Autorka Summer Love powraca z historią o udawanym związku, który szybko wymyka się spod kontroli.
Romy Stone przyjechała do Los Angeles z jednym celem – spełnić marzenie o zostaniu aktorką. Podczas drogi na ważny casting ktoś wjeżdża w jej samochód, a sprawcą okazuje się Tate Sinclair – dziedzic filmowego imperium. Bogaty, przystojny, bezczelnie pewny siebie a przy tym ostatnia osoba, z którą Romy chciałaby mieć do czynienia.
Ich pierwsze spotkanie kończy się awanturą.
Drugie jeszcze gorzej – Tate okazuje się tajemniczym członkiem jury na jej przesłuchaniu.
Każde kolejne spotkanie to mieszanka irytacji, błyskotliwych sprzeczek i niebezpiecznej chemii… aż w końcu przestaje to wyglądać jak przypadek.
Kiedy Sinclair potrzebuje dziewczyny „na niby”, która poleci z nim na wesele siostry w rodzinnym zamku, składa Romy propozycję tak absurdalną, że aż trudno ją odrzucić.
Układ jest prosty, a na stole leżą pieniądze desperacko potrzebne dziewczynie. Lecz w świecie pełnym sekretów, rodzinnych oczekiwań i niewypowiedzianych emocji granica między fikcją a rzeczywistością zaczyna się zacierać.
Kiedy prawdziwe uczucia w fałszywym związku sięgają zenitu, oboje muszą zdecydować, czy odważą się zagrać najtrudniejszą rolę w swoim życiu.
Siebie.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej szesnastego roku życia.
„off-script” było moim drugim spotkaniem z twórczością uli buchacz i bardzo dobrze było mi wrócić do jej pióra. już od pierwszych stron poczułam, że to będzie jedna z tych książek, od których ciężko będzie mi się oderwać — i dokładnie tak było, bo przeczytałam ją praktycznie na jednym posiedzeniu.
tym razem poznajemy romy, która przyjeżdża do los angeles z marzeniem o zostaniu aktorką. w drodze na ważny casting dochodzi do stłuczki, a jej sprawcą okazuje się tate sinclair — dziedzic filmowego imperium, którego romy zdecydowanie nie ma ochoty więcej oglądać. los ma jednak inne plany, bo tate okazuje się członkiem jury na jej przesłuchaniu, a niedługo później składa jej propozycję udawania swojej dziewczyny podczas rodzinnego wesela. z pozoru prosty układ szybko zaczyna się komplikować, szczególnie kiedy między nimi pojawiają się uczucia, których żadne z nich nie planowało.
najbardziej podobała mi się relacja romy i tate’a. ich ciągłe przekomarzanie się, wzajemne dogryzanie i ta chemia między nimi sprawiły, że naprawdę dobrze się ich czytało. podobało mi się też to, że ich relacja nie zmieniła się nagle z dnia na dzień, tylko rozwijała się stopniowo.
bardzo polubiłam również sam klimat książki — hollywood, castingi, rodzinne sekrety i trochę bardziej luksusowy świat tate’a fajnie dopełniały całą historię. no i zdecydowanie nie mogę pominąć tego, jak bardzo mnie wciągnęła. praktycznie cały czas chciałam wiedzieć, co będzie dalej, a kiedy mówiłam sobie „jeszcze tylko jeden rozdział”, kończyło się na kolejnych kilku.
nie wszystko było dla mnie idealne i momentami łatwo było przewidzieć, w którą stronę pójdzie fabuła, ale zupełnie nie przeszkodziło mi to w czerpaniu przyjemności z czytania. to po prostu bardzo przyjemna historia, przy której świetnie spędziłam czas i zdecydowanie cieszę się, że po nią sięgnęłam.
nie chcę krzywdzić tej książki dając jej poniżej dwóch gwiazdek, bo główny wątek był serio spoko ale ilość podtekstów i fragmentów, które nie powinny się tu znaleźć nie pozwala mi dać wyższej oceny
„-Co, do cholery, robisz w tym barze? -Pozwalam na siebie nakrzyczeć własnej żonie.”
„[…] Ale to w porządku, wiesz? Bo pierwszy raz ktoś nazywa mnie moim imieniem, a ja nie nienawidzę tego, jak brzmi.”
