Amelia, dziewczyna bez przeszłości, powraca do miejsca, w którym może odnaleźć prawdę o sobie. Od tego zależy jej spokój, a może także czyjeś życie...
Pewnego słonecznego dnia na progu uroczej, starej kamieniczki w miasteczku o nazwie Zabajka stanęła dziewczyna. Otworzyła szeroko drzwi i uśmiechnęła się do świata. Jaśmin pachniał oszałamiająco, a drzewa zieleniły się intensywnie zroszone porannym deszczem. Dziewczyna omiotła spojrzeniem senne miasteczko - Tak, tu będzie mi dobrze - pomyślała. - Tu zostanę.
Tajemnicza postać o pięknych, czarnych oczach zburzyła spokój mieszkańców Zabajki. Skąd się tutaj wzięła? Jaka jest jej historia? Czy znajdzie się ktoś, kto ją pamięta? List, kurczowo ściskany w drobnych dłoniach, to jedyne, co jej pozostało. Oprócz niego, nie ma nic. Nie wie, gdzie jest jej dom, rodzina, przyjaciele... Nie wie nawet, czy rzeczywiście nazywa się Amelia.
Pełna emocji i wzruszeń opowieść o małym miasteczku, zagubionym wśród sosnowych lasów, o uroczej cukierence, gdzie czas płynie inaczej i o ludziach, którzy wiedzą jeszcze, co to jest miłość i przyjaźń. Opowieść o pamięci, która czyni nas tym, kim jesteśmy. O nadziei, która pozwala wierzyć, że nawet jeśli utracimy przeszłość, to przyszłość wciąż należy do nas. Historia Amelii, zagubionej między "wczoraj" a "dziś", która nie miała nic, prócz... marzeń.
Wpadła mi w łapki kolejna książka naszej jakże płodnej pisarki, Autorkasi. Podziwiam jej zapał i tempo pracy, ale wydając kolejne książki z taką częstotliwością nie sposób się ustrzec od pewnych, drobniusich powtórzonek fabularnych (fuj, wpadłam w maniereczkę zdrobnionek - to wszystko przez Amelusię i jej cukierenkę!)
Weźmy taką "Bogusię" i jej opis, zapożyczony z bloga Autorkasi:
Bogusia/Amelia to tyłowa (sic!) bohaterka pierwszego tomu "Serii z kokardką"/"Serii z Frędzelkiem, czy jak się to będzie nazywać". Dwudziestoośmiolatka/dwudziestopięciolatka wracając z dwuletniego pobytu w Holandii/dwutygodniowego pobytu w śpiączce, przypadkowo trafia do Pogodnej/Zabajki, uroczej miejscowości leżącej gdzieś między Kołobrzegiem a Koszalinem/Gdzieśtam.
Wzrok Bogusi/Amelii przyciąga tabliczka z napisem "do wynajęcia"/list z napisem "zamieszkaj tu", przyozdabiająca jedną z kamienic/tyczącym się jednej z kamienic. Dziewczyna, gdy tylko przekracza jej próg, uświadamia sobie, że oto właśnie znalazła swoje miejsce na Ziemi. Pogodna/Zabajka staje się dla niej miejscem, w którym pragnie rozpocząć życie na własny rachunek. Aby mu sprostać, postanawia otworzyć sklepik/cukierenkę, w którym będzie sprzedawać bibeloty zwane kurzołapkami/przepyszne ciasta, a także raczyć gości wybornym sernikiem oraz gorącą czekoladą.
Od postanowień, do realizacji marzeń wiedzie długa i daleka droga. W jej pokonaniu pomogą Bogusi/Amelii, Adela, Lidka i Stasia/Maryla, Ksenia i Tosia. Te trzy kobiety niemal od razu zaprzyjaźnią się z Bogusią/Amelią.
Tak, tak "Sklepik z Niespodzianką. Bogusia"/"Amelia" to opowieść przede wszystkim o przyjaźni. Mimo że nie zabraknie w niej ani intrygujących mężczyzn, ani porywów serc, to właśnie przyjaźń odgrywa w tej opowieści pierwsze skrzypce. Zacieśnia się ona przy długich rozmowach, którym towarzyszy aromat ciasta drożdżowego "Pogadaj do mnie"/ciasta "Kocham Cię" i ciepłej herbaty, przygotowywanych wprawnymi rękami noszącej radość w sercu Bogusi/Amelii. Taka przyjaźń pozwala przetrwać mniejsze i większe troski dnia codziennego. Bo choć i problemów nie zabraknie w życiu żadnej z kobiet, to każda z nich ma świadomość, że tuż obok trwają niezawodne przyjaciółki...
Hmmm... :) Może Autorkasia powinna napisać (zamiast "Przepisu na szczęście") na przykład... "Przepis na książkę"? Gotowce, w które wstawia się imiona z generatora, a także jest miejsce na kilka rzutów kostką? Na przykład: jakie tragedie kryją się w życiorysach Przyjaciółek Bohaterki? Jedno oczko - molestowanie. Dwa oczka - gwałt. Trzy oczka - posądzenie o kazirodztwo. I tak dalej...
Absolutnie okropna książka. Nadęta, pretensjonalna, bez sensu. Oczami tak często wywracałam, że prawie mi tak zostało. "Głęboka" analiza wojny w Afganistanie tylko dopełniła jakże wyrafinowanego obrazu. Ach! no i ta logika. Kobieta przyniosła w rękach karmę dla kota na kilka lat :P no pewnie :P
A no i pani Agnieszka Wagner jest perfekcyjną lektorką dla tej książki. Delektuje się każdym słowem, co tym bardziej doprowadzało mnie do szewskiej pasji. Moim zdaniem nie da się tego słuchać w normalnej prędkości, trzeba przyspieszyć.
P.S. A w ogóle co to jest za pomysł, że to drugi tom skoro w pierwszym jest słowo w słowo to samo?!