywiołów, a do tego stawić czoło samolubnemu władcy nim będzie za późno.

🧌 Z klimatem wyrwanym prosto z gry „Dungeons and Dragons”, a także opisie obiecującym motywy takie jak Found Family i podróże, wiedziałam, że ta książka wpasuje się idealnie w moje gusta. Mimo wszystko podeszłam do niej z otwarta głową, i chociaż czytając ją bawiłam się dość dobrze, oraz uważam, że jako debiut wypada naprawdę w porządku, to oczywiście zawsze mogło być lepiej.

🧌 Akcja ma dość wyważone tempo, zachowana jest równowaga między scenami walki, ucieczki czy podróży, dzięki czemu czyta się raczej sprawnie i przyjemnie. Barwne i często dość metaforyczne opisy świata i przyrody, sprawiły, że dokładnie mogłam sobie wyobrazić krajobraz otaczający bohaterów w danym momencie. A całe doświadczenie dodatkowo wzbogaciły naprawdę piękne rysunki, które można znaleść w środku książki, które naprawdę bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły.

🧌 Dużym atutem tej powieści są relacje miedzy bohaterami. Oprócz faktu, że moim zdaniem zaczęli oni ufać sobie zdecydowanie zbyt szybko, to z czasem bardzo polubiłam ich przyjaźń. Najbardziej przemówiło do mnie duo Norana i Ren. Naprawdę uwielbiam gdy te narzekające i zrzędliwe postacie nagle zostają czymś w rodzaju postaci rodzicielskiej/ mentora mimo swojej woli. A w szczególności dua ojciec - córka.

🧌 Bardzo podobała mi się także różnorodność w tej krainie. Mamy tu elfy, ludzi, gnomy, diablęta, smoki (no…prawie), krasnoludy i wiele więcej. Na kartach książki poznajemy zwyczaje każdej z nich, co dodaje dużego zróżnicowania Aurei. To samo tyczy się magii, nie panuje tu stricte jeden jej rodzaj, a każda z klas magicznych ma inną zdolność, od panowania nad naturą, przez zmiennokształtność po moce psychiczne.

🧌 Jednak mam tez swoje zastrzeżenia co do tej pozycji. Motyw drogi, na który w dużej mierze się nastawiłam, został spłycony do informacji, że bohaterowie przemieścili się z miejsca A do miejsca B, a sam proces tej podróży nie został opisany. Do tego, jak mówiłam powyżej, bohaterowie zdecydowanie zbyt szybko zaczęli sobie ufać, jak na to, że praktycznie się nie znają. Brakowało mi też takiej tajemniczości, kiedy tylko dowiedzieliśmy się, że ktoś ma jakiś sekret, coś co zachęciłoby nas do dalszego czytania aby dowiedzieć się co to jest, to dwa rozdziały później już zostało to wyjawione.

🧌 Według mnie, dużym niedociągnięciem jest także brak podania powodu, za co bohaterowie znaleźli się w więzieniu. Być może dowiemy się tego w kontynuacji, a może ja cos przeoczyłam, jednak dość mocno mnie to sfrustrowało. Podobnie było z faktem, że jako czytelnicy bardzo mało wiemy o reszcie bohaterów, przez co nie do końca mogłam się z nimi zżyć. Historia Ren mocno wybrzmiewa na pierwszy plan, co jest zrozumiałe gdyż jest główną bohaterką, jednak sama chętnie dowiedziałabym się czegoś więcej o Fazah czy Nadarze.

🧌 Podsumowując Aurea jako debiut wypadła dość dobrze, ma swoje wady, jednakże nadal miałam przyjemność z czytania. Polecam ją osobom, które lubią „dungeons and dragons”, oraz trylogie „the prison healer”, przez podobny klimat oraz magię żywiołów. Wydawnictwu jeszcze raz bardzo dziękuję za zaufanie z tą książką, a autorce życzę rozwoju i powiedzenia w pisaniu kontynuacji.

Buziaki, Natasza
Profile Image for Zuzoteka.
3 reviews1 follower
August 11, 2026
Moja ocena: 4+/5 ⭐️
Moja opinia:
Czy epicka fantastyka przygodowa jest dla każdego? Zwykle kojarzy się z wysokim fantasy, w którym poznajemy nowe światy, magię, rasy. To często historie o wyprawach, które zmieniają bohaterów i losy krain. Jeśli nie znacie tego gatunku albo celowo go unikacie - myślę, że warto dać Aurei szansę. Najmocniejszą stroną dla mnie jest światotwórstwo i różnorodność. Mamy tu rozbudowany system polityczny i magiczny, różne rasy, a nawet wiarę i autorską mitologię. Poznajemy to wszystko poprzez bohaterów i doświadczenia, a nie od narratora - co jest na duży plus. Pojawiają się nawet piosenki, które uchylają rąbka tajemnicy!  Pomimo motywu wędrówki - nie ma przestojów w fabule, co się zdarza w innych historiach tego typu. Tutaj akcja kręci się cały czas. Poznajemy całą drużynę różnych osobowości i każdego polubiłam za coś innego. Możemy zajrzeć też głębiej i poznać ich emocje, wartości. Motyw rodziny z wyboru/found family nie jest tu do końca oczywisty... bo bohaterów czeka dość wyboista droga. Oprócz przyjaźni pojawiają się wątki romansu... subtelne i ugryzione inaczej niż w większości książek obecnie. Na wyróżnienie zasługuje piękne wydanie. Mapa i ilustracje w książce 16+? Dla mnie to powinno być obowiązkowe! Szczególnie, gdy dostajemy je od córki i ojca.
Podsumowując, każdy znajdzie tu coś dla siebie! Pomimo bogactwa świata przedstawionego - książkę czyta się lekko i przyjemnie. Jest to niezwykle udany debiut pisarski, a ja zamierzam polować na kolejne książki od Manii.

