Jump to ratings and reviews
Rate this book

Jestem egzaltowaną lentilką

Rate this book
Opowiadania surrealistyczne? Ejakulacja jako temat? Science fiction o dewiantach? Horrory erotyczne? Książka nieznanego pisarza z małej wsi wprawiła czeskich czytelników w zdumienie. A ja wiem: otóż jest to PORNOGRAFICZNA KRYTYKA SPOŁECZNA.
W Anonimowej Republice 90% ludzi nie ma żadnych praw. Seks zastępuje relacje międzyludzkie. Nawet każdy pisarz zawsze musi być gotowy na stosunek z krytykiem. Ludzie spieszą się i zapominają o banalnym fakcie, że nie istnieją. „Ludzie są raczej kulą u nogi – pisze Měrka. – Człowiek, który ma czelność urodzić się, zasługuje na karę śmierci”. Wariactwo nie książka!
Mariusz Szczygieł zwany Stehlíkiem

132 pages, Paperback

First published January 1, 2012

6 people are currently reading
115 people want to read

About the author

Petr Měrka

10 books5 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
25 (16%)
4 stars
43 (27%)
3 stars
36 (23%)
2 stars
32 (20%)
1 star
19 (12%)
Displaying 1 - 30 of 36 reviews
Profile Image for Maria Wieczorek.
53 reviews3 followers
May 5, 2017
Są takie książki, których nie da się ocenić. Merkę można kochać lub nienawidzić, jak czytamy w opisie Mariusza Szczygła i trudno się nie zgodzić. Przez pierwsze 33 strony przebrnęłam z ogromnym trudem, ale mocne postanowienie przeczytania całości doprowadziło mnie aż do końca. Na swój sposób było warto - nawet jeśli większość z nich wywołuje obrzydzenie, to z całości da się wyłuskać treść wartościową i zaskakującą. I chyba o to w tym wszystkim chodziło - przez większość lektury czuje się obrzydzenie i zdumienie wizją szaleńca (bo tylko taki umysł mógłby stworzyć teksty tak absurdalne), jednak przychodzą momenty refleksji nad społeczeństwem i dzisiejszą kulturą.

Nie podobała mi się ta książka. Raczej nikomu jej nie polecę. Ale uważam, że jej lektura coś mi dała i wniosła, nie żałuję, że przez nią przebrnęłam.

Jednak z drugiej strony - może to po prostu obrzydliwa książka, a my tylko silimy się na głębsze interpretacje?
Profile Image for Mewa.
1,238 reviews248 followers
October 9, 2023
Fragmenty genialne, fragmenty na siłę szokujące i fragmenty wtórne. Całość raczej nudna.

„Ja oso­bi­ście piszę, co mi przyj­dzie do głowy. Prze­le­wam wszyst­ko jak leci na pa­pier i bre­dzę piąte przez dzie­sią­te. Co­dzien­nie mo­że­cie sobie po­czy­tać ja­kieś bred­nie, które wła­śnie na­pi­sał Měrka – autor nie­doj­rza­ły.“
Profile Image for Piotr Szczęsny.
27 reviews12 followers
March 21, 2020
Wahałem sie nad oceną, dylemat między 1 a 5. Jestem oburzony, zniesmaczony, zachwycony i przygnębiony Merką. Zgwałcił mi mózg. Panie Szczygieł, co nam Pan wydaje za ksiązki? Poproszę o więcej, albo i nie. Ale raczej tak.
Profile Image for Polianna (moze_booka).
256 reviews26 followers
May 2, 2023
Obrazoburczy zbiór opowiadań. Tylko Czech mógł coś takiego wymyślić i przelać na papier. Nie każdy jest w stanie udźwignąć taki świat przedstawiony. Niestety w połowie zaczęłam się nudzić, bo motywy się powtarzają, ale ciekawie to było przeżycie.
9 reviews
Read
May 9, 2020
oto w miarę czysty cytat, który, choć z trudem wyłuskany z gąszczy niecenzuralnych i nieprzyzwoitych myśli, zdaje się dobrze obrazować meritum tej podłej książki: "nasi bliźni nas nie interesują. przecież są to osoby nieposiadające rozsądku i choćby odrobiny inteligencji. kiedy się odezwą, z ich ust zamiast słów wypływa sraczka. werbalne wypowiedzi innych ludzi uporczywie przywodzą nam na myśl przerzucanie gnoju."

