Czy można stworzyć coś pięknego, nie niszcząc wszystkiego wokół?
Na odludziu, pośród wzgórz, stoi dom należący niegdyś do słynnego malarza. Mieszka w nim autor budzących grozę baśni dla dzieci, jego pogrążona w melancholii żona i ich kilkuletni syn. Mężczyzna próbuje ukończyć ostatni tom swojej serii, lecz alkohol, niemoc twórcza i niepokojące wizje skutecznie utrudniają to zadanie. Tymczasem żona zdaje się popadać w obłęd i coraz trudniej uwierzyć, że to wyłącznie choroba. Przyjazd młodej służącej wnosi do mrocznego domu życie, ale i nowe napięcia. Za zamkniętymi drzwiami rodzą się podejrzenia, a pytanie, komu można zaufać, z każdym dniem wybrzmiewa głośniej. Zwłaszcza, gdy rozmowy coraz częściej schodzą na temat piwnicy, której wszyscy zdają się unikać jak ognia.
Pierwsza powieść osadzona w świecie Layers of Fear studia Bloober Team napisana przez bestsellerową autorkę, a prywatnie zapaloną fankę tego uniwersum, Martę Bijan. Duszny gotycki horror o żałobie, twórczej obsesji i rodzinie żyjącej w cieniu cudzego dziedzictwa.
Można poczuć, że Marta Bijan próbuje odgrzać nachosy klasyków literatury gotyckiej, ale często za dużo podaje łopatologicznie (może być to pozostałość z książek YA) i poetyckość w jej wydaniu bywa cringowa (jak parasolka, która nie omieszkała splunąć na podłogę dookoła tysiącem kropelek na pierwszej stronie), ale bardzo podobała mi się końcówka i sam klimacik wilgotnego domu, który zmienia się wraz z postępującym szaleństwem, to dla mnie było cudowne w samej grze i ku mojemu zaskoczeniu, udało się oddać na papierze
Jako fanka Layers of fear muszę przyznać, że czułam ten duszny, mroczny i lepki klimat. W grę grałam kilka lat temu, a powrót do tego uniwersum był świetnym doświadczeniem.
Mam jedno ale - sama końcówka wraz z plot twistem była dla mnie za „prosta” i szybka. Chciałabym poczuć więcej emocji 😮💨
Potrzebuję tego więcej!!! Marta w klimacie bardziej horrorowym niż zwykle jeszcze bardziej zachwyca. Ten styl i umiejętność kreowania postaci, nie wspominając już o plottwistach, które DOSŁOWNIE wpychają w fotel to jedno wielkie arcydzieło!
Klimat starego, „nawiedzonego” domu na wzgórzu, oddalonego od sąsiedztwa, samotni i popadający w obłęd bohaterowie… wszystko co kocham zawarte w jednej książce.
Od początku historii analizujemy portrety psychologiczne bohaterów i rozmyślamy, której ze stron zaufać, a która ukrywa brudy przeszłości. To aspekt, który UWIELBIAM!
Nie mam do czego się przyczepić, bo byłam pochłonięta od początku do samego końca, a po zakończeniu nie mogłam się pozbierać przez kilka dobrych dni... (jak zwykle, dzięki Marta)
Na dodatek inspiracja grą Layers of fear 😍 To jak wyjątkowo było usiąść po przeczytaniu książki do wyczekiwanej gry i widzieć te mroczne obrazy i elementy… niesamowite uczucie
w końcu marta bijan napisała książkę, której można nadać miano horroru (i to bardzo dobrego horroru). zdecydowanie lepiej się sprawdza jako autorka książek dla starszych odbiorców i z wielką chęcią sięgnę po kolejne jej książki z uniwersum layers of fear. co do samego horroru – fabuła taka jakich milion, ale klimat grozy i szaleństwo bohaterów mnie bardzo wciągnęły i nie mogłam się oderwać od książki tylko chciałam ją czytać, czytać i czytać. miałam kilka razy ciarki i opadała mi szczęka na wybory autorki.
