Jump to ratings and reviews

Na nogach. Opowieści o chodzeniu

Książka dla tych, którzy lubią się zgubić, skręcić nie tam, gdzie trzeba. Zatrzymać po drodze, żeby popatrzeć w niebo.

432 pages, Paperback

First published September 23, 2026

Loading...
Loading...

About the author

Agata Romaniuk

34 books179 followers
Socjolożka z doktoratem z Polskiej Akademii Nauk. Absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu i założycielka Grupy Reporterskiej Głośniej. W 2017 zainicjowała projekt badawczo-reporterski Światła Małego Miasta, który opisywał życie Polaków w najmniejszych miasteczkach. Publikuje teksty w Dużym Formacie, Przekroju, Piśmie i magazynie Non/Fiction. W maju 2019 ukazała się jej książka reporterska „Z miłości? To współczuję. Opowieści z Omanu”. Jest autorką dwujęzycznej książki dla dzieci pt. „Bal u lamorożca. Polsko-ukraińskie bajki o przyjaźni” wydanej przez Zygzaki.

Ratings & Reviews

What do you think?

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
7 (53%)
4 stars
6 (46%)
3 stars
0 (0%)
2 stars
0 (0%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 4 of 4 reviews
Profile Image for 365_ksiazek.
709 reviews65 followers
September 30, 2026
Czy ta książka będzie moją topka tego roku?
Z całą pewnością.

Warto po nią sięgnąć z 3 powodów.

Po pierwsze: dotyczy aktywności, której oddajemy się codziennie, a w ogóle o tym nie rozmawiamy.
Po drugie: napisane jest z wdziękiem. Zaznaczyłam mnóstwo fragmentów.
Po trzecie: nie są to suche eseje. Jest tu mnóstwo emocji: strach o swoje zdrowie, tęsknota za spacerami, które już się nie odbędą i dziecięca ciekawość, bo tyle jeszcze rzeczy jest do odkrycia.

Mowa o książce Agaty Romaniuk „Na nogach. Opowieść o chodzeniu”.
Mniejszy format zachęca, by wziąć ją na spacer i poczytać gdzieś pod drodze.
Obiecuję, że umili Ci każdy spacer.
Bardzo dobra książka.

Współpraca reklamowa Filia
Profile Image for Elwira Księgarka na regale .
296 reviews153 followers
October 4, 2026
Powiedzieć, że „Na nogach. Opowieści o chodzeniu” Agaty Romaniuk to jedna z tych książek, która skłania do rzucenia wszystkiego i chodzenia, to będzie jedno wielkie uproszczenie. Romaniuk przypomina nam, że istotą chodzenia jest robić to bez celu, bez mierzenia czasu i bez potrzeby, żeby ten spacer do czegoś prowadził. Romaniuk bierze czynność tak zwyczajną, że niemal przezroczystą i przygląda się jej z niezwykłą uważnością, pokazując, że chodzenie może być jednocześnie doświadczeniem fizycznym, sposobem myślenia, praktyką uważności, historią, filozofią, doświadczeniem miasta i sposobem radzenia sobie z tym, co w życiu trudne.

Początek tej opowieści jest zresztą bardzo cielesny. Autorka przygląda się ludzkiej stopie, temu małemu arcydziełu inżynierii, które pod względem estetycznym pozostawia jednak sporo do życzenia. Pięć ruchomych palców przypominających niekształtne kawałki plasteliny, pięta wymagająca szorowania i natłuszczania, z czasem sucha, pękająca skóra, więc trudno mówić o obiekcie powszechnego zachwytu. Ten dystans, poczucie humoru oraz autoironia są jednymi z największych atutów języka Romaniuk. Autorka potrafi rozpocząć od czegoś zupełnie przyziemnego, a następnie przeprowadzić czytelnika w stronę znacznie większych pytań. Z trzeszczek i bolących stóp przechodzimy więc do historii chodzenia, relacji człowieka z przestrzenią, filozofii, architektury i pamięci.