[ współpraca patronacka ]
Profile Image for Bluue.
78 reviews1 follower
August 12, 2026
Gdy świat drży w posadach można albo siedzieć bezczynnie i liczyć na to, że problem rozwiąże ktoś inny, albo zakasać rękawy i samemu spróbować naprowadzić świat na bardziej właściwe tory. "Aurea" to historia, która łączy w sobie elementy znane z twórczości Tolkiena, swoim klimatem bardzo przypomina mi "Nie ma tego złego" Mortki, a książki, w której natura byłaby tak bardzo wyeksponowana chyba nie zdarzyło mi się jeszcze przeczytać. Świat przedstawiony jest naprawdę solidnie zbudowany, nie brakuje tutaj historii, zwyczajów i kultur poszczególnych plemion, a na pierwszy plan wysuwa się sytuacja polityczno-społeczna. Drużyna, z którą przyjdzie nam wędrować to miks nie zawsze pasujących do siebie charakterów, dzięki czemu nigdy nie jest nudno (a słowne utarczki są na porządku dziennym). Jednak mimo początkowych nieporozumień i nieufności widać jak powoli między bohaterami zaczyna nawiązywać się nić porozumienia. Chociaż dostajemy tutaj sporo znanych schematów, niektóre z nich zostały wręcz przetasowane, dzięki czemu mamy do czynienia z krasnoludem zakochanym w morzu czy też z gnomim paladynem. I chyba to wszystko po trochu sprawiło, że całkiem zauroczyłam się tym debiutem i już nie mogę się doczekać, kiedy ujrzę kolejny tom w papierze.
Profile Image for Łiki (_z_ksiazka_w_plenerze_).
113 reviews4 followers
August 27, 2026
Być może będę nieobiektywna, bo znam te historię od pdf'owej kołyski, ALE kocham "Aureę"! Nie jest to może powieść z tak epickim rozmachem jak u Tolkiena czy Sandersona, lecz dla mnie nie musi tym być. Dla mnie "Aurea" to świetna przygoda, książka, dzięki której na nowo przeniosłam się do lat gimnazjalnych, gdy po raz pierwszy czytałam "Zwiadowców", a moja miłość do motywu drogi, przygody, czy drużyny dopiero zaczynała się rodzić. Gdybym już wtedy czytała "Aureę" to zajmowałaby honorowe miejsce właśnie koło "Zwiadowców", a i nawet "Hobbita". Ogromnie podobał mi się tu też wątek natury, która buntuje się, gdy tylko ktokolwiek próbuje ją sobie podporządkować - myślę, że to całkiem aktualne przesłanie. Nie mogę się doczekać by w przyszłości poznać więcej tajemnic tego świata!
1 review
August 12, 2026
Uwielbiam tą książkę! Świat jest dobrze opisany, a autorka przygotowała też dla nas mapę co bardzo doceniam :). Motyw drogi i natury widać wyraźnie, a to jak bohaterowie zaciskają swoje więzi zostało według mnie świetnie opisane. Jeśli lubicie klasyczne fantasy to na prawdę polecam i myślę, że będziecie się dobrze bawić podczas czytania. Uwielbiam też poczucie humoru Norana i tajemniczość Nadarra 🫶🏻.
Profile Image for Dominik.
229 reviews13 followers
August 12, 2026
Chciałbym mieć chociaż jedną pozytywną rzecz do powiedzenia o tej książce, ale zwyczajnie nie jestem w stanie jej znaleźć

Pełna opinia soon
21 reviews
August 12, 2026
Na początku, zwyczajowy disclaimer. Recenzje są dla czytelników, nie dla autorów. Jeśli zdarzyłoby się, że autorka przypadkiem zaplątałaby się w te okolice, bardzo proszę, żeby nie czytała dalej. Życzę jej jak najlepiej, mam nadzieję, że będzie pisała dalej i opinie takie jak moja jej nie zniechęcą.
A jeśli koniecznie byłaby zainteresowana moją opinią (w co wątpię) - chętnie podzielę się nią prywatnie, w bardziej stosownym tonie.