🕯️🏚️: UWAGA: w recenzji pojawiają się spoilery! 🕯️🏚️ Gotycki dom na odludziu, rodzina skrywająca mroczne sekrety, niepokojące wizje i piwnica, o której nikt nie chce rozmawiać. Oni wrócili Marty Bijan to powieść, która od początku buduje atmosferę niepewności i zapowiada historię pełną tajemnic. W dawnym domu należącym do znanego malarza mieszka pisarz tworzący przerażające baśnie dla dzieci, jego pogrążona w smutku żona oraz ich kilkuletni syn. Mężczyzna zmaga się z niemocą twórczą i coraz częściej ucieka w alkohol, a jego zachowanie staje się coraz bardziej niepokojące. Kobieta natomiast sprawia wrażenie osoby, która stopniowo traci kontakt z rzeczywistością. Czy rzeczywiście popada w obłęd, czy może za zamkniętymi drzwiami dzieje się coś znacznie gorszego? Przyjazd młodej służącej dodatkowo komplikuje sytuację, a atmosfera w domu z każdym kolejnym rozdziałem staje się coraz cięższa. Marta Bijan zabiera nas do świata, w którym trudno odróżnić prawdę od złudzeń, a pozornie zwyczajne pomieszczenia skrywają tajemnice mogące zburzyć wszystko. ㅤ 🕯️🏚️ Największym atutem tej książki jest dla mnie klimat. Autorka potrafi stworzyć duszną, niepokojącą atmosferę, w której niemal od początku czuć, że coś jest nie tak. Odizolowany dom, trudne relacje między bohaterami, alkohol, twórcza obsesja i narastające podejrzenia świetnie pasują do gotyckiego horroru. Podoba mi się również sam pomysł na fabułę, szczególnie motyw człowieka, który próbuje odtworzyć utracone życie, nie licząc się z cierpieniem innych. Kiedy jego potrzeba odzyskania rodziny przeradza się w okrutną próbę podporządkowania sobie obcych ludzi, historia nabiera naprawdę niepokojącego wymiaru. To właśnie ten element zainteresował mnie najbardziej, ponieważ pokazuje, jak daleko może posunąć się człowiek, który nie potrafi pogodzić się ze stratą. Żałoba, obsesja i pragnienie odzyskania tego, co bezpowrotnie minęło, stają się tutaj fundamentem grozy, która nie potrzebuje wyłącznie nadnaturalnych zjawisk, by wywołać dyskomfort. ㅤ 🕯️🏚️ [ UWAGA, WCHODZIMY W SPOILERY! ]Jednym z najciekawszych, a zarazem najbardziej niepokojących elementów historii jest sytuacja, w której agresor przejmuje dom i zmusza kobietę oraz jej dziecko do odgrywania roli jego utraconej rodziny. Sam pomysł uważam za bardzo dobry. Jest w nim coś przerażającego, ponieważ ofiary nie tylko zostają pozbawione bezpieczeństwa, ale muszą jeszcze uczestniczyć w cudzym wyobrażeniu o szczęściu. Zamiast po prostu uciec od zagrożenia, są zmuszone funkcjonować w rzeczywistości narzuconej przez człowieka, który nie akceptuje sprzeciwu. Taka sytuacja daje ogromne możliwości budowania napięcia psychologicznego i pokazania strachu, bezradności oraz prób zachowania pozorów normalności. Niestety, im dłużej zastanawiałam się nad przebiegiem wydarzeń, tym częściej pojawiały się w mojej głowie pytania, na które trudno znaleźć przekonujące odpowiedzi. I właśnie tutaj zaczęły się moje problemy z tą historią. ㅤ 🕯️🏚️ Największym