Autor opisuje wakacyjne losy grupy przyjaciół, spędzających czas w obozie nad jeziorem Gardyńskim, podczas wyjątkowo upalnego, mazurskiego lipca w latach 50. XX wieku. Akcja toczy się w fikcyjnej wiosce Wyraje, której pierwowzorem mogło być Bobrówko. Miejscowość zamieszkana jest w dużym stopniu przez autochtoniczną ludność mazurską, z której część nie jest przychylna Polsce, nie używa języka polskiego, a nawet prowadzi różnego rodzaju działalność antypolską. Przybysze zakładają obóz nad jeziorem Gardyńskim, w niewielkiej zatoczce, której nadają tytułową nazwę. Na Krutyni rozgrywa się duża część akcji powieści
Trzon grupy stanowią Kostek i Pietrek Godyccy oraz Zośka (siostra Kostka) i Mirka Knipianka, a także Julek Kania, rodowity Mazur (student). Kostek, Pietrek i Zośka to warszawiacy. Inne ważne postacie to Edward Fajfer (nauczyciel z Wyrajów), Pan Gwizda (stary, przedwojenny działacz mazurski z Wyrajów), doktorostwo Ginterowie (sąsiedzi – wczasowicze biwakujący nieopodal, de facto niemieccy szpiedzy), leśniczy Grapsza, Michał Wittle (młody Mazur z Wyrajów, początkowo związany silnie z opcją niemiecką, stopniowo przechodzący transformację ku akceptacji polskości), Czarna Erna o krzywych nogach (aktywistka, pracownica PGR-u), Zenon Kitajczak (kierownik stanicy wodnej w fikcyjnych Wojtunach, niemiecki szpieg) oraz pies Krut (ranny, zaadoptowany przybłęda o imieniu nawiązującym do przepływającej przez jezioro Gardyńskie rzeki Krutyni).
Beztroskie początkowo wakacje, upływające na podróżach łodzią Gawron lub kajakami na Bełdan lub Śniardwy, łowieniu ryb lub wycieczkach po lesie, przerywa seria dziwnych wydarzeń, związanych z niemiecką propagandą antypolską na terenie Mazur. Oś akcji stanowią działania wokół zatopionego w jeziorze konwoju niemieckich ciężarówek, wycofujących się z Mazur po lodzie w 1945. Konwój ten przewoził tajemnicze skrzynie, które starają się wydobyć nieokreśleni bliżej przybysze, a także wchodzący im w drogę chłopcy. Drugim nurtem akcji jest organizacja w Wyrajach koła LZS, budowa boiska i basenu. Dzieło to integruje mieszkańców wsi z pracownikami folwarku (PGR) oraz chłopcami z obozu. Wpływa to korzystnie na akceptację polskości wśród części Mazurów, zwłaszcza na przemianę Wittlego.
Zadebiutował w roku 1938 w Wilnie. Studiował prawo w Wilnie, filologię polską i historię w Lublinie na KUL-u.
Brał udział w wojnie obronnej Polski 1939, potem w działalności konspiracyjnej w oddziałach ZWZ i AK. W 1942 aresztowany przez Gestapo, więziony w obozie w Kownie. Zbiegł w 1943 i dołączył do oddziału leśnego wchodzącego w skład 1. Pułku im. B. Chrobrego AK. Został dowódcą oddziału partyzanckiego.
Autor powieści współczesnych i historycznych, opowiadań, powieści dla młodzieży. Po wojnie mieszkał najpierw w Gliwicach, a potem w Poznaniu. Laureat nagród literackich. Poruszał problematykę Ziem Północnych i Zachodnich - integracja powojenna, polskość, młode pokolenie. Członek Polskiego Związku Zachodniego.
W latach 1953-1955 prezes poznańskiego oddziału Związku Literatów Polskich.
Zmarł 20 maja 1979 w Inowrocławiu. Jego ciało przewieziono do Poznania i 24 maja trumnę wystawiono w holu auli UAM. Spoczął w Alei Zasłużonych cmentarza junikowskiego.
Nie miałam pojęcia, że tak tęskniłam za książką POLSKĄ, która wyrosła na naszej ziemi, z naszej historii. "ZATOKA ŻARŁOCZNEGO SZCZUPAKA" ma w sobie wir zdarzeń na podobieństwo "Pana Samochodzika" i atmosferę "Szatana z siódmej klasy". Opisy przyrody, mazurskich krajobrazów pulsują pod palcami, wystarczy na chwilę zamknąć oczy, bo przenieść się w świat inny, świat zielony. Eugeniusz Paukszta w książce o młodych ludziach poruszył wiele tematów - wiele trudnych tematów. Mamy tu zawiłe relacje Niemców, Polaków i Mazurów. Są to czasy po drugiej wojnie i nastroje są napięte a o bójkę i zwadę nietrudno. Pisarz wspaniale oddał charakter tamtych dni, a jego książka odznacza się jednymi z najpiękniejszych opisów przyrody.
"Na szczyty wonnych sosen i gładką wodę jeziora spadły nagle malinowe, ociekające żywym sokiem promienie słoneczne, przeciekały między strzałami drzew, załamywały się na fioletowych w intensywności płaszczyznach cienia."
Autor stworzył także bardzo ciekawych bohaterów, który są prawdziwi, mówią do siebie swobodnie, a ich wzajemne relacje wciągają czytelnika. Jesteśmy ciekawi, co będzie z tym Pietrkiem, czy on wreszcie jakąś dziewczynę pocałuje... Wtapiamy się w pierwsze zachwyty, miłości. Przyglądamy się błyszczącym oczom zakochanych, ich rumieńcom i przy tym podziwiamy ich odwagę, ich wzajemną współpracę i radość z życia. Nie możemy zapominać o TAJEMNICY, która szaleje na stronach "ZATOKI ŻARŁOCZNEGO SZCZUPAKA". Sprawa dotyczy tajemniczego niemieckiego transportu, który w 1945 roku zatoną na jeziorze. Co skrywają mazurskie wody? Jakie skarby przykrywa błękitna otchłań? Czytając tę książkę czułam spokój, została napisana w cudowny sposób, przypomina niewzruszoną taflę jeziora, na której figlarnie migocą słoneczne błyski. Jestem ogromnie zadowolona z lektury. Tę pozycję czyta się błyskawiczne. Odprężyłam się przy niej. Świetnie, że Zysk i S-ka wskrzeszają stare tytuły i robią to we wspaniały sposób. "ZATOKA ŻARŁOCZNEGO SZCZUPAKA" została fantastycznie wydana. Okładka, którą zaprojektowała Aleksandra Zwolankiewicz niesamowicie mi się podoba. Format jest uroczy, nieco mniejszy niż standardowy, a czcionka odpowiedniej wielkości, tak że oczy się nie męczą. Piękna tasiemka - zakładka, a przy czytaniu nie mamy problemów z grzbietem, bo książka się elegancko rozkłada.