nie żałuję, że wpadłam na tę pozycję, ale już teraz wiem, że nie polecę jej nikomu. dziwny niepokój budzi we mnie myśl, iż ktoś może odkryć, że z sukcesem przebrnęłam przez tę stertę przekleństw, dewiacji i sadyzmu, i z czystym sumieniem jeszcze skazałam inną osobę na podobne przejścia. i mam wrażenie, że właśnie to chęć wywołania w czytelniku poczucia winy była celem czecha.

w momencie, w którym zaczęliśmy dobrowolne zejście do piekła zgotowanego przez merkę, wpadliśmy w jego sidła. zostaliśmy skazani na przegraną, niezależnie od tego, jaką drogę wybierzemy.

jeśli odłożymy książkę po poznaniu kilku pierwszych historii z anonimowej republiki, odrażeni ich barbarzyństwem, poddamy się w obliczu prezentowanego okrucieństwa. czy nie damy mu tym samym za wygraną? jeżeli natomiast cudem przebrniemy przez wszystkie kilkadziesiąt opowiastek o podłości bliźnich, to czy nie staniemy się pośrednio wplątani w zadawanie opisywanego cierpienia?

merka pisząc "lentilkę" wystrychnął nas na dudka. zamienił się w biblijnego węża, który kusząc swojego czytelnika obietnicą niegrzecznej lektury uwikłał go w tortury, które będzie odczuwał jeszcze na długo po odłożeniu książki. bo czy dotarcie do ostatniego kręgu królestwa szatana można uznać za zwycięstwo?

wkręcając nas w swoją podłą grę, merka zawsze wychodzi więc zwycięską ręką. z jednej strony będziemy odczuwać wstyd, że jesteśmy jedynie biernymi obserwatorami postępującej degrengolady, niezdolni ulżyć cierpieniom naszym bliźnim uwięzionym na stronicach książki. jedyną opcją ucieczki od tej (rzekomej) dystopii bedzie jej odłożenie i rezygnacja z dalszego wojeryzmu, co będzie nielada gorszą odpowiedzią na opisywane występki, aktywną rezygnacją z i tak przecież niemożliwej do przeprowadzenia akcji ratunkowej. niezdolni do jakiejkolwiek sensownej reakcji pozostajemy więc w literackim czyśćcu.

nasze miejsce w świecie przedstawionym zaczyna więc cynicznie upodabniać się do tego w świecie rzeczywistym, gdzie też zdajemy się być jedynie widzami w codziennych i niezliczonych spektaklach okrucieństw i przemocy, którym nie możemy w żaden sposób zaradzić. w końcu są one częścią, tak często i kąśliwie przywoływanego, "systemu".

oburzenie, które wywołuje książka, zdaje się być metapoetyckim spełnieniem ukrytej w niej tezy o obecnym stanie ludzkości - nieświadomie już tkwimy w opisywanym uniwersum. szkło powiększające przyłożone przez autora do zachodzących w świecie okrucieństw oburza nas bardziej niż fakt, że faktycznie mają one miejsce. boimy się tego, że za pewnik bierze on lekkość i swobodę, z jaką jego bohaterowie wyrządzają sobie nawzajem najgorsze krzywdy, bo to sugeruje, że ta bestialskość nie jest jedynie literackim wymysłem. przeraża nas, że rodzina, sąsiedzi czy stróże prawa mogliby brać czynny udział w napędzaniu koła niefortuny swoich bliźnich, ignorując fakt, że bagatelizowanie zachodzących dookoła nas makabr jest na porządku dziennym każdego, kto chce mieć motywację wstać rano z łóżka i ruszyć na podbój tego okropnego świata.

