Chciał ją mieć przy sobie. Nie wiedział, kogo naprawdę trzymał w swoich rękach.
Kiedy Ayleen Richardson wkraczała do mrocznego imperium Collina Stewarda, wierzyła, że nadal potrafi odróżnić prawdę od kłamstwa. Teraz jej świat chwieje się w posadach, bo capo, którego powinna nienawidzić, zamienia chłodną kalkulację w obsesję i dla dziewczyny gotów jest unieść nawet ciężar wojny.
Collin daje Ayleen złudne poczucie wolności, choć sam coraz bardziej wikła ją w swoją sieć. Tymczasem inne mafijne rody widzą w mężczyźnie klucz do potęgi: najbardziej zdeterminowana jest rodzina Verdi. Sojusz przypieczętowany małżeństwem to cena, której Collin nie chce zapłacić, ale odrzucenie oferty może kosztować przelanie krwi.
Gdy wrogowie szykują atak, w kuluarach pada pytanie, którego nikt dotąd nie odważył się zadać głośno: dlaczego właściwie Ayleen trafiła w ręce Collina? Czy została przysłana do domu Stewarda przez przypadek? Czy może jest tylko pionkiem w cudzej grze? Kto ukrywa się w cieniu i pociąga za wszystkie sznurki? I przede wszystkim: dlaczego?
Iluzja właśnie pęka. Rzeczywistość okazuje się o wiele bardziej skomplikowana, niż mogło się wydawać.
Prawdziwa tożsamość Ayleen staje się dla niej śmiertelnym zagrożeniem
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
Nawet nie wiecie jak wyczekiwałam tego tomu, nawet pomimo tego, że czytałam ta historię na wattpadzie i niby wiem co się wydarzy, ale to co innego, bo teraz poznaję tę historię na nowo i ponownie odczuwam całą gamę emocji, ale i przekonuję się dlaczego tak bardzo pokochałam tą historię. Ayleen i Colin powracają, a ich relacja wkracza na nowy poziom. Gorący romans, z tajemnicami przeszłości i mafią w tle.
Kiedy Ayleen niepewnie wkroczyła do świata Collina, oboje wiedzieli, że już nic nie będzie takie samo. Nie spodziewali się jednak, że połączy ich coś poważnego. Mężczyzna jest szychą w mafijnym świecie, musi stąpać rozważnie i być gotowym na wszystko, w tym także na ślub z mafijną księżniczką. Jednak towarzystwo asystentki, z którą zaczyna go łączyć coś więcej niż tylko umowa, skłania Collina do innego rozwiązania. Ayleen czuje coraz więcej, cieszy się pozorami wolności i normalności, nie mając pojęcia, że z każdym krokiem coraz bardziej zostaje wplątana do sieci Collina. Choć wszystko zaczyna się układać jak w bajce, to widmo kłopotów wciąż jest widoczne, a prawda o pochodzeniu Aylenn może okazać się nie tylko zaskakująca, ale i zabójcza.
Niby człowiek wie co będzie dalej, ale i tak przeżywa to wszystko na nowo, i czeka aż mozolnie budowana bajka się rozpadnie. Po raz kolejny autorka zaskoczyła mnie zakończeniem tomu, bo skończyła go w najmniej pożądanym momencie i zrobiła to cliffchangerem. Nie macie pojęcia jaka ja jestem szczęśliwa, że czytałam ta historię na wattpadzie i wiem co będzie dalej, bo inaczej zawał, palpitacje serca, chęć mordu i inne tego typu atrakcje towarzyszyły by mi dość długo.
Ten tom jest inny, tutaj bardziej wchodzimy w tą strefę romantyczną, strefę erotyczną ale i mafijną, która tutaj staje się coraz bardziej widoczna. Ta mafijna opiera się na układach i układzikach, na walce o wpływy, ta ciemna strona zaczyna się pokazywać i pojawiają się już odważniejsze sceny, ale wciąż ta mafia stanowi bardziej tło. Jeśli chodzi nam o romans, bo nie ukrywajmy, po to sięgamy po tą książkę, tutaj zaczyna się dziać. Pierwszy tom to był wstęp, niewinne wprowadzenie, tutaj nasza parka przekracza granice, zaczyna się pomiędzy nimi rodzić więź, przywiązanie i uczucie, pojawiają się też komplikacje bo Collin nie jest zwykłym facetem, tylko capo, a ten ma swoje powinności, na szczęście ma też brata, który w dosadnych słowach powie mu co o nich myśli i potrafi czasami wbić mu coś mądrego do głowy. Relacja Collina i Ayleen przenosi się też do strefy erotycznej, więc historia staje się bardziej gorąca i zmysłowa, sceny są odważne, ale nie przekraczają granic dobrego smaku, także nawet jak ktoś ich nie lubi nie powinien się poczuć zgorszony.
