Podczas zakazanego rytuału w sekretnej świątyni boga o trzech obliczach losy trojga dzieci zostają ze sobą splecione na zawsze. Jednego dnia się narodzą i jednego dnia będą musiały umrzeć. Wśród nich jest potomek Bolesława zwanego Krzywoustym.
XII wiek, Polska. Gorliwi wyznawcy Kościoła z krzyżem na piersi i litanią na ustach tępią wiarę w starych bogów. Kraj stoi na skraju przepaści. Jeśli Bolesław nie doczeka się syna, straci tron. Jego tajemniczy kronikarz Nefas jest świadom zagrożenia. Zwraca się do mrocznych kapłanów Trygława, prosząc, by odmienili Przeznaczenie. Wkrótce przekona się, co uczynił…
„Xięgi Nefasa: Trygław władca losu” oraz kontynuacja „Xięgi Nefasa: W zaświatach” Małgorzaty Saramonowicz to opowieść, w której naciągnięta prawda miesza się z kłamstwem, gdzie wyobraźnia igra z historią, gdzie magia i chrześcijaństwo ciągle walczą o pierwszeństwo, a żądza władzy jest potężniejsza niż jakiekolwiek boskie prawa. Do rąk czytelnika trafia fascynująca, choć trzeba przyznać miejscami przydługa historia pełna intryg, spisków oraz nadprzyrodzonych sił, w której nigdy do końca nie będzie wiadomo, czy to wszystko miało tak się wydarzyć, czy to jeden rytuał zmienił oblicze tego świata.
Komu bliska jest prastara słowiańska magia, kogo fascynuje wczesna historia Polski, a komu brakuje ciekawej i wciągającej serii fantasy w tym temacie, ten być może w „Xięgach Nefasa” odnajdzie odpowiedź na swoje literackie tęsknoty. I chociaż daleko Małgorzacie Saramonowicz do George’a R.R. Martina, do Jarosława Grzędowicza, czy Andrzeja Sapkowskiego, to sama opowieść z pewnością znajdzie swoich wielbicieli.
Rzadko mi się zdarza nie kończyć książek, ale w przypadku tej po prostu się poddaję. Główny bohater to idiota, postaci kobiece są albo piękne albo bardzo złe. Całą książkę udałoby się odchudzić o połowę bez żadnych strat dla fabuły, która wlecze się jak flaki z olejem. Aż żałuję, że na fali uchachania okładką kupiłam od razu dwa tomy.
„Być może słuszniej jest mieć starych wrogów, o których wszystko już wiemy, niż nowych, obcych i nieodgadnionych, którzy z pewnością w miejsce poprzednich by się pojawili”*.
Polska podzielona między braci Zygmunta i Bolesława zwanego Krzywoustym. Na dworze tego drugiego – doradca i szpieg, człowiek przedstawiający się jako Nefas, który ucieka od poprzedniego życia. To właśnie on jest narratorem tej powieści, pokazującej walkę o ponowne połączenie państwa polskiego.
Nefas na początku każdego rozdziału serwuje nam krótki fragment „Dziejów”, które spisał, aby umocnić wizerunek swojego króla. Później te same wydarzenia opisuje tak, jak je widział, jak je kształtował. Na pierwszy plan w walce o panowanie między dwoma braćmi wysuwa się spłodzenie męskiego potomka. Ten, któremu jako pierwszemu to się uda, zyska łaskawość ludu, możnych i Kościoła. Kiedy żona Bolesława staje się brzemienna, królewski astrolog przewiduje, że powije córkę. Nefas wbrew radom swojego władcy chce zwrócić się o pomoc do Trygława, który kilka lat wcześniej ocalił jego i Bolesława od śmierci z rąk pogan. Trygław znany jest w tych stronach jako bóg o trzech obliczach, władca losu, splatający i rozplatający ludzkie przeznaczenia. Nefas zdaje sobie sprawę, że pomocy takiego boga nie można uzyskać bez zapłaty, mimo to nie waha się przed udaniem się do świątyni, której nie zdążyli zburzyć chrześcijanie.