"Aurea. Na krańcu świata", zgodnie z tym, czego można się dowiedzieć w social mediów autorki i wydawnictwa jest inspirowaną Tolkienem i DnD powieścią drogi w gatunku high fantasy, opowiadającą historię piątki bohaterów, którzy z nieznajomych stają się drużyną, przyjaciółmi i w końcu found family. W teorii, powinnam być doskonałą czytelniczką - uwielbiam fantasy, szczególnie high fantasy, w dodatku gram w DnD (a także sama zastanawiałam się nieraz, w jaki sposób można by oddać grane podczas kampanii przygody w formie powieściowej). Niestety, jak widać po ocenie, powieść zdecydowanie mi się nie spodobała. Spróbujmy więc ubrać moje wrażenia w lapidarną, aczkolwiek niewyczerpującą listę.
1. Jeśli chodzi o świat, historię, bohaterów - nie ma tam właściwie nic oryginalnego. Jest to najbardziej epigoniczny z epigonów Tolkiena. Wszystkie pojawiające się w "Aurei" motywy zostały wyeksploatowane nieraz i nie dwa w innych, podobnych powieściach.
2. Bohaterowie są jednym ze słabszych elementów powieści. Wbrew obietnicom, nie mamy tutaj piątki głównych postaci, Ren jest bardzo wyraźnie główną bohaterką, a wszystko inne i wszyscy inni obracają się wokół niej. Z pozostałej czwórki, Noran jest jednym z najbardziej antypatycznych bohaterów, z jakimi zdarzyło mi się zetknąć w całym moim czytelniczym życiu (nie wiem, czy miała to być jakaś zabawna, krasnoludzka rubaszność, ale wyszło jedynie to, iż jest opryskliwy, mizoginistyczny i odnosi się do wszystkich z pogardą); Nadarr jest nie tyle cichy i spokojny, co w większości scen jego rolę mógłby odegrać stojący w kącie wieszak; Ursa jest nieobecna przez większość fabuły; jedynie Fazah była w miarę ciekawą postacią, którą prawie polubiłam (szkoda tylko, że wszyscy ciągle bez powodu ją szarpią, podnoszą z ziemi i traktują jak dziecko).
3. Ren, główna bohaterka jest nieprzyjemna, a także bardzo głupia. Przy tym, jest najbardziej typową protagonistką kiepskiego fantasy, jaką można sobie wyobrazić. Mamy cały chyba zestaw klisz: jest (spoiler?) zaginioną księżniczką, ma tragiczną przeszłość, potężną moc, jest wybrana przez przeznaczenie do wielkich czynów. Przy tym, chociaż należy do sekretnej organizacji, za nic nie potrafi działać w drużynie, wszystko jest skupione na niej, wszystko jest jej odpowiedzialnością, ona wie najlepiej i ona jedyna może cokolwiek zrobić. Żeby nie było - taka postać mogłaby być interesująca, ale pod warunkiem, że powieść jest świadoma jej wad. Ta powieść nie wydaje się ich dostrzegać.
4. Zwroty akcji są widoczne z odległości dziesięciu mil. Nie wiem, czy prawdziwa tożsamość Ren miała pozostać dla czytelnika tajemnicą z początku, ale dało się ją odgadnąć właściwie od razu. Podobnie z innymi sprawami, które - jak się zdaje - miały czytelnika zaskoczyć: tożsamość Manatu, prawda o królu i tak dalej.
5. Nie jest to prawdziwa powieść drogi. Owszem, bohaterowie przemieszczają się z miejsca na miejsce, ale nie jest to w żaden sposób opisane, narracja nie poświęca podróży żadnej uwagi - po prostu informuje nas, że minęły trzy dni i postaci dotarły z miejsca A do miejsca B.
6. Główny morał powieści nie wybrzmiewa do końca tak, jak - zgaduję - planowała autorka. Wydaje mi się, że celowała w "ludzie nie powinni ingerować w naturę, bo mogą jej zaszkodzić", czyli pożyteczne przesłanie proekologiczne. Ponieważ jednak natura w powieści utożsamiona jest z Boginią, wyszło raczej "śmiertelnicy powinni znać swoje miejsce i nie próbować wynosić się nad lepsze od nich istoty", co jest już dla mnie bardziej ciężkostrawne.
7. Formalna sprawa: rozdziały są zdecydowanie za krótkie. Na moim czytniku najdłuższe z nich miały koło ośmiu stron, chyba z połowa jednak miała dwie lub trzy strony. To nie rozdziały, to świstki z pralni.
8. Język jest niewyrobiony, miejscami drętwy. Opisy są, i to się chwali, wypadają jednak zwykle nazbyt wydumanie i poetycko. Kiedy wszystko jest opisywane w ten sam kwiecisty sposób, traci to na wadze. Dialogi są fatalne, wszystkie postaci wyrażają się w podobny sposób, zupełnie nieprzystający do stylu opisów.
9. Lady Alcandre, królewska szpiegmistrzyni i jedna z antagonistek powieści jest najbardziej przerysowaną postacią, jaką widziałam od dawna. Wystąpiła w dwóch scenach i w tych dwóch scenach zdążyła: "uśmiechnąć się przebiegle", "zakpić", spojrzeć z "jednoznacznie złowrogim błyskiem w oku", "zasyczeć", "zanieść się chorobliwym śmiechem", zaprezentować "szeroki, fałszywy uśmiech", patrzeć spojrzeniem "żmijowym, perfidnym i lodowatym jak toń oceanu", "perfidnie kopnąć Ren w kostkę", "oznajmić z wyrachowaniem" i znów "zanieść się głośnym, przyprawiającym o dreszcze śmiechem". Hmmmm, mam niejasne wrażenie, że narracja próbuje mi subtelnie dać znać, że Alcandre jest zła, ale nie mogę mieć pewności...
10. Problemy związane z rasizmem są przedstawione naiwnie i nierealistycznie (zaczęło się od tego, że jeden król wydał jeden rozkaz, aby dyskryminować diablęta - i teraz diablęta są dyskryminowane, żadnej podbudowy historycznej, żadnego kontekstu kulturowego).
11. Postaci mają najbardziej oczywiste, najbardziej oklepane backstories świata (księżniczka pragnąca wolności, zaręczona z księciem, wybierająca miłość do innego, ubogiego mężczyzny i odrzucająca tym samym swoje pochodzenie; żołnierz który zbuntował się przeciwko złemu władcy i odmówił zabicia dziecka; córka kontynuująca misję ojca; siostra poszukująca brata; chłopak osierocony przez dyskryminację). W dodatku, mają tendencję do monologowania swojej historii życia innym.
12. Błędne używanie słów. Statki i okręty to nie to samo, tak samo jak niemowa i niemota nie są synonimami.
13. Drobne, ale denerwujące głupstwa, jak kastet z obsydianu (obsydian jest kruchy, za to ostry, więc jak kogoś takim kastetem uderzysz ucierpisz równie mocno sama).
14. Problemy rasowe są potraktowane bardzo powierzchownie. Łatwo stwierdzić, że masowe zabijanie diabląt jest złe i jest przejawem rasizmu, ale powieść jest pełna drobniejszym mikroagresji, których narracja zdaje się nie zauważać. Gnomka jest ciągle chwytana, podnoszona w górę, nazywana dzieckiem. Wszystkie elfy są najwyraźniej cierpliwe i nie lubią mórz. Wszystkie krasnoludy są takie, a nie inne. Ludzkie społeczności są różnorodne, mają swoje nazwy, społeczności poszczególnych ras są monolityczne.
Pewnie znalazłoby się jeszcze sporo innych kwestii, które mogłabym wymienić i rozwinąć, ale na tym na razie skończę.
TLDR: "Aurea" to powieść niedojrzała jeśli chodzi o warsztat, koncepcję, zachowania postaci i przesłanie. Jej rdzeń emocjonalny (found family) jest nieprzekonujący i powierzchowny. Jej cała koncepcja jest platoniczną wręcz ideą stereotypowego post-Tolkienowego fantasy. Nie ma nic inherentnie złego z korzystania ze znanych tropów i klisz, ale trzeba włożyć w nie coś oryginalnego, albo przynajmniej coś, co wybrzmi szczerze i świeżo pod względem emocji, inaczej otrzyma się jedynie gorszą i pustą wersję tego, co już znane.
Z rzeczy, które mi się podobały: Fazah była całkiem ciekawą postacią.
This entire review has been hidden because of spoilers.
119 reviews
August 11, 2026
Jakkolwiek autorka wydaje się bardzo miłą osobą, ta recenzja jest dla czytelników, nie dla niej.

