Bohumil Hrabal. Wybitny czeski prozaik, zapatrzony w naturszczyków mistrz słowa, który potrafił wznieść nieliterackość mowy potocznej na wyżyny uniwersalnej opowieści o człowieku i świecie. Pisarz, który wyszedł z drugiego obiegu, na przemian hołubiony i nękany przez komunistyczną władzę. Scenarzysta Jiřiego Menzla, uwielbiany przez Kunderę i Havla. Bywalec knajp i nieśmiały kobieciarz. Prześmiewca i melancholik. Niestrudzony podróżnik i miłośnik przyrody. Samotnik, pogrążony w depresji po śmierci żony, który ginie tajemniczą, tragiczną śmiercią.
Pod znakomitym piórem niezłomnego piewcy hrabalowszczyzny ożywa i uwodzi, sprawiając, że nie sposób po raz kolejny nie sięgnąć po Pociągi pod specjalnym nadzorem, Obsługiwałem angielskiego króla czy Czułego barbarzyńcę.
Biografia jednego z najwybitniejszych pisarzy. Kaczorowski w bardzo przyjemny i nieoceniający sposób przedstawia życie Hrabala. Bardzo wygodny jest fakt, że autorem jest Polak, który ma świadomość, że pewnych cech epoki i regionu nie trzeba czytelnikowi tłumaczyć. Hrabal jest ukazany wraz z kulturowym tłem swoich czasów, co dla mnie jest mega plusem. Jednak liczba przedstawionych postaci ze świata literatury i sztuki, tytułów książek, esejów i publikacji może trochę przytłaczać. Dla mnie to jednak była zaleta, lektura zostawiła mnie z listą nowych źródeł moich przyszłych czeskich przygód literackich. Dlatego myślę, że po tę książkę warto sięgnąć mając już przeczytanych kilka książek Hrabala i nie tylko (dla koneserów 😎). Sama pewnie wrócę do niej za parę lat. Jedynym drobnym minusem jest brak przypisów do cytatów, a cytatów jest w tej książce bardzo dużo. Warto jeszcze zaznaczyć, że autor bardzo skutecznie rozdziela faktyczne zdarzenia z życia Hrabala od wydarzeń literackich, które sam Hrabal opisywał w swoich książkach. Nie sili się też na opinię tam, gdzie brakuje dowodów na postawienie konkretnej tezy, co bardzo doceniam.
Aleksander Kaczorowski jest autorem nie tylko wielu tekstów o Hrabalu. Wydał też w roku 2004 jego książkową biografię „Gra w życie. Opowieść o Bohumilu Hrabalu.” Zasadne jest więc pytanie, czy opublikowana dwanaście lat później książka „Hrabal. Słodka apokalipsa”, będąca kolejnym spojrzeniem na życie czeskiego pisarza, przynosi coś nowego. Oczywiście, o czyjejś twórczości można pisać w zasadzie w nieskończoność, bywają literaturoznawcy, którzy przez całe życie analizują dzieło jednego autora, jednak w obu książkach Kaczorowskiego na pierwszy plan wysuwa się życie, w którym pisarstwo stanowi pewnie najważniejszy, ale jednak tylko jeden z kilku elementów. A życie twórcze Hrabala spełniło się głównie w okresie panowania systemu komunistycznego. Na pierwszy rzut oka był autor „Postrzyżyn” autorem apolitycznym, ale przecież nie można było w XX wieku uciec od polityki, jeśli chciało się pisać i docierać do czytelników. Z tego punktu widzenia patrząc, przeżył Hrabal wiele epok: I republikę, okupację, trzy powojenne lat względnej demokracji, stalinizm, post-stalinizm, okres pełzającej odwilży, którego ukoronowaniem była Praska Wiosna, czas „normalizacji”, przekształconej w pełny autorytaryzm, wreszcie siedem lat po „aksamitnej rewolucji”. Wyliczam je wszystkie szczegółowe, bo każda z nich stawiała ludziom kultury inne wymagania i w zasadzie konieczność jakiegoś publicznego określenia się. Hrabal próbował często tego unikać, dokonywał wyborów nie zawsze przez innych akceptowanych i od momentu, kiedy oficjalnie zadebiutował – a miał wtedy już 48 lat – nie chciał się pogodzić z tym, że mógłby zamilknąć jako pisarz, z tym że będzie, jak to sformułował, „pisarzem w likwidacji”. Po trzydziestu latach od upadku komunizmu również w Polsce dyskutuje się bardzo gorąco o ludzkich postawach w minionym okresie. Niemniej upływ czasu pozwala czasem na nabranie pewnego dystansu - z tego punktu widzenia powrót Kaczorowskiego do biografii Hrabala po dwunastu latach ma sens. Trochę inaczej widać dziś zachowanie Hrabala w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Został skłoniony do napisania niezbyt ładnego, rozczarowującego dla dysydentów artykułu w piśmie „Tvorba” i podpisania się pod „Antykartą”, dzięki czemu mogły się znowu zacząć ukazywać oficjalnie jego książki, a równolegle, wcześniej i później, publikował w wydawnictwach podziemnych i za granicą, w oficynie kierowanej przez Josefa Skvoreckiego. Te wszystkie perypetie swojego bohatera opisuje Kaczorowski bez wielkich emocji, nie pochwalając, ale też wyrażając pewne zrozumienie. Zresztą sam Kaczorowski jest już człowiekiem dojrzalszym, z większym doświadczeniem życiowym. Wyrażałem się tu niezbyt pochlebnie o książce Kaczorowskiego o Ocie Pavlu. „Hrabala. Słodką apokalipsę” cenię wyżej. Nie tylko czyta się ją dobrze, ale też zawiera wiele szczegółów, pochodzących niejako z pierwszej ręki. Nie bez znaczenia jest, że autor sam rozmawiał z Hrabalem, podobnie jak z jego bliskim przyjaciółmi; Pavla, który zmarł w roku 1973, nie mógł poznać. Dla mnie, który poznaje twórczość Hrabala od ponad pięćdziesięciu lat, który wędrował jego śladami w Czechach i Pradze, jest w książce wiele ciekawych tropów i myśli.
