No dość humorystyczna lektura, muszę przyznać. Ogólnie rzecz biorąc miałem nie oceniać, bo ludzie to często odbierają (w przypadku takich książek jak ta) jako deklarację polityczną, ale już naprawdę nie zdzierżyłem. "Antysystem" to jednak było zbyt wiele ...
Zanim przejdę do konkretów, muszę przyznać, że:
- podcastu ("Antysystem" to oryginalnie audycja albo podcast) nie słyszałem - nigdy - więc nie byłem sprime'owany i tylko mgliście wiedziałem czego się spodziewać
- czytam/słucham treści z każdej strony sceny politycznej (od libertarian, nacjonalistów i RAZa po Krytykę Polityczną i hardcore'owych marksistów) - głównie po to aby zchallenge'ować swoje myślenie, trochę wyjść z bańki informacyjnej i zrozumieć jak myślą inni ludzie
- no i generalnie zazwyczaj wszędzie da się znaleźć coś ciekawego/niebanalnego, albo przynajmniej wartego notatki/rozkminki ...
... ale momentami miałem wrażenie, że "Antysystem" to jest obraza inteligencji. To nie ma faktów, nie ma racjonalnych ciągów przyczyno-skutkowych, nie ma głębokich przemyśleń - jest dopasowywanie obserwacji do swojego światoglądu i naginanie interpretacji tej percepcji do poziomu wariata i debila. To jak panowie autorzy próbowali "chłopsko-rozumowo" tłumaczyć dlaczego Trump nie mógł mieć nic wspólnego z aferą Epsteina to już nawet nie był kabaret tylko jakaś czysta groteska od której mleko kiśnie w 5 minut ...
Męczy czytanie/słuchanie tego. Nawet dla beki nie warto. Jest sekciarstwo. Są totalne klapki na oczach. Jest doktrynerstwo. Pierwsza połowa to czysty dramat, w drugiej Lisiecki/Lisicki jeszcze parę razy próbuje ogarniać Cejrowskiego, ale nie ratuje to tej książki. Człowiek czuje się lekko zbrukany po tych bzdurach - dwóch obłąkańców zamyka oczy i rysuje sobie świat wg swoich wyobrażeń - strach pomyśleć, że ktoś mógłby to wziąć na poważnie.
P.S. książkę przeczytałem parę tygodni temu, więc recenzja jest na chłodno - trzeba było chwilę odczekać aż dobrzy ludzie dodadzą ją w GR do bazy.