książka chce pokazać, że możliwość dopuszczenia się opisywanych zbrodni jest dla nas w zasięgu ręki. jest instynktowną, drugą naturą, i tylko utrzymywanie sztucznych struktur społecznych, odgrywanie poszczególnych ról czy chęć podtrzymania maski przyzwoitości powstrzymuje nas przed całkowitym upodobnieniem się do postaci z lentilkowego świata. nasz dyskomfort wywołany trzy- czy czterostronicowymi historyjkami udobitnia naszą obojętność na o wiele dłuższe dramaty ludzkie rozgrywające się na co dzień wśród nas.

"jestem egzaltowaną lentilką" to dysonans poznawczy współczesnego człowieka w najczystszej postaci, tak też nie sposób jest przypisać mu żadnej wartości numerycznej. każda ocena byłaby tu równie uzasadniona, i zdaje się, że zdradziłaby ona więcej o usytuowaniu danego czytelnika w systemie niż o faktycznej jakości tej lektury.

próby racjonalizacji nastawienia do książki niezmiennie dowodzą jej genialnie prostego przesłania: wszyscy jesteśmy tak samo uwikłani w okrucieństwa dnia powszedniego i nie sposób się przed tym faktem skryć. i tak jedyne, co nam pozostaje, to przerzucanie gnoju, które może choć na chwilę odwrócić naszą uwagę od beznadziei otaczającego nas świata.
This entire review has been hidden because of spoilers.
12 reviews
August 18, 2021
Nie jest to książka dla każdego. A ci, którzy powinni ją przeczytać, po kilku stronach odrzucą ją w swym świętym oburzeniu (i przerażeniu), autora odsądzą od czci i wiary.
Zbiór opowiadań, których akcja rozgrywa się w Anonimowej Republice, gdzie zdecydowana większość ludzi nie ma żadnych praw. Jest rok 2033, Měrka oraz inne postaci wegetują w świecie odwróconej moralności. Tu niepotrzebne dzieci sprzedaje się, a z ludzi bezdomnych produkuje się karmę dla zwierząt. U szczytu władzy bogaci rządzą żelazną pięścią, zamykając niższe klasy społeczne w obozach koncentracyjnych. Bezrobotni chodzą do Urzędu Niezatrudnienia, sprawy dzieci załatwia się Urzędzie Bezpieki. Za przysługi sprzedaje się ciało, a ratunkiem od śmierci jest praca pisarza.
Tak. To zbiór surrealistycznych i obrazoburczych opowiadań. I jest jak pudełko lentilek a każda z nich pod polewą z kiczu i absurdu, czyli głównych składników egzystencji, skrywa prawdziwy świat.
Petr Měrka odznacza się niewątpliwym talentem obserwatora codzienności, zwraca uwagę na zjawiska i problemy, jakie możemy dostrzec we współczesnym świecie. Tak więc zanikanie różnego rodzaju norm, zasad moralnych, korupcja i zdegenerowanie świata polityki i mediów, przeseksualizowanie, pogłębiające się rozwartswienie między biednymi i bogatymi, korporacjoznizm, nadmierna biurokracja, tendencje do radykalizowania się poglądów politycznych, religijnych, które są nieudolną próbą naprawienia świata lub tylko ten zabieg markują.
Książka, pod wieloma względami szokująca i niełatwa, jest pełną autodystansu satyrą. Czy jednak czytelnik zrozumie, że tekst ten śmieje się z samego siebie, z niego, z własnego autora, ze wszystkiego, co uważa za święte?
Podczas czytania oprócz towarzyszącego odrealnienia przychodzi myśl, że kiedyś takie czasy mogą stać się rzeczywistością. I wtedy jest to przerażające. Najdziwniejsza książka, jaką czytałam!
Profile Image for Baba od polskiego.
141 reviews61 followers
Read
July 25, 2020
Brutalny surrealizm w czystej postaci. Już nie powiem, że "Mechaniczna pomarańcza" to wspaniała wizja szalonego i erotycznego okrucieństwa. W porównaniu z "Jestem egzaltowaną lentilką" Petra Merki - "Mechaniczna" jest książką dla dzieci. Narratorem i bohaterem opowiadać Merki jest sam autor, trafia on w dziwne miejsca i jeszcze gorsze relacje społeczne. Otaczają go kobiety gwałcone i prostytutki, spotykani mężczyźni są gwałcicielami, pedofilami lub nekrofilami, którzy zabijają niemowlęta. Bezwstydnie, bez delikatności, ale jak można inaczej skoro główny bohater zaczyna opowieść o swoim życiu od tego, że był karmiony przez matkę narkotykami? Surrealizm nie powinien podlegać ocenie, jest zabawą słowem, popisem wyobraźni, a ten wulgarny zbiór opowiadań o ludziach, którzy są odrzuceni przez wszystkich to diagnoza współczesności. Dlaczego zatem ten rynsztokowy zbiór bohatera-patointeligenta sprawia satysfakcję w trakcie czytania? Jest to gorzka przyjemność, jaką mają widzowie filmów von Triera. Czytelnicy zostaną zalani spermą i ropą, a na dodatek poczują wraz z bohaterem ekscytację z powodu tych wspomnień, bo Merka opisuje przygody z nostalgią. Poza dziką satysfakcją czytania obrazoburczych zdań w "Jestem..." najważniejsze jest ostrzeżenie: niewiele brakuje współczesnej cywilizacji, by do tego doprowadziła. Może warto, niczym autor, na chwilę się zatrzymać, nawet jeśli to sanatorium będzie w zakładzie psychiatrycznym?