Na to, že je kniha o Bohumilovi Hrabalovi, je na môj vkus až priveľmi faktografická a málo poetická. Nekonečné rozjímanie o Hrabalovom (ne)kolaborovaní s komunistami ma taktiež začalo vyčerpávať a opis jeho posledných rokov by sa dal skrátiť do pár viet. Rozumiem, že autor nechce opakovať to, čo povedali iní, avšak potom sa treba zamyslieť nad tým, či sú isté vety/kapitoly potrebné. Na druhú stranu je autorova perspektíva v niečom zaujímavá práve tým, že nie je Čech. Podčiarkla som si v nej veľa častí, slúži ako fajn vodítko k tvorbe Hrabala. Chýba jej však svieži záver a namiesto neho sa uchyľuje k opomínaniu a mystifikácii jeho smrti.
Hrabal to nazwisko, które często obijało mi się o uszy, ale wstyd się przyznać nigdy do końca nie widziałem kim był ten człowiek. Tym bardziej pobudziła moją ciekawość ta właśnie publikacja, a dodatkowo znaczenie miał fakt, iż widziałem zapowiedź i spodobał mi sie entuzjazm autora tego opracowania. Po części lektura pozwoliła mi zaspokoić ciekawość i mogę teraz z czystym sumieniem powiedzieć, że wiem kim jest Hrabal. Zaznaczę jednak już na samym początku, iż na książce się zawiodłem. Bohumil Hrabal to jeden z najwybitniejszych jak się okazuje czeskich prozaików. Już z samego opisu ( http://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/...) wynika, że jest to człowiek intrygujący - "Bywalec knajp i nieśmiały kobieciarz. Prześmiewca i melancholik. Niestrudzony podróżnik i miłośnik przyrody. Samotnik, pogrążony w depresji po śmierci żony, który ginie tajemniczą, tragiczną śmiercią" , "ożywa i uwodzi, sprawiając, że nie sposób po raz kolejny nie sięgnąć po Pociągi pod specjalnym nadzorem, Obsługiwałem angielskiego króla czy Czułego barbarzyńcę". Tylko, że niestety dla mnie sam opis był bardziej zachęcający niż sama jej treść. Nie bardzo rozumiem z czego wynika moje rozczarowanie, ale stawiałbym na zbytni jak na to, że autora zgubił trochę właśnie jego entuzjazm. Z jednej strony postawił na krotką formę, a z drugiej strony chciał się podzielić zbyt wieloma informacjami. Spowodowało to w rezultacie w moim odczuciu zbytni chaos i gdzieś w tym wszystkim zatraca się osoba samego Hrabala, który z głównego bohatera opowieści staje się momentami postacią drugoplanową i ustępuje miejsca innym ważnym postaciom w historii współczesnej Czechosłowacji. Historia naszych czeskich sąsiadów, która momentami jest niemal bliźniaczo podobna do naszej, miała być tłem opowieści o Bohumile Hrabalu, a w moim odczuciu gdzieś połknęła tego człowieka. Może te moje odczucia wynikają z tego, że nastawiłem się na portret bardziej intymny, na to, że więcej dowiem się o nim prywatnie, o jego twórczości, o tym co decydowało w kwestiach zmiany światopoglądu, a mimo tego że anegdot znajdziemy w tej książce wiele i mimo faktu, że przewija się tutaj masa postaci, tytułów i fragmentów dzieł tego prozaika to na sam koniec jakoś tak bardziej miałem wrażenie, że moja ciekawość została rozbudzona, a nie zaspokojona. No ale może taki był zamysł autora, bo jeśli tak to w takim razie zamierzony efekt został osiągnięty. Podsumowując, mimo że nie podzielam zachwytów nad tą biografią i czytało mi się ją raczej ciężko, to moją osobistą korzyścią jest z pewnością fakt, iż mam planach sięgnąć po literaturę Bohumila Hrabala, jak również zobaczyć " Pociągi pod specjalnym nadzorem". Myślę, że tyle wystarczy żeby stwierdzić, że czas przeznaczony na tą książkę nie był czasem straconym natomiast nie jest to w moim odczuciu pozycja z gatunku must read.