Z dachu jednego z budynków w warszawskim Śródmieściu, skacze kobieta, która nie miała żadnego powodu, by odebrać sobie życie. Służby nie podejrzewają przestępczego działania, dziennikarze wprost przeciwnie. Ofiara była bowiem kuzynką zmarłej reporterki, która jako jedyna znała prawdę na temat tajemniczej postaci – Boreasza.
Ekipa „Raportu NSI” rozpoczyna dziennikarskie śledztwo i odkrywa, że zmarła dziennikarka zostawiła serię zakodowanych wiadomości, prowadzących do rozwiązania tajemnicy. Rozpoczyna się wyścig z czasem, w którym reporterzy śledczy muszą wyprzedzić śmierć.
Z dachu warszawskiego budynku spada młoda dziewczyna. Nie miała powodów do popełnienia samobójstwa, ale też nic nie wskazuje na udział osób trzecich. Legendarna wydawca Sandra Szpila, wraz z cieszącym się złą sławą Kubą Wagnerem i stażystami Aurelią Skowrońską i Sergiuszem Maratem podejmują się dziennikarskiego śledztwa. Dziewczyna, która spadła z dachu to Agnieszka Dobska, bratanica zamordowanej dziennikarki Patrycji. Dziewczyna wpadła na zakodowane wiadomości ciotki i podążała tropem Boreasza, przywódcy sekty O9A, podejrzewanego o handel ludźmi. Tropy prowadzą dziennikarzy do zaginionej przed laty Danuty Kamińskiej. Wcześniejsze oskarżenia wobec Kuby Wagnera o mobbing i wykorzystywanie seksualne przybierają na sile. Pojawiają się kolejne kobiety, które twierdzą, że zostały przez niego gwałcone.
Jest to dobrze dopracowana historia dziennikarskiego śledztwa w sprawie zabójstw osób, które zginęły, bo były zbyt blisko odkrycia prawdy o tajemniczym Boreaszu. Skomplikowane elementy układanki rozpoczęte w pierwszej części zostały uzupełnione o kolejne. Obraz Boreasza jest pełny, ale z tła wyłania się kolejna tajemnica, ściśle związana z Kubą Wagnerem. W pierwszej części podobał mi się brak absurdów i przesady, w którą potrafi wpaść autor. W tym tomie pojawiały się przekoloryzowane sytuacje, ale nie były kuriozalne, a bardziej teatralne. W końcu sam tytuł, nawiązujący do dzieła Szekspira, na to wskazuje.
Prócz kontynuacji historii rozpoczętej w "Piekło jest puste" i zapowiedzi kolejnego tomu, seria charakteryzuje się stałymi elementami. Są to m.in. przemoc domowa, wykorzystywanie seksualne, choroby psychiczne, toksyczne relacje rodzic — dziecko.
Polubiłam bohaterów, ale szczególną sympatią obdarzyłam Kubę za jego szorstkość i problemy z wyrażaniem wdzięczności.
Tą powieścią autor wystawił swoistą laurkę innym pisarzom, zarówno polskim, jak i zagranicznym, wymieniając ich na łamach. Czekałam na autoreklamę, która działa na mnie, jak płachta na byka. Ta nie nastąpiła, przez co autor zdobył u mnie kolejny plusik.
To, co działa na minus, to że autor strasznie długo kazał czekać na ten tom. Mimo zamieszczenia przypomnień musiałam sobie odświeżyć pierwszą część. Dzięki temu mogę stwierdzić, że bohaterowie są spójni, mimo że każdy ma nadany indywidualny charakter i dźwiga własny bagaż doświadczeń. Zadziwia mnie ta umiejętność.
Nie no… Drugi tom tak samo świetny jak pierwszy!!! Z rozdziały na rozdział byłam bardziej rozwalona psychicznie. A końcówka? BRO, I WANT MORE! Panie Remigiuszu… Proszę o to, by w najbliższym czasie wydać kolejny tom, bo OSTATNIE ZDANIE SPRAWIŁO, ŻE ZACZĘŁAM SIĘ STRESOWAĆ CO BĘDZIE DALEJ! 5/5⭐️
4.5⭐️, bo trochę czasami nie wiedziałam już o co chodzi XD Ale wciąga bardzo i moim skromnym zdaniem lepsza od poprzedniej części, ta końcówka - jak można tak zostawić czytelnika 🫢
Mróz powinien przestać pisać w kółko tę samą książkę. Mróz powinien przestać pisać ciągle tych samych bohaterów z innymi imionami. Mróz powinien przestać pisać perspektywę dziewczyn, które przeżyły napaść seksualną, bo ewidentnie nie potrafi tej perspektywy oddać. Mróz powinien pojechać chociaż raz do małej wsi i zobaczyć, że ludzie nie żyją tam tak jak się jemu wydaje. Mróz powinien porozmawiać z jakimkolwiek małżeństwem i zrozumieć, że ludzie czasem biorą ślub bo się znają i kochają, a nie dlatego że się nienawidzą, nie mogą na siebie patrzeć i nie potrafią ze sobą normalnie rozmawiać. I have spoken.