7 reviews
February 13, 2022
6/10
Cóż... nie ukrywam czytając książkę cały czas towarzyszyły mi ambiwalentne uczucia. To otwierałam oczy szeroko (oj szeroko) ze zdziwienia, w jakim kierunku zmierza dane opowiadanie, następnie przechodziłam w niemałe obrzydzenie, przez totalny niesmak i oburzenie. Ale nie mogę powiedzieć, że ta książka nie wywarła na mnie żadnego wrażenie czy że jest tylko książką napisaną by szokować, bez większych treści. Owszem, autor raz za razem wprowadza nas w taki stan, że czasem trudno przebrnąć przez tę surrealistyczną wizję, ale pod tymi wydzielinami ludzkimi, najgorszymi instynktami, wszelkimi bezeceństwami kryje się tak naprawdę całkiem szalona metafora naszego świata. Bardzo przykra i przerażająca. I choć zgadzam się (w pewnym sensie oczywiście!) z niektórymi spostrzeżeniami: że "planeta ziemia jest tylko dla bogaczy", "kłamiemy chętnie i z niegasnącym entuzjazmem" czy choćby, że "ludziom odwala" (UWAGA: to nie są cytaty z książki, to tytuły poszczególnych rozdziału, które też nie zawsze są w pełni tożsame z treścią ;);) ) to jednak moja optymistyczna dusza mówi mi: nie jest tak źle, to nie może być do końca prawda, ze "nasz świat to akwarium, a my jesteśmy rybkami pływającymi w LSD"...
Profile Image for Paulina Katarzyna Helena Dec.
12 reviews
July 28, 2022
Czułam oczekiwane obrzydzenie, które zresztą skłoniło mnie do sięgnięcia po tą pozycję. Czy Merka trafnie skrytykował realia dzisiejszego społeczeństwa? Myślę, że tak. Oprócz tego autor zdołał wpleść kilka motywów ze swojej własnej biografii, czyniąc się pewnego rodzaju władcą tej fantasmagorii.
Mam także wrażenie, ze im bliżej końcowi książki, tym opowiadania stają się coraz bardziej zrozumiałe i sensowne. Nie wiem co sądzić o całokształcie, wiele fragmentów, szczególnie tych najbardziej graficznych, dotyczących relacji dziecko-rodzic z goryczą muszę określić mianem zagadki.
Profile Image for Karina Dudzińska.
11 reviews
August 26, 2023
Jest to idealna książka do czytania podczas pobytu z rodziną nad jeziorem. Myślę, że przeczytam ją drugi raz. Merka jest pierdolnięty, że napisał taką książkę i dlatego stwierdzam że jest ona bardzo dobra. Czeski humor bardzo mi odpowiada.
Profile Image for Ola LL.
146 reviews4 followers
October 4, 2025
Oborze.
Jest to przepaskudna lektura, ale rozdział pt. ,,Jesteśmy niewolnikami” siada mocno przez swoją nieuniknioną raczej proroczość.
Profile Image for Ludwika.
76 reviews2 followers
August 8, 2019
Są tu bezwstydne i odarte z intymności sceny seksu i brutalnej przemocy rodem z powieści markiza de Sade, buddyjski new-age'owy mistycyzm i nihilizm Pielewina oraz kpiący sobie z jakichkolwiek konwencji i barier, uganiający się za własnym ogonem język i bezczelny czarny humor Helgasona... Zagłębiając się coraz dalej i dalej w narkotyczną, nachalną i spiętrzoną rzeczywistość Měrki zaczynamy dostrzegać ironiczny uśmiech nicości ukrywający się pod dziurawą podszewką współczesnego świata. Pisarz gra czytelnikowi na nosie i udowadnia, że literatura stworzona z LSD, spermy i płynnego gówna nie jest ani trochę mniej literaturą niż ta zbudowana z papieru i atramentu. Pozostaje skomentować to słowami samego autora: Takie jest życie.
Profile Image for Bartosz Bukowski.
55 reviews9 followers
March 11, 2023
Po kontakcie z twórczością Měrki Charles Bukowski by się porzygał, Burgess zesrał, Witkacy zerżnąłby Boya, a Hesse dołączyłby do Hitlera by eksterminować Czechy. Sam na szczęście wychowany jestem na wiecznie ostrym jak pilśniowa płyta, podwórkowym humorze o sraniu, martwych płodach i jebaniu waszych matek, przeszedłem też wszystkie fakultety 4chanów, dunk memesów i past, więc czytając to trochę się ubawiłem, a trochę nie. Měrka to ziom z osiedlowej ławki i palarni w psychiatryku i rozumiem go równie dobrze, jak samego siebie, i tylko może za złe mam mu okresową powtarzalność. Ala poza tym – jest to troll-literatura najwyższej próby.
Profile Image for Lukáš Palán.
Author 10 books234 followers
July 27, 2016
Naprosto jasný adept na budoucí povinnou četbu na školách. Petr Měrka dokázal v předchozí sbírce a následné útlé novele povraždit a znásilnit 340 lidí, teď už tedy se zkušeností, grácií a lehkostí sobě vlastní rozehrává duševní potraty na maximální level a zcela jednoznačně si pro sebe uzurpuje titul velmistra literárního znásilnění České republiky, přičemž se dozajista kvalifikuje i do světového šampionátu hnusu a běsu.

