Tytułowym niebotykiem jest Prudential, najwyższy budynek przedwojennej Warszawy, którego uroczyste oddanie do użytku 2 czerwca 1934 jest jedną z finałowych scen powieści. Zaprojektowany został przez Stefana Bryłę, występującego w książce w drugoplanowej roli, obok innych, fikcyjnych przedstawicieli ówczesnej inteligencji warszawskiej, profesorstwa Zasławskich, mecenasów Steina i Koronowskiego oraz mistrza cukierniczego Antoniego Starczewskiego.
Po odzyskaniu niepodległości i zwycięskiej wojnie z bolszewikami Warszawa pięknieje z dnia na dzień, a w jej wizji autorstwa Marii Paszyńskiej bolesne, brzydkie przejawy polskiego ubóstwa i zacofania odsuwane są na daleki plan. Warszawskie elity cenią wolność, są światłe, oczytane, cenią nową klasę rzemieślniczej arystokracji, nie stronią od przyjacielskich relacji z żydowskimi prawnikami czy przedsiębiorcami, no i całym sercem angażują się w akcje filantropijne na rzecz biedoty. Czasami tylko prywatne wybory wykraczają poza przyjęte normy, a los nie zawsze okazuje się łaskawy.
Głównymi bohaterami powieści jest pięciu młodych mężczyzn: trzech braci Zasławskich, Jan, Andrzej i Tadeusz, przyjaciel Jana, Berek Stein, oraz podążający śladami ojca, zaprzyjaźniony z Andrzejem, Wojtek Starczewski. Kariera zawodowa każdego z nich zapowiada się dość obiecująco. Gdyby jeszcze życie prywatne było mniej wyboiste! Najbardziej wyrazistymi postaciami pod względem losów osobistych są Berek i Jan. Z tym, że historia romansu Berka przedstawiona jest w formie retrospekcji i stanowi okazję do formułowania uogólniających życiowych maksym, mających nie tylko służyć autoteterapii, ale przede wszystkim wspomóc Jana. Bo tragedia przeżywana przez najstarszego z braci Zasławskich walczy w powieści o lepsze z zachwytem nad pięknem Warszawy i jej pierwszym wieżowcem.
Na losy piątki i ich rodzin nie ma w tym tomie wpływu polityka. Dość powiedzieć, że ojciec Berka nie ma żadnych problemów, aby uruchomić swoje kontakty w żydowskim środowisku prawniczo-biznesowym, które mają ułatwić karierę prawniczą w Monachium synowi i jego przyjacielowi, Janowi Zasławskiemu. A jest, przypominam, rok 1934. Ta sytuacja zapewne się zmienia w następnym tomie serii pt. „Gonitwa chmur”. Niestety, podczas gdy „Warszawski niebotyk”, będący debiutem powieściowym Marii Paszyńskiej, został teraz, po dziesięciu latach wznowiony i, jak przyznaje autorka, także lekko przeredagowany oraz wydany również w dobrej interpretacji audio przez Macieja Motylskiego, drugi tom jeszcze się takiego upliftingu nie doczekał.
Mój odbiór książek Marii Paszyńskiej jest dość zróżnicowany. Wszystkie są klimatyczne i ładnie, elegancko napisane. Ale jej powieści historyczne często ustępują konkurencji pod względem atrakcyjności akcji, sylwetek bohaterów i obrazu epoki. Tej należy się dodatkowy plus jako autorskiemu debiutowi. Jednak spośród wszystkich znanych mi, napisanych przez nią utworów, nadal najwyżej oceniam Wydmuszkę, otwierającą „Taniec pszczół”, zbiór opowiadań z czasów wojny.