Wczesnym rankiem samotny biegacz pokonuje codzienną trasę między Sopotem a Gdańskiem. W wykopie przy ulicy Hallera niespodziewanie dostrzega siedzącą postać. Zaintrygowany zbliża się do niej, by z przerażeniem odkryć, że ma przed sobą mumię. Jak się okaże, znalezienie zwłok to dopiero początek serii makabrycznych zdarzeń.
W szranki z psychopatycznym seryjnym zabójcą staje komisarz Barnaba Uszkier. W pogoni za mordercą będzie musiał też poznać się z członkami pewnego Klubu Miłośników Kryminałów…
O seryjnym mordercy grasującym w Trójmieście czytało mi się hiperszybko. :)
„Literat” jest naprawdę porządnym czytadłem. Zaczyna się bardzo przyjemnie (z przymrużeniem oka, a ja lubię powieści „z jajem”). Kumulacja humoru przypada jednak tylko na sam początek utworu – później robi się już poważniej, choć od czasu do czasu autorce udaje się wrzucić do treści jakiś sympatyczny smaczek. Powieść jest pisana prostym, zrozumiałym językiem, dłużyzn tu kompletnie brak, a czytelnik z rozpędu pochłania stronę za stroną. Wszystkie postacie występujące w „Literacie” są „jakieś” i to się chwali. Nie powalają może zawiłością swych charakterystyk i historii, ale nie można im zarzucić, że są papierowe. Niestety, wydają się być dość wtórne, a najgorzej skonstruowana została chyba postać samego mordercy (gdyby nie jego tok rozumowania „przecinający” od czasu do czasu główny tekst powieści, byłoby strasznie kiepsko). Słabych punktów jest więcej. Nie jestem pewna, czy ksiądz na zaskakujące nowiny reaguje słowami: „O Boże”. :D Wszak „Nie będziesz brał imienia…”. ;) Poza tym – „skórczysyn” – na pewno przez „ó” kreskowane? Nie pasowało mi to od początku, sprawdzam teraz w słowniku ortograficznym i zarówno to słowo, jak i mniej grzeczna jego odmiana, występują tylko w wariancie z „u”. Widać też, że jest to debiut powieściowy autorki, bo w książce nie ma tak naprawdę nic charakterystycznego. Jest rzadko spotykana mumia, ok., ale mam na myśli albo dobrze nakreśloną postać głównego bohatera (taką, która mogłaby zainspirować pisarkę do spłodzenia całego cyklu), albo jakiś ciekawy sposób popełnienia zbrodni, tudzież niespotykany motyw popychający mordercę do jej popełnienia. Tego zabrakło, niestety.
Nie zmienia to jednak faktu, że „Literat” zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Aż mam ochotę zagrać w RPG z Uszkierami i resztą ekipy. Zapowiada się całkiem niezła zabawa. ;)
"Z debiutami bywa różnie, dlatego też sama podchodzę do nich z pewną dozą sceptycyzmu. Nie wiadomo przecież, czego spodziewać się po historii napisanej przez początkującego pisarza i czy lektura takiego dzieła nie będzie po prostu rozczarowująca. W przypadku „Literata” zostałam mile zaskoczona. Nie dość, że autorka pisać umie, to jeszcze robi to tak dobrze, że od jej powieści trudno było mi się oderwać. (...) Podsumowując: „Literat” to bardzo dobry debiut Agnieszki Pruskiej i początek dobrze rokującej serii kryminalnej, po którą sięgnąć powinni nie tylko pasjonaci gatunku, ale też wszyscy pragnący przeczytać historię nie tylko wciągającą, ale też nieprzewidywalną. Polecam."