Lili i Julian spotykają się w music-hallu „Rex” i zawiązują znajomość, która z niewinnego flirtu przeradza się we wzajemną fascynację. Lili jest znudzona spokojnym rodzinnym życiem. Szuka dojścia do bohemy artystycznej, próbuje być zawsze au courant z modą, literaturą, lokalami, w których bywać wypada. Rozdarta pomiędzy wymaganiami, jakie stawia przed nią pozycja żony adwokata i damy z dobrego towarzystwa, a tęsknotami za niemoralnym, ekscytującym, swobodnym życiem. Julian to początkujący pracownik działu reklamy pisma „Bluszcz”, zmagający się z problemami finansowymi i aspirujący do sławy poeta, który wciąż mieszka z ciotką i wszędobylską służącą Andzią. Kochankowie planują wspólny wyjazd do Paryża. Pragnienia bohaterów okazują się jednak mrzonkami w obliczu nadciągającej wojny…
świetna książka, fabuła obsadzona w moich ulubionych czasach, wspaniały klimat przedwojennej warszawy porusza bardzo aktualny problem przepłakałam ostatnie strony
Chociaż nie mogę wyjaśnić Wam dlaczego, to wiedzcie, że „Miraże” to coś więcej, niż historia zakazanego uczucia. Autorka skupiła się na temacie marginalizowanym; na trudnych i bolesnych doświadczeniach, gdy wrogiem staje się własne ciało. „Miraże” opowiadają o ogromnej potrzebie bliskości, zarówno w sferze emocjonalnej, jak i seksualnej. To również powieść, która nie tylko opowiada o przeszłości, ale i wrzuca w tę przeszłość czytelnika. Jeżeli macie ochotę wczuć się w ducha Skamandrytów i poznać nietypową, chociaż bardzo aktualną, historię o złośliwości losu i próbie walki z nim, to trafiliście idealnie.