Nie do końca wiedziałam, czego spodziewać się po tej książce. Czy będzie opowieścią o najsłynniejszych piechurach, popularnonaukową rozprawą o korzyściach zdrowotnych spacerowania, zbiorem filozoficznych refleksji, a może reportażem o miastach projektowanych dla pieszych? Okazało się, że jest po trochu każdym z tych gatunków, a jednocześnie nie mieści się w żadnym z nich. Romaniuk prowadzi nas przez bardzo różne historie i miejsca, przywołuje postaci, wydarzenia i idee, ale wszystko podporządkowuje jednemu doświadczeniu: temu, co dzieje się z człowiekiem, kiedy zaczyna chodzić i naprawdę zwracać uwagę na drogę.

Bardzo bliski jest mi sposób, w jaki autorka przeciwstawia chodzenie bieganiu. W świecie, który niemal bez przerwy każe nam przyspieszać, mierzyć efekty i poprawiać wyniki, chodzenie okazuje się czynnością zaskakująco wyrozumiałą. Można przystanąć i popatrzeć w niebo, skręcić w boczną ulicę, zatrzymać się przy czymś, co przyciągnęło uwagę, albo po prostu zagapić się bez wyrzutów sumienia. Nawet jeśli liczymy kroki, nie musimy zmieścić się w określonym czasie. Jest w tym jakaś niezwykła łagodność, szczególnie cenna dzisiaj, kiedy nawet odpoczynek łatwo zamienić w kolejne zadanie do wykonania. Można chodzić tylko po to, żeby pobyć trochę po drodze.

Ta myśl prowadzi Romaniuk znacznie dalej, w stronę miasta i przestrzeni, w której na co dzień funkcjonujemy. Te fragmenty książki zrobiły na mnie szczególne wrażenie. Zaczynamy dostrzegać, że sposób, w jaki poruszamy się po mieście, nie jest wyłącznie kwestią naszych indywidualnych wyborów. Miasta projektuje się w określony sposób, przyznając przestrzeń samochodom, pieszym, rowerzystom czy komunikacji miejskiej. Chodnik może być wygodną drogą, ale może też stać się wąskim przesmykiem między parkingiem a ruchliwą ulicą. Możemy zatrzymać się, usiąść, popatrzeć na ludzi i budynki, albo być nieustannie poganiani przez rytm miasta podporządkowanego przede wszystkim przemieszczaniu się.

Po lekturze zaczęłam inaczej patrzeć na własne spacery i na miasto, w którym żyję. Nagle przestało być oczywiste, że zmęczenie po przejściu przez centrum jest wyłącznie efektem dystansu. Może ma na nie wpływ również hałas, ruch uliczny, brak zieleni, konieczność przeciskania się między samochodami czy zwyczajny brak miejsca, w którym można się zatrzymać. Romaniuk pokazuje, że projektowanie przestrzeni jest w pewnym sensie projektowaniem naszego codziennego samopoczucia. Po tej książce zaczęłam myśleć o Kopenhadze i Melbourne, zamiast jak wcześniej marzyć przede wszystkim o ucieczce z miasta na wieś. Może problemem nie zawsze jest samo miasto. Może problemem jest to, że zbyt często zapominamy projektować je dla ludzi, którzy po prostu chcą przez nie przejść.

Bardzo mocny jest również wątek Warszawy i jej nieobecnych rzek. Spacerując po mieście, można przecież chodzić po przestrzeni, która skrywa wcześniejsze wersje samej siebie. To piękna metafora miejskiego chodzenia jako doświadczenia utraty. Poruszamy się po tym, co jest, ale jednocześnie możemy próbować wyobrazić sobie to, czego już nie ma. Miasto staje się wtedy nie tylko przestrzenią, lecz także warstwą pamięci, a zwyczajny spacer, sposobem odczytywania jej śladów.

