Byłem na tę książkę - nomen omen - napalony. I srogo się zawiodłem.
To nie jest biografia Casanovy. To jest wybór cytatów z jego pamiętników niezdarnie złożony w opowieść o charakterze reportażowym w amerykańskim stylu. Nie ma tu żadnej spójności, poza elementarną chronologią. Poszczególne wydarzenia są opisane w tak absurdalnie chaotyczny sposób, że czasem nie wiadomo, czy uwodzący Casanova w końcu ma ochotę uwieść niewiastę czy nie; nie wiadomo nawet, czy mu się próba uwiedzenia udaje.
A wszystko przez te cytaty bezustannie wplatane w zdania, tak jak by autor nie za bardzo wiedział, co się stało, więc woli ubezpieczyć się wstawieniem cytatu. Tu jednak jest problem, bo Casanova pisał swoje pamiętniki w 18. wieku no i o niektórych sprawach pisał w sposób dość alegoryczny. Efekt jest taki, że czasem błądzimy w labiryntach niewiedzy a czasem - wręcz przeciwnie - wchodzimy w drażniącą dosłowność językową do tego zalatującą nowojorskim slangiem. I to wszystko tworzy wrażenie stylistycznego oraz faktograficznego bałaganu a nie wartko płynącej historii Wielkiego Uwodziciela.
Jedna rzecz zwróciła moją uwagę, jeżeli chodzi o metody uwodzenia Casanovy. Otóż z tej książki wynika, że tytułowy bohater stosował metodę "na focha". Polegała mnie więcej na tym, że:
1. Zwracał uwagę na jakąś kobietę (był raczej egalitarystą: podrywał hrabianki, służące, krawcowe, gospodynie i wszystkie obdarzał tym samym wielkim uczuciem)
2. Dawał do zrozumienia, że jest zainteresowany (czasem informował werbalnie a czasem chyba robił miny)
3. Jak już pani wiedziała, że jest zainteresowany - Casanova się nabzdyczał. Od razu ruszał z pretensjami, że kobieta, którą kocha na śmierć i życie, nie odwzajemnia jego uczuć.
4. Z książki wynika, że ten magiczny foch działał i obiekt uczuć natychmiast zaczynał uczucia odwzajemniać a dodatkowo miał poczucie winy i chciał natychmiast wynagrodzić swoje zachowanie uprawianiem seksu.
5. Serio, tak to działa?
Do tego faktograficznie ta książka jest niedorobiona. Nie wiadomo skąd brał pieniądze, nie wiadomo jak mu się udawało nawiązywać te wszystkie kontakty z arystokratami, książętami a nawet królami; na czym polegała jego działalność szpiegowska etc. Te fakty są wymieniane, ale bez żadnego tła, uzasadnienia, nawet spekulacji. Za to z całą masą nic-nie-tłumaczących cytatów.
A do tego wszystkiego tłumaczenie i redakcja są słabe. Kilka razy w tekście po jakimś opisie czy przemyśleniach pojawia się nagle słowo NIEWAŻNE. Taki kolokwializm "Nevermind". Wygląda to tak, jakby redaktor przysnął i przegapił.
Świetna historia, bardzo słaba książka.