Pierwsza połowa XX stulecia to "złoty wiek" filmu animowanego, który był ważnym zjawiskiem społecznym, a nie tylko dziecięcą rozrywką, przerywanym reklamami serialem czy artystycznym laboratorium. Twórcy animacji prowadzili dialog z żywo reagującą publicznością, a nie garstką koneserów, oraz wyznaczali nowe kierunki rozwoju kina. Widzowie nie wyobrażali sobie seansu filmowego bez krótkiego dodatku. Zaradni producenci zarabiali więc na kreskówkach duże pieniądze. Artyści awangardowi, nie myśląc o zysku, szukali nowych form wypowiedzi i marzyli o rewolucji w malarstwie. Cenzorzy i moraliści niepokoili się wpływem rysunkowych żartów na obyczaje kinomanów. Politycy zaś zastanawiali się, w jaki sposób wykorzystać animację do własnych interesów. Dziś z kolei małe wielkie kino sprzed kilku dziesięcioleci stanowi niedościgniony ideał sztuki rozrywkowej, a także najważniejszy punkt odniesienia w całej historii animacji.
Znakomite, bogato ilustrowane, analityczne ujęcie tematyki, rzadko poruszanej w sposób tak kompleksowy, zwłaszcza wśród publikacji dostępnych na polskim rynku wydawniczym. Książka Pawła Sitkiewicza obejmuje historię kina animowanego z "okresu klasycznego", od prapoczątków gatunku (pierwsza dekada XX wieku - z małymi "wybiegami" wstecz) do drugiej połowy lat 60-tych.
Autor wychodzi daleko poza ramy, w których w omawianym okresie dominował film animowany w świadomości masowego odbiorcy - tych spod szyldu Walta Disneya, wytwórni Warner Bros. i ich Looney Tunes, czy animacji Hanna-Barbera Productions - choć oczywiście nie pomija i nie bagatelizuje ich wpływu na kulturę i popkulturę.
Paweł Sitkiewicz wiele miejsca poświęca zapomnianym klasykom i perłom kina animowanego, animacjom w służbie satyry, propagandy politycznej i wojennej, kinu awangardowemu, abstrakcyjnemu i eksperymentalnemu, oraz geniuszom animatroniki, pionierom kina lalkowego i rysunkowego, innowatorom i prekursorom sztuki animacji, takim jak Władysław Starewicz, Émile Cohl, Willis O’Brien, Raymond „Ray” Harryhausen, Arthur Melbourne-Cooper, George Pal, bracia Fleischerowie, Tex Avery czy Oskar Fischinger.
Niesamowita, niezwykle drobiazgowa i rzetelna monografia, której jedynym minusem będzie dla niektórych czytelników jej nieco akademicki ton, przez może być dla nich mniej przystępna. Gorąco polecam lekturę - to rzecz obowiązkowa nie tylko dla fanów animacji, ale dla każdego miłośnika kina - a wraz z nią eksplorację internetowych serwisów wideo, gdzie znaleźć można wiele z omawianych tu zakurzonych skarbów "małego wielkiego kina".