Jedna z pierwszych rzeczy, jakie zwróciły moją uwagę podczas lektury, to przedstawienie relacji między chrześcijaństwem i pogaństwem. Niestety autorce nie udało się wyjść poza utarte schematy: zdobywające przewagę w świecie chrześcijaństwo ze swoim bogiem w istocie nie daje nic oprócz samej wiary, podczas gdy ustępujące stare bóstwa mają realną moc oddziaływania na świat i ludzkie losy. Wyimaginowany bóg wszechmogący, którego hierarchowie wywierają ogromny wpływ na opisywaną część świata, przeciwko prawdziwym bogom lokalnym, którego kapłani są zwierzyną łowną. Tak to wygląda w powieści Małgorzaty Saramonowicz i w moim odczuciu coś tu nie gra.
Ale na szczęście jest to jeden z niewielu elementów nieudanych. Już samo przedstawienie Trygława, jego kapłanów, świątyń czy sposobu wpływania na ludzkie losy wypadło nad wyraz przekonująco. To samo tyczy się opisu czasów panowania Bolesława Krzywoustego oraz postaci bohaterów powieści. Sam Bolesław, jego brat, jego żona i jej ojciec Światopełk Kijowski (który występuje tylko we wspomnieniach, ale jest tak dobrze opisany, że nie sposób nie pochwalić za niego autorki), najbardziej oddany rycerz, młody biskup czy egzotyczny czarodziej – Saramonowicz przedstawia nam naprawdę szeroką gamę bohaterów. Niestety w tym przypadku jest także druga strona medalu: postaci, mimo że barwne, są jednowymiarowe. Odróżnia się w tym względzie narrator, którego przeszłość wydaje się równie ciekawa jak opisywane przez niego wydarzenia mające miejsce na dworze Bolesława Krzywoustego.
Na szczęście barwna jest także fabuła, z kilkoma interesującymi zwrotami akcji (co prawda połowę z nich można przewidzieć, ale i tak z chęcią podąża się drogą wytyczoną przez autorkę).
Intrygi na królewskim dworze, moralne dylematy narratora i opisywanych przez niego ludzi, walka o ponowne połączenie państwa polskiego, skrywane ambicje i motywy co ważniejszych bohaterów. Spora dawka brutalności i trochę seksu. W tej powieści jest mieszanka, która zapewnia emocje i wywołuje chęć zarwania niejednej nocki. Znalazło się w niej także miejsce dla kilku wątków miłosnych, a nawet dla zaginionego księcia z dalekich krajów (tego akurat nie kupuję). Jest barwnie, ciekawie i wiarygodnie. Czytając ma się wrażenie, że tak właśnie wyglądać mogłyby wydarzenia z dalekiej przeszłości naszej ojczyzny. Poznajemy spory kawałek historii i wierzeń naszych przodków. I to jest dobre. Tak jak dobra, a nawet – mimo kilku mankamentów – bardzo dobra jest cała książka.
Akcja "Xięgi Nefasa" rozgrywa się w XII wieku. Główną postacią jest tutaj Nefas, znany "Galem Anonimem", będącym wiernym sługą Bolesława - dobrze znanego z kart historii jako Bolesław III Krzywousty. Ten z kolei właśnie toczy wojnę z bratem Zbigniewem, i w tym okresie rozgrywa się akcja powieści Saramonowicz.
Powieść napisana jest w duchu średniowiecza. Każdy rozdział poprzedza wpis z kroniki, a następnie opisywana jest akcja wg zamysłu autorki. Czyta się to dość ciężko, ale należy przebrnąć przez kilka rozdziałów ponieważ to, co przekazuje Saramonowicz jest warte poświęcenia każdego czasu. Przede wszystkim autorce udało się bardzo dobrze połączyć historyczne postacie i ludowe wierzenia z fikcją i magią. Autorka nie upiększa też obrazu pogańskiej religii i pogańskiego ludu, które w rzeczy samej były bardzo brutalne. Nie wybielam bynajmniej Kościoła, który palił i mordował w imię najwyższego, ale należy uświadomić czytelnikom, że wiara przodków wcale nie była pokojowa jak to się ją zwykło rysować.
Wielki plus dla Małgorzaty Saramonowicz za tą powieść, która zaprawiona w literaturze grozy przeniosła to co najlepsze do nowej powieści. Albo do nowej książki grozy dodała nieco fantastyki i historii - zależy jak kto patrzy.