Znajomi i sąsiedzi mówili o nim, że dobrze wychowany, kulturalny, uczynny, taki wrażliwy – często jeździł na grób swojego pieska, posadził tam nawet kwiaty. Na zdjęciach z prokuratorskich akt wygląda jak filmowy amant. Ciemne, zaczesane do góry włosy, wyniosła mina bez cienia uśmiechu; biała koszula, krawat, dobrze skrojona ciemna marynarka. Zajmował się szeroko pojętymi „interesami”, ale nikt dokładnie nie wiedział, z czego tak naprawdę żyje. Krążyły pogłoski, że w czasie wojny kolaborował z gestapo, przypuszczano, że współpracuje z UB, co zapewniało mu nietykalność. Jego proces elektryzował w latach 50. całą Polskę. Krążyły pogłoski, że Władysław Mazurkiewicz, pierwszy polski powojenny seryjny morderca, przyznał się podczas śledztwa do aż ponad trzydziestu morderstw. Jak to się stało, że elegancki morderca mógł działać bezkarnie przez tak długi czas?
Cezary Łazarewicz pasjonująco odtwarza zbrodnie i proces Mazurkiewicza na tle realiów stalinowskich czasów.
Kolejny rewelacyjny reportaż Cezarego Łazarewicza. To już trzecia książka tego autora, którą udało mi się przeczytać no i cóż ciężko byłoby mi zdecydować, która jest najlepsza. To znowu kawał dobrej reporterskiej roboty. Wszystko opisane jest bardzo dokładnie i szczegółowo, a jednocześnie nie jest zawalone faktografią. Autor "oddaje głos" bohaterom, przez co jeszcze bardziej potwierdza to autentyczność opisanych zdarzeń. Polecam miłośnikom reportażu.
Bohater ciekawy, historia interesująca, wątpliwości i tajemnic sporo, a książka... Książka skopana niestety. Inaczej nie da się tego nazwać. Skoro autor nie miał w planie zgłębić historii i chciał polecieć po łebkach, mógł sobie całkiem darować tę książkę, gdyż cały sens spisania tej historii umknął. Autor w zakończeniu sam stawia sobie pytania (ja miałam ich 3 razy więcej...), na które mógł odpowiedzieć, a chociażby spróbować to zrobić. Tym bardziej, że podobno materiałów jest mnóstwo, które autor podobno(?) zgłębił. Ostatecznie mam wrażenie, że ta książka to dopiero wstęp do opowiedzenia historii jej bohatera, po którym niestety nic nie następuje.
Bardzo dobra książka opisująca sprawę seryjnego mordercy działającego w Krakowie i w okolicach w czasie Drugiej Wojny Światowej oraz po wojnie. Tytułowy elegancki morderca miał na koncie wiele morderstw. Po wojnie Służba Bezpieczeństwa przymykała oko na niego. Zauważyłem, że został nakręcony niedawno film z całkiem dobrą obsadą pod tytułem "Ach śpij kochanie" przedstawiający historię "eleganckiego mordercy". Filmu nie widziałem, ale na podstawie zwiastuna zauważyłem, że Książka i film opowiadają historię tego samego człowieka.
Autor ten ma nie tylko wyjątkowy dar do wynajdywania sobie tematów (Nic osobistego), ale też spojrzenia z innej strony na te wydawało by się dobrze poznane (Koronkowa robota). Ale nie jedyną jego mocną stroną jest wynajdywanie tematyki, ale też i wyjątkowy jest sposób w jaki się tymi tematami zajmuje. Opowieści te poparte są zawsze ogromną ilością badań i studiów a do tego jeszcze o sprawach jakby nie było dość sensacyjnych autor umie opowiadać tak jakby pisał na co dzień thrillery a nie książki jakby nie było reportażowo-naukowe.
W swoich reportażach Łazarewicz za nic ma chronologię, dzięki czemu czyta się je jak wytrawne powieści. Sili się na ton rzeczowy i suchy, ale na szczęście ponosi go od czasu do czasu i jak żywe stają przed oczami kryształowe żyrandole powojennych kawiarni, w których mokka po 20 zł za filiżaneczkę lana jest tylko dla najbogatszych. Na kolejny czekam z niecierpliwością.
Reportaż o Władysławie Mazurkiewiczu, seryjnym mordercy, który działał w latach 40. i 50. Przyznał się do 30 morderstw, ostatecznie udowodniono mu 6 oraz 2 usiłowania zabójstwa. Został skazany na śmierć w 1956, a wyrok został wykonany po pół roku, w styczniu 1957 roku. Jego proces z zapartym tchem śledził cały kraj. Reportaż Łazarewicza jest trochę jak opowieść – autor przez większość książki nie pisze jako on, lecz snuje historię o Mazurkiewiczu tak, jakby tworzył fikcję. Pokazuje najpierw prawdopodobny przebieg zdarzeń, wyjaśniając, dlaczego Mazurkiewicz nie został złapany jeszcze w latach 40., gdy była taka możliwość. Następnie doskonale opisuje moment jego ujęcia i proces. Uwagę poświęca nie tylko samemu seryjnemu zabójcy, ale również ludziom wokół niego, a zwłaszcza obrońcy, legendarnemu Zygmuntowi Hofmoklowi-Ostrowskiemu. W tej historii spodobała mi się nie tyle sylwetka zabójcy, bo w gruncie rzeczy Władysław Mazurkiewicz nie był wybitnie ciekawą postacią (mordował dla korzyści finansowych, nic więcej), co czasy, w których zabijał i w których był sądzony. Mordować zaczynał jeszcze podczas wojny, zabijał też po niej – i wówczas nie dziwiło, że znikają ludzie, bo wielu wyjeżdżało albo było wywożonych z kraju przez Rosjan, wielu się ukrywało lub zmieniało tożsamość. Nikomu tak naprawdę nie przyszło do głowy, że w tamtym czasie w Polsce mógl grasować seryjny morderca. Ciekawa była też argumentacja obrońcy Mazurkiewicza, który twierdził, że jego klient zabijał „szkodników socjalistycznego państwa”, więc jego wina jest mniejsza. Mazurkiewiczowi pomagała też jego aparycja – był miłym, uprzejmym i jak w tytule, eleganckim starszym panem, nikt nie podejrzewałby go o morderstwa popełnione z zimną krwią. Bardzo dobry reportaż, wcześniej nie miałam pojęcia o tym zabójcy, więc tym bardziej serdecznie go Wam polecam (reportaż, nie zabójcę).
przypomnienie historii seryjnego mordercy Mazurkiewicza przynosi wiele ciekawych obserwacji z polskiej rzeczywistości w latach 40 i 50 zeszłego wieku; świetna książka.