Kiedy zaczynałam czytać Druona, liczyłam się z tym - a nawet byłam tego pewna- że, ta część okresu historycznego w którym toczy się cała akcja "Królów przeklętych", gdzieś po drodze tak mnie skutecznie zniechęci, że zakończę ten cykl tylko i wyłącznie na pierwszym tomie, dlatego też zaopatrzyłam się właśnie tylko w ten tom, całkowicie pomijając przy tym dwa następne.
I co się stało?
Po łyknieciu pierwszej części, zamówiłam w bibliotece dwie kolejne.
I tak - pierwszą część przeleciałam, drugą pochłonęłam, a trzecia sprawiła mi trochę zawodu. Ostatnia część kończąca cykl "Królów przeklętych" jest najsłabszą częścią tego cyklu. Po opiniach innych użytkowników widzę, że nie tylko ja mam takie odczucie. Za głównego winowajcę osłabienia trzeciego tomu, uważam prowadzone z pierwszoosobowej perspektywwy monologi kardynała, które w ogóle nie przypadły mi do gustu i zmęczyły mnie na tyle, że pozycja zaliczyła obniżkę oceny jedną gwiazdką w dół. Miałam wrażenie, że czytam coś zupełnie oderwanego od reszty cyklu.
I to jest jedyny minus tej serii.
Całą resztę oceniam na duży plus, przede wszystkim duży ukłon w stronę autora za rewelacyjny warsztat pisarski oraz talent i umiejętności do snucia ciekawych opowieści, przy czym biegle operując prawdą historyczną, niczym wytrawny gawędziarz z niebywałą precyzją potrafi przybliżyć czytelnikowi czasy panowania Króla z Żelaza i jego potomków na francuskim tronie.
Polecam szczególnie miłośnikom historii, którym ten cykl na pewno przypadnie do gustu.