Przez cały czas miałam nadzieję, ale po raz kolejny się zawiodłam. Aurea, niestety, nie jest dobrą książką. Zaczyna się już od marketingu i jego niespełnionych obietnic, a kończy się na zakończeniu pierwszego tomu. Zamiast obrazu rasizmu, mamy do pokonania CEO of racism, zamiast Tolkiena (i gdzieś widziałam, że porównywano to z Grą o Tron), mamy popłuczyny, gdzie najbardziej oryginalną myślą jest to, że krasnoludy pływają na statkach.

Także zaczynając mój wywód:
- to nie jest powieść drogi. Bohaterowie podróżują, ale widzimy ich już po dotarciu na kolejne miejsca.
- found family jest naciągane, bohaterowie ledwo się znają po całych tygodnoach podróży i często się nie lubią.
- nie mamy pięciu głównych bohaterów, tylko jedną główną bohaterkę i narrację, co czasem pokazuje myśli innych bohaterów.
- ta książka pokazuje jak ciężko jest przełożyć kampanię DnD na książkę i dlaczego lepiej tego nie robić.
- rozdziały są za krótkie. Tak wiem, to najmniejszy (hehe) problem, ale zbyt wiele rozdziałów ma tylko 2 strony, które nic nie wnoszą.
- wszystko jest czarno-białe, nie ma żadnych odcieni szarości, jeśli chodzi o moralność postaci. Mamy tylko tych złych i dobrych.
- wszystko jest bardzo podstawowe, jeśli chodzi o pomysły. Z materiałów reklamowych byłam ze spokojem w stanie odgadnąć kim są nasze postaci, ich tajne tożsamości. A do tego plot twisty są napisane bardzo nieumiejętnie, widać je ze znacznej odległości i po pewnym czasie irytowały, gdy okazywało się coś oczywistego.
- materiały reklamowe obiecywały wnikliwe przedstawienie rasizmu. Zamiast tego bohaterowie muszą pokonać CEO of racism (króla), który rasizm wprowadził i którego zastąpi lepszy CEO (księżniczka). Pojedyncze wioski sprzeciwiają się rasizmowi, jak Galowie i tam rasizmu nie ma. Przepraszam, ale wnikliwe to to nie jest.
- tego się nie spodziewałam, ale najwyraźniej mamy tu też *kolonializm*. I oczywiście, ani słowa na temat tego skąd tam czekolada, kawa, herbata, czy pomarańcze.
- inna kwestia, której się nie spodziewałam, to mizoginia. I to nie od tych złych postaci, tylko od całej tej zbieraniny pięciu graczy DnD. Na Noranie się jeszcze skupię, bo to jest chyba najbardziej znienawidzona przeze mnie postać w historii mojego czytelnictwa, ale wszelkie jego komentarze mnie mierziły. Zakładam, że miały być zabawne, ale wszystkie były absolutnie nie na miejscu. Do tego padają teksty takie jak: "Po­win­naś się czę­ściej uśmie­chać, moja pani." Wiele świadczy o księżniczce to, że ją za uśmiech podziwiają, a nie umiejętności. Tu też zakładam, że nie było to celowe, ale internalizowana mizoginia, to też mizoginia.
- język powieści był wszędzie, tylko nie tam, gdzie powinien. Cała powieść emanuje niepotrzebnym patosem, opisy zawierają nieraz niepasujące metafory ("...miej­sce, gdzie gnom­ka stała chwi­lę wcze­śniej, teraz eg­zy­sto­wa­ło w sa­mot­no­ści."???), dialogi były sztywne, a do tego praktycznie każda postać miała monolog na temat swojej przeszłości. Tak to może działać w DnD, nie w książce.
- a teraz o postaciach. Ren jest nieprzyjemna do czytania, ma być mądra i zagubiona, wychodzi na idiotkę, która jest typową bohaterką fantasy tylko bardziej nieprzyjemną. Wszystkie sztampowe stereotypy to właśnie o niej (księżniczka, wybrana przez przepowiednię, co nie chciała księcia za męża). Nadarra można wyrzucić z powieści i nic by to nie zmieniło, sama książka w prwnym momencie nazwała go bezkształtnym. Tak samo z Ursą i tak jej nie ma 90% czasu. Fazah jest jedyną bohaterką, która była ciekawa - wystarczająco przyjemna i tajemnicza jednocześnie. A Noran był absolutnie najgorszą postacią. Miał chyba być comic relief, wyszedł mizoginistyczny dupek, którego nie rozumiem, dlaczego inni tolerują.
- Alcandre jest jedyną antagonistyczną postacią, którą widzimy na kartach powieści i jest opisana bardzo negatywnie, absolutnie zero w niej subtelności. Jej śmierś dzieje się bez polotu i emocji.
- fabuła jest znikoma. Bohatetowie są w jednym miejscu, pół sekundy później są w innym. Gonią za artefaktami i nie przekonująco próbują zawiązać drużynę. Całość gna na łeb na szyję i nie mamy nawet momentu odpoczynku.
- jedyną ciekawą postacią była Fazah, a to co najlepiej wyszło to te nieliczne tekstu piosenek

W całości widać niewprawność warsztatu, choć wierzę, że autorka ma szansę się wyrobić. Jednak nie wydarzyło się to w tej książce.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Profile Image for Międzystronnik .
100 reviews8 followers
August 26, 2026
5,5/10⭐️

🪨Do "Aurei. Na krańcu świata" podchodziłam ostrożnie. Zazwyczaj przy debiutach nie stawiam ogromnych oczekiwań i staram się być wyrozumiała dla początków autorów 💙 We wstępie do tej serii znalazłam kilka pozytywów, ale i część rzeczy, które zdecydowanie wymagają dopracowania.

