Gwiazda kultowych filmów. Reżyser i wykładowca. Sportowiec. Mąż, ojciec. Bogusław Linda. Mówi się o nim, że niewiele mówi. Tym większa zasługa Magdy Umer, której nie tylko opowiedział swoje życie, ale i zrobił to ze szczegółami.
Książka ta powstała na Warmii, w hotelu z widokiem na wzgórza. Rozmówcy leżeli na jednym łóżku i prowadzili nieśpieszny dialog, którego zapis znajduje się w środku. Ale wszystko pod czujnym okiem... aparatu fotograficznego żony – Lidii Popiel.
Ona – pieśniarka, dziennikarka, scenarzysta, reżyser. Przyjaciółka Agnieszki Osieckiej, córka chrzestna Kaliny Jędrusik. On – jedna z wyrazistszych postaci polskiego kina – od Gorączki przez Psy po Pana Tadeusza.
Zły chłopiec to wspólny projekt wyjątkowych artystów, a przy tym sąsiadów: Magdy Umer oraz Bogusława Lindy. I Lidii Popiel, modelki, która została fotografką, by udowadniać, że uroda to piękna dusza, a nie program komputerowy.
Sięgnęłam po tę książkę bo lubię Bogusława Linde i lubię Magdę Umer. Po przeczytaniu - jego lubię trochę bardziej, a ją trochę mniej.
Z pozytywów to pan Linda pozostaje wierny swojej życiowej filozofii i rozumie fakt, że sprawy prywatne są takimi nazywane z jakiegoś powodu. Podoba mi się, że jako jeden z nielicznych polskich aktorów ma bardzo wyraźnie zaznaczone granice prywatności, których nie przekracza publicznie. Ciekawe fragmenty książki to głównie jego dzieciństwo i czas kiedy grał w teatrze. Myślę, że gdyby wywiad przeprowadzał dobry dziennikarz, czytelnik dowiedziałby się znacznie więcej o tych okresach. Poza tym pan Linda wydaje się mieć interesujące spojrzenie na otaczający świat ale niestety tematy nie zostały rozwinięte. Szkoda.
Pani Magda Umer mówi w tej książce więcej niż osoba z którą przeprowadza wywiad, a jej pytania jak i komentarze są często poniżej zdolności intelektualnych rozmówcy. To jakby licealistka przeprowadzała wywiad z weteranem polskiego teatru i filmu.
A tak podsumowując, to jest raczej artykuł do gazety a nie książka.
Miałam wrażenie jakby był to wywiad z gazety, krótko, a tematy tak naprawdę ledwo muśnięte po powierzchni. Być może bohater niezbyt lubi się uwywnętrzniać, ale po to chyba wydaje się tego typu książki? No wywiad rzeka to to nie jest i pozostawia ogromne poczucie niedosytu. Szkoda, bo mądry facet i chciałoby się więcej.