Fascynująca podróż po mrocznych zakamarkach kobiecej duszy.
Lady M., to opowieść o małżeństwie, którego życie zmierza ku nieuchronnej katastrofie.
Chorobliwie ambitna żona i mąż, który nie dojrzał do roli głowy rodziny, od długiego czasu toczą grę pozorów, by zachować kontrolę nad wspólnym życiem. Jednak tłumione od lat uczucia muszą znaleźć ujście. Tragedia wisi w powietrzu. Kto zapłaci za popełniony błąd?
4.5⭐️ Dałabym 5, ale trochę mi brakowało rozwinięcia na samym końcu - cała historia napisana tak, że nie można się oderwać (zarwana noc, ale nie ubolewam, bo było warto 😀). Powiem tak - Krzysiek z Małgosią się dobrali #baaaardzotoksycznyzwiązek #krzysztofoblech 🥴☠️
Książka dość mocno mnie wciągnęła. Ciekawi mnie jak bym ją odbierała po przeczytaniu Makbeta, bo po latach od lektury pamiętam już jedynie ogólny zarys. Chociaż w trakcie pozbawiania Lady M. przypomniały mi się lekcje z nauczycielką, fatum, bohater tragiczny...
Końcówki łatwo można było się domyślić, ale nie do końca, bo były elementy zaskakujące (co nie do końca mi się spodobało, bo narrator znał myśli bohaterów i mam teraz mieszane uczucia, jeśli chodzi o głównego bohatera i jego zachowanie). W końcówce też niezbyt pasowało mi zachowanie synów, mam w głowie kilka pomysłów dlaczego tak, a nie inaczej się zachowywali, ale jakoś żaden do mnie nie trafia.
Przedstawiony czas wydarzeń mi nie odpowiadał. Książka ma dwie główne linie czasowe, powiedzmy że teraźniejszą i rok wcześniej, ale w trakcie są wspomnienia, rozmowy o jakichś sytuacjach i czasem poukładanie sobie tego, czy coś było wcześniej czy później sprawiało mi trudność. Nawet po zakończeniu książki nie byłabym w stanie zrobić planu wydarzeń. Myślę, że zachowanie pełnej chronologii pozwoliłoby na lepsze zrozumienie emocji i motywów bohaterów.
Napisana jest tak, że chciałam wiedzieć co jest dalej, czy faktycznie znam zakończenie, czy może zdarzy się coś jeszcze co mnie zaskoczy, miałam problem, żeby się od niej oderwać. Chce sięgnąć po inne książki pani Grabowskiej właśnie przez styl pisania.
Tytuł mnie niezwykle zaintrygował i przez to pokładałam duże nadzieje w tej książce. Niestety, zawiodłam się. Jedynym ciekawym aspektem powieści była odwrócona rola toksyczności w związku; zwykle tym "destrukcyjnym" jest mężczyzna, natomiast tutaj była to żona. I na tym kończą się zalety tej historii. Przede wszystkim bohaterzy byli jakby "spisani przez mężczyznę". Autorka uprzedmiotowiła kobiety, przedstawiła je jako obiekt czysto seksualny; kobieta nie była wartościowa, jeśli nie była atrakcyjna fizycznie, a gdy miała "brzydkie i grube" dłonie, traciła na wartości. Nie czytało się tego przyjemnie, męczyłam się. Nawiązanie do dzieła Szekspira było wymuszone i, jak się okazało na końcu, nieadekwatne. Możliwe, że aluzja w samym tytule miała zachęcić do sięgnięcia po książkę, co, w moim akurat przypadku, udało się, ale rozczarowanie było przez to jeszcze silniejsze. Miałam nadzieję na poprawę sytuacji na ostatnich stronach książki, ale zakończyła się jeszcze gorzej, niż się zapowiadało. Po przeczytaniu "Stulecia Winnych" tej autorki spodziewałam się czegoś o niebo lepszego, bardziej ekscytującego, łapiącego za serce. Do "Lady M." musiałam się zmuszać. Podejrzewam, że ten pierwszy tytuł był czymś niepowtarzalnym, a autorka nie napisze już nic równie dobrego.
Miałam wysokie oczekiwania. Chciałam przeczytać książkę o kobiecie, która owładnięta chęcią zdobycia władzy gotowa jest zrobić dla niej wszystko. Taki nowoczesny retelling historii Makbeta (na to zresztą wskazuje tytuł). Opowieść skupia się jednak na mężu i jego nudnej historii. To, co mogłoby być ciekawie opisane- przemiana kobiety, jej stopniowe pogrążanie się w obłędzie i ewentualny upadek są tylko wspomniane przez mężczyznę. Mocno się zawiodłam
Z opisu "Fascynująca podróż po mrocznych zakamarkach kobiecej duszy."- no nie do końca, bo większość opowiedziana jest z punktu męża i to na nim skupia się fabuła.
