o historia pisarki na skraju bankructwa, przystojnego faceta z miną seryjnego mordercy i charakterem złotego retrievera oraz kota, który codziennie żałuje, że nie dostał normalnej rodziny. Jest erotyczne napięcie, są absurdalne zlecenia, kompromitujące wpadki i tyle chemii, że ktoś powinien wezwać straż pożarną. Jednym słowem: bardzo niegrzeczna komedia romantyczna, w której wszystko idzie źle, a mimo to wychodzi zaskakująco dobrze.
O matko! Takiej właśnie książki potrzebowałam. Ludzie, nie spodziewałam się aż tak dobrej zabawy ale mówię Wam, od pierwszych chwil przepadłam z kretesem.
Był nawet moment, kiedy myślałam, że pójdzie mi nosem (ale zupełnie co innego niż naszej głównej bohaterce) ze śmiechu. Totalnie byłam bliska osmarkania się z tej sytuacji a to dopiero były raptem może... 22 strony? Tak około. Im dalej było już tylko lepiej.
Niezwykle dynamiczna akcja, zabawne sytuacje goniły się nawzajem a postacie dodawały charakteru całości.
Jestem zachwycona tą książką, dostarczyła mi naprawdę solidnej rozrywki w czasie, kiedy właśnie tego potrzebowałam.
Autorka pisze lekko, pewnie, nie przesadza z cukrem ani z traumami, wszystko jest wyważone i skomponowane w spójną całość.
Przyznaję, że książka trochę czekała na mnie ale gdy tylko się za nią zabrałam, poszło jak z płatka i przeczytałam niemalże na raz gdyby nie wzywające życie 😆
Powiem Wam, że da się zrobić naprawdę coś smacznego, co kręci się wokół fizyczności ale w inny sposób niż myślicie. Nie zabraknie kilku momentów, które są niebezpieczne albo smutne ale na szczęście szybciutko zostają rozproszone i życie toczy się dalej, płyniemy z falą śmiechu od początku do końca tej historii.
Jeśli szukacie naprawdę solidnej dawki śmiechu to nie ma co się zastanawiać, trzeba czytać!
Musicie poznać pisarkę, jej gburowatego wydawcę, sąsiada weterynarza (total green flag) oraz sąsiadkę, która dba o wszystkich. A no i oczywiście kota, jakżeby inaczej, Plot Twist robi robotę 😈