jeżeli znajduję Cię teraz w doskonałej komitywie z życiem, to wiedz, że jestem z tej okazji najszczęśliwszy. Jeśli jednak od jakiegoś czasu pomieszkujesz raczej na ławce rezerwowych i próbujesz odbudować swoje rezerwy, to wiedz, że siedzę obok Ciebie. Jeśli przeciąga Ci się w życiu moment, który sponsorują raczej znaki zapytania niż potrzebne do życia odpowiedzi, mieszkam w tym doświadczeniu razem z Tobą. Jeśli szukasz choćby okruchów nadziei i posypki z sensu, które pomogą Ci uwierzyć, że
jutro pachnie obietnicą
to wiedz, że napisałem tę książkę dla Ciebie i dla siebie. Troszki są moją domorosłą filozofijką, która jest odwrotnością tego, co znajdziesz w większości poradników rozwojowych. Są raczej zachętą do samozwoju osobistego i przypomnienia sobie, jakie są Twoje ustawienia startowe. Każdy z rozdziałów próbuje zaprosić nas do zawierzenia temu, że wystarczy TROSZKĘ… i to już może być dobre życie. Dobre na dzisiaj. Jestem przekonany, że ostatnie, co pomoże człowiekowi mieszkającemu w rozsypce, to złote rady w stylu: „żyj tak, jakby jutra miało nie być”. Wierzę, że jest dokładnie odwrotnie. W momencie, w którym dobrze nam znany i względnie poukładany świat się zawalił, szczęście uleciało, a siły witalne się z człowieka wyprowadziły, cała nadzieja mieszka w tym, że jutro jest i przyjdzie do nas z obietnicą, że jeszcze nam będzie jasno i dobrze, a przynajmniej TROSZKĘ lżej. A to już dużo. Daj się zaprosić do poszukiwań nadziei. Zahaczymy o połacie łaGODNOŚCI, akceptacji i zaufania. Będzie nam też towarzyszył czas, to dobry kompan w podróży do TROSZKÓW, sprawdziłem to. To co? Idziemy? Tulę, tyle.
To książka o szukaniu siebie, stawianiu granic, akceptacji i oswajaniu trudnych emocji. Rozprawia się z popularnymi powiedzonkami, pokazując, że nie zawsze niosą one mądrość. Pisze o stracie, hejcie internetowym, relacjach rodzinnych, wspieraniu innych kosztem siebie i o tym, jak łatwo zapomnieć o własnych potrzebach. Przeplata swoje historie z opowieściami innych ludzi, a całość uzupełnia wieloma trafnymi refleksjami, przy których często ma się ochotę zatrzymać na dłużej i to faktycznie się dzieje - kilku krotnie robiłam przerwę w lekturze by czerpać z niej w pełni i by poznane treści miały czas wybrzmieć w moich własnych refleksjach.
Autor nie boi się wulgaryzmów, ale używa ich z wyczuciem. Szczególnie poruszyły mnie fragmenty o łagodności wobec siebie, akceptacji i o tym, że rezygnacja to zwycięstwo. To jedna z tych książek, w których co chwilę zaznaczałam cytaty.
„Troszki” są inne niż pierwszy tytuł autora, choć obie dają podobne ukojenie i wsparcie. Mam jednak wrażenie, że ta książka wybrzmiewa bardziej jak szczera rozmowa niż jak lektura. Jak spotkanie z kimś, kto nie udaje, że zna odpowiedzi na wszystkie pytania, ale dzieli się swoimi doświadczeniami i zostawia przestrzeń do własnych przemyśleń.
To dobra książka na trudniejszy moment w życiu, ale też na czas, gdy po prostu potrzebujemy zwolnić i przypomnieć sobie, że czasem warto nie brać się w garść, tylko wziąć siebie w ramiona. W wersji audio w uszach brzmi sam autor co daje możliwość poznania interpretacji jak najbardziej zbliżonej do pierwotnych założeń.