Tully Rosewood. Jedyna dziewczyna, dla której sławny hollywoodzki aktor Charlie Levoy otworzył serce… I jedyna, o której nie potrafi zapomnieć.
Dziś Charlie ma u stóp cały świat. Jego nazwisko zna każdy w Los Angeles, a on sam żyje swoją największą pasją, przekuwając marzenia w rzeczywistość. Lecz pod maską sukcesu kryje się głębokie wypalenie, które coraz częściej daje mu się we znaki.
Aż nagle… postanawia wrócić do rodzinnego miasteczka.
Porzuca Los Angeles i zjawia się w Covington. Przypadek sprawia, że po trzech latach rozłąki znów staje twarzą w twarz z Tully. To z nią spędził całe dzieciństwo, a dziewczyna znała jego duszę lepiej niż ktokolwiek inny na ziemi. Czy ponownie staną się dla siebie ostoją?
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej szesnastego roku życia.
⤷ 𝐆𝐥𝐨𝐰 𝐔𝐩 to jedna z tych książek, które zaczynają się 𝑛𝑖𝑒𝑤𝑖𝑛𝑛𝑖𝑒, wręcz niepozornie, a z czasem coraz mocniej wchodzą pod skórę. Sięgając po tę historię, spodziewałam się przede wszystkim romantycznej opowieści o dwojgu ludzi, których połączyło coś wyjątkowego. Dostałam jednak znacznie więcej.
⤷ To historia o pierwszej 𝑚𝑖ł𝑜𝑠́𝑐𝑖, 𝑝𝑟𝑧𝑦𝑗𝑎𝑧́𝑛𝑖, 𝑑𝑜𝑟𝑎𝑠𝑡𝑎𝑛𝑖𝑢, 𝑠𝑡𝑟𝑎𝑐𝑖𝑒, 𝑟𝑜𝑑𝑧𝑖𝑛𝑖𝑒, 𝑜𝑑𝑛𝑎𝑗𝑑𝑦𝑤𝑎𝑛𝑖𝑢 𝑤ł𝑎𝑠𝑛𝑒𝑗 𝑤𝑎𝑟𝑡𝑜𝑠́𝑐𝑖 i o tym, że czasami jedna osoba potrafi stać się dla nas 𝐜𝐚ł𝐲𝐦 𝐬́𝐰𝐢𝐚𝐭𝐞𝐦. I chyba właśnie dlatego tak mocno mnie poruszyła.
⤷ 𝐓𝐮𝐥𝐥𝐲 i 𝐂𝐡𝐚𝐫𝐥𝐢𝐞 poznają się jako dzieci i od samego początku między nimi pojawia się niezwykła więź. Ich relacja rozwija się razem z nimi - od dziecięcej przyjaźni, wspólnych sekretów i niewinnych obietnic, aż po uczucie, którego nie da się już zamknąć w słowie przyjaźń.
⤷ Już pierwsze rozdziały pokazują, jak ważni są dla siebie nawzajem.
⤷ 𝐂𝐡𝐚𝐫𝐥𝐢𝐞 jest osobą, która zawsze znajduje 𝐓𝐮𝐥𝐥𝐲, kiedy ta się chowa, a ona z kolei od początku wierzy w niego bardziej, niż on sam potrafi.
⤷ Właśnie ich relacja była dla mnie czymś wyjątkowym w tej książce. Uwielbiam romanse, w których uczucie nie pojawia się znikąd, tylko ma swoją historię.
⤷ Tutaj możemy obserwować kolejne etapy ich znajomości i naprawdę zobaczyć, jak z dziecięcej bliskości rodzi się coś znacznie głębszego. 𝐂𝐡𝐚𝐫𝐥𝐢𝐞 𝑛𝑖𝑒 jest dla 𝐓𝐮𝐥𝐥𝐲 𝑗𝑒𝑑𝑦𝑛𝑖𝑒 𝑢𝑘𝑜𝑐ℎ𝑎𝑛𝑦𝑚. Jest jej bezpieczną przystanią, najlepszym przyjacielem i człowiekiem, który potrafi dostrzec w niej rzeczy, których ona sama nie zauważa.
⤷ Bardzo podobało mi się również to, jak autorka wykreowała 𝐓𝐮𝐥𝐥𝐲. To bohaterka 𝑛𝑖𝑒𝑧𝑤𝑦𝑘𝑙𝑒 𝑒𝑚𝑝𝑎𝑡𝑦𝑐𝑧𝑛𝑎, wrażliwa i dobra, ale jednocześnie przez długi czas niepotrafiąca dostrzec własnej wartości.
