In the no-man's-land of Mexico's far north-harsh desert landscapes, bruising border towns, urban wastelands and fantastical rural villages-migrants, campesinos and travelers find themselves lost between reality and delirium, tragedy and exaltation. Ten stories with an unflinching gaze onto the fragility and brutality of a tabloid journalist tracks a pair of homeless lovers; a blackout extinguishes the lights of Monterrey, unleashing anxieties and criminal tendencies; a visiting teacher in a remote village witnesses a brutal incident of vigilante justice; a desperate young boy crosses the border in search of a father lost to the North. "While the United States and Mexico avert their eyes from the horrors oftheir shared border, Parra is 'the desert's Dante,' as author Juan Felipe Herrera calls him on the book's cover; he enters a place everyone is afraid to see and examines its cruelties. . . . Parra's unflinching gore calls to mind those infamous Mexican murder magazines that publish graphic crime scene photos as entertainment. But the violence of No Man's Land is far from exploitative. Parra's compassion for the wretched, tortured creatures that populate the book is clear. Enduring every possible kind of suffering, they survive, and that mere survival is a triumph."— SF Station "Eduardo Antonio Parra's short stories fill the void between traditional Latin American literature and the best new writing from south of the border. His exploding visions from desert landscapes lead us on journeys where there is no turning back. Whether our location within his world is pin-pointed or not, these vibrant texts are more lethal than the most accurate map."—Ray Gonzalez, author of Touching the Fire "These tight stories could be photographs taken from the lurid pages of Alarma! ; they depict the scarred face and psyche of modern Mexico, a country filled with casual violence and mindless rage. In a style reminiscent of Juan Rulfo’s classic work The Burning Plain, Parra gives voice to the new underdogs of Mexican society—the petty clerks, disillusioned workers, transvestites, brujos, and vengeful campesinos—and we hear their cry for a long time after."—Alejandro Murguía, author of This War Called Love "Eduardo Antonio Parra drags you to the Maximum Mexican Meet the desert’s Dante, go down with a smashed fender-heart and a dangling, lustful camera-tongue. If you really wanna know what's going on in the nether-border zones of Mexico, if you truly want to come to terms with lives triturated in the psycho-suture of our times and our collective hybrid body, read this, stop fooling yourself, Parra puts it together. All you gotta do is pick it up."—Juan Felipe Herrera, author of Notebooks of a Chile Verde Smuggler "It’s always extremely difficult to write about the limits of human suffering without descending into voyeurism. But not for Eduardo Parra. From preop prostitutes robbed of their sex change money to loving homeless couples on the doorstep of death, Parra explores the fate of modern Mexico's lowest strata with the literary imagination of a 19th-century Russian novelist and an ethnographer's eye for detail. Simultaneously horrified and yet oddly hopeful, No Man's Land is a stunning introduction to one of Latin America's best new writers."—Joel Schalit, author of Jerusalem Calling Eduardo Antonio Parra (Leon, Guanajuato, 1965) is the author of two collections of stories and winner of Mexico's National Prize for the Short Story.
Narrador. Estudió Lengua y Literaturas Hispánicas en la Universidad Regiomontana. Algunos de sus relatos han sido traducidos al inglés, francés, italiano, danés y alemán. Colaborador de Confabulario, Crónica Dominical, Diálogo Cultural entre las Fronteras de México, El Ángel, La Cultura en México, La Jornada Semanal, La Tempestad, Letras Libres, Licantropía, Milenio, Milenio Diario y PlayBoy. Becario del Centro de Escritores de Nuevo León, 1990; del FONCA, en cuento, 1996, y en novela, 1998; del Centro Cultural Casa Lamm/Centro de Escritores Juan José Arreola, 2000; de la Fundación Guggenheim, 2001; y miembro del SNCA, 2001. Su obra está incluida en la antología Narcocuentos (Ediciones B, 2014). Ganador del Concurso Nacional de Cuento 1995 del Ayuntamiento de Guasave, Sinaloa, y de la Universidad de Occidente. Primer lugar en el Certamen de Cuento, Poesía y Ensayo 1994 de la UV. Premio Internacional de Cuento Juan Rulfo 2000 por Nadie los vio salir otorgado por Radio Francia Internacional. Premio Nacional de cuento Efrén Hernández 2004. Premio Antonin Artaud 2010 por Sombras detrás de la ventana.
