Rozpalający wyobraźnię świat słowiańskich wierzeń.
Diabły, szatany, biesy… Czarownice, wiedźmy, strzygi… Jak by ich nie nazwać – zawsze wzbudzały emocje i przerażały ludzi, towarzysząc im od wieków. Autor, dzięki próbie racjonalnego wyjaśnienia przyczyn przypisywania tym postaciom piekielnych i upiornych mocy, sprawia, że Pożegnanie z diabłem i czarownicą to opowieść nie tylko o zabobonach i wierzeniach, ale zarazem bogate źródło cennych informacji na temat kultury ludowej.
W książce Bohdana Baranowskiego nie brakuje barwnych powiedzeń, przyśpiewek, przesądów oraz autentycznych historii, w które uwikłane były czarownice i diabły. Te z kolei nie zniknęły wraz z postępem techniki, a przeniknęły do otaczającego nas świata za pomocą książek, filmów, seriali i gier komputerowych.
"Największą herezją jest niewiara w sprawy czarodziejskie."
Jeszcze w latach 60-tych ubiegłego wieku linczowano kobiety posądzane o bycie czarownicami. Ludzie dalej wierzyli w złe oko, a diabeł nie był figurą alegoryczną. Tę prawdę poznałam dzięki Bohdanowi Baranowskiemu. Jak się okazało te tak uwielbiane przeze mnie wierzenia ludowe mało miały już pod koniec wspólnego ze słowiańskością, a stały się za sprawą szeroko rozpowszechnionego "Młota na czarownice" częścią kosmopolitycznego, groźnego zabobonu, który odebrał życie zbyt wielu ludziom.
I o tym jest książka "Pożegnanie z diabłem i czarownicą". Nie o zmorach, kikimorach, wąpierzach i mamunach. Tym istotom o słowiańskim rodowodzie autor poświęcił "W kręgu upiorów i wilkołaków". W "Pożegnaniu" Baranowski poddał dokładnej wiwisekcji proces transplantacji wierzeń w czarownice i diabły na tereny Polski i przerażające efekty tegoż. Nieścinanie skołtunionych włosów, tzw. kołtuna z obawy przed chorobą umysłową tudzież śmiercią było jednym z mniej przerażających skutków. Innym, o piekło gorszym, było palenie bogu ducha winnych kobiet na stosach. Powodem mogło być wszystko. Także to, że krowa sąsiadki przestała dawać mleko.
Baranowski wraca do świata, który od dawna już szeptał tylko pod nosem. Diabły, czarownice, gusła i lęki – cały ludowy teatr dobra i zła, w którym prawda miesza się z plotką, a wiara z przyzwyczajeniem. Autor nie moralizuje. Raczej słucha, jakby siedział przy piecu i zapisywał opowieści ludzi, którzy jeszcze pamiętają, że z diabłem lepiej nie żartować.
Ten diabeł nie jest symbolem z katechizmu, tylko codziennym towarzyszem. Pomaga orać pole, psuje mleko, czasem prowadzi do zguby, ale bywa też swojskim kompanem. W jego obecności chłop staje się bardziej czujny, ksiądz mniej pewny siebie, a świat – trochę bardziej prawdziwy.
Baranowski rekonstruuje ludowe wyobrażenia z precyzją historyka i czułością etnografa. Nie ocenia, nie egzorczuje – raczej żegna. Bo „pożegnanie” w tytule to nie akt triumfu rozumu nad zabobonem, lecz ciche ukłonienie się światu, który miał swoje racje, choć dziś wydają się one zbyt irracjonalne.
To książka o końcu pewnej mitologii. O czasie, gdy diabeł jeszcze tańczył z ludźmi na rozstajach, a każde światło w lesie mogło być jego spojrzeniem. Czyta się ją jak zapis ostatnich rozmów z dawną Polską – tą, która wierzyła w więcej niż w to, co widać.
Przede wszystkim - jestem pod wrażeniem! Ogromu pracy, umiejętności pisarskich, zapału twórcy... W notce autorskiej pod koniec #książki dowiadujemy się, że badacz 19 lat opracowywał zgromadzony materiał 😳
Podeszłam do tego tytułu sceptycznie, bałam się, że mnie zanudzi, że będzie to kolejne wyliczanie nazw, miejsc, same suche informacje. Przeczytałam od deski do deski i teraz zastanawiam się, jakby to wyglądało, gdyby uzupełnić te wiadomości o wydarzenia współczesne (ostatnie wypowiedzi pochodzą z lat 60-tych) 👹
Książka podzielona jest tematycznie na rozdziały, a w nich są omówione materiały z poprzednich wieków oraz wywiady z żyjącymi osobami dla porównania, jak niektóre zabobony rozwinęły się lub zatarły na terenie Polski. Znalazła się nawet legenda o diable z naszego rodzinnego miasteczka 😈
Dla kogoś ciekawego kultury ludowej, polskich wierzeń i zabobonów, to super sprawa. Wydanie jest piękne, w twardej oprawie, bez obaw będę wypatrywać innych pozycji z tej serii 🖤
✨ Haeresis est maxima opera maleficiorum non credere (Największą herezją jest nie wierzyć w sprawy czarodziejskie)✨
Przytoczę wam jedną ciekawostkę językową - wiecie co może zrobić czarownica? ZADAĆ złe w jedzeniu lub picie. Człowiek, któremu zadano złe jest OPSUTY. Jeśli rodzina biedaka znajdzie winną, to może ona mu to zadanie ODROBIĆ. A jeśli tego, który zadawał się nie znajdzie, to trzeba MOCNIEJSZEGO, żeby złe ZAKLEPAŁ, czyli uspokoił 😳
Byłam pod wrażeniem tego fragmentu i takiego wykorzystania tych słów 😁
Pożegnanie z diabłem i czarownicą jest ciekawym podsumowaniem regionalnych wierzeń w owe istoty piekielne z dodatkami w postaci fragmentów z protokołów przesłuchań czy doniesień prasowych. Warte przeczytania. ---------- This book is all about witches and devils of the Eastern European region. You'll find here regional beliefs combined with trial protocols or press news. In my opinion - worth reading.