Komisarz Elina Wiik podejmuje się rozwiązania sprawy, nad którą pracował kiedyś jej starszy kolega. Do przedawnienia morderstwa zostało tylko kilka tygodni, więc Elina zmuszona jest odłożyć bieżące sprawy, co nie spodoba się jej przełożonemu. Kiedy konflikt stanie na ostrzu noża, Elina będzie musiała podjąć decyzję, co jest dla niej ważniejsze – tajemnicza sprawa morderstwa sprzed 25 lat, czy własna kariera tu i teraz.
"Mężczyzna który przychodził w niedzielę" to bardzo dobry kryminał. Wznowione po latach śledztwo wydaje się być nie do rozwiązania, ale Elina Wiik ma talent do odkrywania prawdy. Gdzieś tam wspomina się trochę o jej dramatycznej przeszłości, na szczęście nie jest to przesadzone. Zakończenie również miło mnie zaskoczyło, cieszę się, że nie uderzyło w pompatyczną nutę. Żałuję, że nie ma dostępnych poprzednich części serii o Elinie, sięgnęłabym po nie na pewno.
7/10