⤷ Dziewczyna poświęca mnóstwo czasu pensjonariuszom 𝐒ł𝐨𝐧𝐞𝐜𝐳𝐧𝐞𝐣 𝐏𝐫𝐳𝐲𝐬𝐭𝐚𝐧𝐢, próbując sprawić, by czuli się mniej samotni. Nagrywa ich codzienne chwile i wysyła bliskim, dzięki czemu rodziny zaczynają ich odwiedzać. To piękny motyw, bo pokazuje, że 𝐓𝐮𝐥𝐥𝐲 ma w sobie coś, czego sama długo nie potrafi docenić - naturalną zdolność dawania ludziom światła.
⤷ Nie mogę też nie wspomnieć o muzyce. Fortepian, melodie i wszystkie momenty związane z muzyką tworzą w tej książce niesamowity klimat. Szczególnie podobało mi się zestawienie muzyki z emocjami bohaterów.
⤷ Nie jest ona tylko dodatkiem - często staje się sposobem wyrażania tego, czego bohaterowie nie potrafią powiedzieć na głos. 𝐓𝐮𝐥𝐥𝐲 ma w sobie ogromną wrażliwość, a scena, w której 𝐂𝐡𝐚𝐫𝐥𝐢𝐞 pomaga jej przełamać strach przed występem, jest jednym z tych momentów, przy których naprawdę można poczuć emocje bohaterów.
⤷ Jednocześnie 𝐆𝐥𝐨𝐰 𝐔𝐩 zdecydowanie nie jest wyłącznie 𝑠ł𝑜𝑑𝑘𝑖𝑚 𝑟𝑜𝑚𝑎𝑛𝑠𝑒𝑚. Historia porusza znacznie cięższe tematy - między innymi stratę bliskiej osoby, żałobę, przemoc domową, problemy rodzinne i poczucie winy.
⤷ Już od początku widać, że 𝐓𝐮𝐥𝐥𝐲 musi mierzyć się z rzeczami, które są dla niej zdecydowanie zbyt trudne, a śmierć dziadka staje się jednym z najważniejszych punktów jej historii. To właśnie on jako jeden z pierwszych dostrzega, że jej wrażliwość nie jest słabością, tylko ogromnym darem.
⤷ Bardzo podobało mi się także pokazanie żałoby 𝐓𝐮𝐥𝐥𝐲. Nie została ona potraktowana jako coś, co można po prostu przepracować w kilku rozdziałach. 𝐵𝑜ℎ𝑎𝑡𝑒𝑟𝑘𝑎 𝑛𝑎𝑝𝑟𝑎𝑤𝑑𝑒̨ 𝑐𝑖𝑒𝑟𝑝𝑖, tęskni i przez długi czas nie potrafi zaakceptować tego, co się wydarzyło. Szczególnie mocno wybrzmiewa to po późniejszych wydarzeniach.
⤷ A chodzi o 𝐂𝐡𝐚𝐫𝐥𝐢𝐞’𝐠𝐨 to zdecydowanie 𝑠𝑘𝑟𝑎𝑑ł 𝑚𝑜𝑗𝑒 𝑠𝑒𝑟𝑐𝑒. To bohater, którego łatwo polubić, ale najbardziej podobało mi się to, że jego miłość do 𝐓𝐮𝐥𝐥𝐲 nie ogranicza się do romantycznych gestów.
⤷ 𝑂𝑛 𝑛𝑎𝑝𝑟𝑎𝑤𝑑𝑒̨ 𝑗𝑎̨ 𝑤𝑖𝑑𝑧𝑖. Zauważa jej emocje, reaguje, kiedy coś jest nie tak, wspiera ją i wierzy w nią nawet wtedy, gdy ona sama nie ma w sobie wystarczająco dużo wiary. Nawet po latach rozłąki nadal potrafi odczytać jej emocje i dostrzec smutek, którego inni nie zauważają.
⤷ 𝐍𝐚𝐣𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣 𝐝𝐨𝐜𝐞𝐧𝐢𝐚𝐦 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐚𝐤 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐬ł𝐚𝐧𝐢𝐞 𝐜𝐚ł𝐞𝐣 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐢. To historia o nauczeniu się, że można być wrażliwym i jednocześnie silnym. Że pomaganie innym nie oznacza zapominania o sobie. Że miłość nie zawsze jest prosta, a strata nie musi oznaczać końca wszystkiego, co piękne.
⤷ Książka wywołała we mnie ogrom emocji - od uśmiechu i motylków w brzuchu, przez wzruszenie, aż po momenty, w których miałam ochotę odłożyć ją na chwilę, żeby po prostu dojść do siebie. Uwielbiam historie, które potrafią sprawić, że zaczynam naprawdę przejmować się bohaterami, a 𝐆𝐥𝐨𝐰 𝐔𝐩 zdecydowanie mi to dało.
