W posłowiu czytelnik dowiaduje się, że temu wydaniu bliżej jest do kompilacji i rekonstrukcji literackiej niż do drobiazgowego przekładu filologicznego, co jednak dodatnio wpływa na poznawanie epopei Gilgamesza. Dla mnie osobiście szokiem było odkrycie, że niektóre starotestamentalne historie wypłynęły z jeszcze dawniejszych źródeł. Podobnie rzecz ma się z helleńskimi mitami...
Tłumaczenie Stillera czyni cuda, jeżeli chodzi o przyswajalność tekstu. Po poprzedzającej lekturę Gilgamesza "Boskiej Komedii" Dantego przechodziłam przez akapity jak nóż przez masło. Jest to opracowanie wręcz nieprawdopodobnie przystępne jak na zderzenie z OG legendą spisaną ku czci i w zachwycie nad fenomenem władcy z czasów przed chrystusowych, która zawiera fantastyczne motywy bóstw i monstrów, jak również porusza człowiecze wątki bliskości, żałoby i ludzkiej śmiertelności. Wstęp do eposu w szczegółowy sposób wprowadza czytelnika w okres, w którym mit o Gilganeszu powstawał, adresuje wybrane interpretacje oraz tłumaczy decyzje redakcyjne. Choć czytałam to świadomie po raz pierwszy, czułam, że znam historię, gdyż jej echo przeniknęło do kultury i dudni w wielu miejscach, w tym w Starym Testamencie. Zachwyca mnie i wściekle niepokoi, że współcześnie, mimo osiągnięć i progresu, jesteśmy byle odciskiem w glinie dłoni zrywów przeszłości.
Nie mogę powiedzieć, ze to nudna historia, bo tak nie jest, ale MATKO BOSKA jaki to ma toporny język...
Okej, rozumiem, że epos powstał ponad 4 tysiące lat temu, ale te ciągle powtórzenia robiły mi papkę z mózgu. Nie sądziłam, że tyle razy można użyć jednego wyrazu w zdaniu...
Sama historia byłaby oceniona na 3 gwiazdki, ale pozwoliłam sobie odjąć za wypranie mózgu...
Nie popieram swobody, z jaką Stiller obchodził się z oryginałem (połączył różne źródła, usunął powtórzenia), ale materia jest tak trudna, a efekt tak przejrzysty, że książka zasługuje na 5/5.
Dodatkowa część zamieszczona przez autora jest nieopisaną pomocą i ogólnie podwyższa wartość książki. Przybliża kontekst, naświetla problematykę, zagłębia się w problemy stylistyczne i filologiczne przekładu, no cud miód. Bardziej zafascynowało mnie ile trudu i poświęcenia trzeba włożyć w takie tłumaczenie aniżeli sam tekst, ale ten też był ciekawym doświadczeniem. Masa, masa inspiracji i nawiązań do późniejszych dzieł różnych kręgów kulturowych miała swoje zalążki właśnie w tym mezopotamskim eposie, myślę że warto znać.
nie wiem czemu się za to wzięłam, bardzo trudno i długo mi się czytało. oczywiście styl pisania jak wszystkich innych poematów. powieść sama w sobie nie była długa, ale przez ciągłe powtarzania wydawała się długa w nieskończoność. z jednej strony cieszę się że to przeczytałam, tylko aby móc powiedzieć że to w ogóle przeczytałam. uznam jako swój pretentious read.
Na studiach zajmowaliśmy się fragmentami i ogólną historią. Teraz w końcu przeczytałam epos w całości. Nie daję oceny, ponieważ jestem zdania, że takich tekstów nie powinno się oceniać.
Męczyłam 85-stronicowy tekst w 8 dni... Już to niech pokaże, że Gilgamesz był w pewnym stopniu dla mnie drogą przez mękę. Z jednej strony nie był zły, ciekawie było przeczytać coś z kręgu kulturowego. Ale sposób napisania (miałam vibe tekstów, które muszę tłumaczyć na łacinę, że jest mielenie jednego zdania kilkanaście razy na wiele różnych sposobów xd) i trochę niewygodna forma, bardziej pasująca do epopei (tzn. w formie "wierszowanej" a nie tekstu ciągłego) nie była dla mnie przyjemna. 2⭐