Dzieło to nawiązuje do tradycji sag rodzinnych, przedstawiając dzieje kilku rodzin z różnych kręgów społecznych na przestrzeni lat 1914-1947. Akcja powieści przenosi się z ziemiańskich ukraińskich dworów, przez europejskie metropolie, do Warszawy i okolic. Jej główni bohaterowie mają swe niefikcyjne wzorce w rzeczywistości. Autor wychodzi z przeświadczenia, ze wyroków historii nie da się cofnąć, tak jak nie ma powrotu do "czasu utraconego". Dramat życia jako największej wartości wypływa nie tylko z kataklizmów zewnętrznych, takich jak wojny i przemijanie, ale też z wewnętrznych konfliktów moralnych i psychologicznych, które prowadzą człowieka do dramatycznych wyborów. Wielkie narodowe katastrofy przedstawione w utworze to nie tylko klęski osobiste, ale i zmierzch pewnej formacji społeczno-intelektualnej.
Iwaszkiewicz was born in Kalnik (now in Vinnytsia Oblast, Ukraine). After the death of his father (an accountant), he and his mother lived in Warsaw between 1902–1904, and then moved back to Ukraine in 1904–1912. He graduated from a secondary school in Kiev in 1912 and enrolled at the Law Faculty of Kiev University. After World War I, in October 1918 he returned to Warsaw. There, he joined a group of local artists who had started Pro Arte et Studio arts magazine. Iwaszkiewicz with Julian Tuwim and Antoni Słonimski co-founded the Skamander group of experimental poets in 1919.
In 1922 he married Anna Lilpop, a daughter of a wealthy entrepreneur, and the couple settled in Podkowa Leśna in the suburb of Warsaw. In 1928 they moved to a newly built house that Iwaszkiewicz named Stawisko. Maciej Rataj, the Speaker of the Lower Chamber of the Polish Parliament (Sejm) appointed him to be his secretary. Iwaszkiewicz worked for a magazine called "Wiadomości Literackie" and also published his works in numerous periodicals like "Gazeta Polska" (1934–1938) and "Ateneum" (1938–1939). Later he was a secretary to the Society for the Encouragement of Fine Arts (Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych), and a member of the Polish PEN Club. The Foreign Ministry first appointed him the head of the art promotion section and later sent him as a secretary to Copenhagen (1932-1925) and Brussels (1935–1936). He was a member of Związek Zawodowy Literatów Polskich (ZZLP, The Trade Union of Polish Writers) and in 1939 voted its vice-president.
As a novelist he wrote Sława i Chwała (Glory and Vainglory) - a saga depicting a panorama of the life of Polish intelligentsia in years 1914-1947 and a few other novels but is most highly regarded for his short stories. He was awarded the Lenin Peace Prize.
Gdyby ktoś się zastanawiał, nie jest dobrze. A tak jeszcze dla oceny całości, bo oceny poszczególnych tomów sobie zapisywałam na bieżąco i będą zaraz: • Jak przy pierwszej połowie nie byłam do końca przekonana, tak druga była absolutnie niesamowita. Żyłam tą książką, kiedy ją czytałam. • Trochę żałuję, że mam ją z biblioteki, bo chciałabym po niej pisać, chciałabym podkreślać sobie najważniejsze rzeczy, to mi jednak bardzo pomaga w przyswajaniu sobie treści, a tu mam wrażenie że troszkę przez tę książkę "przeleciałam", że sporo rzeczy mi umknęło. Chciałabym do niej kiedyś wrócić, już jako właścicielka jakiegoś zgrabnego wydania, po którym mogłabym sobie pisać do woli. • Tu może trochę spoilerowo, ale po wyczynach Spychały z pierwszego tomu nie spodziewałam się, że go jeszcze na powrót polubię XD cóż mogę rzec. Wątek jego i Oli był straszny dramatyczny masakryczny tragiczny. Oprócz tego, że zwyczajnie się do Spychały przywiązałam emocjonalnie, to jeszcze jest bardzo interesującą postacią, naprawdę, dawno tyle o żadnym bohaterze literackim nie myślałam.