🪨Już od pierwszych stron czytelnik zostaje wciągnięty w kompletnie nowy świat. Przyzwyczajona do nieco dłuższych światotwórczych wprowadzeń zdziwiłam się nieco tak szybkim ruszeniem z akcją. Uczuciem przypominało to trochę pójście do kuchni po herbatę, gdy nagle człowiek orientuje się, że film już się zaczyna 😂💙 Historia Ren i jej towarzyszy prowadzi nas przez krainę Aurei. Losy bohaterów powoli splatają się ze sobą łącząc się w dążeniu do wspólnego celu. Tak przynajmniej może się wydawać...

🪨Pierwszym co przykuło moją uwagę jest bajeczne wydanie książki. Od czcionki, przez rozdziały ułatwiające szybkie czytanie, aż po fantastyczne ilustracje (dodatkowo to, że wykonał je tata autorki nadaje uroku 🥹). Jedynym, do czego mogę się przyczepić to prośba na przyszłość, by retrospekcje były jakoś zaznaczone. Na pewno upłynniłoby to przyswajanie historii 💙

🪨Naprawdę podoba mi się zamysł całej fabuły. Królestwo, w którym prześladuje się część istot, tajemnica zbuntowanej księżniczki, mierzenie się z potęgą natury i badanie granic, w jakich człowiek może w nią ingerować - wszystko to zachęca do poznawania kolejnych etapów opowieści. Problemy pojawiają się od strony technicznej...

🪨Na pewno zwróciłabym większą uwagę w procesie redakcji i korekty. Jeśli jesteście tu ze mną dłużej na pewno doskonale wiecie, że czepiam się takich "drobnostek", bo po prostu nie jestem w stanie przejść obok nich obojętnie 😅 zdarzyło się kilka literówek (które nie przeszkadzały w czytaniu), jednak większy problem mam z niektórymi wyrażeniami. Czasami pojawiały się stwierdzenia, które próbowały brzmieć poetycko, natomiast były trochę przekombinowane. Taki zabieg może powodować gubienie się w głównej myśli historii i wybicie z rytmu czytelnika.

🪨Książka jest też reklamowana motywem podróży. Rzeczywiście, wątek ten jest widoczny, natomiast przeszkadzał mi brak łączników. Wraz z fabułą bohaterowie przenosili się z miejsca na miejsce. Czasami to właśnie małe smaczki między miejscami docelowymi potrafią nam pokazać postaci, ich charakter w bardziej subtelny sposób.

🪨Bardzo zaciekawił mnie podział na różne rasy - nieczęsto spotykam w książkach chociażby diablęta czy drakonów, a o druidach z kolei kocham czytać. Chciałoby się o nich wiedzieć więcej. Pomiędzy wierszami padają dość ogólne stwierdzenia na temat różnych bohaterów, jednak na przestrzeni całej książki zabrakło tego światotwórstwa. Nie jest łatwo zaspokoić ciekawość czytelnika w tym temacie, bo łatwo przesadzić w drugą stronę. Natomiast podczas czytania dręczyły mnie pytania - skoro znam te motywy oraz typy bohaterów z innych książek, czy tutaj działa to tak samo, czy może Aurea rządzi się własnymi specyficznymi prawami?

🪨Na koniec chciałabym wyróżnić kilka postaci, które w trakcie czytania bardzo polubiłam. Tak się złożyło, że są to głównie postaci męskie (autorka potrafi przedstawiać je w bardzo ciekawy sposób). Kairon i Kendra zdobyli moje serce. Opisani zostali w sposób bardzo plastyczny, który pozwalał czytelnikowi wczuć się w ich opowieść. Ich charaktery również stanowiły interesujące pole do rozmyślań. Jest jednak jeden bohater, którego naprawdę pokochałam. Noran nadaje całej historii charakteru. Ilekroć wkraczał w scenę, odzywał się, od razu czułam, że akcja nabiera tempa. Był też przedstawiany w sposób bardzo charakterny, jednocześnie odkrywając także swoją wrażliwą stronę. Podczas czytania zdarzyło mi się kilka razy przez niego uśmiechnąć, szczególnie podczas jego śpiewów w karczmie (swoją drogą teksty pieśni i ich rytmiczność zaskoczyły mnie pozytywnie) 😂💙

🪨Uważam, że "Aurea" jest czymś ciekawym, widać, że autorka ma pomysł na całą historię, natomiast w następnych tomach bardzo chciałabym zobaczyć większy balans między różnymi częściami powieści. Jestem bardzo ciekawa, dokąd dalej zaprowadzi nas historia, ponieważ kończy się w dość nieoczekiwanym momencie.
Profile Image for Jednorozec_czyta.
161 reviews9 followers
August 17, 2026
Na debiut Manii Kokowskiej czekałam bardzo długo - już od czasu, gdy opowiadała o Aurei na swoich mediach społecznościowych. Wreszcie przyszedł moment na przeczytanie "Na krańcu świata". Czy książka spełniła moje oczekiwania i czy był to udany debiut? Przekonajmy się!

Mamy tu do czynienia z klasycznym motywem drogi, drużynę obcych sobie osób, wspólną misję i los, który splótł ze sobą losy bohaterów, czy tego chcą, czy nie. Tęskniłam za takimi historiami. Może nie jestem fanką Tolkiena, który właśnie czymś takim zasłynął, ale właśnie takie motywy kojarzą mi się choćby z mangą i anime "Frieren. U kresu drogi" - a teraz także z "Aureą". Może nigdy nie grałam w Dungeons and Dragons, ale takie klimaty bardzo mocno czuć w tej książce. Świat Aurei jest różnorodny i pełen szczegółów i to właśnie on trzyma czytelnika za rękę, zachęca, by czytać dalej i odkrywać nowe zakamarki i kulturalne niuanse.

