W powszechnej opinii tradycja europejska zaczyna się od kultur antycznych – starożytnej Grecji i Rzymu. Jesteśmy nieświadomi egipskiego pochodzenia wielu wynalazków, idei i motywów. Dotyczy to nauki, religii, filozofii, symboliki w sztuce, ale także imion, jak Onufry, Zuzanna, czy słów takich jak chemia, heban, bazalt. Dzielimy dobę na dwadzieścia cztery godziny, nieświadomi, że zawdzięczamy to faraońskim kapłanom. Używamy komputerowych programów Adobe, nie wiedząc, że to słowo, pochodzące od staroegipskiego terminu oznaczającego "cegłę", dzięki Arabom zawędrowało do Hiszpanii i dalej, z Kolumbem, do Ameryki. Oglądamy Catherine Deneuve w Zagadce nieśmiertelności noszącą na szyi (w morderczych celach zresztą) anch, kojarząc go raczej z ezoterycznym krzyżem Atlantydów niż ze staroegipskim znakiem życia.
Z podziwem i niezrozumieniem patrzymy na teksty na ścianach świątyń i grobowców. A przecież warto spróbować zrozumieć coś samemu. Nie tylko by, powrócić do korzeni; zajrzenie w niezwykły świat hieroglifów może przynieść ze sobą zdumiewające odkrycia dotyczące nie tylko przeszłości, lecz także pewnych prawd ponadczasowych. A przede wszystkim wiąże się z ogromną satysfakcją, kiedy uda się nam odczytać to, co niezrozumiałe, ukryte, tajemnicze. Kamienie zaczynają wtedy mówić, a mają naprawdę wiele do powiedzenia.
Dochodzę do wniosku, że epoka/dziedzina historyczna, która nigdy mi się nie znudzi to starożytny Egipt. Za każdym razem gdy o nim czytam, czuję się jakbym znowu miał 6-7 lat, gdy zaczęła się moja jazda na ten okres. Nie inaczej było w wypadku tej książki.
Andrzej Ćwiek zabiera czytelnika w niezwykłą podróż przez czas i przestrzeń śladami staroegipskiej cywilizacji, a zwłaszcza jednego z jej najważniejszych osiągnięć - hieroglifów. Autor najpierw przedstawia pokrótce historię Egiptu, jego kulturę i religię, a także znaczenie w tych sferach pisma. Wszystko opisane jest w rzetelny, a zarazem bardzo przystępny sposób. Kolejna część książki niechybnie spowodowałaby u 6-letniego mnie przypływ radosnej ekscytacji (kogo ja próbuję oszukać, u prawie 26-letniego mnie też wywołała takowy :v) - jest to bowiem krótki kurs hieroglifów. Przedstawione tutaj są informacje na temat tego jak działał ten system pisma i podstawy tego jak go odczytywać, a także tezarus różnych terminów i nazw własnych. Ostatni rozdział to swego rodzaju przewodnik/podróż palcem po mapie z autorem, od Kairu aż po Asuan, w którym odwiedzamy najważniejsze miejsca i zabytki, te bardziej i mniej znane.
Książka niesamowicie mnie wciągnęła, nie tylko przez tematykę, ale i przez sposób w jaki jest napisana. Jak już wspomniałem, Andrzej Ćwiek opisuje wszystko w sposób przystępny i ciekawy, a miejscami też żartobliwy. Zdecydowanie na plus są liczne, kolorowe zdjęcia zabytków i opisywanych miejsc. Ogółem minusów nie widzę (jedyne do czego miałbym lekkie uwagi to przemyślenia autora na samym końcu, ale nie ma to żadnego wpływu na wartość merytoryczną książki). Jeżeli kogoś interesuje starożytny Egipt i/lub hieroglify, ta książka będzie na pewno strzałem w dziesiątkę. Polecam
Nie jestem ekspertem jeśli chodzi o Egipt, więc nie jestem odpowiednią osobą do obiektywnego ocenienia jakości przedstawionej treści. Jednak czysto subiektywnie trochę zabrakło mi szerszego omówienia hieroglifów, a mniej historii - która oczywiście również była bardzo istotna.. po prostu odczułam podczas czytania, że autor zupełnie na drugi plan zrzucił tytułowe hieroglify.