Fabuła w główniej mierze skupia się oczywiście na relacji romantycznej bohaterów, ale to jednak nie wszystko. Dostrzec tutaj można motyw zemsty, poświęcenia, manipulacji, wciąż mamy tajemnice nie tylko te, które zostały po pierwszym tomie, ale i nowe. Co też bardzo ważne przedstawiony przez autorkę świat coraz bardziej wychodzi ze strefy iluzji i pokazuje swoją prawdziwą twarz, twarz mafii, twarz potworów, coraz bardziej widoczna staje się bezwzględność i brutalność, a prawda coraz bardziej domaga się wyjścia na wierzch, co nie koniecznie może skończyć się dobrze. Fabuła staje się coraz bardziej złożona, dynamiczna i wielowątkowa, bo zarówno historia jak i autorka coraz bardziej się rozkręcają.
Muszę też kilka słów powiedzieć o bohaterach, bo oni zaczynają się tutaj zmieniać. Aylenn przestaje być zahukaną dziewczynką, zaczyna powoli odbudowywać swoją pewność siebie, zaczyna pokazywać pazurki i coraz częściej wyrażać swoje zdanie, uczy się też nowego dla siebie świata, który wbrew pozorom dla niej nie okazał się taki zły. Collin zaś pokazał tutaj swoją inną stronę, oczywiście wciąż pozostaje poważnym, bezwzględnym i pewnym siebie człowiekiem, ale w stosunku do Ayleen jego postawa się zmienia, pojawia się zaborczość, romantyzm, delikatność i czułość. Co moim zdaniem jest w tym wszystkim najlepsze? Konsekwencja i tempo tych zmian, bo wszytko odbywa się w swoim rytmie, krok po kroku, tak jak powinno być, a nie z impetem i nie wiadomo skąd.
Historię oczywiście uwielbiam, przeczytałam ją już nie wiem ile razy, bo ja ją po prostu uwielbiam, i choć wiem co mniej więcej będzie dalej (bo pani autorka staje się coraz bardziej nieprzewidywalna, to jeszcze może tam coś namieszać) to mimo wszytko czuję chęć mordu, bo tak kończyć tomów nie wolno, powinien być na to specjalny paragraf jak i specjalne miejsce w piekle. Tak więc przygotujcie się mentalnie na to, że na końcu bardzo, ale to bardzo się zdenerwujecie, a potem będziemy krzyczeć na autorkę, że chcemy więcej i to nie na jutro, nie na już, może i nie na wczoraj, ale na przedwczoraj.
Bardzo się cieszę, że po raz kolejny mogłam towarzyszyć bohaterom tej historii jako patronka. Ten tom przypomniał mi dlaczego pokochałam tą historię i dlaczego tak bardzo lubię twórczość autorki. Dlatego też oczywiście książkę jak i całą serię Boston story wam polecam, ten tom to bezpośrednia kontynuacja, tak samo jak kolejne czego można się domyślić po zakończeniu, dlatego ważne i kluczowe jest to, że trzeba te tomy czytać po kolei, żeby wszytko ułożyło się w jedną i spójną całość. Dlatego czytajcie, i przyłączcie się do krzyku o więcej.