zarzutem wobec powieści są dla mnie fabularne nielogiczności, które momentami skutecznie odbierały mi przyjemność z lektury. Główny bohater regularnie upija się do nieprzytomności, a mimo to przez długi czas pozostaje osobą kontrolującą domowników. Naprawdę trudno mi uwierzyć, że kobieta z dzieckiem oraz kilkoro członków służby nie potrafią wykorzystać sytuacji, w której ich prześladowca jest kompletnie pijany, osłabiony lub nieobecny. Przecież nie mówimy o grupie bezbronnych osób zamkniętych z kimś, kto przez cały czas zachowuje pełną czujność. Mamy człowieka, który sam wielokrotnie stwarza okazje do podjęcia działania. Rozumiem, że strach potrafi sparaliżować, a przemoc psychiczna skutecznie odbiera poczucie sprawczości. Jednak w tej konkretnej sytuacji zabrakło mi przekonującego uzasadnienia, dlaczego bohaterowie tak długo pozostają w pułapce. Zamiast zastanawiać się, co wydarzy się dalej, coraz częściej analizowałam, dlaczego nikt nie spróbuje zrobić czegoś, co wydaje się oczywiste. ㅤ 🕯️🏚️ Podobne wątpliwości wzbudził we mnie wątek piwnicy, która początkowo jawi się jako miejsce przesiąknięte mrokiem, budzące lęk i skrywające coś potwornego. Kiedy jednak okazuje się, że schronienie znajdują tam ludzie ze służby, obraz całej sytuacji zaczyna się komplikować w sposób, który nie do końca mnie przekonał. Przez dłuższy czas kilka osób ukrywa się w podziemiach przed agresorem, który regularnie traci przytomność z powodu alkoholu i bywa nieobecny. Oczywiście można tłumaczyć takie zachowanie ogromnym strachem, ale dla mnie zabrakło tu odpowiedniego uzasadnienia oraz konsekwencji w budowaniu sytuacji. To tym bardziej rozczarowujące, że Marta Bijan miała w rękach naprawdę interesujący materiał na psychologiczny horror. Zamiast w pełni skupić się na grozie wynikającej z relacji między bohaterami, musiałam przymykać oko na rozwiązania, które wydawały mi się zbyt mocno naciągane. A szkoda, bo potencjał tej historii jest naprawdę duży. ㅤ 🕯️🏚️ Ostatecznie Oni . to w moich oczach mocny średniak. To książka z bardzo dobrym pomysłem, ciekawym gotyckim klimatem i motywami, które mogłyby stworzyć naprawdę mocną, zapadającą w pamięć opowieść. Doceniam atmosferę niepokoju, temat żałoby i obsesji oraz samą koncepcję człowieka próbującego zmusić innych do odegrania utraconego życia. Niestety, fabularne niedociągnięcia okazały się dla mnie zbyt duże, bym mogła w pełni zaangażować się w historię. Czytało mi się ją przyjemnie, ale im dalej brnęłam, tym trudniej było mi ignorować kolejne nieścisłości. Chętnie wystawiłabym wyższą ocenę, gdyby zachowania bohaterów były bardziej wiarygodne, a niektóre sytuacje lepiej uzasadnione. Nie uważam jednak, że jest to książka całkowicie nieudana. Marta Bijan ma wyczucie klimatu i potrafi zainteresować czytelnika, ale tym razem zabrakło mi dopracowania fabuły. Jeśli lubicie gotyckie historie pełne sekretów, możecie dać jej szansę, jednak warto przygotować się na to, że nie wszystkie rozwiązania będą przekonujące.