Książki autorstwa Ałbeny Grabowskiej od czasu „Stulecia Winnych” czytam regularnie i bardzo lubię pióro autorki, ponieważ jednak bardziej współczesne rzeczy miałam już przeczytane sięgnęłam chyba po jeden z pierwszych tytułów autorki - "Lady M.". No właśnie, zaintrygował mnie sam tytułu – wprost budzący skojarzenia z szekspirowską Lady Makbet, tylko czy aby na pewno oto miało chodzić? Żeby wiedzieć, musiałam się sama przekonać, a żeby się przekonać, musiałam przeczytać „Lady M.”.
Ta książka z pewnością jest inna niż te powieści Autorki, które do tej pory czytałam i powiem szczerze, że miała ona w sobie coś takiego, że w równym stopniu mnie intrygowała, jak i odpychała. Dlaczego? Dlatego, że „Lady M.” pisana jest w dość specyficzny sposób – mamy dwie osie czasowe – bliższą – przedstawioną przez niego – męża, i dalszą przedstawioną przez nią – żonę. Bo chyba właśnie d tego powinnam była zacząć – „Lady M” to literacki, dość kontrowersyjny portret małżeństwa, które tkwi w toksycznym labiryncie nieujawnionych emocji, niezrealizowanych marzeń i przewrotnych manipulacji. To sprawia, że wzajemne przepychanki między małżonkami aż męczą, mamy w pewnym momencie ich dość, ale jednocześnie wiedzeni jesteśmy ciekawością – dokąd właściwie ta historia prowadzi i ta wiedza daje nam ostatecznie satysfakcję w finale, że warto było być przez Autorkę poddanym wszystkim tym emocjom, które towarzyszyły w trakcie czytania. Bo Ałbena Grabowska w mistrzowski sposób prowadzi czytelnika przez labirynt złożonych relacji, ukazując psychologiczne rozterki bohaterów oraz nieuchronne zbliżające się niebezpieczeństwo, a w końcu tragiczny koniec.
I faktycznie nie sposób nie doszukać się tu odniesień do szekspirowskiego „Makbeta”, chociaż we współczesnym wydaniu. Mąż, niedojrzały do roli głowy rodziny, jest uwięziony w sieci własnej słabości, podczas gdy jego chorobliwie ambitna żona manipuluje każdą sytuacją, by utrzymać kontrolę nad życiem i karierą obojga.
Grabowska nie oszczędza czytelnika, wnikliwie analizując każdy aspekt ich związku – od komunikacji, poprzez intymność, po wzajemne oczekiwania. To powieść pełna napięcia, które buduje się stopniowo, jak fala, która w końcu musi zmieść wszystko z powierzchni ziemi. Czytelnik może dostrzec, jak każde działanie bohaterów prowadzi do nieuchronnej katastrofy, która zdaje się wisieć w powietrzu.
Jednym z najmocniejszych elementów powieści jest jej psychologiczna głębia. Grabowska brawurowo penetruje umysły bohaterów, odsłaniając ich najgłębsze lęki, ich skrywane tajemnice i niewypowiedziane pragnienia. Przez to „Lady M.” staje się opowieścią o ludzkich słabościach i ambicjach, o walce o kontrolę i godność, przy czym każdy kolejny błąd w tym pełnym napięcia związku sprawa, że ktoś będzie musiał za niego zapłacić.
Ta powieść nie jest jednak typową powieścią obyczajową, jeśli zatem ktoś szuka w niej lekkiej rozrywki, to powinien wybrać inną lekturę. „Lady M.” będzie bowiem od czytelnika wymagała pełnego skupienia, po to by móc rozpocząć z nim psychologiczną grę, zmierzającą do odkrycia jej głębi.
Ja ostatecznie pozostaję pod jej urokiem i wiem na pewno, że szybko jej nie zapomnę, a chyba przecież właśnie o to w literaturze chodzi, ab odcisnęła ona na czytelniku swoje piętno. W przypadku „Lady M” dokładnie tak jest.
To moje drugie spotkanie z prozą pani Grabowskiej i przyznam, że autorka zaskakuje mnie ponownie mrocznym obrazem przedstawionym w swojej powieści. Psychologiczne portrety bohaterów, poprowadzenie dwutorowo fabuły, sposób budowania napięcia to wszystko wpływa na wyjątkowość tej książki.