⤷ To była dla mnie 𝑝𝑖𝑒̨𝑘𝑛𝑎, 𝑐𝑖𝑒𝑝ł𝑎, ale jednocześnie momentami 𝑏𝑜𝑙𝑒𝑠𝑛𝑎 ℎ𝑖𝑠𝑡𝑜𝑟𝑖𝑎 o miłości, która przetrwała więcej, niż powinna. O ludziach, którzy potrafią być dla siebie domem. O tym, że czasami największe światło znajdujemy w drugim człowieku.
Przez większość książki na spokojnie mogłam dać 5/5, ale zakończenie… Gdyby one było bardziej rozwinięte i wyjaśnione była bym bardziej zadowolona, ale ogóle cudowna, słodka książka
Na samym początku chciałbym podziękować za zaufanie i egzemplarz do recenzji!🩷
🪷 Tully Rosewood od najmłodszych lat przyjaźni się z Charliem Levoyem. Jako nastolatkowie ich drogi się rozchodzą, a Charlie wyjeżdża do Los Angeles spełniać marzenia. Po latach chłopak decyduje się jednak wrócić do rodzinnego miasta, a drogi Tully i Charliego ponownie się przecinają.
🪷 „Glow up” to pierwsza książka spod pióra Niny, po którą sięgnęłam i bardzo pozytywnie się zaskoczyłam! Styl pisania autorki jest bardzo przyjemny, a emocje przelane na papier trafiają do czytelnika dokładnie w te miejsca, w które powinny. Historia niby prosta, ale ujmująca. Podczas czytania historii Charliego i Tully towarzyszyło mi bardzo dużo emocji, a czasami łapałam się na tym, że odlatywałam myślami razem z bohaterami – jakbym to ja była jednym z nich. Towarzyszyła mi czasami wręcz dziecięca radość, ale nie zabrakło również łez wzruszenia. Najwięcej emocji towarzyszyło mi podczas czytania rozdziałów z przeszłości głównych bohaterów.
🪷 Rodzinna sytuacja dziewczyny była, jednak tym cięższym wątkiem historii, ale na pewno istotnym i niełatwym do opisania. Ciężko jest się na jego temat rozpisywać, ale przed rozpoczęciem lektury zalecam zapoznać się z ostrzeżeniem! Jeśli chodzi jednak o relacje głównych bohaterów była ona pięknie napisana. Granica między nimi zacierała się powoli i nie była też na siłę przeciągana. Tully i Charlie poznawali się na nowo, a ich życie przy sobie znowu nabierało kolorów.
❗️FRAGMENT ZAWIERA SPOJLER❗️ 🪷 Większość książki byłam przekonana, że finalnie dam jej pięć gwiazdek, niestety zakończenie historii nie było dla mnie satysfakcjonujące. Brakowało mi wyjaśnienia i rozwinięcia zakończenia – po co główny bohater wsiadł do tego samochodu? Nie ukrywam, że byłam też ciekawa przeżyć Tully. Co ona czuła po tych wydarzeniach i jak sobie z tym radziła. Jednak gdyby nie te zakończenie była bym w 100% zadowolona z książki! ❗️KONIEC SPOJLERU❗️
🪷 Tully Rosewood – dziewczyna o złotym sercu. Główna bohaterka od najmłodszych lat kocha pomagać – ludziom oraz zwierzętom. W wolnym czasie odwiedza starszych i gra na fortepianie, a za dzieciaka kochała spędzać czas ze swoim najlepszym przyjacielem. Obawiałam się, że nie polubię głównej bohaterki, ponieważ obstawiałam kolejną przesłodzoną postać, która będzie chciała być traktowana jak piórko. Moje nastawienie do Tully zmieniło się, jednak bardzo szybko. Rosewood nie miała tylko złotego serca, ale również miała piękną duszę. Dziewczyna kocha pomagać, ale sama boi się o nią prosić…
🪷 Charlie Levoy – chłopak z sercem na dłoni, który dla Tully jest w stanie zrobić wszystko. Główny bohater, o którym ciężko będzie mi zapomnieć, szybko skradł moje serce. Prosty chłopak zagubiony w wielkim mieście bez swojej miłości. Dojrzały, opiekuńczy i – czego chcieć więcej?
🪷 Na pewno sięgnę po inne książki autorki, a jeśli wy lubicie motywy childhood friends, small town i first love koniecznie sięgnijcie po „Glow Up”🩷
🪷 Nic nie było mnie w stanie przygotować na to, jak bolesna jest ta historia jednak ostatecznie nie chwyciła mnie ona za serce aż w takim stopniu. Rzeczywiście wzbudziła we mnie jakieś emocje, ale nie na taką skalę, jak widziałam to u innych. Mimo wszystko przed przeczytaniem koniecznie zapoznajcie się z ostrzeżeniem!
