Dom Heleny i Jana, położony na przedmieściach Krakowa, otoczony jabłoniowym sadem jest bezpieczną przystanią, do której zawsze mogą wrócić ich cztery, dorosłe córki. Z ganku można zejść prosto do ogrodu, jabłonie szumią łagodnie, rodzą piękne dorodne jabłka i trwają. Każda z czterech córek, Maryla, Gabrysia, Julia i Aniela może w każdej chwili schronić się w jego przytulnym wnętrzu. Maryla to samotna czterdziestolatka, mama dwóch chłopców, którzy pilnie potrzebują męskiej ręki. Gabrysia stara się o dziecko, za wszelką cenę. Julia to młoda właścicielka przychodni weterynaryjnej. Jej narzeczony jest idealny, a rodzina kibicuje ich szczęściu. Ale czy to faktycznie miłość życia Julii? Anielka, najmłodsza z córek, samotnie wychowuje córeczkę. Nikomu nie zdradziła, kto jest ojcem jej dziecka. Zamierza być szczęśliwą singielką i odrzuca wszelkie propozycje spotkań z mężczyznami. Jan, dżentelmen starej daty, właściciel małej księgarni stworzył piękny dom. Dla ukochanej żony i córek. Ale po latach widzi, że coś się w tym pięknym planie nie zgadza. Dzieci, które wyrosły w tak niezwykłej atmosferze nie potrafią dobrze ułożyć sobie życia. Córki błądzą i wciąż podejmują złe decyzje. Dlaczego? Czterdziesta rocznica ślubu zbliża się wielkimi krokami. Uroczystość, która miała być wielkim, radosnym wydarzeniem zmieni życie wszystkich członków rodziny. Czasem los prowadzi nas swoimi drogami, drwi z planów i celów, jakie sobie wyznaczamy. Bywa, że tajemnice z przeszłości nie dają o sobie zapomnieć i kładą się długim cieniem na życiu całej rodziny. Szczęściarzem jest ten, kto ma zawsze dokąd wracać. Do szczęśliwego domu, który pozwoli przeczekać każdą burzę i da swoim mieszkańcom siłę do kolejnego kroku. Bo z każdej sytuacji jest wyjście, trzeba je tylko odnaleźć.
Pisarka, autorka książek obyczajowych, mama czwórki dzieci (trzech dorastających córek i jednego małego synka). Na swoim koncie ma ponad dwadzieścia powieści. Jest absolwentką polonistyki UJ w Krakowie. Przez wiele lat pracowała w szkole, obecnie pisarstwo stało się dominującym zajęciem w jej życiu zawodowym. Pisze książki obyczajowe mocno osadzone w realiach życia. Fabuła nie stroni od problemów, ale niesie pozytywne przesłanie. Autorka zachęca kobiety, by się nie poddawały wobec trudności losu, ale walczyły o miłość, rodzinę, marzenia.
Gdy zobaczyłam tę książkę w bibliotece, przeczytałam opis i stwierdziłam, że biorę. Tym bardziej, że cykl francuski autorstwa pani Mirek bardzo mi się spodobał. Niestety "Szczęśliwy dom" nie przypadł mi do gustu i chyba wiem dlaczego. Za dużo w nim stereotypowo nakreślonych ról kobiecych, ciągle przytaczanych frazesów, że kobieta zawsze musi być mądra, bo uroda szybko przemija, ludzie serio? Odniosłam wrażenie, że za wszystkie niepowodzenia bohaterek, odpowiedzialni są mężczyźni, a rzeczone bohaterki na siłę próbują się wpisać w społeczno-kulturowy model kobiety. Nie spodobała mi się również rozmowa dwóch dorosłych sióstr, w której jedna mówi do drugiej, że gdybyś była facetem, to powiedziałabym ci, że myślisz rozporkiem. Naprawdę, w XXI wieku nie można napisać, że kobieta lubi seks i na nim opierała jeden ze swoich związków? Nie, no przecież tylko faceci myślą rozporkiem. Właśnie przysłowiowy rozporek, nie można penis, członek, a już cipka/wagina/wulwa, to chyba wszyscy by umarli, słysząc takie bezeceństwa. Jakby tego było mało, pojawia się nawiązanie do kazania na górze, które powinno być uzupełnione o kolejnych błogosławionych... Tego było już dla mnie za wiele, książkę przeczytałam, ale po kolejne tomy na pewno nie sięgnę. Aha, jeszcze jedno, na okładce jest zdanie, że "Szczęśliwy dom" spodoba się fanom Małgorzaty Musierowicz, więc jeśli jesteście dorosłymi fanami autorki Jeżycjady, to po wyżej wymienioną pozycję sięgajcie śmiało. Lecz jeśli, tak jak ja wyrośliście z niej, to radzę wam nie czytać, bo gwarantuję gwałtowny wzrost ciśnienia i mentalny wkurw.
Rodzinny dom Heleny i Jana oraz ich czterech dorosłych córek i życie. Po prostu życie.
Miałam ochotę na coś lekkiego, ciepłego i optymistycznego, wiec złapałam za audiobooka. A że czytała wybitna Pani Domańska, to już w ogóle niemal czułam ciepło, jakie płynęło z tej książki.
Nigdy nie wiem co pisać o takich książkach, bo to takie niby proste historie, ale życiowe. Krystyna Mirek stworzyła ciekawe postaci, a ich świat jest mocno realny - są wzloty i upadki, rodzinne niesnaski, ale i ogromna miłość i wsparcie. Właściwie jest tu wszystko, więc każdy może odnaleźć cząstkę siebie w tej powieści.
✨3,25✨ Nie miałam co do niej żadnych oczekiwań. Po prostu wzięłam pierwszą lepszą książkę z półki w bibliotece. Zaskoczyła mnie pozytywnie. Bardzo przyjemnie i szybko się ją czytało. Niestety zakończenie trochę rozczarowało mnie, ale przez to jestem ciekawa dalszych części. + za wspomnienie mojej ukochanej „Jeżycjady“ 🥰