Tak jak było w innych recenzjach. Chociaż jednak nie. Zazwyczaj ludzie pisali, że tylko trzy opowiadania się nadają, ja bym powiedziała, że cztery. "Lutnia i to wszystko" (cudowne, o Essi i bardzo w Wiedźmińskim klimacie), "Wesoły, niewinny i bez serca" (również trzyma "sapkowski" styl i wykorzystuje jego charakterystyczne "zabiegi"), "Okupanci" (chwilami trochę się nie mogłam połapać o co chodzi, ale jakoś tak mi się w miarę dobrze to czytało) oraz krótkie, niezobowiązujące, trochę parodystyczne, ale w sumie całkiem przyjemne "Zawsze odpowiadamy za tych, którzy...". Dwa kompletnie nie w moim klimacie, nie rozumiem, nie przetrawiłam, nie. I dwa, które są jak dla mnie absolutnym nieporozumieniem