Pięć gwiazdek może nieco na wyrost: pozostaje pewne poczucie niedosytu, związane z faktem, że obecność wykorzystania "woli nudy" we współczesności Haladyn upatruje jedynie w zjawiskach związanych z filmem (Warhol i Akerman), chociaż jej źródła wynajduje w innych sztukach, u Maneta, Bretona, marginalnie u Zoli. Wywód przeprowadzony jest bardzo zgrabnie, momentami repetytywnie, co ułatwia porządkowanie argumentacji podczas lektury, jest intelektualnie wyzywający i stymulujący.
Haladyn śledzi rozwój kategorii nudy od czasów ukształtowania nowej podmiotowości człowieka w modernizmie: śledzi ten proces od teorii optycznych Keplera przez epistemologiczne koncepcje Kanta, Schopenhauera i Nietzschego. Jego koncepcja sugerująca istnienie dwóch kategorii nudy, "no boredom" i "yes boredom", nie powala oryginalnością, ale samo jej teoretyczne podbudowanie jest warte prześledzenia, a książka stanowi dobry punkt wyjścia (także bibliograficzny) do dalszych poszukiwań.