Przekleństwo uczuć, bezlitosna wojna i rodowe tajemnice.
To był związek nie do pomyślenia. Dla otoczenia, dla rodziny i dla samej Jadwigi. Podczas wojny nawet szlachetny człowiek ubrany w niewłaściwy mundur - zawsze będzie śmiertelnym wrogiem. Zwłaszcza gdy rywalem do serca kobiety jest członek ruchu oporu...
Kilkadziesiąt lat później tajemnicze słowa matki wypowiedziane na łożu śmierci i odnaleziony osobisty pamiętnik z wojennych lat naprowadzą Maksymiliana na trop mrocznej rodzinnej tajemnicy i zarazem narodowego tabu. Szanowany krakowski lekarz szybko przekona się, że są osoby, które nie cofną się przed niczym, aby uniemożliwić mu poznanie prawdy.
Pierwszy tom sagi rodziny Petrycych zachwyca intrygującą fabułą, autentycznością moralnych dylematów i wiernym oddaniem realiów okupowanej Polski. Podobne historie pisało samo życie - na ich ślady autorka, dziennikarka i historyk, natrafiła w Krakowie i w Monachium, miastach, z którymi związana jest od lat.
Chyba spodziewałam się po tej historii czegoś innego. Myślałam, że to wątek Jadwigi i Maxa będzie głównym punktem fabuły, a tymczasem skupialiśmy się przede wszystkim na latach 90 i poszukiwaniach przez Maksymiliana prawdy o swojej rodzinie. Ale plus za Kraków. Kraków jest zawsze zaletą powieści <3
Szalenie przewidywalna. Lubię powieści, w których pojawia się motyw miłości Polki i Niemca podczas II wojny światowej (to takie moje guilty pleasure), ale ta w tej książce autorka zdecydowanie przesadziła. Zbyt wiele wątków nakładających się na siebie, przekombinowanie stylów i niemrawi, mało realistyczni bohaterowie. Szkoda, spodziewałam się czegoś o niebo lepszego.
1,5 gwiazdki* Boże, jakie to było miałkie i niezajmujące. Po pierwsze, tytułowy wątek nie został pogłębiony - ot, pobieżne zapiski Jadwigi. Współczesne wątki chaotyczne, dosyć przewidywalne i mało co wnoszące do fabuły. Rozwinięcie akcji mało dynamicznie, bez polotu, bez emocji. Nie wiem po co było rozwlekać fabułę na 430, zmieściłaby się na 1/4 tego. Bohaterowie bardzo schematyczni. Skakanie z narracji do narracji; rozczarowałam się tym, że skupiła się na teraźniejszości (nuda!), a nie przeszłości (zredukowana). Autorka chyba chciała napisać o wszystkim, a wyszło o niczym. Niewykorzystany potencjał, który mnie sfrustrował. Saga ma jeszcze cztery dalsze części, ale czuję się zniechęcona do ich czytania.
Saga rodu Petrycych rozpoczyna się w Krakowie, gdzie pewien Niemiec odwiedzając Polskę, trafia na przyjęcie weselne. To tam Jadwiga i Max spotykają się po raz pierwszy. Tam też, w Krakowie, wszystko się kończy. W niezrozumiałych okolicznościach, Polacy wysiedleni ze swoich domów, trafiają pod dachy bliskich. Duża rodzina Jadwigi również musiała się wynieść ze swojego mieszkania. Głód, brak pieniędzy i nędza sięgają szczytu dość szybko. Trzeba zarobić, a wynajęcie pokoju to najlepszy sposób na zwiększenie dochodu. A wynajęcie go Niemcowi, to najgłupszy z możliwych. Do pewnego momentu. W końcu: serce nie sługa.
Miałam ogromne obawy. Niestety ale często bywa tak, że chcemy jedno, a dostajemy drugie. Jak się okazało tym razem również było inaczej. Sadziłam, iż otrzymam powieść całkowicie zapadniętą w czasach Wojny. Jest inaczej, ale nie gorzej. Autorka idealnie poradziła sobie z retrospekcją. Tajemniczy pamiętnik, nieznany ojciec, artykuł w gazecie. To wszystko zmienia całkowicie moje podejście do tego tematu.