⋆⭒˚。⋆
⭒ Czy wy też często czujecie, że dzisiejszy dzień będzie świetny, a potem wylewa się lawina niepowodzeń, awantur, dziwnych konwersacji i spotkań? Bo w przypadku Romy Stone właśnie tak było. Dzień zapowiadał się świetnie, wsiadła do swojego ukochanego grata i jechała na bardzo ważny casting. No i co mogło pójść nie tak? Ktoś wjeżdża w jej samochód, a tym kimś okazuje się Tate Sinclair, dziedzic filmowego imperium, obrzydliwie bogaty, pewny siebie i totalnie przystojny. Ich pierwsze spotkanie nie wypada najlepiej, a z każdym kolejnym jest coraz gorzej. Czy w końcu zakopią topór wojenny? Co przyczyni się do rozwoju ich relacji i co tak naprawdę pomiędzy nimi powstanie?
⭒ Na początku chciałabym podziękować wydawnictwu, jak i Uli, za możliwość zrecenzowania ich historii, jak i pogratulować wydania kolejnej książki!!
⭒ Pisząc tę recenzję, sama mam okropny mętlik w głowie co do tej książki, bo z jednej strony cudownie się bawiłam i bardzo przyjemnie czytało mi się tę książkę, a z drugiej strony, kurczę, zachowania Romy bardzo często mnie irytowały i wydawały się dla mnie dziecinne.
Tate Sinclair, cóż, na początku można było pomyśleć, że to typowy pies na baby, ale im dalej w książce, to tak naprawdę dowiadujemy się, kim NAPRAWDĘ jest Tate. Możemy zacząć domyślać się, kiedy zakłada maskę, a kiedy pokazuje nam całego prawdziwego siebie. Widać od początku, że on nie chce źle dla Romy, nie jest negatywnie nastawiony ani nie jest chamski czy opryskliwy. To samo o sobie mówi już, kim jest. Sinclair jest osobą, która ma za dobre serce i jest za dobrym człowiekiem jak na miejsce, w którym został wychowany, i na to, JAK został wychowany. Mimo tego wszystkiego, okropnej rodziny czy góry pieniędzy, widać, że mimo wszystko stara się być sobą. Najbardziej jednak poznajemy go przy Romy. To właśnie ona pomogła mu się otworzyć, tak naprawdę nawet nieświadomie. To przy niej poczuł się tak komfortowo, żeby zacząć odkrywać każdy kawałek siebie, nie tylko ten ukryty talent, o którym nikt nie wie, ale także te „zepsute” przez jego rodziców części.
Bardzo go polubiłam. To, jak traktował Romy, po prostu mnie urzekło. To, że zapamiętywał każdy malutki szczegół i dbał o jej komfort i dobro.
Romy, oh Romy, co ja mam z tobą zrobić, dziewczyno? Romy to na pewno nie będzie moja ulubiona bohaterka ani postać, która zostanie ze mną na długo. Totalnie się do niej nie przywiązałam. Jej zachowania bardzo często mnie wkurzały i irytowały. Zachowywała się często bardzo dziecinnie i irracjonalnie, choć były momenty, gdzie po prostu śmiałam się z jej tekstów, bo tego nie można jej ująć, że teksty i myśli po prostu były tak zabawne, że nie wytrzymałam ze śmiechu. Ale mimo wszystko często po prostu była głupia. Nie mamy nawet jakiegoś ogromnego powodu, z jakiego w tak zły sposób traktowała Sinclaira. To już w ogóle było dla mnie irracjonalne.
Sama ich relacja w tej książce naprawdę mi się podobała. To, jak ten układ ich do siebie zbliżył, to, że oni tak naprawdę sami nie wiedzieli, kiedy granica pomiędzy nimi zaczęła się zacierać i kiedy ich uczucia wyszły poza układ. Jestem fanką motywu fake dating i jestem usatysfakcjonowana.
Tak jak pisałam wcześniej, z jednej strony szybko, przyjemnie i płynnie czytało mi się tę książkę, a z drugiej strony zachowania Romy po prostu już mnie męczyły i miałam dość.
Podsumowując, mimo wszystko naprawdę dobrze bawiłam się na tej książce. Mimo że nie wszystko mi w niej pasowało, a zachowania Romy bardzo często wystawiały moją cierpliwość na próbę, to nie mogę powiedzieć, że się źle bawiłam na tej książce czy że żałuję przeczytania jej. Jest to książka, która z jednej strony potrafi irytować, ale z drugiej strony dobrze się na niej bawisz i potem masz problem z daniem odpowiedniej opinii.