Książka oczywiście jest nasycona wieloma przykładami zdań, jednak brakowało mi rozłożenia ich na części pierwsze, dokładnego pokazania konstrukcji, większej ilości zdjęć czy grafik przedstawiających chociażby warianty pisma imion bogów (i nakierowywania na nie na przykładach prawdziwych zdjęć), a także próby zaangażowania czytelnika do samodzielnego odczytywania znaków i przedstawiania sposobu na naukę. Ciężko mi stwierdzić jak wygląda sytuacja z obrazowaniem omawianego tematu w wydaniu fizycznym, ponieważ swój egzemplarz przeczytałam w formie ebooka. Możliwe, że w papierze dostajemy tą treść w przystępniejszej formie.
Muszę przyznać, że trochę się rozczarowałam. Oczekiwałam przystępnej nauki pisania, nawet w stopniu bardzo podstawowym.. a kurs znaków był tak naprawdę bardzo krótkim rozdziałem w całej książce. Finalnie otrzymujemy wiele skondensowanej treści o historii Egiptu z pismem hieroglificznym w tle oraz kilkoma ciekawymi, bądź zabawnymi anegdotkami, których zresztą chętnie zobaczyłabym więcej, bo dodawały dynamiki podczas czytania. Nie odradzam sięgnięcia po tę pozycję, jednak nie nastawiajcie się na żaden, nawet najmniejszy zalążek nauki pisania.
Wziąłem sobie tę pozycję na wakacje do Egiptu. Nie można trafić lepiej. Dość zawiła koncepcja pisma staroegipskiego „rozplątana” w sposób przyjazny i wciągający. Wyobrażacie sobie ten moment, kiedy w Dolinie Królów byłem w stanie w jednym z grobowców odczytać nie tylko imię faraona, ale też kilka pomniejszych ustępów? Ciarki na plecach. Dodajmy do tego wystarczająco rozwinięty kontekst historyczny i pojęciowy – oto dostajecie książkę, która może być Waszym wstępem do niezwykłej podróży filologicznej i kulturowej.
Można na pęczki znaleźć fanów starożytnej Grecji (sama do nich zresztą należę) i tych, co własną piersią będą bronić pozycji starożytnego Rzymu, a jednak wydaje się, że za Egiptem zawsze stała mniejsza reprezentacja. A szkoda, bo przecież ten świat był czasem chyba nawet bardziej fascynujący niż europejskie cywilizacje starożytne. Andrzej Ćwiek bierze na tapet pismo egipskie i zabiera nas na przyśpieszony kurs. Nie tylko hieroglifów, ale i miłości do starożytnego Egiptu.
Przyśpieszony, ale bardzo dokładny. To nie są zajęcia dla leniwych studentów, którzy przyszli podpisać się na liście obecności. Autor od swojego czytelnika wymaga maksymalnego skupienia, by ten nie został za nim daleko w tyle. To lektura dla tych, którzy nie boją się wyzwań i są gotowi na nieco cięższą lekturę w zamian za wiedzę i ogromny zasób ciekawostek. Polecam zostawić sobie tę książkę na jakiś luźniejszy dzień, gdy głowa jest bardziej wypoczęta.
A jest o czym czytać. Bo choć Andrzej Ćwiek zgodnie z tytułem skupia się w dużej mierze na piśmie obrazkowym, prezentując czytelnikowi pojedyncze słowa, zapraszając go do tajemniczego świata, to opowiada również o religijności ówczesnych mieszkańców Egiptu, jego władcach i zwyczajach. Dlaczego ten symbol, a nie inny, dlaczego część hieroglifów została uszkodzona, a jeszcze inne zniszczone? „Hieroglify” to książka, która zdecydowanie bardziej podchodzi pod publikację naukową – język nie jest najłatwiejszy, ale mimo to ta pozycja dalej potrafi utrzymać zainteresowanie czytelnika. Pomysł, żeby za pomocą języka opisać całą cywilizację, jest genialny i wymagający – nie tylko dla czytelnika, ale również autora, a tu Ćwiek zdecydowanie wychodzi z tej utarczki obronną ręką.