Te opowiadania były tak straszne, że nie umiem ich ocenić w jakiejś obiektywnej skali. dawno mnie nic tak psychicznie nie przeczołgało, nie przypominam sobie żeby w ogóle cokolwiek. opowiadania w “Parabolach milczenia” były o ciemnej stronie Meksyku, ale jednak jakoś wyważone w poziomie fundowanych emocji. Tutaj poziom rozpaczy u bohaterów oraz potworności zdarzeń, o których opowiadają, to chyba było dla mnie zbyt wiele. Natomiast autor z pewnością jest świetnym pisarzem, który umie zabrać czytelnika w bardzo ciemne i ponure miejsca w swojej głowie.
„Wtedy krzyki przybrały na sile, dołączyło do nich szczekanie psów, łoskot mocnych kroków na asfalcie, biegnący ludzie, naglące rozkazy. Wydawało mu się, że spomiędzy tej wrzawy dobiega też głos Tintana, być może dopingował go, być może próbował robić zamieszanie, żeby odciągnąć uwagę agentów, toteż Reyes uśmiechnął się z wdzięcznością. Nie odwrócił się, choć krzyki i kroki były naprawdę blisko. Nie wiedział, czy to o niego chodzi. Na pierwszym rogu skręcił i jego oczy natknęły się na znany mu już pejzaż z drzewami, trawą, ładnymi domami i dziećmi bawiącymi się na ulicy. Podczas gdy w umyśle tłoczyły się opowieści ojca o mieście marzeń, on przyśpieszał kroku, aż w końcu puścił się biegiem ile sił w nogach.”
Duszność to jedno ze słów, które przychodziło mi do głowy podczas czytania zbioru tych 10 gęstych opowiadań. Parra tworzy narracje, przy których czytelnik odczuwa przytłaczającą duszność, momentami ma ochotę odwrócić się od dosadności i brutalności niektórych treści, ale budowanie napięcie i plastyczny język autora, sprawiają, że trwamy przy bohaterach do końca.
Miejscem akcji jest Meksyk. Z wszystkich moich spotkań z meksykańskimi twórcami zawsze wysiewa wrażenie romansu z brutalnością, lirycznym pięknem, która kontrastuje z brzydotą treści. Parra pokazuje, że prawda losów migrantów, prostytutek, bezdomnych bywa brudna i nieatrakcyjna. Autor bierze na warsztat życiorysy wykolejeńców, osób marginalizowanych, którzy w próbach radzenia sobie z trudami egzystencji ponoszą sromotne klęski i stają przed niemożliwymi wyborami. Niekiedy będziemy zszokowani, chwilami nawet obrzydzeni, ale fakt, że Parra niczego nie upiększa jest jednocześnie jego największym atutem. Szokujące puenty to, coś co utkwi w czytelniczych wspomnieniach na zawsze i będzie nawiedzać.
„Ziemia niczyja” jawi się jako świat pełen brutalności, gdzie sprawiedliwość społeczna jest niemal nieosiągalna. Jest to też jednak kraina, w której możliwa jest bliskość i miłość, pomimo otaczającego mroku. Parra nie szuka łatwych rozwiązań, tworzy opowiadania mieniącego się odwagą i oryginalnością, z którą rzadko się ostatnio spotykam. Zapadły mi w pamięć te opowiadania, opętały wręcz. Autor pokazuje jak wiele można zmieści w krótkiej formie.