TOM I [⭐⭐⭐⭐] Iwaszkiewicz to menda i morderca, czas na tom drugi
TOM II [⭐⭐⭐⭐] Im dalej w las, tym robi się ciężej i mroczniej. Powiem szczerze, nie jestem psychicznie gotowa na to, co będzie w następnych dwóch tomach.
TOM III [⭐⭐⭐⭐⭐] To było niesamowite i absolutnie straszne jednocześnie. Wątek Spychały rozłożył mnie na łopatki, jeśli chodzi o książki, to ostatnio tak czułam się chyba tylko nad "Czarodziejską górą" ("tak": ręce mi się trzęsły i zrobiło mi się zimno). Jak przy pierwszych dwóch tomach nie byłam do końca przekonana, tak przy tym jestem zachwycona i on bardzo zmienia moją ocenę całości. Sceny z Edgarem były niesamowite. Najgorsze (czyt. najbardziej bolesne) są w tej książce refleksje nad życiem i upływem czasu. Zdecydowanie nie byłam na to gotowa.
TOM IV [⭐⭐⭐⭐⭐] To było straszne, zniszczyło mi życie i w ogóle nie wiem jak mam się po tym wszystkim pozbierać. Ale to, ile razy ta książka, ten tom szczególnie, zmusiła mnie do zastanowienia się nad moim życiem, nad moimi wartościami? Nie ma lekko. Tom IV wciągnęłam szybciej niż pozostałe, bo zaczęłam w zasadzie wczoraj, a dzisiaj już tylko czytałam, czytałam, czytałam, gnałam do końca. Nie wiem po co mi to było, już nigdy nie wrócę do normalności po tym maratonie, ale miało to wszystko w sobie coś niesamowitego. To, ile razy w tym ostatnim tomie następował jakiś koniec, jakikolwiek, koniec pewnej epoki, koniec świata, jaki był kiedyś, koniec czyjegoś życia, czyjejś młodości... Zaraz to będzie też mój koniec <3
Nie sadzilam ze kiedykolwiek jeszcze siegne po Iwaszkiewicza. Opowiadania przerabiane w szkole pamietam jako cos niezrozumialego i nudnego. Najwyrazniej do Pana Iwaszkiewicza trzeba dorosnac. Ciekawe ze jako nastolatka czytywalam nieraz takie dziela, ze teraz na pewno bym przez nie nie przebrnela, natomiast inne wtedy mnie nie porwaly, a dzis zachwycaja... No coz....
Na szczescie Zosia tak sie dopytywala czy mi sie Iwaszkiewicz podoba, ze z czystej ciekawosci, co ja tak zachwyca siegnelam po ksiazke. No i wpadlam po uszy! Trzytomowe dzielo wciagnelo mnie swa melancholia, rozwazaniach o przemijaniu, o sztuce i jej roli w naszym zyciu, o wojnach. Czytalam to zreszta w odpowiednim momencie mego zycia, gdyz za pare miesiecy zacznie mi sie kolejna dziesieciolatka na tym padole, i z tej to okazji nachodza mnie natretne mysli typu, jak to tych dziesieciolatek jakos malo jest tak naprawde, a potem proch i nicosc....:((
Jest to opowiesc o przeplatajacych sie losach kilku polskich rodzin mieszkajacych w Odessie i okolicach,poczawszy od roku 1914 poprzez wojne, wyzwolenie, powrot do Polski, wydarzenia historyczne okresu miedzywojennego, druga wojna, i konczy sie w 1947. Nie jest to jednak ksiazka historyczna. Iwaszkiewicz skupia sie na zyciu emocjonalnym bohaterow, pokazuje jak ich losy sie krzyzuja ze soba, jak historia staje im na przeszkodzie, jak sie zastanawiaja nad sensem tego wszystkiego co ich spotyka, kochaja sie, zawieraja przyjaznie, zdradzaja, jednym slowem zyja. Sa tam ksiezne, i dzieci sluzacego i widac, jak stopniowo z kazdym pokoleniem te roznice klasowe traca nieco na ostrosci. Dla mnie ta ksiazka jest przede wszystkim ksiazka o przemijaniu, o tym wiecznym pytaniu jakie ludzkosc sobie zadaje: po co tak naprawde tu jestesmy, jaki jest tego sens, i tak wszystko przemija. Rowniez o tym, ze nawet jak nie znajdujemy tych odpowiedzi, to nasze zycie jest dla wciaz dla nas cenne. Jeden fragment mnie zwlaszcza uderzyl , nie moge niestety znalezc go w ksiazce, a chcialabym - ze jednym z najstraszniejszych momentow jest gdy sie po raz pierwszy zauwazy, ze nasze dzieci sie starzeja.............