Mafijny dark romans w dusznym Bostonie, gdzie wyroki zapadają w cieniu luksusu. Ona odkrywa, że całe jej dotychczasowe życie było kłamstwem. On jest capo, którego fascynacja zamienia się w obsesję. Czasami sięgamy po książkę z cichą nadzieją, że wgniecie nas w fotel pod ciężarem skrajnych emocji. Dokładnie z takim nastawieniem, w chłodny wieczór z kubkiem parującej herbaty, otworzyłam „W jego rękach. Rzeczywistość”, romans mafijny będący bezpośrednim domknięciem losów poznanych w „Iluzji”. Pamiętając dreszcz niepokoju z pierwszego tomu, liczyłam na bezkompromisowy, magnetyczny spektakl, który wyłamie się z utartych ram. Akcja ponownie przenosi nas do dusznego, bezwzględnego Bostonu, gdzie w cieniu luksusu zapadają wyroki decydujące o czyimś losie. To tutaj Ayleen Richardson musi odnaleźć się w nowej, przerażającej rzeczywistości. Nie jest już niewinną obserwatorką, lecz kobietą, której dotychczasowa tożsamość okazuje się starannie utkanym kłamstwem.Punktem zapalnym staje się wiszące nad miastem widmo bezlitosnej wojny gangów oraz naciski rodziny Verdi, żądającej pieczętującego sojusz małżeństwa. Gdy pozory bezpieczeństwa pękają, stawką staje się nie tylko przetrwanie, ale i odkrycie, czyja dłoń od początku pociągała za sznurki.Osią powieści pozostaje relacja Ayleen i bostońskiego capo, Collina Stewarda. Collin to postać utkana z chłodu i zaborczości, która pod wpływem dziewczyny przeradza się w duszącą obsesję; fascynowały mnie jednak chwile, gdy spod maski tyrana wyzierał lęk.Z kolei Ayleen, choć potrafi zaimponować odwagą, bywała w swoich decyzjach naiwna i niekonsekwentna. Mafijny dark romans w dusznym Bostonie, gdzie wyroki zapadają w cieniu luksusu. Ona odkrywa, że całe jej dotychczasowe życie było kłamstwem. On jest capo, którego fascynacja zamienia się w obsesję. Czasami sięgamy po książkę z cichą nadzieją, że wgniecie nas w fotel pod ciężarem skrajnych emocji. Dokładnie z takim nastawieniem, w chłodny wieczór z kubkiem parującej herbaty, otworzyłam „W jego rękach. Rzeczywistość”, romans mafijny będący bezpośrednim domknięciem losów poznanych w „Iluzji”. Pamiętając dreszcz niepokoju z pierwszego tomu, liczyłam na bezkompromisowy, magnetyczny spektakl, który wyłamie się z utartych ram. Akcja ponownie przenosi nas do dusznego, bezwzględnego Bostonu, gdzie w cieniu luksusu zapadają wyroki decydujące o czyimś losie. To tutaj Ayleen Richardson musi odnaleźć się w nowej, przerażającej rzeczywistości. Nie jest już niewinną obserwatorką, lecz kobietą, której dotychczasowa tożsamość okazuje się starannie utkanym kłamstwem.Punktem zapalnym staje się wiszące nad miastem widmo bezlitosnej wojny gangów oraz naciski rodziny Verdi, żądającej pieczętującego sojusz małżeństwa. Gdy pozory bezpieczeństwa pękają, stawką staje się nie tylko przetrwanie, ale i odkrycie, czyja dłoń od początku pociągała za sznurki.Osią powieści pozostaje relacja Ayleen i bostońskiego capo, Collina Stewarda. Collin to postać utkana z chłodu i zaborczości, która pod wpływem dziewczyny przeradza się w duszącą obsesję; fascynowały mnie jednak chwile, gdy spod maski tyrana wyzierał lęk.Z kolei Ayleen, choć potrafi zaimponować odwagą, bywała w swoich decyzjach naiwna i niekonsekwentna.
Cztery miesiące, tyle kazała czekać autorka swoim czytelnikom na ciąg dalszy historii, która rozpoczęła się „Iluzją”, ale pochłonęła ją „Rzeczywistość”. Mowa oczywiście o drugim tomie cyklu “W jego rękach”.