Ponieważ zawsze czytam od deski do deski, pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy był tytuł oryginalny – 𝘛𝘪𝘦𝘳𝘳𝘢 𝘥𝘦 𝘯𝘢𝘥𝘪𝘦, 𝘕𝘢𝘥𝘪𝘦 𝘭𝘰𝘴 𝘷𝘪𝘰 𝘴𝘢𝘭𝘪𝘳. Moja znajomość hiszpańskiego, choć skromna, pozwoliła mi dostrzec tu piękną grę słów przełożoną na polski w postaci: Ziemia niczyja, Nikt nie widział, jak wyszli.
Może nie jest to rzecz wielka, ale przy każdym z opowiadań w tym zbiorze trzymałam się tego przesłania i kiwałam głową w zadumie, gdy pewne kropki łączyły mi się w całość; bo w końcu (piszę w końcu, bo to właściwie rzadko się udaje) trafiłam na dzieło, które stosuje motyw przewodni, łączący kolejne historie.
Co mi się też podobalo to sposób, w jaki Parra oddaje nastrój swojego kraju. Bez mówienia wiele o faktach przytacza to, co meksykańskie. Wyjazdy do Stanów w poszukiwaniu lepszego jutra, tęskne spoglądanie na drugi brzeg Río Bravo, bezpowrotne wyjazdy, a także nutka realizmu magicznego wynurzają się w detalach malowanego przez autora świata. Bo poza pewnymi okruchami nadziei świat ten jest raczej pogrążony w brutalnej rzeczywistości.
Małomiasteczkowe sądy, margines społeczny, okrucieństwo ulicy – wszystko miesza się i z jednej strony powoduje dreszcze przy samym czytaniu, z drugiej niemal w każdym przypadku budzi sympatię do przedstawionych bohaterów. Chcemy żeby im się udało, chcemy żeby im było lepiej. Doceniamy ich mały bunt przeciwko codzienności, nawet jeśli w ostateczności wszystko kończy się jak zawsze.
Ale czy na pewno? Czy – jak w tytule – nikt nie zauważył ich odejścia? I, czy jeśli tak właśnie jest, to czy nikt o nich nie będzie pamiętał?
Wbrew pozorom nie ma na to łatwej odpowiedzi. Nawet w największej ciemności może zakwitnąć miłość, nawet w najtrudniejszym momencie możemy w sobie znaleźć siłę, by coś zmienić. Innym razem granica między desperacją a beznadzieją zaciera się i pędzimy w pełnym słońcu, nie oglądając się za siebie.
Trudno mi się było oderwać od tego zbioru, a jednocześnie nie chciałam, by się kończył.
Po lekturze “Paraboli milczenia”, a w szczególności tekstów “Na czatach” oraz “W obecności ciała”, wiedziałem, że każda kolejna książka Parry będzie musiała zasilić moją biblioteczkę. Grzechem byłoby przepuszczenie głosu tak unikalnego, formalnie dojrzałego i jednocześnie dotykającego spraw delikatnych.
Cóż jest w tej prozie takiego charakterystycznego?
Po pierwsze, brutalizm i naturalizm. Parra kreuje sytuacje, które łączą ból z poetycką ekspresją. Śmierć, pobicia, krwawe walki – to wszystko jest wszechobecne i oddane na tyle dosadnie, żeby uświadomić czytelnikowi rzeczywisty dramat tych sytuacji. Ta proza ma boleć i chyba każdy, kto przeczyta chociażby “Tylko mi nie zabierajcie tych paru groszy, co je mam”, w mig zrozumie o czym mówię.
Po drugie, sytuacje graniczne są wizytówką tej prozy. Parra stara się uchwycić momenty nieuchwytne, szukając tego wszystkiego co leży na pograniczu przestrzeni fizycznej i psychicznej. To niemal zawsze jest jakieś tu i tam – dom i świat zewnętrzny; życie i śmierć; granica między Meksykiem a Stanami Zjednoczonymi; narodziny i pogrzeb; mężczyzna, kobieta, osoba trans. “Ziemia niczyja” eksploruje te przejścia, starając się oddać ich specyficzną atmosferę. Dodatkowo, opowiadania Parry przypominają fotografie – zatrzymują czas, dokumentując coś efemerycznego i nie dającego spokoju.
