Marek Nowakowski zabrał nas w nostalgiczną podróż do nieistniejącej już Warszawy. Wrócił do miejsc z przeszłości i do ludzi, których nie ma, choć przetrwali w anegdotach i opowieściach. To co było, odtworzył z fotograficzną dokładnością. Świat wart wskrzeszenia ma imiona i nazwiska, ma też smaki, zapachy i kolory.
To moje pierwsze zetknięcie z prozą Marka Nowakowskiego i od razu bardzo udane. "Nekropolis" to jedno z jego późnych wydawnictw, zawierające kilkadziesiąt wspominkowych esejów na temat różnych miejsc z topografii Warszawy (przeważnie knajp, kawiarni i hoteli), ale głównie ludzi, których spotykał na swojej drodze. Wspomnienia dotyczą okresu od lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, gdy Nowakowski stawiał pierwsze kroki jako literat, aż po czasy załamania PRL-u i wczesne lata dziewięćdziesiąte. Przez jego wspomnienia przewijają się najczęściej nazwiska pisarzy i poetów, czy szerzej artystów, często znanych jak Marek Hłasko, Julian Stryjkowski, Adam Ważyk, ale wiele też mniej znanych lub zapomnianych (np. Janusz Szpotański, Bogdan Madej). Przewijają się też postacie ówczesnych działaczy partyjnych. W całym zbiorze przeważa nastrój sentymentalny i knajpiany oraz przebijają klimaty PRL-u, rozważania o postawach względem władzy komunistycznej oraz różnych drogach kariery. Całość tworzy ciekawą impresję o tamtych czasach.
Książka napisana pięknym językiem i opowiadająca niezwykłe historie, jednak momentami mnogość nazwisk, miejsc i zdarzeń utrudniała całkowite zanurzenie się w książce