Hejka!!! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzja książki " Off script" od Uli Buchacz.
Zacznijmy od tego, że do twórczości Uli Buchacz mam duży sentyment, ponieważ to właśnie książka "Summer Love" była jedną z pierwszych książkami z którą zaczęłam swoją przygodę z czytaniem.
Jedną z rzeczy, które na początku mi przeszkadzały, były przerywniki, podczas których zmieniał się czas. Przez to trudno było mi się wciągnąć w historię, ponieważ nie zawsze rozumiałam, w którym momencie po zmianie czasu aktualnie się znajduję.
Czytając tę książkę, miałam różne emocje. Były momenty, w których bardzo się wciągałam, ale zdarzało się też, że po 20 stronach historia zaczynała mi się dłużyć i czytałam już tylko po to, żeby czytać.
Slow burn w tej historii bardzo mi się podobał. Ich relacja rozwijała się powoli i właśnie tak powinien wyglądać slow burn.Jednak niektóre dialogi były po prostu żenujące i niestety musiałam je pomijać.
Bardzo podobał mi się klimat, który panował w tej historii, i uważam, że to właśnie on zdecydowanie uratował większość tej książki.
Nie ukrywam, że polubiłam głównych bohaterów, ale jednocześnie niektóre zachowania Romy doprowadzały mnie do szału, ponieważ była niezdecydowana w różnych kwestiach. Najbardziej irytowało mnie jednak jej podejście do Tate'a , ponieważ w jednej chwili wszystko między nimi było super, a zaraz potem zaczynała się na niego denerwować, mimo że tak naprawdę nic nie zrobił.
Mimo kilku rzeczy, które mi przeszkadzały, nie żałuję czasu spędzonego z tą historią. Mam duży sentyment do autorki, dlatego zawsze cieszę się, kiedy mogę sięgnąć po jej kolejną książkę. Tym razem nie wszystko zagrało tak, jakbym chciała, ale znalazłam też elementy, które naprawdę mi się podobały. Off Script nie okazało się dla mnie historią idealną, jednak miało w sobie coś, co sprawiło, że nie mogę powiedzieć, że był to całkowicie stracony czas.
Na wstępie chciałabym 𝐳 𝐜𝐚ł𝐞𝐠𝐨 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐚 𝐩𝐨𝐝𝐳𝐢𝐞̨𝐤𝐨𝐰𝐚𝐜́ 𝐔𝐥𝐢 za ofiarowaną mi szansę. Jestem 𝐧𝐢𝐞𝐬𝐚𝐦𝐨𝐰𝐢𝐜𝐢𝐞 𝐰𝐝𝐳𝐢𝐞̨𝐜𝐳𝐧𝐚 za możliwość wzięcia historii 𝐑𝐨𝐦𝐲 𝐢 𝐓𝐚𝐭𝐞’𝐚 pod swoje skrzydła. 𝑰𝑳𝒀!! ❤️🩹
Śmiało mogę nazwać tę pozycję 𝐩𝐞𝐫𝐟𝐞𝐤𝐜𝐣𝐚̨. Genialne wykreowanie fabuły i bohaterów, przyjemny styl pisania, który sprawia, że nie można się oderwać oraz emocje, które przepełniają serce. Poznawanie tej historii było 𝐰𝐬𝐩𝐚𝐧𝐢𝐚ł𝐚̨ 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐠𝐨𝐝𝐚̨, która zapisała się na mojej duszy. 🩷