Kolikrát byly jeho stránky daleko horší než moje zážitky na záchodě když jsem jeho knihu četl a to už je co říct.
Profile Image for Paulina M..
79 reviews1 follower
March 11, 2018
Zbiór krótkich form, przesyconych wulgarnymi zdaniami i obrzydliwymi scenami, po których za każdym razem miałam ochotę przestać czytać dalej. Po wielodniowych męczarniach, skapitulowałam, odłożyłam książkę na półkę, niedokończoną, co nie zdarza mi się prawie wcale. Każdy tekst traktuje praktycznie o tym samym, każdy pełen tych samych wulgaryzmów i porównań. W każdym pełno: gówna, srania, rzygania, ruchania, patroszenia. Zdecydowanie nie dla mnie, zdecydowanie wolę język, który równie brutalną prawdę potrafi pokazać w równie dosadny sposób, posługując się innymi formami przekazu.
Profile Image for Basia Cabaj.
85 reviews12 followers
April 13, 2022
Estetyka i forma tekstów podobna do internetowej pasty. Rozumiem konwencję i nie razi mnie antysystemowa wulgarność (chociaż jest to antysystemowość w dość banalnym ujęciu). Tylko tak +/- od połowy strasznie zaczyna męczyć powtarzalność tych tekstów. Myślę, że każdy z osobna broni się lepiej niż zestawione razem jako zbiór kilku klisz.
7 reviews
December 9, 2022
Książka definitywnie skłoniła mnie do refleksji nt. życia w społeczeństwie w XXI wieku. Na pewno nie jest to łatwa lektura, natomiast jest charakterystyczna i po głębszej kontemplacji zapada w pamięć.
Profile Image for Finka.
69 reviews10 followers
October 16, 2021
No ja nadal nie wiem, co myśleć o tej książce xD
347 reviews2 followers
January 8, 2022
Wiem, że nie spodoba się wszystkim. Wiem, że jest dziwna, kontrowersyjna, popieprzona, pornograficzna, okrutna, agresywna, abstrakcyjna..........
Ja się uśmiałam :).
Profile Image for Agata.
59 reviews3 followers
Read
April 16, 2023
Najpierw jak Ammaniti, potem bardziej jak Huxley. Oryginalny tytuł "Hitler się do was uśmiecha" pasowałby lepiej. Polecam jako antidotum na zbyt dobry nastrój 🙃
6 reviews
March 27, 2024
moj mozg nie wyrabial wtf