Czy zapewne normalnie bym stwierdziła że tu już aż za dużo przesady? Pewnie tak, ale w tym momencie bawiłam się świetnie, a to było coś czego potrzebuję
Słuchowisko jest wspaniałe zrealizowane i główna czwórka dźwiga to, czego literacko i fabularnie nie dowozi Remek. Ale wciąga straszliwie, szkoda że o niczym
1,5 wielkim fanem niestety nie jestem. o ile podobał mi się audiobook i aktorzy, wybrani do dubbingu, o tyle do samej fabuły i sposobu wykreowania bohaterów mam wiele zastrzeżeń. po pierwsze Jakub Wagner??? ile można obwiniać o wszystko jedną osobę, a później usprawiedliwiać ją dobrym sercem i tym, że w zasadzie to on ma zniszczoną psychikę i potem jeszcze cały świat się na niego uwziął. w zamian za ten nużący motyw nie dostajemy zajebistego bohatera, który może poszczycić się innymi cechami charakteru, za które można go uwielbiać i kibicować. cała ta postać składa się głównie z tajemniczości i poczucia winy, niewiele poza tym. nie uwierzyłam w najmniejszym stopniu w jakąkolwiek relacje pomiędzy nim, a Aurelią. on jest zaprzeczeniem wszystkiego, czym ona się kieruje i zupełnie nie odpowiada mi ten motyw, wydaje się wymuszony i ciągnięty w nieskończoność, bo niby zdają sobie sprawę, że to nie może się udać, ale jednocześnie ta "magiczna siła zwana miłością ciągnie ich do siebie", bleh. bardzo lubię wątki romantyczne w kryminałach i thrillerach, o ile są dobrze napisane. ten nie jest. kolejna sprawa i moje kolejne czepialstwo odnośnie Wagnera - niby jest tak bezmyślny, żeby nie skojarzyć, że jego żona jest zaginioną przed laty dziewczyną, mimo świadomości zbieżności nazwisk, w co Szpila i Skowrona z jakiegoś powodu w końcu wierzą, co jest dosłownie kretyńskie, bo przecież to zupełnie nie ma sensu, a później znów pojawia się opcja, że to on mógł odpowiadać za jej zaginięcie i potencjalną śmierć? bo pewnie znowu coś ukrywa, pewnie nie jest niczemu winny, ale 90% kolejnej książki to będzie udowadnianie, że znów wszyscy się na niego zmówili, a on w rzeczywistości jest taką dobrą duszyczką, której przydarza się wiele nieszczęść. nie zapowiada się to dobrze. kolejną kwestią są te infantylne i skrajnie sztuczne dialogi, które miały pokazać dystans pomiędzy postaciami, ich bliskość i jednocześnie pazur, którym mają charakteryzować się dziennikarze z krwi i kości, a w rzeczywistości były po prostu całkowicie bez polotu. następna rzecz - usilne wydłużanie momentów niepewności, opisywanie w nieskończoność ile to bohater myśli, ile to razy na jego twarz wkrada się grymas zastanowienia i wątpliwości. ucinanie scen w momentach kulminacyjnych w taki sposób, że chce się odłożyć książkę, bo ma się dość, a nie czeka się z utęsknieniem na kolejną stronę, przebierając nogami, żeby tylko dowiedzieć się co dalej. wywołuje to w czytelniku niechęć i zero zaangażowania. bo naprawdę taki okrutny złol, jak 1/2 Boreasza musi zastanawiać się trzysta lat nad tym czy wstrzyknąć truciznę do kroplówki? musi być podkreślone kilkukrotnie, że to jego pierwszy raz kiedy kogoś zabija, bo zwykle wysyłał do tego swoich pracowników. mniejsza o to, że taka osoba i tak nie ma żadnego sumienia, bo zajmowała się handlem ludźmi i organami, a poza tym stoi za porwaniami i cholera wie czym jeszcze - a jednocześnie mam uwierzyć w to, że nie jest w stanie wbić igły w kroplówkę żeby pozbawić życia kogoś, kto zniszczył cały jego plan? no błagam. ta scena z usiłowaniem zabójstwa była tak zła. na tym zakończę swoje zarzuty, nie mogę polecić, ale mam ogromny sentyment do aktorów dubbingujacych i tylko ze względu na nich nie odłożyłam tej pozycji. dla ich głosów warto. poza tym całkowicie rozumiem, że wielu osobom ta historia może zwyczajnie podejść, widzę też jej dobre strony, po prostu są dla mnie zbyt mocno przykryte przez niedociągnięcia.
This entire review has been hidden because of spoilers.