𝐑𝐨𝐦𝐲 𝐒𝐭𝐨𝐧𝐞 pragnie zostać 𝐚𝐤𝐭𝐨𝐫𝐤𝐚̨, dlatego przyjeżdża do Los Angeles na 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐬ł𝐮𝐜𝐡𝐚𝐧𝐢𝐞, które mogłoby odmienić jej życie. Niestety na drodze napotyka przeszkodę w postaci 𝐓𝐚𝐭𝐞’𝐚 𝐒𝐢𝐧𝐜𝐥𝐚𝐢𝐫’𝐚, który wjeżdża w jej samochód. Spotkanie to kończy się dość 𝐧𝐢𝐞𝐩𝐫𝐳𝐲𝐣𝐞𝐦𝐧𝐢𝐞, co zresztą można powiedzieć o kilku kolejnych. Natomiast wróćmy jeszcze do tematu przesłuchania… Ten sam Tate okazuje się nie tylko 𝐭𝐚𝐣𝐞𝐦𝐧𝐢𝐜𝐳𝐲𝐦 𝐜𝐳ł𝐨𝐧𝐤𝐢𝐞𝐦 𝐣𝐮𝐫𝐲 na przesłuchaniu Romy, ale też 𝐝𝐳𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐜𝐞𝐦 𝐟𝐢𝐥𝐦𝐨𝐰𝐞𝐠𝐨 𝐢𝐦𝐩𝐞𝐫𝐢𝐮𝐦, co oczywiście nie jest dla niej wymarzoną informacją. Dziewczyna chce zapomnieć o tym człowieku, ale niestety 𝐥𝐨𝐬 𝐫𝐨𝐛𝐢 𝐬𝐰𝐨𝐣𝐞 𝐢 𝐜𝐢𝐚̨𝐠𝐥𝐞 𝐬𝐭𝐚𝐰𝐢𝐚 𝐠𝐨 𝐧𝐚 𝐣𝐞𝐣 𝐝𝐫𝐨𝐝𝐳𝐞. Pewnego dnia z ust Tate’a pada 𝐧𝐢𝐞𝐜𝐨𝐝𝐳𝐢𝐞𝐧𝐧𝐚 𝐩𝐫𝐨𝐩𝐨𝐳𝐲𝐜𝐣𝐚… na którą Romy przystaje. A wtedy rozpoczyna się ich historia. 💗
Ula stworzyła 𝐠𝐞𝐧𝐢𝐚𝐥𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐛𝐨𝐡𝐚𝐭𝐞𝐫𝐨́𝐰, których nie da się nie lubić! 𝐑𝐨𝐦𝐲 to niesamowita dziewczyna z genialnym vibem i ciekawą historią. Przepełnia ją 𝐳𝐚𝐚𝐧𝐠𝐚𝐳̇𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞 𝐢 𝐚𝐦𝐛𝐢𝐜𝐣𝐚, które na pewno doprowadzą ją na szczyt. Posiada wiele cierpliwości, naturalnego uroku i aktorskiego talentu. Choć początkowo nie można nazwać ją fanką 𝐓𝐚𝐭𝐞’𝐚, z czasem dla niego przepada. Zupełnie jej się nie dziwię. Łączy ich 𝐧𝐢𝐞𝐳𝐰𝐲𝐤ł𝐚 𝐜𝐡𝐞𝐦𝐢𝐚! Natomiast sam główny bohater wydaje się typowym, pewnym siebie i zadufanym w sobie dupkiem, a jednak prawda jest taka, że 𝐤𝐚𝐳̇𝐝𝐞𝐠𝐨 𝐝𝐧𝐢𝐚 𝐧𝐨𝐬𝐢 𝐦𝐚𝐬𝐤𝐞̨, za którą kryje się 𝐰𝐬𝐩𝐚𝐧𝐢𝐚ł𝐲, 𝐮𝐫𝐳𝐞𝐤𝐚𝐣𝐚̨𝐜𝐲 𝐢 𝐳𝐚𝐛𝐚𝐰𝐧𝐲 𝐟𝐚𝐜𝐞𝐭, którego na pewno pokochacie. Do tego jego siostra 𝐚𝐛𝐬𝐨𝐥𝐮𝐭𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐝𝐨𝐛𝐲ł𝐚 𝐦𝐨𝐣𝐞 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞! 𝐆𝐫𝐚𝐜𝐞 to niezwykle 𝐳𝐚𝐛𝐚𝐰𝐧𝐚, 𝐨𝐭𝐰𝐚𝐫𝐭𝐚 𝐢 𝐩𝐨𝐳𝐲𝐭𝐲𝐰𝐧𝐚 𝐤𝐨𝐛𝐢𝐞𝐭𝐚, która urzekła mnie od pierwszego wypowiedzianego zdania. Aż szkoda, że to nie ze mną wzięła ślub… 😭
Jeśli jesteście fanami 𝐬𝐥𝐨𝐰 𝐛𝐮𝐫𝐧𝐨́𝐰, 𝐡𝐢𝐩𝐧𝐨𝐭𝐲𝐳𝐮𝐣𝐚̨𝐜𝐞𝐣 𝐜𝐡𝐞𝐦𝐢𝐢 𝐢 𝐟𝐚𝐤𝐞 𝐝𝐚𝐭𝐢𝐧𝐠𝐮, ta opowieść jest dla was. Mnie zdobyła bezpowrotnie i do końca świata będę wdzięczna za możliwość jej patronowania! 𝐃𝐳𝐢𝐞̨𝐤𝐮𝐣𝐞̨ 𝐣𝐞𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞 𝐫𝐚𝐳 i mam nadzieję, że wy również przepadniecie dla Romy i Tate’a. 💞
„Off-Script” to jednotomowy slow burn, w którym poznajemy historię Romy Stone, początkującej aktorki, oraz Tate’a Sinclaira, syna właściciela popularnej wytwórni. Ich historia opiera się na udawanym związku, ale uwierzcie mi, że to, co Ula napisała na tych prawie 600 stronach, przerosło moje oczekiwania! Nie spodziewałam się, że aż tak będę się dobrze bawić, a historia Romy i Tate'a spełni moje oczekiwania. 🫶🏻
