Akcja tej części obejmuje 13 lat z życia Rachel, Pearce i ich syna Garreta. A dzieje się bardzo dużo. Pearce nadal ukrywa przed żoną istnienie organizacji, pomaga uwolnić się od niej jej najlepszej przyjaciółce, chroni Rachel przed niebezpieczeństwami, które mogą jej zagrażać. Jego życie nie zawsze układa się sielankowo. Dostaje trudne zlecenia od Dunamisu, szczególnie te wymagające zabójstwa są dla niego najtrudniejsze, ale wie, że nie ma wyjścia, a bynajmniej wrogów też mu nie brakuje. Stara się być dobrym ojcem, nie takim jakiego on miał, ale sprostanie temu zadaniu czasem bywa trudne i łatwo jest popaść w pracoholizm zaniedbując przy tym rodzinę. Udaje mu się odbudować relacje z matką, przez chwilę istniała szansa, że z ojcem również coś się polepszy, ale ten dwulicowy typ nie zawodzi i mąci do samego końca. No i pozostaje jeszcze otwarta sprawa kary Pearce'a za poślubienie Rachel, czy i kiedy ona nastąpi... A jak już nadejdzie to pozostawi za sobą zgliszcza. Czyta się naprawdę przyjemnie, a ostatnie rozdziały po prostu zwalają z nóg! Dobrze, że zorientowałam się, że to nie jest trylogia, bo istnieje jeszcze jakaś szansa na posprzątanie tego całego bałaganu. Emocji w tej części naprawdę nie brakuje a końcówka przyprawiła mnie o palpitacje serca i rozwaliła na kawałki. Polecam, naprawdę warto przemęczyć się przez nudnawą pierwszą część, bo każda kolejna jest coraz lepsza.