W centrum historii mamy drużynę, która rośnie i maleje w zależności od tego, dokąd zabrała ich podróż. Każdy dźwiga jakieś brzemię i przeszłość, która trzyma się ich i wnika w skórę niczym tatuaż. Przede wszystkim fabuła skupia się na Ren, na jej losach i bólu przeszłości. Druidka, choć nieidealna, zyskała moją sympatię. Przeszła przez piekło i powróciła z niego silniejsza, lecz nawet silni muszą czasem dać upust łzom. Była wykreowana bardzo dobrze i prawdziwie. Większy problem odczuwałam, jeśli chodzi o przywiązanie się do pozostałych bohaterów. Dowiedzieliśmy się o nich całkiem sporo, a na pewno o krasnoludzie Noranie i diablęciu Nadarze, jednak nie zdołałam poczuć z nimi więzi - może przez to, że Ren, za którą podążała narracja, wciąż trzymała ich na dystans.

Książka jest napisana ładnym językiem, który nadaje historii odpowiedni klimat. Szczególnie widać to przy opisach przyrody, która odgrywa niezwykle ważną rolę w fabule. Dodatkowo książka została bardzo ładnie wydana, bo zaopatrzono ją nie tylko w mapkę (która się bardzo przydaje), ale też piękne ilustracje.

Czas jednak przyszedł na pewien minus... Chociaż bohaterowie mieli swój cel, brakowało mi go w fabule. Seria otrzymała sens, wiemy, czego chcą bohaterowie. Problem w tym, że nie czułam sensu pierwszego tomu. W seriach jest tak, że jest cel wspólny i pojedyncze cele dla poszczególnych tomów. "Aurea. Na krańcu świata" sprawiała wrażenie pierwszego tomu, który był zaledwie wprowadzeniem postaci i zarysowaniem problemu, ale zabrakło mi swego rodzaju zakończenia, co pozostawiło pewien niedosyt. Gdy przez całą książkę czytelnik pyta fabułę "Quo vadis?", a ta nie odpowiada, jest dość ciężko. Aczkolwiek wciąż czuję się zainteresowana światem, a także dalszym ciągiem historii.

Jako debiut oceniam tę książkę bardzo dobrze. To solidna podstawa dla ciekawej serii, która idealnie wskakuje w dziurę na rynku. Liczę, że kolejne tomy okażą się jeszcze lepsze, a pierwszy oceniam 7/10 i, zgodnie z sugestią wydawcy, polecam go osobom 16+. TW: śmi*rć, prz*moc, mowa niena*iści, strata dziecka, w*jna, wulgarny język

[Współpraca recenzencka barterowa z wydawnictwem]
Profile Image for emkart_andbooks.
684 reviews10 followers
September 3, 2026
Narracja powieści barwnie i czytelnie przedstawia opisywane wydarzenia, akcję czy miejsca.
Książka zawiera zaskakująco (tym bardziej w tym gatunku) dość krótkie rozdziały, które z jednej strony mogą dawać poczucie pokawałkowania historii, z drugiej — sprawiać wrażenie, że akcja płynie stale do przodu, a czytanie idzie gładko i sprawnie.

Podczas podróży bohaterów odwiedzamy i odkrywamy kolejne krainy. Autorka wprowadza czytelnika w solidnie skonstruowany świat, który widać, że został starannie przez nią przemyślany.
Nazwy miejsc i imiona mają też bardzo melodyjne brzmienie.

Główne postaci przedstawiają bardzo ciekawy przekrój różnych ras i klas, co wzbogaca ten świat i historię, wprowadzając wątki ich umiejętności, odmiennych kultur, poglądów, osobowości czy też tolerancji/dyskryminacji ze względu na gatunek.
Każdy z bohaterów ma swoją historię, ale i tajemnice. Dzięki tej różnorodności relacje między nimi nabierają dynamiki i charakteru.

Lekturę uprzyjemniał mi klimat rodem z „Władcy pierścieni”, „Zwiadowców” czy „Dungeons & dragons”. Wyraźnie czuć tu echo klasycznego fantasy; pojawiają się typowe dla tego gatunku motywy (m.in. wędrówki, drużyny, starożytnych artefaktów), które bardzo mnie do siebie przyciągają i do mnie przemawiają. Nie brak i intryg, a te, moim zdaniem, zawsze są dobrym dodatkiem.🤭🙂‍↕️

Czuję, że jest tu jeszcze wiele do powiedzenia, nie tylko w kontekście losów samych bohaterów, ale również ogólnie, w tym świecie, w jego budowie i historii. Chętnie zawitam do Aurei ponownie, w kolejnych tomach.
Dostrzegam tu oraz w piórze Autorki spory potencjał. 🙂‍↕️ Bardzo cieszę się sukcesem Mani i trzymam kciuki za jej dalsze działania.
Profile Image for Lynx Cor.
27 reviews
September 7, 2026
Bohaterów poznajemy, gdy trafiają do więziennej celi, w której jest już jedna osadzona - Ren, główna bohaterka Aurei. Nie musicie się jednak martwić - bohaterowie, z małą pomocą szybko znajdą drogę na wolność, i chociaż początkowo ich drogi się rozchodzą, będą musieli znowu połączyć siły, aby odnaleźć kamienie żywiołów.
W “Aurea. Na krańcu świata” dostajemy drużynę złożoną z: druidki, krasnoluda, diablęcia, gnomki i elfki, i chociaż przez część książki nie są wszyscy razem, podczas biegu historii dało się poczuć, jak ich relacja powoli robi się bliższa.
Podobało mi się, że nie dostaliśmy wielkiej przyjaźni tylko dlatego, że ich drogi się przecięły, ale powoli rodzące się relacje, które były bardziej naturalne i realistyczne. Polubiłam zwłaszcza tą między Ren oraz Noranem - miała w sobie coś ojcowskiego (lub przynajmniej jak starszy brat i młodsza siostra!)
Jeśli chodzi o styl - książkę czyta się płynnie, a autorka bardzo ładnie i opisowo formułuje myśli - nie miałam problemu z wyobrażeniem sobie opisywanych miejsc czy akcji. Książka ma motyw drogi, więc poznajemy kilka miejsc, przez które podróżują bohaterowie - wszystkie dla mnie były ciekawe. Widać, że autorka stworzyła solidny świat.
Polubiłam Ren - zwłaszcza to, że nie jest idealna: czasami żałuje swoich decyzji, jest ich niepewna i zagubiona. Postać miała solidne podstawy, i chociaż nie chce narażać kolejnych osób, z biegiem książki zaczyna się otwierać przed pozostałymi członkami drużyny. Dla wszystkich, którzy chcieliby również starsze niż nastolatki bohaterki w fantasy - myślę, że Aurea Wam się spodoba!
W tym miejscu muszę też wspomnieć o tym, że w Aurei jesteśmy wrzuceni w środek historii - bardzo mi się to podoba: Ren jest już nieźle doświadczona przez życie, nie jest na początku swojej drogi, a w jej środku. Za serducho złapały mnie również wszystkie wspomnienia o pewnej ważnej dla niej osobie - jestem ciekawa, czego dowiemy się w kolejnym tomie!