Losy Romy i Tate’a przecinają się już na samym początku książki, kiedy dochodzi do wypadku. Kilka godzin później spotykają się na przesłuchaniu, a kilka miesięcy później ich drogi krzyżują się na imprezie halloweenowej. Jakby tego było mało, okazuje się, że współlokatorka i jednocześnie przyjaciółka Romy spotyka się z najlepszym przyjacielem i współlokatorem Tate’a. Czy to nie brzmi jak przeznaczenie?
Kiedy Tate potrzebuje udawanej dziewczyny, aby uratować rodzinne dziedzictwo, proponuje Romy, żeby weszła w tę rolę. I chociaż ich początki zdecydowanie nie należą do najprzyjemniejszych, a Romy nie darzy go zbyt ciepłymi uczuciami, zgadza się przyjąć najważniejszą rolę w swoim życiu - ROLE ZAKOCHANEJ DZIEWCZYNY TATE'A.
Wszystko zaczyna się zmieniać, kiedy wspólnie przyjeżdżają do Anglii, a najważniejszym wydarzeniem tego tygodnia jest ślub siostry Tate’a. Właśnie tego dnia oficjalnie rozpoczyna się ich układ, a z każdym kolejnym dniem, każdą rozmową i każdą wspólnie spędzoną chwilą ich uczucia względem siebie powoli zaczynają się zmieniać.
I właśnie za to pokochałam tę historię! Za ten slow burn, który został opisany w tak cudowny, delikatny i subtelny sposób. Nie znajdziecie tutaj nachalnie przedstawionych scen seksualnych. Znajdziecie za to spojrzenia, drobne gesty, emocje i uczucia, które rozwijają się powoli, aż w pewnym momencie zaczynają znaczyć o wiele więcej, niż bohaterowie chcieliby przyznać.
Oboje zakochują się w sobie, ale żadne z nich nie chce powiedzieć tego na głos, bo przecież to tylko układ, prawda? Mają jedynie odgrywać zakochanych ludzi… Problem w tym, że serce nie zawsze potrafi odróżnić udawanie od prawdziwego uczucia.
W końcu nadchodzi przełomowy moment w ich relacji - wyznanie uczuć i pierwszy pocałunek!!!! I kiedy wydaje Ci się, że teraz wszystko będzie już dobrze… na scenę wkracza matka Tate’a, "ubrana cała na czerwono”, i niszczy wszystko, co bohaterowie zdążyli między sobą zbudować.
Słowa wypowiedziane dzień wcześniej, wyznane uczucia i nadzieja na wspólną przyszłość nagle przestają mieć znaczenie. Romy ucieka. Ucieka z zamku, z Anglii, bo zwyczajnie się boi. A Tate, choć sam cierpi, wie, że jeśli naprawdę ją kocha, musi pozwolić jej odejść. Wie, że przy jego rodzinie Romy nie będzie szczęśliwa.
Nie maja kontaktu, do momentu ślubu ich przyjaciół, a wraz z nim ich spotkanie po ośmiu miesiącach rozłąki. To właśnie na ten moment tak bardzo czekałam!!! Wreszcie mają szansę ze sobą porozmawiać, powiedzieć sobie to, co przez tak długi czas trzymali w sobie, i przyznać, jak bardzo za sobą tęsknili. Bo te osiem miesięcy było dla nich niesamowicie trudne.