Ta książka była jak plasterek na ranę po rozczarowaniu książka ,,Jutro już było". Tutaj każda strona przesiąkała Marta czym oczywiście byłam zachwycona. Niezmiennie będę czekać na to, co jeszcze wypłynie spod jej pióra <3
pomysl na fabule - petarda. motywy wystepujace w ksiazce (obłęd, izolacja, gotycki klimat) - petarda. to bylo bardzo oryginalne, bardzo horrorowe (miejscami naprawde crazy shit) i ocenilabym te ksiazke jeszcze lepiej, gdyby nie wiele wybijajacych z imersji niescislosci fabularnych, o ktorych jest ponizej w spoilerach. . . . spoilery 🚨 trudno mi zrozumiec, dlaczego bohaterowie nie wykorzystywali okazji do ucieczki, zwlaszcza gdy ich oprawca pijany spal przez kilkanascie godzin, lub nawet opuszczal posiadlosc. jeszcze trudniejsza do pojecia jest dla mnie sytuacja ze sluzba uwieziona w piwnicy. naprawde zadna z tych chyba 3 osob przez cala dlugosc ksiazki nie mogla wymknac sie zeby wezwac pomoc? dodatkowo, w pewnym momencie antagonista schodzi do piwnicy. teoretycznie to doskonaly moment na reakcje, ale pracownicy posiadlosci nic nie robia, poniewaz (jak zostaje wyjasnione) "mieli zbyt dobre serce by skrzywdzic agresora" 🥴 caly ten watek z piwnica niezle namieszal, chyba lepiej byloby zostac przy potworach.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Nie było mowy, żeby była niższa ocena. Genialna pozycja. Czułam się brudna jak główna bohaterka. Czułam jej strach. Widziałam ten mrok. Cudowna pozycja. Uwielbiam Martę Bijan w takim wydaniu.
Marta Bijan z pewnością buduje klimat duszny, niepokojący. Czułam wdzierające się do mnie napięcie i niepewność, coś co zawsze towarzyszyło Layers of Fear. Książka już od pierwszych stron oddaje nastrój gry, jej malownicza narracja wyraziście odtwarza się w umyśle. Podobno audiobook jeszcze lepiej działa na zmysły, ale jako że fanką audiobooków nie jestem, zostały mi słowa na papierze. Myślę, że zrobiły bardzo dobrą robotę.
Layers of Fear zanurza nas w umysły artystów, którzy w imię własnej sztuki są gotowi posunąć się zdecydowanie za daleko. Właśnie za to subtelne połączenie strachu z tematami żałoby, artystycznej ambicji i obsesji pokochałam część, na której opiera się książka Marty Bijan.
Spodziewałam się po jej wersji trochę wiekszego odejścia od oryginału, a tu odniosłam wrażenie, że motyw powtarza się praktycznie 1:1. Poza tym kwestia plot twistu (a Marta uwielbia plot twisty) bywała nielogiczna. Za każdym razem przy jej prozie mam też poczucie, że rozwiązanie akcji odbywa się za szybko i zbyt dosadnie.
Myślę, że ostateczne 3.25 to sprawiedliwie zbilansowana ocena. Dzięki Marta za powiew nostalgii, dał mi sporo frajdy!
"Matko przenajświętsza" - taką oto myśl podzieliłam razem z jedną z bohaterek po ukończeniu tej książki, w dwa krótkie wieczory, patrząc tępo w ścianę
Mroczna, hipnotyzująca, tajemnicza... cóż - cała Marta Bijan
Do końca nie było wiadomo komu zaufać, choć pewnych rzeczy się domyślałam, inne były dla mnie całkowitą zagadką, a zakończenie okazało się jednocześnie przerażające i przejmujące
Jak zwykle autorce udało się wszystko połączyć w przemyślaną całość, w której ludzkie koszmary, doświadczenia i myśli mieszały się z rzeczywistością, a raczej... - nieco jej zniekształconą wersją (świetna psychologia bohaterów!!!)
Stąd też przejścia - tak jak w grze - okazywały się niezwykle płynne, wręcz impresjonistyczne, a wcześniejsze zapoznanie się ze światem Layers of Fear pozwoliło mi na dobre zobrazowanie sobie wnętrza domu i jego mieszkańców (a drobne nawiązania do gry były absolutnie świetne!)