W ramach przypomnienia: Ayleen podstępem trafia do pracy w rezydencji jednego z najniebezpieczniejszych ludzi, jacy stąpali po ziemi. Collin ma sztywne zasady, nie stroni od niebezpieczeństw, kiedy trzeba, zabija z zimną krwią, brzydzi się jednak przemocą wobec kobiet. Collina napędza żądza zemsty. Ayleen ma jeden cel – pomóc chorej matce. Wycofana, małomówna i wystraszona jest wszystkim tym, czego Collin nie akceptuje w kobiecie. Jednak nieznana siła przyciąga ich do siebie, a skutki mogą okazać się wręcz przerażające. Okazuje się, że na wojnie i w miłości nie ma zasad i wszystkie chwyty są dozwolone. Czy jednak to faktycznie jest miłość i czy to uczucie może okazać się silniejsze niż obsesyjna potrzeba odwetu? Kiedy tak naprawdę kończy się iluzja, a zaczyna się rzeczywistość?
Z ogromnym zapałem zasiadłam do lektury książki i można powiedzieć, że przeczytałam ją jednym tchem. Ponieważ jest to kontynuacja, na czytelników czekało już na początku oczywiście ostrzeżenie dotyczące zawartych w książce treści. Autorka jasno określa, że historia głównych bohaterów: ta wspólna, którą piszą razem, ale również ich losy poza rezydencją to nie bajka i nie należy idealizować ich oraz relacji, jakie nawiązują. Wspomniano również o telefonach zaufania, co jest istotnym elementem i bardzo ważną informacją.
W drugim tomie również poznajemy dwie strony tej historii. Pierwszą prezentuje Ayleen zarówno w swoich wspomnieniach z czasów, kiedy nawiązywała pierwsze kontakt z płcią przeciwną, cierpiała, była obrażana, poniżana, ale też kochana przez swojego brata, jak również z dnia współczesnego. Drugim narratorem jest Collin, co sprawia, że cała historia jest kompletna i nie ma tutaj miejsca na niedomówienia. Osobiście uważam, że tematy poruszane przez autorkę fundują czytelnikowi wystarczająco dużo skrajnych emocji i nie potrzeba dodatkowo obciążać czytelnika niedopowiedzeniami. To właśnie sprawia, że ta powieść zdecydowanie zyskuje.
Pamiętam, jak napisałam w poprzedniej recenzji, że moje postrzeganie głównej bohaterki zmieniało się w trakcie poznawania jej przeszłości. I właśnie w tej książce znalazłam na to dowody. I choć autorka zostawia czytelnika w kulminacyjnym momencie, jestem zadowolona i jednocześnie pełna niepokoju, co zostanie przygotowane w tomie trzecim. Mam tylko nadzieję, że czas oczekiwania będzie równie krótki, jak w przypadku tomu drugiego. „W jego rękach. Rzeczywistość„ to pełna skrajnych emocji historia, która zasługuje na uwagę czytelników. Oczywiście jak tylko pojawi się na rynku kolejny tom, niezwłocznie zasiądę do lektury i podzielę się z Wami moimi odczuciami.
Książka "W jego rękach. Rzeczywistość" autorki Kathreen Bennett to drugi tom serii i na pewno nie ostatni, który przeczytałam ☺
Główną bohaterką jest młoda dziewczyna imieniem Ayleen, która pracuje u bogatego mafiozy, Collina, i nie jest mu obojętna. Ayleen z początku bała się strasznie o swoje zdrowie i życie, wzbraniała się przed okazywaniem uczuć, ale wszystko szybko się zmienia, bowiem dziewczyna pragnie swojego pracodawcy i z każdym dniem coraz bardziej się do niego przekonuje.
Historia pisana jest z dwóch perspektyw, więc poznajemy wszystko oczami nie tylko samej Ayleen, ale również Collina.
Collin jest bogatym mafiozą, który ma dużo za uszami, jest brutalny i w dalszym ciągu poszukuje tajemniczego naszyjnika, a także próbuje odnaleźć Widmo, które jest nieuchwytne. W ramach owocnych interesów ma się ożenić z dziewczyną z bogatego domu, co nie jest na rękę Ayleen.
