Cykl thrillerów Daniela Hursta „Żona lekarza” zaskoczył mnie dwukrotnie. Najpierw byłam przekonana, że pożegnałam się z bohaterami po trzecim tomie, ale niespodziewanie wyszedł czwarty, a kiedy myślałam, że w temacie powiedziano już wszystko - piąty! To oczywiście bardzo pozytywne zaskoczenie, bo każdą kolejną część pochłaniam błyskawicznie i z wypiekami na twarzy.
„Idealny lekarz” jest historią retrospektywną, ukazującą czas sprzed wszystkich tragicznych wydarzeń, które dotknęły Fern i Drew. Śledzimy ich życie, zanim się poznali, ciekawy moment pierwszego spotkania i jeszcze bardziej intrygujące powody, które sprawiły, że zbliżyli się do siebie. W pewnym sensie to spowiedź Fern, która nie ma już nic do stracenia i prawda nie może jej bardziej zaszkodzić, ale niespodziewanie mamy również wgląd w myśli Drewa, co było dla mnie trochę jak głos z zaświatów.
I choć okazuje się, że szanowany lekarz ma trochę za uszami, a błąd z przeszłości kładzie się cieniem na jego życiu, to najciekawszą postacią pozostaje dla mnie Fern. Jej przemiana z osoby biernej niczym liść na wietrze w tę, która przejmuje stery, mogłaby cieszyć, gdyby nie dotyczyła wyborów tak drastycznych. Jej sposób myślenia momentami trudno zaakceptować, a jednocześnie autor pozwala nam wejść do jej głowy na tyle głęboko, że możemy śledzić cały proces usprawiedliwiania kolejnych decyzji. Przejęcie sterów? Nareszcie ma wpływ na swoje życie. Zazdrość? Przecież wynika z miłości. Kontrola? To troska o małżeństwo. Przekraczanie kolejnych granic? Oczywiście dla dobra ich wspólnego życia. I możecie mi wierzyć, że oczy robią się coraz większe ze zdumienia, jak łatwo potrafi zracjonalizować swoje najmroczniejsze czyny!
Tytuł w moim odczuciu nie odnosi się jedynie do Drew, który może nie jest idealny, ale jest przyzwoitym facetem (choć czasem popełnia błędy),lecz do wyobrażeń samej Fern o idealnym życiu u boku idealnego lekarza. Podoba mi się sposób, w jaki autor prowadzi tę serię. Krótkie rozdziały i naprzemienna narracja sprawiają, że książkę się pochłania, a czytelnik daje się totalnie wciągnąć w pokręconą rzeczywistość bohaterów. I to, że wiemy, jak ta historia się kończy, nie umniejsza w niczym przyjemności z czytania. Bo Fern i Drew są dalecy od ideału. Ich małżeństwo również. Ale jako bohaterowie thrillera sprawdzają się znakomicie, bo z nimi można być pewnym, że nudy nie będzie.