Na szczesice dla nas Dzieci-kwiaty odsunely starosc na pozniej, i taki cytat jak ten: "Gdyby zyl teraz, bylby z niego zazywny starszy pan pod czterdziestke" dzis budzi w nas szeroki, poblazliwy usmiech. Czasy sie jednak nieco zmienily ...
Dobrze sie czyta o starych czasach, gdy czas jednak wolniej plynal, ludzie sie tak nie spieszyli, wszyscy wiedzieli co to d-mol, cytowali Fausta, rosyjskich poetow. Jest nawet troche refleksji nad muzyka, nie zdawalam sobie wczesniej sprawy ze Iwaszkiewicz ksztalcil sie w kierunku muzycznym.
Homoseksualna orientacja Iwaszkiewicza nie da sie nie zauwazyc w ksiazce:):) Np. przymiotnik "piekny" zostal uzyty wielokrotnie przy opisywaniu niektorych meskich bohaterow, ale ani razu (chyba ze przegapilam ) przy kobietach... Natomiast potem, gdy sa juz starsi dosc wyraziscie opisuje Iwaszkiewicz te starzejace sie kobiety, mezczyznom tego oszczedza:)) Ale mu przebaczam:)
Z wrazenia wroce chyba do tych lektur szkolnych Iwaszkiewicza, nad ktorymi tak sie meczylam, i sprawdze czy dzis je bardziej rozumiem. Czytajac "Slawe i Chwale" nie moglam sie oprzec wrazeniu, jak skomentowalaby niektorych bohaterow i ich rozterki zyciowe moja twardo stojaca na ziemi polonistka z liceum. Pewnie by powiedziala, ze "zyja z cudzych pieniedzy,maja za duzo czasu na glupie rozmyslania i lepiej wzieliby sie za konkretna robote"....:)) Cos w tym jest, ale nie do konca:)))
Kuzynka poleciła mi wiele lat temu nabyć te tomy w Warszawie. Udało mi się przejść przez Tom I. Może przeczytam resztę, choć mam zastrzeżenia do élit. Historia tych przykrych dziesięcioleci, które zostały tutaj odzwierciedlone, czyni ją wystarczająco interesującą.
Do tej pory jest to głównie klasa rządząca ale wygląda na to, że tak będzie. Czekam na pracowników. Przychodzą i wychodzą z salonów tylko jako słudzy z pochylonymi głowami. Wynoszą nocniki hrabiom. Mieszkają w ciasnych pomieszczeniach pod schodami.
Elitarna inteligencja i jej słudzy przesiedlają się do Warszawy z Odessy głównie po ogniach perwszej wojny światowej. Gospodarki załamują się w 1930 roku. Autor opisuje ich brak orientacji i wiedzy finansowej w spekulacji papierowej i jak są wykorzystywani przez zarządców ich finansów. Pomimo to niektórym zostało wystarczająco dużo i zaczynają jednak podróżować do Paryża, Palermo, z powrotem do Warszawy, Heidelbergu, Krakowa.
Opis życia w Paryżu w latach dwudziestych na pierwszych stu stronach drugiego tomu wcale nie są podobne to „Movable Feast” Hemingwaya czy Orwella „Down and Out in London and Paris”. Ci opisywali życie mniej więcej w tych czasch ale na samym dnie, podczas gdy nasze elity tu się bawią.