Zacznę od bohaterów.
Jest ich kilkoro, ale najważniejszy z nich to Maksymilian Petrycy oraz jego matka Jadwiga, po której został tajemniczy pamiętnik-list do syna. Postacie, chociaż nie są wielobarwne, za to możemy je poznać naprawdę dobrze. Powoduje to pewną więź z bohaterami, uczucie pustki, gdy książka się kończy. Historia miłości z czasów Wojny to całkowite szaleństwo, ale czy nie ma ich wiele? Zakończenia nie będę ukrywać, lecz to w jaki sposób dowiadujemy się prawdy jest oszałamiające. Maksymilian to urzędnik państwowy, który świetnie sobie radzi po 1989. Dba o rodzinę i swoje małżeństwo. Nie zapomina dzwonić, pytać. Mąż skarb. Jednak gdy wyjeżdża by odszukać prawdę w jego głowie dzieją się katastrofalne zmiany. Ale czy na lepsze? Natomiast Jadwiga, tytułowa panna, która pokochała wroga, jest osobą ciepłą, przyjazną, kochającą. Z charakterkiem. Lubi postawić na swoim i nie boi się być kimś na wzór emancypantki. Kobieta, której świat obraca się co chwilę o sto osiemdziesiąt stopni, aż trafia w czarną przepaść smutku. Jak to się skończy?
Ta książka jest dziwna. Początek jest dobry, zaciekawia i wciąga. Ale potem jest już gorzej. Spodziewałem się historii toczącej się w latach wojennych, a nie w 1991 z retrospekcjami z pamiętnika. Ale to co mi najbardziej nie pasuje, to takie dziwne... że to niby takie kontrowersyjne mieć ojca Niemca i wszyscy przeżywają jakby nie wiem co się stało. Ja nie wiem, czy taka historia w roku 1991 była jeszcze kontrowersyjna? Usiłuję sobie przypomnieć jak to wtedy było... Nawet jeśli była, to to nie jest książka z 1991 roku tylko z 2016, a dziś taka historia kontrowersyjna już nie jest. Dlatego czytało mi się to dziwnie, wręcz wszystko mnie tu mierziło - dodatkowo jakieś poboczne i kolejne wątki, które są jedynie irytujące. Gdyby nie mój taki wewnętrzny przymus, że jak zacząłem, to chcę i skończyć, oraz no odrobina jednak ciekawości, zarzuciłbym książkę po 1/4, bo aż tak też niestety nie ciekawi. A podobno powstały kolejne części - no przykro mi, nie sięgnę (widzę, że jedna kolejna powstała). Nie mówię, że książka jest beznadziejna - pewnie się komuś spodoba. Ale mnie nie. Przesłuchałem na aplikacji czytającej podczas składania origami, bo czytając bym chyba nie dał rady przebrnąć. I po raz kolejny rozczarowanie literaturą polską, naprawdę muszę chyba narzucić sobie zakaz sięgania po literaturę polską inną niż poradniki ;)
Spodziewałam się czegoś innego po tej książce. Liczyłam na więcej jeśli chodzi o wątek Jadwigi i Maxa. Opisywane czasy po wojnie, malo wnosiły do fabuły i byly bardzo przewidywalne. Najbardziej interesujące były jedynie Zapiski Jadwigi. Po zakończeniu również spodziewałam się czegoś więcej.
Sięgając po książkę spodziewałam się czegoś trochę innego- opowieści o zakazanej miłości z czasów II wojny światowej. Tymczasem była to może 1/4 całej książki i wątek nie był tak bardzo rozbudowany jak myślałam, że będzie. Nie mniej jednak książkę czytało się szybko i lekko, jak na swoją tematykę. Był ukazany dramat wielu rodzin, postaci, ale myślę, że bardziej trafiłoby to do czytelnika, gdyby akcja odgrywała się tylko w okupowanym Krakowie, przez co wątki byłyby bardziej rozbudowane i lepiej przedstawione, opisane.