Dużą przyjemność sprawił mi także język tej książki. Jest eseistyczny, ale nie akademicki, pełen wiedzy, ale pozbawiony potrzeby popisywania się nią. Romaniuk ma lekkość w przechodzeniu od konkretu do refleksji, a jej humor skutecznie chroni tekst przed patosem. Co ważne, forma książki przypomina trochę samo chodzenie. Autorka nie zawsze wybiera najkrótszą drogę od jednej myśli do drugiej. Pozwala sobie na dygresje, boczne ścieżki i zatrzymania, dzięki czemu czytanie nie przypomina przemieszczania się według ściśle wyznaczonej trasy. Raczej spacerujemy razem z nią, zaglądamy w kolejne miejsca, poznajemy historie i ludzi, a potem ruszamy dalej.

Zamykam tę książkę i idę. Choć przecież codziennie chodzę na spacery z psem, po tej lekturze zaczęłam myśleć, że mogłyby być dłuższe, wolniejsze i bardziej uważne. Zaczęłam odczuwać ten szczególny głód stóp i głowy, która tęskni za oddechem niesionym nogami. „Na nogach” przypomniało mi, że droga nie zawsze musi być środkiem do celu i że czasem warto pozwolić sobie na luksus skręcenia w bok tylko dlatego, że coś przyciągnęło naszą uwagę. Spacerowałam po tej książce, nie biegłam, bo nie wypadało. Moje czytanie chciało zdać „test loda” a czym właściwie jest ten test, tego już Wam nie zdradzę. Powiem tylko, że doskonale pasuje do ducha całej opowieści.
„Na nogach. Opowieści o chodzeniu” to dla mnie książka o odzyskiwaniu prawa do bezcelowości, o ciele, które przypomina nam o swojej obecności, o miastach, które mogą ułatwiać albo utrudniać życie, i o uważności, która nie wymaga żadnych skomplikowanych praktyk. Wystarczy czasem ruszyć przed siebie i pozwolić sobie nie wiedzieć, dokąd właściwie idziemy.
Profile Image for kirazmee.
249 reviews6 followers
October 7, 2026
Na nogach. Opowieści o chodzeniu to przepiękna, pełna emocji wędrówka po miejskich uliczkach, górskich szlakach i przede wszystkim po zakamarkach ludzkiej duszy.

Autorka porusza wiele kwesti, których wspólnym mianownikiem jest chodzenie. Jestem pod ogromnym wrażeniem kreatywności w doborze tematów. Nie zdawałam sobie sprawy, że można mówić o chodzeniu na tak wiele różnych sposobów i tak ciekawie. Jest to przecież czynność, którą każdy z nas wykonuje codziennie, bez zastanowienia. Agata Romaniuk zwraca jednak uwagę, że chodzenie to nie tylko przemieszczanie się z jednego punktu do drugiego. Że dla drugiego człowieka może to być sprawa wielkiej wagi. Ten ruch, który wykonujemy z taką lekkością, dla innych może oznaczać zupełnie coś innego. Jedni chodzą szukając inspiracji, myślą, dążą do jakiegoś celu lub tego celu szukają. Drudzy muszą wychodzić swoje emocje, pielgrzymują lub chodzą, bo nie mają miejsca, w którym mogli by się zatrzymać.

Podziwiam również ogrom wysiłku i pracy włożony w research. Jest tu wiele elementów historycznych, niezwykłych ciekawostek i rozmów z osobami z różnych zakątków świata. Załapiemy się nawet na lekcję anatomii czy wykład z filozofii, który swoją drogą, był o wiele fajniejszy niż te, na które uczęszczałam na studiach. Osobiste historie, które wzruszają i inspirują. Ale również takie, które smucą i skłaniają do refleksji.

Książka pochłania bez reszty, zachwyca swoją lekkością i erudycją. Pozwala spojrzeć na pozornie zwyczajne rzeczy z zupełnie innej perspektywy.
Profile Image for mvrtyna.
32 reviews2 followers
October 9, 2026
chciałabym zamieszkać w tej książce i krążyć między rozdziałami bez końca
Displaying 1 - 4 of 4 reviews