W tej powieści czytelnik zderza się z historią małżeństwa Małgorzaty i Krzysztofa, które jest przerażająco toksyczne. Chore ambicje żony, która realizuje się jedynie poprzez sukcesy zawodowe męża, nie potrafiąc skupić się na sobie, kontrolująca wszystko i wszystkich, w momencie gdy zaczyna tę kontrolę tracić dochodzi do tragedii. I bezwolny mąż, całkowicie podporządkowany żonie, bez własnego zdania, a jeśli już je ma, to nie potrafiący go przedstawić ani wyegzekwować, mężczyzna, który nie nadaje się na głowę rodziny, pozbawiony charakteru, stłamszony przez żonę i jej ambicje. Żyją pod jednym dachem, zachowując pozory idealnej rodziny, ale tłumione emocje, wzajemne pretensje, podejrzenia w pewnym momencie wybuchają niszcząc wszystko na swojej drodze.
Powieść pani Grabowskiej to dość brutalny, pełen mroku obraz małżeństwa, w którym małżonkowie nawzajem się niszczą i ranią, a ich gra pozorów prowadzi do tragedii. Bohaterów powieści nie da się lubić, mało tego czytelnik żadnemu z nich nie kibicuje, ani nie potrafi zrozumieć motywów ich działania. Zarówno Małgorzata jak i Krzysztof są negatywnymi charakterami, egoistycznymi, myślącymi tylko i wyłącznie o sobie, dla własnych celów będący w stanie zrobić wszystko, nie cofną się przed niczym. Przeraża toksyczność relacji między głównymi bohaterami i to, do czego doprowadza ich postępowanie. To książka pełna złych emocji, złej energii, ale ciekawa pod względem przedstawienia portretów psychologicznych bohaterów. Ciekawym zabiegiem jest też prowadzenie akcji dwutorowo, przedstawianie bieżących wydarzeń przeplatanych zdarzeniami z przeszłości ( rok wcześniej) co pozwala czytelnikowi stopniowo odkrywać mroczne zagadki z życia głównych bohaterów i wyjaśnia dlaczego znaleźli się w takiej a nie innej sytuacji. Intrygującym, choć trochę denerwującym czytelnika zabiegiem jest fakt, że najważniejsze informacje dla całej fabuły czytelnik poznaje dopiero dosłownie na ostatnich stronach powieści. Dlatego warto doczytać tę historię do końca !
Bardzo ciekawa pod względem psychologicznym powieść, polecam !
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Zwierciadło.
Najsłabsza powieść Ałbeny Grabowskiej, jaką do tej pory czytałam… Jestem tym bardziej rozczarowana, że uwielbiam pióro tej autorki, jej saga o rodzinie Winnych to jedna z moich ulubionych serii! Tak naprawdę nie ma się zbytnio nad czym rozwodzić w przypadku tej książki, bo ona była po prostu zła – bohaterowie antypatyczni do granic możliwości, fabuła nudna i przewidywalna (zakończenia domyśliłam się już po samym tytule i lekturze zaledwie kilkunastu stron…), nielinearny sposób prowadzenia narracji, który zupełnie do mnie nie przemówił w kontekście tej historii, zbyt wnikliwe opisy szczegółów, tak mało istotnych dla akcji… Nie znalazłam w tej książce nic interesującego, może poza ostatnim fragmentem, ale koniec końców nijak nie wpłynął na negatywny obraz tej powieści.
Tym razem w firmie audiobook.Do ostatniej minuty trzyma w napięciu. Charakterystyka postaci.. świetnie ujęta relacja, mąż i żona, zaborczość, uzależnienie od drugiej osoby. Polecam
Рідко пишу негативні відгуки на книги. Але цього разу однозначно не рекомендую.
Коли я тільки починала читати книжку, обкладинка видавалася мені блакитно-зеленою, а оповідь спокійною. Після прочитання, я бачу на обкладинці червоне. І не нігті головної героїні, а лівий кут. І те червоне, як його мало, затьмарює все.
Здавалося б, безневинна оповідь про подружжя, де кожен живе своїм життям, граючи в удавання. Він робить все що скаже йому дружина, відіграючи брак контролю на інших. Вона не втрачає можливості сказати комусь, що вони завдячують успіхом саме їй, і якби не її цінна допомога.. Вона усвідомлено робить "жертви" заради цілі яку сама ж поставила. За такий "ідеальний" образ вона заплатить.
Все вийде з під контролю аж на стільки що хтось муситиме віддати життя, хтось поплатитися свободою, а хтось обвести всіх навколо пальця.
P. S. Кінцівка остогидна. Я вважаю що винуваті обоє. Один з них ще мав шанс за мінімум трьох "якби". Якби не була так сфокусована на контролі, якби не потребувала підтримки іміджу, якби не відволікалася, якби не довіряла.. Вона наносить штамп на його вчинки і сприйняття. Ця манія контролю не тільки не доводить до добра, а й шкодить невинним.
This entire review has been hidden because of spoilers.