Ayleen dowiaduje się prawdy na temat swojego partnera, co ją szokuje i wstrząsa, a Collin jest jej oparciem. To sprawia, że zbliżają się do siebie bardziej niż Ayleen na początku sobie wyobrażała😌
Czy uda mu się odnaleźć naszyjnik i Widmo? Czy Ayleen i Collina połączy miłość? 😌
Książka trzyma w napięciu, a szczególnie zakończenie jest bardzo interesujące. Domyślałam się go i nie byłam zaskoczona, ale mimo to zakończenie bardzo mi się podobało no i czuję duży niedosyt, więc z niecierpliwością czekam na część trzecią tej serii! 😎
Tę książkę czyta się naprawdę szybko i przyjemnie. Nie brakuje scen brutalnych, a także miłosnych - książka oferuje pełną gamę emocji od śmiechu aż do smutku i łez. Na samym początku jest informacja z ostrzeżeniem dla czytelników, co jako czytelnik doceniam, bo wiemy czego możemy się spodziewać i jeśli nam to nie odpowiada zrezygnować z lektury. Ja oczywiście tego nie zrobiłam i nie żałuję! 😌☺
Mam naprawdę problem z tą książką i przyznam bez bicia, że sama nie wiem, co o niej sądzę. 😅 „W jego rękach. Rzeczywistość” Kathreen Bennett rozwija relację Ayleen i Collina, a w tle pojawia się kwestia mafijnych sojuszy i poszukiwania żony dla głównego bohatera. Coraz więcej jest też tajemnic związanych z samą Ayleen, ale mam wrażenie, że całą tę historię spokojnie można było zamknąć w jednym, grubszym tomie. Obie części mają około 280 stron, a ja podczas czytania wielokrotnie myślałam, że sporo wątków można było skrócić, zamiast rozciągać je na kolejne tomy.
Żeby jednak nie było, czytało mi się to dobrze, książka miała lepsze i gorsze momenty ale w sumie trudno było mi ją odłożyć. Relacja bohaterów idzie do przodu, chociaż Ayleen i jej naiwność oraz bezbronność zaczynały mnie już irytować. Szczególnie że Collin, choć powinien być dla niej kimś zupełnie innym niż jej rodzina, sam manipuluje nią i kontroluje ją na każdym kroku. Brakowało mi też większej obecności jego brata, którego polubiłam w pierwszym tomie. A zakończenie? No, tutaj autorka zrobiła swoje, bo jestem ciekawa, co wydarzy się dalej.
Więc tak, nadal nie wiem, co sądzę o tej książce i chyba muszę przeczytać finał, żeby ostatecznie wyrobić sobie zdanie. Nie będę więc lała wody i pisała piętnastu akapitów na siłę, bo chyba nie o to chodzi. Wiem jedno: po kolejny tom sięgnę, ale mam nadzieję, że autorka tym razem zamknie tę historię konkretnie, zamiast rozciągać ją na kolejne części.
⟡ ݁₊ ,,W jego rękach.” autorstwa Kathreen Bennett.
⟡ ݁₊ Fabuła kontynuuje historię Ayleen Richardson, która trafiając do mrocznego świata Collina Stewarda. Dziewczyna była przekonana, że zdoła zachować dystans i odróżnić prawdę od kłamstwa. Jednak iluzja szybko pęka, a gra staje się śmiertelnie niebezpieczna. Kiedy na jaw wychodzą kolejne sekrety, prawdziwa tożsamość Ayleen rzuca nowe światło na jej obecność w domu Stewarda. Okazuje się, że dziewczyna może być jedynie pionkiem w znacznie większej intrydze. ╰┈➤ Akcja rozpędza się już od pierwszych stron, wrzucając czytelnika w brutalną i pełną brudnych interesów rzeczywistość.
⟡ ݁₊ Kathreen Bennett stworzyła genialną, duszną powieść mafijną z motywem niebezpiecznej gry i tajemnic przeszłości. Doskonałe wyważenie mrocznego klimatu ze skrajnymi emocjami i iskrzącą chemią sprawia, że od lektury po prostu nie da się oderwać. To zdecydowanie udana i trzymająca w napięciu książka!
Ocena: 5/5
[•współpraca recenzencka @wydawnictwohelion •] ~Dziękuję za możliwość zrecenzowania książki wydawnictwa @editiored !🏵️
50% Nie no ta książka to jakaś totalna porażka. Historia się totalnie nie klei, a bohaterowie są płascy i głupi. Niby taki groźny boss mafii, a laska głupia jak but i naiwna. Brak słów.