Niedawno pisałam wam o moim pierwszym spotkaniu z twórczością Pani Izabelli.
Było tak bardzo udane, że od razu sięgnęła po kolejną jej książkę. Uwielbiam czytać serie, więc wybrałam serię pt. „Kobiety z odzysku”.
Pierwszy tom za mną i powiem wam jedno – to trzeba przeczytać. Jakie to jest dobre! Nie mogłam się oderwać przez 2 dni, tak bardzo, że na obiad były gotowce ( nie martwcie się, moje dzieci były zachwycone 😉). To jest spora lektura, bo 608 stron. Ale przez to się płynie.
Trzy przyjaciółki: Felicja, Zuza i Gośka. Każda z nich ma za sobą pogmatwaną przeszłość, los ich nie oszczędzał. Felicja jest wdową, Zuzka rozwódką a Gośka ofiarą bigamisty. Postanawiają sobie to wszystko odbić na wakacjach życia. Poznajemy ich losy w Egipcie, gdzie akcja nabiera tempa bo… jedna z nich zostaje porwana. I to dopiero początek kłopotów. W tej powieści tyle się dzieje, że miałam wrażenie, że jestem w środku filmu akcji. Świetnie poprowadzona narracja, ogromna ilość wątków, szybkie zwroty akcji, pełen wachlarz emocji. Miłość, intrygi, wątek kryminalny i wielka przyjaźń. Ktoś może powiedzieć, że dużo zbiegów okoliczności sprawia, że momentami sytuacje są mało realne. Ja to uwielbiam. To jest lepsze niż serial.
Bardzo polubiłam bohaterki, i nie będziecie zaskoczeni kiedy Wam powiem, że już skończyłam drugi tom. Niebawem wam o nim opowiem. Bardzo polecam!