Mimo wysokiego progu wejścia to bardzo dobra książka i to nie tylko dla zapalonych fanów starożytnego Egiptu. Każdy laik na spokojnie może sięgnąć po tę pozycję. Bo można ją traktować jako obszerną, naukową publikację historyczną, a także jako współczesny słownik i zacząć bawić się tematem. Andrzej Ćwiek daje swoim czytelnikom wszelkie narzędzia do tego, żeby zacząć swoją przygodę nie tylko z hieroglifami, ale również ze starożytnym Egiptem, a to może być naprawdę niezwykła wycieczka do dawnych czasów.
Ostatnio podróżuję sobie w czasie, niedawno przeżywałam miłość w średniowieczu, a przed chwilą skończyłam egipski kurs czytania hieroglifów.
Bo "Hieroglify egipskie. Mowa bogów" jest czymś w rodzaju podręcznika po egipskiej kulturze i historii z zajęciami praktycznymi włącznie. To publikacja, którą kawałek po kawałeczku powinno się studiować, a odkrycia, którymi częstuje nas autor potrafią zdumiewać.
Andrzej Ćwiek zabiera czytelników w podróż do starożytnego Egiptu, odkrywa przed nami zniuansowany rozwój systemu piśmiennictwa i przekazywania informacji na ścianach egipskich świątyń i grobowców. Lecz nie tylko. Ukazuje również egipską kulturę, wierzenia religijne, politykę i tło społeczne.
Nie spodziewałam się, że książka o hieroglifach tak bardzo mnie wciągnie i zafascynuje, że wsiąknę w ten niesamowicie bogaty świat egipskiej symboliki i zatopię się bezkreśnie w tajemnicach egipskiego świata. Bo dr Andrzej Ćwiek bardzo ten proces ułatwia, głównie za sprawą przystępnego i lekkiego języka, stylu pisania, który sprawia, że z przyjemnością można zatopić się w lekturze. Nie przytłacza wiedzą, raczej rozbudza ciekawość z każda kolejną stroną. Również struktura tej publikacji zasługuje na uznanie, po powoli, z każdym rozdziałem wyławia się obraz całej egipskiej cywilizacji.
Poza tym, że to świetna i bardzo merytoryczna, ale i ciekawa publikacja, to jest również pięknie wydana. Okładka, przyciąga wzrok, a to co w książka jest wydana w ciekawy sposób obfitujący w zdjęcia i hieroglify, oczywiście.
To była wyborna podróż, a dr Andrzej Ćwiek w wspaniały sposób oprowadza po starożytnym Egipcie.
Jeśli lubicie książki historyczne, to polecam zwrócić uwagę na ten tytuł.
Całkiem przyjemna książka, choć dłużyła mi się do trzeciego rozdziału. Mało pamiętam z tego szybkiego kursu hieroglifów, ale poznanie ich choć w najmniejszym stopniu było bardzo interesujące!
Spośród wszystkich "egipskich" książek z tej serii, "Hieroglify egipskie" są zdecydowanie najbardziej naukowe. Spotkałam się z opiniami, że za dużo tu niepotrzebnych historii o samym Egipcie, ale ja się z tym nie zgadzam — to właśnie te historie nadają głębię całej książce i pomagają zrozumieć jak ważną rolę spełniały hieroglify (bo oprócz zwykłego przekazu wiadomości, wierzono na przykład w ich moc sprawczą). Dodatkowo, okazuje się, że Egipcjanie byli niezłymi śmieszkami, ewidentnie uwielbiali gry słowne i bardzo często odczytywanie hieroglifów przypomina grę w kalambury dla egiptologów.