schizoposting in its finest form (w formie ksiazki)
Profile Image for Mike.
288 reviews49 followers
July 23, 2024
Rozczarowanie, że ta książka będzie nudna to się nie spodziewałem.
Profile Image for Aleksandra.
11 reviews
Read
October 19, 2025
nasz świat to jest akwarium, a my jesteśmy rybkami pływającymi w LSD
Profile Image for Martyna.
18 reviews
December 22, 2022
Oczekiwałam czegoś dziwnego - i było dziwne (bardzo), ale krytyki społecznej nie potrafiłam się w tym doszukać, choć może po prostu nie umiałam zrozumieć głębi utworu
Profile Image for Pečivo.
484 reviews183 followers
May 5, 2016
Jakobych četl literární verzi skvělé a hanebně nedoceněné hudební kapely Pláč hoven. Měrka jsou hovna, potraty, znásilňování, sraní, prdele, drogy, kozy, vraždy v asi 40ti povídkách. Měrka používá velmi přímočarej sloh, takovej Jon Fosse by si z něj mohl vzít příklad:

“Evičká Hlávková byla skromná koktající dívka. Od útlého dětství fičela na toluenu. Takže by se dalo upřímě konstatovat, že byla docela blbá. Bylo ji 14 a na diskotéku odešla jako panna. Vrátila se z ní ovšem těhotná. Rodiče měli ze své holčičky radost, ale i přesto ji motivovali k potratu. .. Maminka se na ni usmála, pohladila ji po líci a řekla ji: `I ty jedna vygumovaná pičko.`"

Ve spousta povídkách vystupuje Měrka sám jako hlavní hrdina a nechává se tak mrdat do prdele, aby mohl vydat svou povídku, jindy se zase vyobrazuje jako idol všech mladých žen z vensnice a celkově si ze sebe dělá dost velkou prdel. Zajímalo by mne co je pravdy na tom, že strávil nějakej čas v bláznici. Kniha je vtipná jak peklo, ale příběhy jsou pořád ve stejným duchu a ke konci už sem začínál ztrácet trpělivost. Proto doporučuju nečíst knihu na jeden zátah - jako literatura na hajzl je víc než ideální. 8/10
Displaying 1 - 30 of 36 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.