No trochę się fabuła ciągnie jak glut z nosa, ale za to jak wciąga! Dosłownie nie byłam w stanie się oderwać od tej intrygi. Nie podoba mi się nieco zakończenie, jednak pozostaje mi wierzyć w wizję Mroza 🙏🏻
dalej podtrzymuje swoją opinię, że Mróz pisze świetne kryminały, drugi tom serii "Raport" absolutnie nie ma tendencji spadkowej, czytałam z zaangażowaniem i nie mogę doczekać się kolejnego tomu
Przeczytałam tę książkę nie wiedząc, że jest drugą częścią ale to mi w zasadzie nie przeszkodziło. Naprawdę niezła, chociaż na typowym Mrozowym poziomie. Końcówka jak zwykle wynagradza czytanie całości.
trochę mnie irytuje fakt, że tutaj wszystko jest takie chyłkowe😭 bohaterowie, dialogi dosłownie 1:1 jakby ktoś napisał fanfiction w trochę innym uniwersum, ale trzeba przyznać, że przynajmniej wciąga
Mam wrażenie, że z książkami Mroza jest trochę tak, że jak ich nie czytasz i sięgniesz po pierwszą to masz wrażenie, że trafiłeś na żyłę złota - najlepszego autora kryminałów jakiego kiedykolwiek przeczytasz. Jednak im więcej jego książek masz za sobą tym trudniej jest w sobie znaleźć ten pierwszy zachwyt. Na wierzch wychodzą schematy, konstrukcja bohaterów na przestrzeni różnych serii wydaje się niemal identyczna i po chwili orientujesz się, że po 100 stronach wiesz już jakie będzie rozwiązanie zagadki, bo nauczyłeś się podążać tokiem myślenia autora. Tak przynajmniej było w moim przypadku.
Patrząc na tę historię nieco bardziej obiektywnie mogę uczciwie powiedzieć, że ma ona kilka mocnych stron.
Konstrukcja fabuły jest generalnie logiczna i dość spójna. Można oczywiście znaleźć kilka nieścisłości i w kilku momentach pewne wybory bohaterów były dla mnie niejasne. Chyba najbardziej uderzyło mnie to jak momentami bohaterowie nie zadają oczywistych pytań, zamiast tego starają się wspiąć na wyżyny dedukcji, z których później trudno jest im dojść do rozwiązania, które dla mnie od początku było oczywiste.
Na uznanie zasługuje też sposób napisania tej historii. Trzeba przyznać, że Mróz ma niezwykłą łatwość w angażowaniu czytelnika w fabułę. Jego płynna narracja sprawia, że wszystkie wypunktowane przeze mnie elementy schodzą na drugi plan, bo czytelnik jest zbyt zaangażowany w historię by w ogóle je dostrzec. Jednak nie była bym sobą gdybym nie zwróciła uwagi na niekiedy zbyt patetyczny ton, który nie przystaje do kryminału i zamiast prezentować elokwencję autora (której jest on z pewnością niepozbawiony) stwarza wrażenie pretensjonalności.
W aspekcie kontynuacji serii, uważam, że ta książka wypada gorzej od swojej poprzedniczki.
Mimo sporej dawki krytyki, jednak nie potrafię spojrzeć na tę książkę bez sympatii i doceniam tę pozycję za dużą dawkę rozrywki, której mi dostarczyła.
Trafiłam na książkę całkiem przypadkiem, a nawet nie na samą książkę, a na rewelacyjny audiobook, nie wiedząc nawet, że jest to część serii. Zaczynając od tej książki raczej nie cofnę się, żeby nadrobić pierwszą, ale może sięgnę po trzecią kiedy się pojawi - MOŻE, bo w sumie zapowiedź, to ziarno zasiane w ostatnich momentach książki, wcale nie sprawiło, że czuję, że koniecznie MUSZĘ to przeczytać. Co więcej, wydało mi się już trochę naciągane. Fabuła była w porządku, kilka momentów mnie nawet zaskoczyło (ale myślę, że duża w tym zasługa tego, że jest to moja pierwsza styczność z tym autorem), nie mniej zastanawiam się, czy nie zawyżam przypadkiem swojej oceny tylko i wyłącznie ze względu na audiobook, w którym narracja była niesamowita i moim skromnym zdaniem aktorzy idealnie dobrani do poszczególnych ról, dzięki czemu słuchanie tej historii było przyjemne i wciągające. Żeby wyrobić sobie opinię muszę chyba sięgnąć po więcej książek Pana Mroza (którego wielkim fanem jest mój tata, więc może coś w nim jest)
Czytając tę książkę, miałam wrażenie, że oglądam już jej ekranizację. Bawiłam się świetnie. Można doszukiwać się różnych rzeczy, ale w tym przypadku nie zamierzam.
Podobało mi się, jak Mróz połączył fikcję z prawdziwymi postaciami, autorami i książkami. Dzięki temu całość miała jeszcze ciekawszy klimat.
Idąc za radą Remka, jeśli w przyszłości założę z kolegami gang to też nazwiemy go własnymi nazwiskami, a gangsterką ksywką będziemy się przedstawiali na ulicach. Mam wrażenie, że Mróz kieruje się mottem Króla Juliana "a teraz prędko, nim dotrze do nas, że to bez sensu". Mimo wszystko jak zwykle bawiłam się super, audiobook fantastyczny.
This entire review has been hidden because of spoilers.