Ze Skandynawią, czy szerzej – Północą, potencjalni turyści mają pewien kłopot. Z jednej strony kusi ich piękno krajobrazów i bogactwo tamtejszej kultury, z drugiej – odstraszają warunki pogodowe, kłopotliwy dojazd, wysokie ceny. O ile to ostatnie przekonanie można po części uznać za uzasadnione, pozostałe dwa lepiej umieścić na półce ze stereotypami.
„Skandynawia. Światło Północy” jest kolejnym dowodem, że nie warto im ulegać. Dziesięć podróży, w które zabierają nas autorzy, to pokaźna garść inspiracji. Okazuje się, że schowany tuż za horyzontem Bornholm, Wyspy Owcze czy Laponia – ojczyzna Saamów – mogą dostarczyć równie egzotycznych wrażeń, co tropiki. Właśnie od takich książek wielu dzisiejszych miłośników Skandynawii rozpoczęło swoją przygodę z Północą.
Pamiętniki z wakacji, niezbyt ciekawe, w sumie raczej niepotrzebne nikomu. Miłośnicy pólnocnych krain, raczej nie dowiedzą się niczego nowego. Narracja dwuosobowa nie wnosi nic, bo cała książka to są jakieś przypadkowe tematy, trochę historii, trochę przyrody, czasami coś o jakimś języku, interakcje z lokalesami i opisy pogody, architektury czyli wszystko i nic.
Książka jest ok, dużo ciekawostek, ale dalej mi tu czegoś brakuje. Ogólnie zauważam problem w książkach o Skandynawii. Niby jest ok, niby fajnie ale po przeczytaniu nie mam takiego odruchu „wow! Muszę tam jechać!”. Dlatego trzy gwiazdki
3.5 Słuchałem jako audiobooka w czasie podrozy po Norwegii. Mile historie o podróżach po skandynawii. Zainspirowaly mnie do odwiedzenia wiekszej ilosci miejsc. Nic wybitnego, ale w moim przypadku ładnie sie te historie komponowaly z moja podroza
Ciekawy "przewodnik", z tymże bardziej opisujący przygody bohaterów niż celujący w przedstawienie miejsc wartych zobaczenia, takie przynajmniej miałam wrażenie podczas odsłuchiwania audiobooka.