Po trzecie, elementy fantastyczne lub realistyczno-magiczne. Tego Parra się nie wstydzi, śmiało czerpiąc z tradycji rodzimego kręgu kulturowo-literackiego. Do rzeczy najbardziej “gatunkowych”, ciągnących w stronę grozy, moglibyśmy zaliczyć np. “Traveler hotel” czy “Ostatnich”.
Po czwarte, Parra nie czeka i gdzieś ma zbędną ekspozycję. Pierwsze zdanie, najdalej akapit, mają przynosić brutalne otrzeźwienie. Ma nas boleć, ma być ciężko, a co za tym idzie, ma angażować. Dla przykładu:
“Ledwie to powiedziała, sierżantowi zmienił się wzrok: kpiąca chuć, która tryskała mu spod powiek, kiedy pakował jej rękę w dekolt, przeszła w twarde, bardzo podejrzliwe spojrzenie. Idiotka.”
“Ból nie ćmi już tylko w brzuchu, ale rozlewa się teraz po całym ciele Celii, przywołując zapomniane dolegliwości, potęgując je, jakby nabrał nowych sił i potem znów skupiał się w jednym miejscu, tym razem w piersi, a następnie eksplodował w pierwszym krzyku, od którego aż drżą ściany.”
Jeśli o mnie chodzi, zostawiam Was tylko z jedną radą. Zaczynajcie od ostatniego tekstu (“Nikt nie widział, jak wyszli)”, bo jest to absolutna perełka. Potem pójdzie gładko.
Bardzo mocne. Historie zupełnie niesamowite. Dodatkowo napisane tak, że chwilami ciarki przechodzą. Te opowiadania nie są stylistycznie jednolite. Widać, że warsztat literacki autora jest bardzo bogaty. Zdecydowanie godne polecenia.
4.5 Picked this up because his name was in a Bolaño book (but I am realizing now there is a decent chance that it was another author of the same surname, but also they would’ve been in the same time frame). Definitely the work of a new young writer but it was a very solid attempt, and as the work went on you could see his vision and direction more and more. Even if some of the writing was clumsy, the subject matter always made it of value, even a few moments, and one whole story, that were really great. I feel as if I’ve slightly encountered some of the worlds he was in, tangentially, which makes it all the more profound. Only a bit taken off for I think a few weaker ones in the collection that could’ve been taken out, and I think it’s likely it could be due to translator issues or a possible external compiling.
Li este livro de contos há alguns anos atrás, mas resolvi ler novamente agora. É um livro muito bem escrito, cheio de histórias mágicas e fortes sobre como é viver na pobreza mas ao mesmo tempo mesmo na fronteira dum país onde riquezas e vida melhor são prometidas diariamente, qual El Dorado mitológico.
Gostei muito, aconselho a todos os que gostam de literatura sul-americana e um olhar diferente sobre novas realidades.
En relación con Los límites de la noche, el anterior libro de cuentos de Parra, este nuevo trabajo revela la madurez de su prosa y el asentamiento de sus preocupaciones. La violencia, la crudeza de la existencia en todas sus dimensiones y los escenarios rurales se revelan de forma extraordinaria. Los primeros dos cuentos y el último poseen una manufactura técnica impecable.
Brasil e México tem tantas semelhanças literárias e também de mazelas, é fácil se envolver e empatizar com as estórias da gente pobre,abandonada a violência, a corrupção, a pobreza ,a crua realidade da vida na fronteira, o mítico Rio Bravo e seus afogados e os sobreviventes do outro lado, idas e vindas, com tão pouca esperança...