Podoba mi się spostrzegawczość autora, opisy z bliskiej obserwacji jak na przyklad: „uśmiechnęła się lekko wargami” (T2, str. 220) Takie się powtarzają. W Odessie i okolicach jest dużo kurzu, na drogach, nawet w pobliżu i w salonach. Wsie są błotniste.
Janusz przypadkowo spotyka psychiatrę Martwińskiego kto mu doradza aby ponownie odwiedził Odessę. Janusz dochodzi tym doświadczeniem do przekonania że próba odzyskania przeszłości jest daremna. „W życiu nie możesz mieć starych rzeczy. Możesz mieć tylko rzeczy nowe.” (T2, str. 321)
Pisanie po drugiej wojnie światowej powieści historycznej o niebezpieczeństwach związanych z igraniem ze sekretamu stworzenia i budowaniem bomby atomowej, która może zburzyć całe miasta, jest niesprawiedliwe dla czytelnika, udając, że debata ta toczy się w latach trzydziestych XX wieku. Równie niesprawiedliwe jest pisanie po wojnie o Hitlerze grożącym i udawanie, że dyskusja toczy się w 1938 roku.
Trudno jest zgodzić się na kilka przypadkowych spotkań przyjaciół i znajomych w Paryżu, Rzymie, Warszawie, na drodze.
Nagłe wejście wszechwiedzącego narratora, aby opowiedzieć czytelnikowi, co stało się z Gołąbkiem po tym, jak trzymał go w tajemnicy jest wstrząsające. Po prostu mówi, że opowiem wam co się stało z Gołąbkiem. Kto to informuje?
Spychala jest takim oportunistą co nawet nie kryje że stopniowo staje się nieciekawy. Przypomina Nikodema Dyzmę z Tadeusza Dołęgi-Mostowicza ale bez poczucia humoru.
Ta powieść po kilkuset stronach staje się złodziejem czasu. Iwaszkiewicz nie zna ekonomii w piśmie. Pamiętam radę Stanisława Lema: „Nigdy nie czytam dla zabicia czasu. Zabijanie czasu jest jak zabijaniem czyjejś żony lub dziecka. Nie ma dla mnie nic cenniejszego niż czas ”.
Czwarty tom tej pracy może równie dobrze stać sam, z wyjątkiem tego, że mamy tutaj oczywiście głównie następne pokolenie bohaterów i nie tak heroicznych innych, a nawet złoczyńców, którzy są związani z wcześniejszą historią. Jest to najbardziej wymowny tom, ponieważ opowiada o okropnościach, począwszy od pierwszych dwóch tygodni września 1939 roku.
Czuję pokorę, biorąc to wszystko do siebie. Zacząłem się zastanawiać, dlaczego ludzie w tym kraju są tak podzieleni, a nawet zdezorientowani w dwudziestym pierwszym wieku. Mniej to mnie szokuje, gdy rozważam bolesną historię dziesięcioleci przedstawioną na tych 1300 stronach. To dopiero pierwsza połowa XX wieku. Co mieliśmy przez sto lat wcześniej? Co wydarzyło się w ciągu następnych pięćdziesięciu lat?
jest to piękna nostalgiczna opowieść, która ukazuje obraz dwudziestego wieku swoim przekrojem, mimo to uderza jednak ten klasizm. bohaterowie zdają się momentami płascy, jednak długość tej powieści sprawia, że przywiązujemy się do nich i zaczynamy odczuwać ich naprawdę wielką tęsknotę bo jest to podkreślone w książce wiele razy - rozważania filozoficzne bohaterów zajmują dużą część książki. odczuwam dużą przyjemność z czytania książek osadzonych w dwudziestym wieku, na pewno sięgnę jeszcze po pana Iwaszkiewicza
Cudowna saga, która nic nie straciła na świeżości pomimo upływu czasu. O ludziach po ludzku w nie zawsze ludzkich czasach. Niektóre fragmenty dotyczące atmosfery wojennej są niepokojąco aktualne.