Co prawda w kilku miejscach akcja jest dość mocno skrócona, i chętnie czasami poznałabym rozwinięcie, ale dzięki temu również książkę czytało się naprawdę sprawnie!

Z innych wątków bardzo podobał mi się ten o naturze - oraz o tym, że nasze działania (w tym decyzje Ren) mają konsekwencję. Często brakuje mi tego motywu w fantastyce, a tutaj został ciekawie wykorzystany. Również jednym z ważnych wątków jest ten o uprzedzeniach oraz prześladowaniu - oraz to, jak tragiczne może być to w skutkach. Wydaje mi się, że zawsze warto o tym mówić, zwłaszcza dzisiaj.
Profile Image for Bibliotkax.
51 reviews2 followers
August 16, 2026
2.5 ⭐️

• współpraca recenzencka •

„Słowa bywają cenniejsze niż złoto, więc trzeba obchodzić się z nimi wyjątkowo ostrożnie.”

Aurea to książka opowiadająca historię Rei – druidki, która przy okazji ucieczki z więzienia zabiera ze sobą czwórkę przypadkowych istot. Gnomka, krasnolud, diablę oraz elfka będą jej odtąd towarzyszyć w misji skompletowania artefaktu, który ma posłużyć do ocalenia ich świata. Niestety, każda z postaci nosi ze sobą tajemnice, których ujawnienie może przysporzyć sporo kłopotów.

Rozpoczynając przygodę z tym debiutem, starałam się utrzymać otwartą głowę. Podobało mi się, że mimo zwięzłych rozdziałów autorka prowadzi narrację wartko i nie szczędzi opisów przyrody, które ubarwiały każdą scenę. Momentami były one odrobinę pompatyczne, ale uznałam, że jest to po prostu element stylu narracji.

Niestety, dość szybko pojawił się problem z przewidywalnością fabuły. Kiedy tylko pojawiała się odrobina tajemniczości, sekret zostawał ujawniony już w kolejnym rozdziale. Brakowało mi elementów, które w pozytywny sposób frustrowałyby mnie aż do ostatnich stron.

Miałam też wrażenie, że bohaterowie zupełnie się nie znają. Ich historie są przedstawiane stopniowo, ale przede wszystkim czytelnikowi, przez co brakowało mi wspólnego mianownika, który rzeczywiście by ich ze sobą łączył. Motywację do poszukiwania artefaktu mają właściwie tylko Rea, Nadar i Fazah.

Ta ostatnia swoją drogą najbardziej przypadła mi do gustu! Fazah to mała, szalona postać, która notorycznie się gubi, coś kręci i skrywa szemrane tajemnice. Chętnie przeczytałabym o niej więcej w kolejnych częściach. :)

Spory niedosyt pozostawił też motyw drogi. Bohaterowie co prawda przemieszczają się między kolejnymi miejscami, ale przeskoki są tak szybkie, że bardziej przypominało mi to klasyczną przygodówkę niż faktyczną podróż.

Podsumowując, bawiłam się całkiem nieźle, jednak znalazłam sporo elementów do dopracowania. Pojawiły się niepotrzebne postaci, dziwne wątki i niedopracowane relacje. Mimo wszystko wierzę, że historia ma potencjał i mam nadzieję, że kolejne części pokażą jej rozwój.
33 reviews
September 2, 2026
[Współpraca recenzencka]
„Aurea. Na krańcu świata” to debiut, który moim zdaniem można uznać za udany. Książka zaczyna się od ucieczki bohaterów z więzienia, więc już od pierwszych stron sporo się dzieje i nie brakuje akcji. Następnie bohaterowie wyruszają w drogę, podczas której poznają kolejne zakątki tego świata.

🌙 Najbardziej zainteresował mnie świat przedstawiony. Uważam, że został naprawdę ciekawie wykreowany. Mamy tutaj różne fantastyczne rasy, a cały świat ma swój własny klimat, który bardzo przypadł mi do gustu.

🫶🏻Niestety fabuła momentami była dla mnie dość przewidywalna. Pojawia się również motyw podróży, który miał duży potencjał, jednak mam wrażenie, że nie został w pełni wykorzystany. Bohaterowie przemieszczają się z miejsca na miejsce, ale sama podróż nie zawsze wydawała mi się tak istotna dla fabuły, jak mogłabym się tego spodziewać.

🗡️ Bohaterowie jednak przypadli mi do gustu. Nie są idealni, mają własne lęki, popełniają błędy i mierzą się z trudną przeszłością, dzięki czemu wydają się bardziej autentyczni. Moją największą sympatię zdecydowanie zdobył Noran. Ten krasnolud skradł moją uwagę i bardzo polubiłam jego postać. 🫶🏻

📖 Na plus zaliczam również samo wydanie książki. Wygodna czcionka, fantastyczne ilustracje i przejrzysty podział na rozdziały sprawiają, że książkę czyta się przyjemnie.

Lubię krótkie rozdziały, ale tutaj momentami były dla mnie aż za krótkie. Miałam wrażenie, że niektóre sceny kończyły się, zanim zdążyły się na dobre rozwinąć. Czasami miałam też wrażenie, że opisów było trochę za dużo, przez co tempo historii momentami zwalniało.