I dostajemy upragniony HAPPY END! Ale nie byle jaki! To zakończenie jak z najlepszego filmu romantycznego: dwoje ludzi, którzy się kochają, wzajemnie się uratowali i stworzyli miłość, na którą naprawdę zasługiwali. ❤️🩹
This entire review has been hidden because of spoilers.
🎬Ta książka brzmiała jak komedia romantyczna z lat 2000!
🩷Jest to kolejna historia spod pióra Uli, którą poznałam. Jej styl jest lekki i przyjemny, a tę pozycję czytało mi się bardzo szybko mimo iż ma ona prawie 600 stron.
🎬Historia opowiada o Romy, która jest aspirującą aktorką, ale w drodze na casting psuje jej się auto, a następnie ktoś w nią wjeżdża (uwielbiam ten początek 🤭). Tego samego chłopaka spotyka także na castingu, który postanawia jej uprzykrzyć życie. Sam początek historii brzmi bardzo filmowo, tak jak cała reszta. Po jakimś czasie wpadają na siebie jeszcze raz i Tate proponuje Romy pierwszą "poważną" ofertę "aktorską"- by została dziewczyną na ślub jego siostry. mimo widocznej niechęci ze strony dziewczyny do chłopaka zgadza się.
🩷 Romy jest ciekawą bohaterką. Co bardzo mi się w niej podobało to jak podchodziła do życia. Jej styl bycia, humor jak i podejście do niektórych sytuacji był bardzo intrygujący i po prostu robiło mi się ciepło na jej myśl. Natomiast gdzieś po 240 stronach nadal pokazywała dużo niechęci w stosunku do Tate'a, gdzie on nie robił nic złego. Im więcej czytałam jej sprzeczność mnie trochę odpychała. Jedno myślała i jedno mówiła (gdy chodziło o Tate), co na początku doskonale rozumiałam i jest jej to taki system obronny, to potem jednak stało się to trochę irytujące, bo było tego po prostu za dużo.
🎬A Tate?! Omg, zakochacie się w nim. Mimo iż Romy mi dawała jasne znaki on i tak robił co chciał. Troszczył się nie tylko o Romy, ale jego relacja z siostrą także chwyciła mnie za serce. Tate był złamanym chłopakiem z przygotowaną przyszłością, której nie chciał. Mimo tego nie pokazywał tego jeśli chodziło Romy czy Grace. Tate wolał się schować się po osłoną próżności i bogactwa, a okazał się idealnym materiałem na męża.
🩷Co sprawia, że fake dating ma sens? Wymuszona bliskość bohaterów. Jednak bez napięcia ona nie ma sensu, jednak tutaj?! Bardzo chciałam po prostu wejść do książki i im pomóc, bo chemia była tak namacalna. Slow burn był tu także widoczny i uwielbiam ten motyw, ale było mi trochę szkoda Tate'a jak na to czytałam.
🎬Mamy w tej książce relacje toksyczne, jak i te, do których dążymy. Przyjaciele Romy byli wspaniali, i ta historia nie była by taka sama bez nich. Niby byli trochę mało widoczniczni jednak bardzo potrzebni.
🩷Podsumowując świetnie bawiłam się na tej pozycji, a vibe historii jest prześwietny! Także miejsce, gdzie dzieje większość akcji, było tak klimatyczne, że chciałam się tam po prostu przenieść.
𓏲⋆ ; Hejka! Dziś witam was w recenzji kolejnej książki, dziś zobaczycie u mnie recenzje „Off-Script” od Uli Buchacz.
𓏲⋆ ; Mam pewien problem co do tej książki, raz naprawdę mi się podobało i czytało mi się ją naprawdę świetnie, a po odłożeniu jej nawet na pięć minut i znów wrócenie do czytania to nie płynęło mi się przez nią tak jak chwile temu. Jest to dla mnie dziwne bo to chyba pierwsza sytuacja gdy miałam tak z jakąkolwiek książka. Bardzo częste przerywniki, typu zmienianie perspektyw bohaterów oraz „skipowanie” akcji dosyć mnie rozpraszały, w niektórych momentach musiałam czytać zdanie pare razy aby zrozumieć co się w ogóle dzieje w akcji.
