Waid kontynuuje swoją przygodę z marką Daredevil i nadal mu to wychodzi więcej niż dobrze. Wszyscy już wiedzą, że Matt to niewidomy bohater, który za dnia jest zawziętym prawnikiem, po to aby wolnym czasie działać jako zamaskowany heros. Pierwsza historia poniekąd jest z tym powiązana, bo zgłasza się ktoś z przeszłości Murdocka, a kto zajmował się wyczynowymi popisami na motorze. Tzw. Stunt Master.
Szkopuł w tym, że bezlitosna firma, z jaką był mężczyzna związany, wykorzystuje jego wizerunek i ksywkę, aby reklamować całkiem nowego kaskadera. Bohater nieco bagatelizuje sprawę, do czasu aż znajomy ginie. Wtedy wszystko przybiera formę osobistej sprawy. Matt będzie musiał poszukać kilku odpowiedzi, bo jak to zwykle bywa, nie wszystko jest takie na jakie wygląda.
Nieco dalej odkryje, że na jego nową dziewczynę ktoś dybie i trzeba będzie sobie z tym problemem poradzić. Jest to chyba mój ulubiony kawałek tego niestety dosyć krótkiego albumu (liczy nieco ponad sto stron), który ma na dodatek całkiem fajne zakończenie.