🪷 Chciałabym zacząć od samego faktu, jak przyjemny jest styl pisania Niny. Jej pióro jest lekkie, ale jednocześnie bardzo ładne, co sprawia, że całość czyta się w naprawdę przyjemny sposób. Treść przeleciała mi tak szybko, że nawet nie zauważyłam, a już kończyłam czytać. Uważam, że to naprawdę ogromny plus.
🪷 Co do samej fabuły, przykro mi, jednakże momentami była ona dla mnie zwyczajnie nudna. Na pewno nie powiem, że jakoś mi się ciągnęła, ale myślę, że po prostu momentami mogłoby się dziać tutaj troszkę więcej.
🪷 Może błędnie, ale przy tej pozycji nastawiłam się na to, że na początku między głównymi bohaterami będzie trochę więcej dystansu. Zrozumiałam to tak, że przez dłuższy czas nie mieli oni ze sobą kontaktu i nie wiedzieli, co dzieje się u tej drugiej osoby, więc ich ponowne spotkanie będzie chłodniejsze. Tutaj jednak odniosłam wrażenie, że po powrocie Charliego spotkali się i dosłownie chwilę zajął im powrót do tego, co było między nimi kiedyś.
🪷 Chciałabym również trochę bardziej poznać bohaterów, ich charaktery można było naprawdę bardzo dobrze rozbudować, bo myślę, że tutaj zobaczyliśmy tylko ich skrawek. Przez to odrobinę ciężko było mi się do nich w jakiś sposób przywiązać.
🪷 Co do ich relacji - czytało się o nich naprawdę cudownie, było mnóstwo przeuroczych momentów, które niesamowicie mnie urzekały, ale uważam, że ich relacja w dzieciństwie wyglądała trochę nienaturalnie. W szczególności jeśli mówimy tutaj o Tully, bo w rozdziałach z przeszłości nie zachowywała się jak na swój wiek. Ze względu na to, jestem większą fanką ich dojrzalszych wersji niż tych dziecięcych.
🪷 Jeśli chodzi o całokształt, wciąż uważam, że to naprawdę przyjemna historia, która oprócz pierwszoplanowej relacji bohaterów jednocześnie porusza również istotne problemy. Na pewno wiele osób doprowadzi do łez, więc jeśli szukacie czegoś uroczego, ale jednocześnie poruszającego, to ta pozycja może się wam spodobać.
Recenzja „𝐆𝐥𝐨𝐰 𝐮𝐩” 🪷 𝐎𝐜𝐞𝐧𝐚 : 5/5 ⭐️ To już moje kolejne spotkanie z piórem Niny i muszę przyznać, że z każdą kolejną książką autorki dostrzegam ogromny progres w pisaniu. Gdy sięgałam po tą książką, miałam wobec niej spore oczekiwania i się nie zawiodłam. Z czystą przyjemnością mogę stwierdzić, że ta historia, zostanie na długo w moim sercu 🪷 „𝐆𝐥𝐨𝐰 𝐮𝐩” to historia o dwóch najlepszych przyjaciołach z dzieciństwa. Praktycznie większość czasu wolnego spędzali razem i nie wyobrażali sobie życia bez siebie. Jednak po wielu latach przyjaźni Charlie wyjeżdża do Hollywood by móc rozwinąć skrzydła w aktorstwie i staje sie wybitnym aktorem. Tully pomimo tęsknoty stara się zapomnieć o Charliem. Jednak Charlie w wielkim świecie pełnym gwiazd nie czuje szczęścia i spokoju, po kilku latach podejmuje decyzję o powrocie do rodzinnego miasteczka. Niespodziewanie spotkanie tej dwójki przypomina im, że nigdy o sobie nie zapomnieli i nadal coś do siebie czują. Jeśli chcecie się dowiedzieć, co dzieje sie dalej, to musicie koniecznie sięgnąć po najnowszą książkę tej autorki! 🪷🪷
hmm z samego początku byłam bardzo zachwycona i nie mogłam się oderwać od tej książki, jednak mniej więcej od 150 strony zaczęłam się nudzić. mam wrażenie, że w pewnym momencie działo się cały czas to samo: tully szła do szkoły, a później do słonecznej przystani. zabrakło mi również więcej dialogów i czasu między charlim i tully. ostatnie 100 stron też mam wrażenie że potoczyło się bardzo szybko i chaotycznie. jednak mimo wszystko wykreowanie głównych bohaterów bardzo mi się spodobało, a także to jak dobre mieli serce dla ludzi i przede wszystkim siebie nawzajem. styl pisarski niny również mnie nie zawiódł i mimo chwilowej nudy, to bardzo przyjemnie czytało mi się tą historię i z pewnością sięgnę po kolejne historie spod jej pióra.