𓏲⋆ ; „Slown Burn” to motyw który został naprawdę bardzo dobrze tu poprowadzony. Podobało mi się to, że mimo uczuć bohaterów to zostawiali to w swoich myślach i tutaj super zostało to napisane.
𓏲⋆ ; Nasza główna bohaterka raz mnie denerwowała a raz naprawdę ją lubiłam. Chyba najbardziej denerwujące dla mnie było to, że była raz bardzo miła dla głównego bohatera a po chwili MIMO, ŻE NIC NIE ZROBIŁ, była odrazu dla niego opryskliwa. Poza tym jest naprawdę była w porządku, dało się ją polubić i sama ją polubiłam lecz jej zachowanie w niektórych sytuacjach było dla mnie niezrozumiałe.
𓏲⋆ ; Tate - Jest to moja ulubiona postać z książki, mimo jego niektórych trochę żenujących tekstów to był naprawdę świetną postacią. Czułam jego emocje i żal do osób które zostały przez niego wymienione. ( ɴɪᴇ ᴘᴏᴅᴀᴊᴇ ᴅᴏ ᴋᴏɢᴏ ᴀʙʏ ɴɪᴇ ʀᴏʙɪć ꜱᴘᴏɪʟᴇʀóᴡ! ) Jest naprawdę super stworzoną postacią i czułam od niego prawdziwość.
𓏲⋆ ; Ogólnie książka była w porządku, nie jest to niestety dla mnie nic nadzwyczajnego ale czytanie jej było mimo wszystko przyjemne. Jest to historia bez większych dramatów i afer przez co można ją na spokojnie przeczytać w pare wieczorów mimo, że liczy prawie sześćset stron. Jest długo to fakt ale jak ktoś się naprawdę wciągnie to myśle, że bez większego problemu szybko ją skończy.
Czytałam już wcześniejsze książki Uli, które mi się podobały. Jednak do tej historii podeszłam bez oczekiwań, okazała się świetna i naprawdę cudownie mi się ją czytało!
Poznajemy głównych bohaterów, którzy już przy pierwszym spotkaniu się ze sobą kłócą. Romy chce zostać aktorką, natomiast Tate okazuje się tajemniczym jury na jej przesłuchaniu. Ta dwójka już od pierwszych stron rozkochała mnie w sobie.
Cała fabuła była taka przyjemna. Czytało mi się cudownie czekając na kolejne rozwinięcia ich relacji. Bohaterowie mają udawać związek, co zostało świetnie przekazane. Podobało mi się jak ta,mimo, że prosta fabuła, była dla mnie momentami zaskakująca czy wzbudzająca emocje. Ta historia jest pełna wątków, które nie pozwalają na nudę.
Autorka pisze bardzo przyjemne. Już od pierwszych stron wciągnęła mnie w klimat historii i chciałam codziennie jak najszybciej do niej wracać. Podobało mi, że mogliśmy poznać bohaterów również od tej głębszej strony, na które pozwalały nam świetne opisy.
Jak już wspomniałam bohaterowie urzekli mnie od pierwszych rozdziałów. Każdy z nich miał swoją historię do opowiedziana, która została w moim sercu. Niezwykle związałam się z Romy, w której znałam cząstkę siebie i było to bardzo wyzwalające.
AAAAAAAAAAAA TA KSIĄŻKA TO SPEŁNIENIE MOICH NAJSKRYTSZYCH MARZEŃ kocham Hollywood, świat filmowy i całą otoczkę tego świata, się to było logiczne, że fabuła mi się spodoba SCENA Z BARU Z PIOSENKĄ ELVISA PRESLEYA WOW. te liczne nawiązania do pop kultury i filmów to miód na moje serce... i te cytaty na początku każdego rozdziału 😭😭 główni bohaterowie mnie trochę irytowali, nie powiem że nie, bo zachowywali się jak nastolatkowie... ale mimo wszystko wybaczam im to bo klimat tej książki był niepowtarzalny!
Ta książka moim zdaniem była jedną z fajniejszych, jakie czytałam z tego wydawnictwa. Ogólnie sztampowy fake dating, ale w fajnych warunkach i stylu pisania. Super vibe zamku, bogatej rodziny itd. Tate, młody dziedzic Sinclairów, oczywiscie cudowny. Polecam