Mimo tych kilku minusów „Aurea. Na krańcu świata” uważam za udany debiut. ✨ Książka ma ciekawy świat, interesujących bohaterów i bardzo przyjemny, fantastyczny klimat. Nie wszystkie elementy w pełni mnie przekonały, ale historia zdecydowanie ma potencjał i zostawiła mnie z ciekawością, co wydarzy się dalej.

Koniec końców czekam na kolejny tom i jestem ciekawa, dokąd jeszcze zaprowadzi bohaterów ich podróż. 🌙📚
25 reviews
August 13, 2026
Aurea. Na krańcu świata - Mania Kokowska

Powiem tak - tutaj akurat śmiało możecie oceniać książkę po okładce!

Ale od początku... Zanim sięgniecie po tę książkę, musicie wiedzieć jedno - przepadniecie na parę dni. To zdecydowanie nie jest lektura na jeden wieczór. Na każdej stronie coś się dzieje, a świat stworzony przez autorkę ... No cóż, jest BARDZO rozbudowany. Mamy tu magię ( ale nie taka tam znowu zwykłą, byle jaką, ale totalnie rozbudowaną) politykę, wiarę, konflikty rasowe i nieokiełznane żywioły. Dużo? A to dopiero początek!

Główną bohaterką jest Ren, druidka, która trafia na grupę zupełnie niepasujących do siebie osób ( albo to oni trafiają na nią ). I właśnie ta drużyna skradła moje serce. Każdy z bohaterów jest inny, ma własną historię i charakter, dlatego naprawdę trudno byłoby mi wybrać jednego ulubieńca.

Bohaterowie ciągle gdzieś zmierzają, poznają nowe osoby, trafiają w nowe miejsca... Fabuła cały czas prze wręcz do przodu, więc naprawdę trudno się oderwać.

Styl autorki zdecydowanie zasługuje na osobną wzmiankę. Jest taki piękny i nietypowy, momentami bardzo poetycki. Dzięki temu miałam wrażenie, że nie tylko czytam o tym świecie, ale naprawdę się w nim znajduję. A no i przyznaję, były momenty w których się wzruszyłam.. Do tego jeszcze te piosenki...

No i samo wydanie! Cudo! Ilustracje są przepiękne.

Minus? Na samym początku , dzieje się tyle rzeczy ,że można się trochę pogubić, ale ze strony na stronę było coraz lepiej, więc to taki minus nie minus. Na końcu książki znajdziecie glosariusz, klasy magiczne oraz rasy znajdujące się w książce. Jest to bardzo pomocne , no chyba, że odkryjecie to na samym końcu, tak jak ja.

Podsumowując - ,,Aurea. Na krańcu świata" to piękna i wciągająca historia. Pełna magii, przygód, tajemnic i.. chaosu. Ale oczywiście tego najlepszego rodzaju!

współpraca barterowa
Profile Image for Book_besties__.
346 reviews2 followers
September 7, 2026
“Czasem lepiej jest milczeć, zwłaszcza gdy nie ma się nic ciekawego do powiedzenia.”

[Współpraca reklamowa @wydawnictwoexcalibur ]

🗡️Ta książka to taki klasyczek w bardzo dobrym wydaniu. Mamy tu elfy, krasnoludy, druidkę, paladynkę i diablęta - czyli bardzo magiczna zbieranina wyrzutków z więzienia 😂.
Do tego przepiękne ilustracje w środku książki 🫠 UWIELBIAM!
🗡️Ren nie spodziewa się, że jej ucieczka okaże się… trochę bardziej skomplikowana. Jednak w ten pamiętny dzień do jej celi trafia grupa bardzo szczególnych bohaterów, którzy jakoś finalnie nie mogą się od siebie za bardzo uwolnić 😅.
🗡️Noran swoje już w życiu przeżył i najchętniej wróciłby do żony i dzieci, ale nie chce ich narażać.
Ursa ma swój plan i tak na dobrą sprawę nie spodziewałam się jej powrotu, ale myślę, że w drugim tomie częściej ją spotkamy.
Fazah, zaraz po elfce, jest najbardziej tajemnicza i tak szczerze? Nie potrafię jej w niczym zaufać 😅.
I Nadarr, który tak naprawdę najlepiej dogaduje się z Ren,a z drugiej strony nie ma zamiaru angażować się bardziej w plany młodej kobiety, tym bardziej dowiadując się o niej coraz to nowych rzeczy.
🗡️Ta książka wciągnęła mnie w swoją intrygę od samego początku, jednak główna bohaterka wzbudzała we mnie skrajne uczucia. Od sympatii przez współczucie po przeogromną irytację jej momentami ogromnym egoizmem. Nie będę ukrywać, że nie wszystkie decyzje Ren mi się podobały i wcale nie mówię tutaj o jej przeszłości, ale o sytuacjach obecnych. Ma trochę takie poczucie zbawicielki, nie zważając za bardzo na konsekwencje.
🗡️Historia druidki i jej zbieranej kompanii bardzo mnie zaintrygowała i nie mogę się doczekać kontynuacji. Co ze Złotym Przymierzem? Czy Ren w końcu zaufa swoim współtowarzyszom? Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi 🙈.
Do tego magia tak ściśle powiązana z naturą ❤️.
6 reviews
August 14, 2026
Aurea najbardziej kupiła mnie swoim światotwórstwem. Świat jest ciekawy jednak jeszcze pełen tajemnic, co skłania mnie do dalszego odkrywania go w kolejnym tomie. Bardzo podobał mi się też motyw podróży i wędrówki, bo bohaterowie nie stoją w miejscu, tylko cały czas coś odkrywają i mierzą się z nowymi sytuacjami.
Moim ulubionym bohaterem był chyba Nadarr i zaraz potem Ren. Napisałbym więcej, ale chcę pozostawić moją opinię bez spojlerów. Jestem zadowolony i będę czekał na kolejną część.
Profile Image for booklegarda.
275 reviews5 followers
August 27, 2026
3.5/5, jestem bardzo ciekawa kontynuacji- nie była to historia idealna, ale obiecujący debiut 🤗
Displaying 1 - 21 of 21 reviews